EEC 2018

- Jedna barka zabiera tyle towaru, co 60 tirów, do ich obsługi trzeba armii kierowców, a na barce jest trzech ludzi - mówi Przemysław Żukowski

W Polsce brakuje ok. stu tysięcy kierowców. Czy ten problem może rozwiązać transport rzeczny?

O problemie z brakiem kierowców do transportu drogowego mówimy w Polsce od kilku lat; okazuje się, że rozwój transportu wodnego mógłby tu okazać się pomocny.

- Jedna barka zabiera tyle towaru, co 60 tirów, do ich obsługi trzeba armii kierowców, a na barce jest trzech ludzi - mówi Przemysław Żukowski, zastępca dyrektora w Departamencie Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przemysław Żukowski, fot. PTWP
Jak podkreśla, to także jedna z zalet transportu wodnego, która powoduje, że Unia Europejska stawia na rozwój transportu wodnego.

W poprzedniej perspektywie w UE na inwestycje w drogi wodne wydano 1 mld euro, w tej już 5 mld.
Wojewoda opolski Adrian Czubak dodaje jednak: - Dlatego musimy pomyśleć także o kształceniu ludzi do pracy w transporcie wodnym, bo przecież dzisiaj mamy ich niewielu. Potrzebne są szkoły i programy nauczania, bo transport wodny potrzebuje fachowców. Tu nie zatrudnimy przypadkowych ludzi.
Adrian Czubak, fot. PTWP
Ruch wodny dotykają jednak takie same problemy jak ten na drogach, czyli np. wymogi ekologiczne: - Powszechnie mówimy, że transport wodny jest ekologiczny, rzeczywiście z puntu widzenia masowości możemy tak powiedzieć, ale jeśli chodzi np. o to, jak napędzane są nasze barki, to trudno mówić o ekologii, bo większość napędzają przestarzałe diesle – przypomina Żukowski. – Bez zmiany tego stanu na pewno nie możemy liczyć na rozwój transportu wodnego

Tekst powstał na podstawie dyskusji w trakcie panelu "Szlaki wodne w Polsce", który odbył się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Na telefony z systemem Android oraz iOS. Twój niezbędnik gościa EEC. Pobierz już dziś!