Dyplomacja ekonomiczna - nowe otwarcie?

wnp.pl (Adam Sofuł)
Fot. Shutterstock

Jeśli chodzi o wsparcie ekspansji zagranicznej przedsiębiorców przez państwo wciąż jesteśmy daleko w tyle za rozwiniętymi krajami zachodnimi. Ważne jednak, że staramy się szybko nadrabiać ten dystans - to wnioski z debaty "Dyplomacja ekonomiczna - nowe otwarcie?" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

- Wydaje się, że Polska robiła trochę za mało, by wesprzeć ekspansję zagraniczną polskich firm - mówił Tomasz Pisula, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Po części jego zdaniem wynikało to zamożności danego kraju - w przypadku Polski wciąż znacznie mniejszej niż w rozwiniętych krajach zachodnich. Prezes PAIH zwracał w tym kontekście uwagę, że np. liderem w udzielaniu pomocy publicznej są bogate Niemcy.

GALERIA  9 ZDJĘĆ

Bartosz Marcinkowski, partner w Kancelarii DZP wskazywał również na dużo większe i bardziej uporządkowane wsparcie ze strony administracji w innych krajach - np. Francji. - Parę lat temu braliśmy udział w tworzeniu wspólnie z Francuzami joint venture na Bałkanach i doradztwo administracji francuskiej przy tym projekcie było dla nas niesamowitym doświadczeniem - stwierdził Marcinkowski.

Z drugiej jednak strony, to że polscy przedsiębiorcy mogli oczekiwać mniejszej niż ich zachodni koledzy pomocy ze strony państwa wynikało - jego zdaniem -  z przyjętego w poprzednich latach modelu wsparcia. - Dotychczas wspierane były wielkie firmy tzw. oligarchów i duże spółki skarbu państwa - stwierdził Tomasz Pisula dodając, że znacznie bardziej wsparcie potrzebują małe i średnie firmy, które coraz częściej rozpoczynają działalność na obcych rynkach.

- Jest dużo firm, które mają apetyt by wyjść na tynki europejskie - mówił Pisula, dodając, że już teraz polskie firmy dobrze sobie radzą nawet na najtrudniejszych rynkach. - Polscy przedsiębiorcy działają z powodzeniem np. w Kurdystanie  - podkreślał prezes PAIH.

Znacznie większej pomocy wymagają jednak firmy, które planują odleglejszą ekspansję biznesową. - Z naszych obserwacji wynika, że nasi przedsiębiorcy czują się już w miarę komfortowo, jeśli chodzi o rynki UE. Staramy się więc zachęcać firmy, by wychodziły poza tą biznesową europejską oczywistość - mówił Cezariusz Kwaterski, naczelnik w Departamencie Współpracy Ekonomicznej  MSZ. - To znacznie trudniejsze rynki chociażby ze względu na większe odległości i trudniejszy dostęp do informacji - stwierdził urzędnik MSZ, dodając że dodatkowymi trudnościami są odmienne systemy prawne i - niekiedy - "nie dość ortodoksyjne przestrzeganie zasad gospodarki rynkowej." - To wszystko sprawia, że działalność na tych rynkach wiąże się ze znacznie większym ryzykiem, a więc i przedsiębiorcy oczekują zupełnie innego wsparcia niż w Europie - podkreślał Cezariusz Kwaterski.

O tym, jak istotna może być pomoc nawet na podstawowym poziomie, mówił Jerzy Pietrucha, prezes Grupy Pietrucha. - Rozpoczęcie działalności na rynkach wschodzących niesie ze sobą dość duże koszty dla firm. To nie tylko koszty wyjazdów, ale przede wszystkim czas potrzebny na znalezienie i weryfikację kontrahentów - mówił Jerzy Pietrucha, dodając, że wsparci e przedsiębiorców w tych działaniach przynosi wymierne korzyści dla firm. - W przypadku naszej firmy wypracowanie odpowiednich relacji biznesowych w Rwandzie trwało dwa lata - podkreślił prezes Grupy Pietrucha.

Jerzy Pietrucha podkreślał, że już wcześniej jego firma mogła liczyć na wsparcie ze strony administracji. - Już na etapie tworzenia naszego joint venture na Filipinach bardzo aktywny okazał się WPHI w Kuala Lumpur, także w Polsce otrzymywaliśmy wsparcie ze strony MSZ - mówił szef Grupy Pietrucha dodając, że zwłaszcza na azjatyckich i afrykańskich rynkach takie wsparcie jest bardzo istotne, bo uwiarygadnia daną firmę w relacjach z lokalnymi władzami, ale i kontrahentami.

Krzysztof Domarecki przewodniczący rady nadzorczej Selena SA apelował, żeby zanadto nie narzekać nawet na ten niesatysfakcjonujący na pierwszy rzut oka poziom wsparcia ze strony administracji państwowej. - Trzeba zdawać sobie sprawę z uwarunkowań. Kraje zachodnie wypracowywały swoje modele wsparcia od wielu dekad, my jesteśmy obciążeni tym, że przez 60 lat był u nas komunizm. My dopiero od 25 lat uczymy się tych mechanizmów działania - mówił szef rady nadzorczej Seleny. - Jako pokolenie przełamujemy bariery przeszłości - stwierdził.

