Rynek pracownika w Polsce i w Europie

PulsHR.pl
Fot. PTWP

Mamy rynek pracownika. To oznacza, że skończyły się czasy, gdy w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej swoje walory pokazywał wyłącznie kandydat. Dziś także firmy chcąc sprzedać swoją ofertę, muszą się dobrze zareklamować. Inaczej zostaną na lodzie.

W kwietniu 2017 roku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 7,7 proc. Jak podkreśla Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, to najlepszy kwietniowy wynik na rynku pracy od 1991 roku. Wszystkie prognozy mówią, że w najbliższych latach bezrobocie będzie jeszcze niższe. Tylko w marcu do urzędów pracy pracodawcy zgłosili 167 tysięcy ofert. Jak zaznacza Tomasz Ślęzak, wiceprezes Work Service, największego w tej części Europy operatora pracy, to również rekord w historii po 1989 roku. Te dane to nie tylko sama statystyka, to jasny dowód, że dziś na rynku pracy karty rozdają pracownicy. W pełni potwierdza to Ślęzak, który przytacza wyniki „Barometru Rynku Pracy”, badania, które od trzech lat przeprowadza Work Service.

GALERIA  9 ZDJĘĆ

– W ostatniej edycji badania ogromna liczba pracodawców potwierdziła problem ze znalezieniem pracownika. To ponad jedna trzecia naszych badanych. Jednocześnie tyle samo pracodawców przyznało, że w proces poszukiwania musi wkładać więcej wysiłku. Dlatego śmiało możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z rynkiem pracownika – przyznaje Ślęzak. Otwarcie mówi też, że są branże czy dziedziny, w których przez brak odpowiednich pracowników nie udaje im się zrealizować zlecenia.

Na powiększanie się rynku pracownika wskazują też wyniki innego badania – Barometru Zawodów, które przeprowadził Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach. – Sprawdzamy, jakie zawody w regionie są deficytowe, które są w równowadze, a w których jest nadwyżka pracowników – wyjaśnia Kazimierz Karolczak, członek zarządu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Efektem badania jest tabela, w której różne kolory przedstawiają stan zapotrzebowania na pracowników w danej branży.  

– W tej edycji badania wyraźnie widać, że sfera deficytu powiększa się w obszarach, w których problem ze znalezieniem pracowników był już wcześniej – potwierdza Karolczak. Przykłady? Dobrzy spawacze, kierowcy ciężarówek czy autobusów, technicy elektrycy pracę znajdą od ręki.

– Wiemy, że przy stopie bezrobocia rzędu ośmiu procent pracodawcy zaczynają odczuwać brak pracowników, ale tych, którzy mają pożądane kompetencje. W tej chwili wskaźnik bezrobocia świadczy o tym, że jeszcze są osoby, które nie mają pracy, ale posiadane przez nie kompetencje nie odpowiadają potrzebom pracodawców – podsumowuje Karolczak.

Rynek pracownika? Tak, ale nie w całej Polsce



Zdaniem Mai Chabińskiej-Rossakowskiej, dyrektor odpowiedzialnej za Pion HR w ING Banku Śląskim, sytuacja na rynku pracy, choć z punktu widzenia pracownika jest optymistyczna, to nie jest taka sama w całej Polsce.

– Kiedy spojrzymy na cyfry, to niski poziom bezrobocia rzeczywiście wskazuje na to, że mamy rynek pracownika. Ale gdy rozłożymy te dane na składowe i połączymy z geografią, to sytuacja zaczyna wyglądać inaczej – tłumaczy Chabińska-Rossakowska. W dużych miastach jak Warszawa, Poznań, Wrocław czy Opole rzeczywiście problemy ze skompletowaniem czy rozbudowaniem załogi są ogromne. – Tutaj możemy mówić o rynku pracownika. Ale jest też bardzo dużo małych miejscowości, gdzie sytuacja jest dużo gorsza. Nie ma tam rynku pracownika, ponieważ nie ma odpowiedniej liczby podmiotów gospodarczych, które byłyby w stanie wygenerować miejsca pracy.

W jej opinii problem ze znalezieniem pracy mogą mieć też osoby w dwóch różnych grupach wiekowych. – Pierwsza to ludzie młodzi, do 25. roku życia, którzy nie mieli szczęścia nauczyć się czegoś konkretnego, czyli nie zostali suwnicowym, spawaczem czy kierowcą. Uwierzyli w ideę wyższego wykształcenia – tłumaczy Chabińska-Rossakowska. – Mają fantastyczne dyplomy, niewielkie umiejętności, za to bardzo duże ambicje – podsumowuje ich charakterystykę.

Druga grupa, która mimo niskiego bezrobocia może mieć trudności ze znalezieniem pracy, to osoby powyżej 50. roku życia, które straciły pracę. – Nie mają gotowości do przebranżowienia, co jest niezwykle trudne w tym wieku. Im znalezienie pracy, nawet w dużym mieście, może nastręczać dużo trudności – przyznaje dyrektor Pionu HR w ING Banku Śląskim. Od razu dodaje, że o rynku pracownika oczywiście możemy mówić, ale wyłącznie z perspektywy młodego, dobrze wykształconego człowieka.

– Najlepiej, jeśli byłby to specjalista w zakresie IT albo Big Data lub z innej branży, w której są największe braki. To ludzie, którzy rzeczywiście stawiają warunki w kwestii wynagrodzenia czy standardów pracy. Ale nie zapominajmy, że jest duża grupa osób, które na rynku pracy są bezradne – wskazuje Chabińska-Rossakowska.

O zróżnicowaniu geograficznym rynku pracy mówi też Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. – Widoczny jest on nawet w tak małym województwie, jakim jest woj. śląskie. Tylko w stolicy regionu dwadzieścia procent pracujących w szklanych budynkach pochodzi z Katowic. Reszta codziennie dojeżdża. Firm nie przestrasza ani wysoka cena za metr kwadratowy czy niedostatek pracowników. Jednak coraz częściej widzimy, że nasi klienci zaczynają dostrzegać nowe miejsca dla swoich usług. Niekoniecznie w dużych ośrodkach. Wybierają lokalizacje, które są dobrze skomunikowane i dojazd do nich nie będzie problemem – informuje prezes KSSE.

Rynek potrzeb pracownika



Piotr Rawski z kancelarii Baker McKenzie mówi wprost: – Mamy nie tyle rynek pracownika, co rynek potrzeb pracownika.

– Od wielu lat pracodawcy nie dają wyłącznie pracy, wynagrodzenia czy możliwości. W tej chwili przychodzą kandydaci i mówią o swoich oczekiwaniach. Dlatego musimy tak dobierać pracowników, by umożliwić im realizowanie ich własnych potrzeb – mówi Rawski.

Rozwiązanie, które dobrze sprawdza się w Baker McKenzie, to większa elastyczność systemu pracy. – Pracownicy mogą jeden dzień w tygodniu pracować z domu. Zaś w naszym biurze w Londynie jest obowiązek przychodzenia do pracy tylko w środę. Poza tym wszyscy mogą pracować z domu. Oczywiście o ile chcą i mają taką możliwość – dodaje Rawski. Zaznacza, że takie rozwiązanie sprawdza się tylko wtedy, gdy ufa się swoim podwładnym. – Moim zdaniem w Polsce tego zaufania brakuje. Pokutuje opinia, że jeśli ktoś nie siedzi przy komputerze od godziny dziewiątej do siedemnastej, to znaczy, że nie pracuje – przyznaje.

Rafał Baniak, wiceprezydent Pracodawców RP, z pełną świadomością przyznaje, że dziś firmy powinny pracować nad relacją „pracodawca – pracownik”. Przypomina też słowa prof. Jerzego Hausnera, który wielokrotnie podkreślał, że to, co każdy pracodawca ma najcenniejsze, wychodzi codziennie o godzinie 17 do domu.

– Dzisiaj można kupić każdą maszynę czy sprzęt, ale czynnik ludzki jest czymś, co decyduje o kondycji firmy oraz daje jej przewagę nad konkurentami – podkreśla Baniak.

– Od lat uważamy, że największą wartością firmy są pracownicy. Robimy wszystko, aby poczuli się prawie jak w domu. Budujemy zaangażowanie na różnym poziomie. Współpracujemy ze związkami zawodowymi, radami pracowniczymi. Mimo to, na każdym kroku borykamy się z ogromnym problemem z pozyskaniem pracowników. Mamy sytuację niespotykaną, bo na przestrzeni ostatnich lat obowiązuje rynek pracownika. Pracownika, który stawia coraz wyższe, nieraz nierealne do spełnienia wymagania – obrazuje skalę problemu Piotr Skaldawski, dyrektor HR w 3M Poland.

Chabińska-Rossakowska przyznaje, że pracodawcy, którzy solidnie odrabiali lekcje przez wiele lat i dbali o swoich pracowników, teraz są na wygranej pozycji. Już na starcie ich marka pozytywnie się kojarzy. – Ci, którzy uwierzyli, że stosunki feudalne w firmie mogą trwać na zawsze, mają dziś dużo do nadrobienia. Muszą dobiec do momentu, w którym pracownik uwierzy, że warto dla nich pracować – zaznacza.

Oceniaj i pamiętaj, że też będziesz oceniany



Nowa sytuacja na rynku pracy niesie ze sobą spore wyzwanie dla wewnętrznego i zewnętrznego wizerunku firm czy osób odpowiedzialnych za pozyskiwanie nowych pracowników.

– Kiedyś to my obserwowaliśmy kandydata, mierzyliśmy siłę uścisku jego dłoni. Teraz to samo on robi z nami. A pamiętajmy, że diabeł tkwi w szczególe – podkreśla Ślęzak. Jego zdaniem posępna sekretarka wykonująca swoje obowiązki jakby za karę, cieknący kran w toalecie czy migająca żarówka to wszystko elementy, które mogą skutecznie zniechęcić potencjalnego pracownika do związania się właśnie z daną firmą. Ale na tym nie koniec. Drugi równie ważny element to osoba rekrutera.

– Obecnie ma on bardzo odpowiedzialne zadanie – podkreśla Ślęzak. – Nie tylko ma zbadać kompetencje twarde i miękkie, sprawdzić, czy nowy pracownik będzie pasował kulturowo do środowiska, w którym ma się znaleźć. Ma też zareklamować firmę, w której pracuje – wyjaśnia przedstawiciel Work Service. Bardzo ważne jest, by rekruter wcielając się w rolę sprzedawcy, mówił językiem korzyści. Tym samym jego zadanie nierozerwalnie wiąże się także z marketingiem. Bowiem by skutecznie sprzedać miejsce w pracy, trzeba wiedzieć, jak je zareklamować.

– Rekrutacja jest absolutnym clou sukcesu. To interview, które odbywa się w dwie strony. My, jako pracodawcy, musimy się zaprezentować, po to, by dobry pracownik wybrał właśnie naszą firmę. Dziś jest to bardzo trudne zadanie, bo pracownicy mają wiele opcji do wyboru – Piotr Rawski wtóruje Ślęzakowi.

Artykuł powstał na podstawie panelu „Rynek pracownika w Polsce i w Europie” podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Debatę moderował Maciej Głogowski, zastępca redaktora naczelnego w Radiu TOK FM.

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.