Rynek energii elektrycznej w Europie Centralnej

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)

Brak przesłanek, żeby twierdzić iż UE zweryfikuje zasadniczo politykę klimatyczno- energetyczną, a utrzymywanie dominacji węgla w strukturze wytwarzania energii elektrycznej może prowadzić Polskę do osamotnienia w unijnych regulacyjnych starciach – to główne wnioski z debaty "Rynek energii elektrycznej w Europie Centralnej" przeprowadzonej podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Elektroenergetyka to sektor mocno regulowany z poziomu UE i w związku z tym debata rozpoczęła się od oceny wpływu regulacji na funkcjonowanie rynku energii elektrycznej w ogóle, tak w skali UE jak w Europie Centralnej i w Polsce.

GALERIA  7 ZDJĘĆ

Maciej Bando, prezes, Urząd Regulacji Energetyki, ocenił, że spośród dotychczasowych regulacji największe piętno na rynku energii odcisnął III pakiet energetyczny, bo to on "ukształtował grunt, po którym dzisiaj się poruszamy".

- Dzisiaj stajemy przed dosyć ciężkimi dla nas wyzwaniami, bo tak skupiliśmy się i zachwyciliśmy się tym rynkiem, że chyba przymknęliśmy trochę oczy na to, w którą stronę zmierzają sąsiedzi i daliśmy się może trochę zaskoczyć, bo chyba nikt z państwa obecnych na sali nie ma wątpliwości, że tzw. pakiet zimowy jest to kolejny tzw. milestone, który może w szalenie istotny sposób zmienić obraz energetyki w Europie i - co gorsze - w Polsce. Jeżeli popatrzymy na sektor energetyki, to kraje Europy Środkowo-Wschodniej wbrew pozorom wcale nie są tak bardzo do siebie podobne. Największe zagrożenia kryją się dla tych, którzy dysponują dosyć dużymi potencjałami, ale nazwijmy je staromodnymi, bo okazuje się, że to czym dysponujemy dzisiaj nie spotyka się z aprobatą kreatorów współczesnego świata – oceniał Maciej Bando.

Maciej Bando wskazywał ponadto, że historia elektroenergetyki w Polsce zatoczyła koło, bo 20 lat temu Leszek Juchniewicz, pierwszy prezes URE, budował rynek w sytuacji kiedy większość firm była państwowa, potem przeszliśmy przez szeroko pojętą fazę liberalizacji, a teraz rola państwa znowu wzrasta.

- Dzisiaj moja rola jest taka, żeby znowu próbować opanować tę sytuację kiedy gross firm, tak jak to było 20 la temu, staje się państwowa – oceniał Maciej Bando.

Maciej Jakubik, dyrektor wykonawczy, Central Europe Energy Partners (CEEP) wskazywał, że rynki energii elektrycznej krajów naszego regionu są bardzo zróżnicowane, m.in. pod względem tzw. miksu energetycznego i stanu połączeń międzysystemowych. Ocenił, że Polska wyróżnia się spośród krajów regionu ze względu na specyfikę związaną z produkcją energii z węgla.

- Czesi czy Rumuni mają wciąż wysoki udział energetyki węglowej, rzędu 50 proc., natomiast zaczynają powoli od tego odchodzić. To pokazuje, że Polska próbując tworzyć koalicje podczas kolejnych debat - czy to dotyczących ETS, czy obecnie pakietu na rzecz czystej energii - ma problemy ze znalezieniem jednoznacznych sojuszników. Te interesy coraz bardziej się różnią od siebie i są tworzone właściwie takie koalicje ad hoc, które są poszukiwaniem koalicjantów przy danej tematyce –stwierdził Maciej Jakubik.

Ponadto wskazał on, że już od kilkunastu lat to polityka klimatyczno-energetyczna dominuje w debacie o energetyce i to ona określa punkt widzenia UE na rynek energii – rozwój OZE, redukcja emisji CO2.

- I ten trend jest kontynuowany. Jednym z celów pakietu na rzecz czystej energii, jakkolwiek byśmy tego nie krytykowali w Polsce, jest jednak dekarbonizacja, odejście od wytwarzania energii przy użyciu węgla. Wydaje się, że to jest trend bardzo trudny do powstrzymania – oceniał Maciej Jakubik.

Maciej Janowski, ekspert z Fundacji im. Lesława A. Pagi, ocenił, że jeśli chodzi o trendy regulacyjne związane z energetyką w UE, to kluczowym słowem jest "dekarbonizacja". Wskazywał, że przykładem tego są Niemcy, które można jego zdaniem nazwać motorem zielonej rewolucji w Europie.

- Niemcy faworyzując pewną technologię, stając się prekursorem w Europie, w tym samym czasie doprowadzili w pewnym stopniu do upadku finansowego krajowych firm energetycznych, na rzecz spółek zajmujących się odnawialnymi źródłami energii. I właśnie ta polityka prowadzona przez Niemcy ma pewien refleks do wprowadzonych regulacji i tych planowanych na lata następne. Można odczuć, że są bardzo duże korelacje pomiędzy polityką prowadzoną w Niemczech i regulacjami prowadzonymi na poziomie UE – oceniał Maciej Janowski.

- Widać, że osoby prowadzące tę politykę wpisały się bezpośrednio w trendy światowe pokroju decentralizacji energetyki i jest to mocno potwierdzone działaniami, które Niemcy reprezentują. Po pierwsze, rozwój połączeń transgranicznych - ma to oczywiście ścisłe powiązanie z rozwojem OZE, bo kiedy możemy produkować tanią energię to czemu nie sprzedać jej za granicę? Po drugie, nadal do momentu kiedy nie rozwiniemy na masową skalę systemu magazynowania energii musimy się pogodzić z tym, że OZE muszą mieć tzw. back-up no i w tym celu szeroko rozwijana jest energetyka gazowa – wskazywał Maciej Janowski.

Piotr Adamczak, wiceprezes zarządu ds. handlowych Enei, wskazując, że obszar regulacji jest bardzo ważny dla działalności grupy podkreślił, że ma on tę istotną cechę, że w wielu przypadkach ryzyka z nim związane trudno sparametryzować.

- Przykład bardzo bliski to dyrektywa MIFID II, której przepisy powinny być transponowane do prawa krajowego praktycznie lada dzień (na początku lipca br. –red), a mają zacząć obowiązywać na początku przyszłego roku (początek stosowania MIFID II to 3 stycznia 2018 –red.). Natomiast przedsiębiorstwa energetyczne kontraktują energię w perspektywie najbliższych kilku lat i są w pewnej niepewności co się wydarzy z kontraktami terminowymi, które zostały zawarte na TGE – stwierdził Piotr Adamczak.

- W momencie kiedy prawo energetyczne zaczęło żyć swoim życiem często mówiło się o tym, że rynek powinien być wprowadzany wszędzie tam gdzie się da natomiast regulacjom miała podlegać działalność związana z monopolem naturalnym rozumianym jako dystrybucja. W tej chwili mam wrażenie, że rynek jest chyba dużo bardziej regulowany niż działalność związana z monopolem naturalnym, a objętość przepisów - chociażby pakiet zimowy- staje się taka, że trudno naprawdę przeanalizować te przepisy na poziomie europejskim – oceniał Piotr Adamczak.

Leszek Prachniak, dyrektor Pionu Operacji Giełdowych Towarowej Giełdy Energii wskazywał, że dużo mówi się o ETS, czy o pakiecie zimowym, ale na funkcjonowanie rynku energii elektrycznej, a szczególnie rynku hurtowego, istotny wpływ mają właśnie dyrektywa MIFID II i kodeks sieciowy CACM - Capacity Allocation and Congestion Management. Wyjaśniał, że MIFID II dotyczy zasad działania rynków terminowych energii elektrycznej i gazu, a CACM rynków spotowych.

- CACM reguluje zasady funkcjonowania rynków ogólnoeuropejskich rynków spotowych z wykorzystaniem połączeń transgranicznych, ale nie tylko, bo wprowadza również konkurencję w tym zakresie. W 2015, gdy rozporządzenie CACM wchodziło w życie każdy z krajów UE mógł wybrać,czy chce mieć u siebie model tzw. Multi-NEMO, czy chce mieć jednego NEMO. W Polsce, jako pracownik TGE powinienem powiedzieć, że niestety, nie udało się wprowadzić decyzji, że powinien być jeden NEMO na rynku polskim, czyli ten podmiot który organizuje rynek giełdowy spot na obszarze polskim. W Polsce mamy Multi-NEMO, bo oprócz TGE mamy jeszcze dwa podmioty, które mają status NEMO na rynek polski tj. EPEX SPOT Nord Pool Spot – wyjaśniał Marek Prachniak.

NEMO, czyli Nominowany Operator Rynku Energii Elektrycznej, to operator prowadzący m.in. krajowy rynek energii elektrycznej w zakresie Rynku Dnia Następnego i Rynku Dnia Bieżącego oraz rozliczający ilościowo i finansowo przepływy energii, wraz z alokacją zdolności przesyłowych na połączeniach międzysystemowych. Możliwość działania wielu NEMO w Polsce to efekt przyjęcia przez Polskę konkurencyjnego modelu rynku w tym zakresie. Polska mogła w tym obszarze zachować monopol krajowy do grudnia 2019.

Prezes URE ocenił, że znakomita większość niepewności regulacyjnej, o której się mówi w Polsce, to nie jest kwestia zaskakiwania nas przez UE, a sprawa naszych wewnętrznych regulacji i implementacji unijnych przepisów. Ale wskazał także, że bywają sytuacje, jak to ujął, pełnej niepewności regulacyjnej i jako przykład podał wprowadzenie projektu uzależnienia od udziału w rynku mocy źródeł spełniających kryterium emisji 550 g CO2/kWh.

- Widziałem projekt dokumentu, w którym na 7, czy 8 dni przed publikacją tzw. pakietu zimowego tego kryterium nie było. Proszę, uwierzcie mi państwo na słowo, że te 550 gramów pojawiło się dwa dni przed publikacją dokumentu. I to jest niepewność regulacyjna i to jest projekt wysokiego ryzyka – wskazywał prezes URE.

Z kolei Piotr Adamczak ocenił, iż wydaje się, że jeśli mówimy o konkurencji w energetyce to największa konkurencja występuje między państwami i przedsiębiorcami na etapie kształtowania prawa, bo to jest po prostu obszar nieregulowany.

- Przez to, że rynek jest przeregulowany i każde państwo ma swoją specyfikę różnie rozkładają się obciążenia poszczególnych uczestników rynku. Jeżeli porównujemy ceny na rynku hurtowym to w sytuacji, w której w jednym państwie ciężar jest przeniesiony na opłaty stałe cena energii oczywiście wydaje się bezkonkurencyjna i niska, a z drugiej strony jeśli jest odwrotnie to sytuacja wygląda też zgoła inaczej. Przy czym jeżeli porównujemy obciążenia przemysłu, obciążenia konsumentów to też w zależności od tego jak to zostanie ułożone to w istotny sposób będzie wpływało na wzajemne relacje państw, czy przedsiębiorców. Wydaje mi się, że działania skupiają się na regulacjach i powinniśmy uwierzyć, że tam jest obszar konkurencyjny i że tam powinniśmy działać – oceniał Piotr Adamczak.

Maciej Jakubik podkreślił, że w Europie Środkowej problem stanowią przepływy kołowe, które w dużym stopniu uniemożliwiają transgraniczną wymianę handlową energii i wskazał przy tym, że to nie jest specyficzny problem Europy Środkowej.

- Przepływy taniej energii niemieckiej z północy w mniejszym stopniu dotyczą również Francji, Szwajcarii i Włoch. Ta energia szuka sobie po prostu dróg dostępu do Bawarii i do Austrii. Dopóki ten problem nie zostanie rozwiązany to możemy dużo mówić o konieczności budowy nowych połączeń, o zwiększaniu celów połączeń międzystanowych, ale one po prostu nie będą funkcjonowały, a z tym się też wiąże konkurencyjność – wskazywał Maciej Jakubik.

- Każdy kraj w jakiś sposób prowadzi w ramach unijnej polityki klimatyczno-energetycznej swoją politykę energetyczna. Możemy sobie zadać pytanie na ile szerokie subsydiowanie oze przez Niemcy i potem odsprzedawanie tej subsydiowanej energii w Polsce jest konkurencyjne, zgodne z regułami konkurencji. Wydaje mi się, że nie do końca tak jest. (…) Pytanie o konkurencyjność to także pytanie o uregulowania wewnętrzne poszczególnych krajów, które są różne i jeśli te kwestie nie zostaną lepiej uregulowane na szczeblu europejskim wtedy może dochodzić do konfliktów – oceniał Maciej Jakubik.

Prezes Maciej Bando podkreślił, że Polska jako jedyny kraj w UE odważyła się publicznie powiedzieć o przepływach kołowych i wygrała proces nakazujący podział Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowe. Zarazem prezes URE ocenił jednak, że podział Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowe jest niewykonalny w terminie wynikającym z decyzji ACER (Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki).

- Jest decyzja ACER o podziale Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowy z połową 2018 roku. Moim zdaniem w tym czasie jest ona niewykonalna technicznie i aczkolwiek prezes Bundesnetzagentur (niemieckiego regulatora –red.) obiecał mi, żeby się nie martwić, że decyzja będzie wykonana o czasie, to sądzę, że to niewykonalne. Wiąże się to ze znanymi wszystkim problemami z budową sieci wewnętrznych, z dostępem do terenu. Potrzebne są potężne inwestycje sieciowe, które połączą północ Niemiec z południem Niemiec i chyba do połowy 2018 roku ich nie będzie – ocenił Maciej Bando.

Maciej Janowski podkreślając duży wpływ kodeksów sieciowych, w tym CACM, na kształt rynku energii, ocenił, że sukcesem działań polskich jest rozdzielnie, przynajmniej na razie jednak teoretyczne, strefy Niemiec i Austrii, bo przepływy kołowe utrudniają pracę systemów i powodują, że spółki obrotu energią elektryczną, nie mogą nawiązywać transgranicznej współpracy handlowej, z tego względu że połączenia są technicznie obciążone właśnie przez przepływy kołowe.

- Mechanizm market coupling, który ma być docelowym efektem CACM po jego całkowitym wprowadzeniu, ma ułatwić handel. Dla giełd towarowych to pewnie też wzięcie na siebie odpowiedzialności, ale pojawia się problem z punktu widzenia spółek obrotu, którym zabierze się pewien produkt, tzn. zdolności przesyłowe. Na razie między krajami dokonuje się arbitrażu nie tylko na samej energii elektrycznej, ale też na zdolnościach przesyłowych, które umożliwiają ten fizyczny przesył – wskazywał Maciej Janowski.

Dyrektor Leszek Prachniak wyjaśniał, że obecnie w modelu market coupling operator sytemu przesyłowego określa dostępne moce przesyłowe, do wysokości których mogą być realizowane transakcje na połączeniach transgranicznym i dzisiaj uczestnicy rynku mogą wykorzystywać te moce tylko poprzez składanie zleceń na rynek prowadzony przez TGE.

- Natomiast jak będziemy już mieli tę konkurencję fizyczną pomiędzy NEMO,  bo ona już dzisiaj jest tylko do jej fizycznej realizacji musi zostać spełnionych jeszcze kilka warunków i plan jest taki, że bodajże na przełomie lat 2017/2018 te warunki powinny zostać spełnione, to wtedy najogólniej rzecz biorąc będziemy mieli trzy podmioty, do których uczestnicy rynku będą mogli składać zlecenia. Te trzy podmioty będą miały możliwość wykorzystania dostępnych zdolności przesyłowych na połączeniach transgranicznych więc może być taka sytuacja, że uczestnik rynku będzie chciał korzystać z usług każdego z trzech NEMO – oceniał Leszek Prachniak.

Na zakończenie debaty paneliści oceniali jakie zjawiska/trendy, regulacyjne i poza regulacyjne, będą miały największy wpływ na funkcjonowanie rynku energii w przyszłości. Prezes URE ocenił jak sytuacja wygląda z punktu widzenia zmian, które mogą dotyczyć samego regulatora.

- Pakiet zimowy zakłada przeprowadzenie reform strukturalnych w obszarze niezależności regulatorów. Tutaj jest duże pole do popisu i duże pole do dyskusji po stronie polskiego rządu, czy taki model jaki jest w Polsce odpowiada rządowi, czy odpowiada konsumentom energii elektrycznej, czy też idziemy w kierunkach zaproponowanych przez Komisję Europejską,czyli ograniczenia autonomii regulatorów narodowych i wprowadzenia, powiedzmy, nadregualtora europejskiego wyposażonego w bardzo duże kompetencje kosztem regulatorów krajowych, bo to jest taka tendencja – wskazywał Maciej Bando.

Piotr Adamczak ocenił, że dla przedsiębiorstw energetycznych spośród wielu ważnych kwestii kluczowe jest, czy w Polsce zostanie zaimplementowany rynek mocy i jeśli tak to w jaki sposób, bo to właśnie wdrożenie lub nie rynku mocy w znaczący sposób przebuduje rynek energii. Maciej Jakubik pośród kilku istotnych reform wymienił m.in. reformę EU ETS i kwestie współpracy regionalnej objęte tzw. pakietem zimowym.

- Odbieranie pewnych kompetencji państwom członkowskim jest zadaniem Komisji od kiedy ona istnieje, a więc nie możemy się dziwić temu, że Komisja proponuje na przykład Regionalne Centra Operacyjne. Natomiast naturalną rzeczą jest też, że państwa członkowskie bronią się przed oddaniem w jakiejś części swoich kompetencji. Akurat w przypadku europejskiej oceny wystarczalności zasobów jak i Regionalnych Centrów Operacyjnych można powiedzieć, że jest w miarę dość szeroki konsensus zarówno w regionie jak i w wielu innych krajach unijnych, że na takie rozwiązanie jest jeszcze trochę za wcześnie – stwierdził Maciej Jakubik.

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.