Przestrzegał również przed stawianiem sobie zbyt wysokich oczekiwań. Po pierwsze, ze względu na wciąż niski punkt startu.

  Nasz potencjał gospodarczy jest wciąż bardzo skromny - mówił Krzysztof Domarecki.

Przewodniczący rady nadzorczej Selena przestrzegał przed nadmiernym optymizmem, wynikających z obserwacji dobrych danych obrazujących polski eksport. - Tylko jedna trzecia tego eksportu jest realizowana przez polskie firmy - stwierdził Krzysztof Domarecki, dodając, że pozostała część jest realizowana przez polskie oddziały zagranicznych koncernów i na tę część ewentualne wsparcie ze strony polskiej administracji ma niewielki wpływ. Decyzje o tym czy i gdzie dana firma eksportuje zapadają w centralach koncernów.

Drugim powodem, dla którego powinniśmy realistycznie oceniać nasze możliwości jest to, że osiągnięcie spektakularnych sukcesów będzie bardzo trudne. - Naturalnym i nieraz obserwowanym zjawiskiem jest to, że po 2-3 latach pracy administracji pojawia się frustracja, że mimo wytężonej pracy nie widać wyraźnych efektów - mówił szef rady nadzorczej Seleny, dodając, że dzieje się tak dlatego, że budowanie modelu wsparcia jest ciągłym procesem. - Dlatego nie mówmy teraz o nowym otwarciu, bo to nie jest nowe otwarcie a po prostu kolejny ważny etap dobrej roboty - mówił Domarecki.

Podczas debaty była jednak mowa nie tylko o powinnościach administracji,, ale też o tym, co mogą zrobić przedsiębiorcy, by zwiększyć swoją szasnę na sukces na zagranicznych rynkach. Po pierwsze powinni dobrze przemyśleć i przygotować swoją ofertę.

- Do ekspansji zagranicznej mogą startować te firmy, które radzą sobie w Polsce - podkreślał Jerzy Pietrucha, dodając, że rynki zagraniczne nie powinny być sposobem ucieczki od niepowodzeń w kraju, gdyż może się to okazać receptą na porażkę.

Drugim oczekiwaniem, jakie administracja sformułowała pod adresem przedsiębiorców, to prośba o nie konkurowanie na obcych rynkach.

- Dogadajcie się w kraju między sobą. Konkurowanie na rynkach, które chce się zdobyć zmniejsza szanse na sukces - apelował Tomasz Pisula, dodając, że efektem takiej polsko-polskiej konkurencji mogą być kontrakty mniej korzystne finansowo. Cezariusz Kwaterski zwracał również uwagę na wynikające z takiej konkurencji kłopoty formalne. - Polskie firmy konkurujące na obcym rynku oczekują wsparcia ze strony administracji. Pojawia się wówczas kwestia, jak wspierać te firmy. Dla nas naturalna i zachowywana jest w takich przypadkach zasada bezstronności, ale to dość wrażliwy obszar - mówił Cezariusz Kwaterski.

Trzecim sposobem na ułatwienie ekspansji jest budowanie polskiej marki. Tomasz Pisula apelował, by polscy producenci brandowali swoje towary polską flagą.

- Zdajemy sobie sprawę, że w krótkiej perspektywie wymiernych efektów biznesowych trudno jest oczekiwać, ale w dłuższej upowszechnienie polskiej marki będzie wspierać wszystkie polskie firmy - mówił Tomasz Pisula. - Musi być osiągnięta masa krytyczna - zgadzał się Bartosz Marcinkowski.

Pomysł promowania polskiej flagi popierał również Krzysztof Domarecki. - Polska jest poza Europą dużo lepiej postrzegana niż w Europie. Możemy zmieniać nasz wizerunek w Europie nie wstydząc się Polskości - stwierdził szef Rady Nadzorczej Seleny, dodając, że nie zawsze będzie to jednak łatwe zadanie. - My wylecieliśmy z rynku niemieckiego, bo handlowaliśmy tam pod własną marką - dodał.

W trakcie dyskusji wskazywano również na skromnie dotychczas wykorzystywane mniej bezpośrednie metody wspierania biznesu na obcych rynkach, jak: pomoc rozwojowa, programy stypendialne, zagraniczny wolontariat, wykorzystanie Polonii. - To sposoby na zaistnienie na obcych rynkach. Np. niemal cła francuska pomoc rozwojowa jest realizowana przez firmy francuskie, mówił Cezariusz Kwaterski, dodając o coraz ściślejszej współpracy MSZ i MEN w sprawie programów stypendialnych.

Krzysztof Domarecki podkreślał, że oprócz wielu korzystnych zmian w modelu wsparcia dla biznesu przede wszystkim przedsiębiorcom potrzebna jest stabilna długoterminowa perspektywa. - Jako przedsiębiorca potrzebuję dwóch rzeczy. Pierwszy postulat to, żeby rządzący prowadzili taką politykę, żebyśmy przez 50 lat nie mieli wojny. Drugi postulat: żeby plemienność polskiej polityki nie przekładała się na relacje z biznesem. Przesadziliśmy z tą plemiennością, po obu stronach i to może mieć wpływ na nasza ekonomię - podkreślił Krzysztof Domarecki. - Mniej narzekajmy, a bardziej pracujmy "do przodu - podsumował szef rady nadzorczej Seleny.

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie