Nowoczesna oświata - zatrudnienie i innowacyjność

PulsHR.pl
Fot. Fotolia

Otwarty umysł, kreatywność, odwaga oraz umiejętność szybkiego dostosowania się. To cechy, których od przyszłych pracowników obecnie oczekują przedsiębiorcy. Jak je w nich wykształcić? Postawić na nowoczesną oświatę i elastyczność na rynku pracy, która musi wynikać z współpracy między nauką, biznesem - do takiego wniosku doszli eksperci biorący udział w IX Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO

Obecnie stopa bezrobocia jest bardzo niska, więc urzędy pracy nie są odpowiednim rezerwuarem do szukania wykwalifikowanych pracowników. Firmy same powinny zadbać o to, by zminimalizować ryzyko wystąpienia braków kadrowych. Jak to zrobić? Jak najszybciej nawiązać dobrą współpracę z ośrodkami kształcenia.

GALERIA  7 ZDJĘĆ

– Mamy sytuację, w której w wielu miastach i powiatach stopa bezrobocia jest bardzo niska. Pozostały w nich osoby, które najczęściej są też zarejestrowane w urzędach pomocy społecznej. Choć oficjalnie posiadają status osoby bezrobotnej, przez co powinny być gotowe do podjęcia pracy, to z różnych powodów nie są. Tym samym urzędy pracy obecnie nie są odpowiednim rezerwuarem dla pracodawców – przedstawia obraz sytuacji na rynku pracy Grzegorz Sikorski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Badania Work Service pokazują, że w zeszłym roku aż jedna trzecia pracodawców miała bardzo duże problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników.

Powody tej sytuacji – z perspektywy UP – są następujące: osoba zarejestrowana ma dokumenty potwierdzające kwalifikacje, ale brakuje jej doświadczenia, pracodawca oferuje bardzo niskie wynagrodzenie, zarejestrowani są już tak długo bezrobotnymi, że ich kwalifikacje zdezaktualizowały się. Doskonałym przykładem obrazującym tę sytuację są sprzedawcy. Zarejestrowanych bezrobotnych z tym wykształceniem nie brakuje, jednocześnie są oni poszukiwani przez potencjalnych pracodawców. Mimo to nie udaje się połączyć tych dwóch stron.

Dyrektor katowickiego WUP niebezpodstawnie dyskusję o nowoczesnej oświacie rozpoczął od przedstawienia sytuacji na rynku pracy. Eksperci są zgodni, że pod tym określeniem kryje się nic innego jak połączenie następujących elementów – nauki, biznesu i właśnie rynku pracy. Ta zbitka ma dać odpowiedź na pytanie, jak zmniejszyć ryzyko występowania braków kadrowych.

Wychowaj sobie pracownika



Paweł Vogtt, dyrektor Wydziału Bilansowania i Zarządzania Efektywnością Energetyki w PKN Orlen, mówi wprost: nie ma nowoczesnej oświaty bez udziału biznesu. – Współpraca oświaty z biznesem to jedyna droga do budowania stabilnego i bardzo dobrego zespołu. Dlatego tak ważne jest, aby przedsiębiorcy zrozumieli, że muszą być częścią edukacji. Sukces firmy to sukces zespołu ludzi, a obecnie bardzo trudno jest znaleźć dobrych pracowników w urzędach pracy – przekonuje.

Jego firma od lat stara się tę zasadę wprowadzać w życie. – Jako odpowiedzialny pracodawca nie czekaliśmy na rozwiązania systemowe, tylko wzięliśmy sprawy w swoje ręce – podkreśla i od razu podaje przykłady. PKN Orlen rozpoczął współpracę z jednym z wydziałów Politechniki Warszawskiej w Płocku, który specjalizuje się w nauczaniu chemii i petrochemii. Zapraszają studentów 3. roku studiów na tzw. szkołę biznesu dla utalentowanych inżynierów. W jej ramach umożliwiają wykorzystanie zdobytej podczas wykładów i ćwiczeń wiedzy teoretycznej w praktyce.

– Bez tych studentów nie udałoby się nam rozwiązać wielu problemów. Co ważne, zauważyliśmy, że największą motywacją dla nich okazał się fakt, że zaproponowane przez nich rozwiązania wykorzystywaliśmy w praktyce. Zorientowali się wtedy, że nauka ma sens – chwali efekty pracy Vogtt. Przestrzega, że otwarcie się firm na studentów wymaga też pracy nad sobą. Trzeba wymyślić takie zadania, które młodzi ludzie będą w stanie wykonać.

Pozytywne praktyki w zakresie łączenia kształcenia z rynkiem pracy i biznesem ma również Zdzisława Dacko-Pikiewicz, rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej. – Jestem wielką zwolenniczką trendu praktycznego kształcenia, które łączy naukę z praktyką gospodarczą. W WSB stosujemy ten model nauczania od lat – przekonuje rektor.

Uczelnia realizuje program „Trzy dni studiujesz, dwa pracujesz”, kilka lat temu zaczęła angażować grupy projektowe, które na zlecenie konkretnych pracodawców przygotowują minipracę naukowo-badawczą. Jej celem jest rozwiązanie wskazanego problemu. Inny sposób na symbiozę nauki i biznesu to umowy między uczelnią i pracodawcami. Ci drudzy decydują się pokryć koszt kształcenia studentów, którzy po zdobyciu dyplomu będą mogli zostać ich pracownikami.

Jak wspomina Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, jeszcze kilkanaście lat temu, gdy sytuacja na rynku pracy z perspektywy pracownika była dużo gorsza, pracodawcy nie byli tak chętni do współpracy ze szkołami czy uczelniami. – Jednak przyszedł taki moment, że zmienili zdanie i zaczęli chętniej włączać się w proces kształcenia. Uznali, że to jeden z prostszych i tańszych sposobów pozyskania przyszłych pracowników i porzucenia pomysłu na 3,5-letnie dokształcenie u siebie w firmie – komentuje Wojaczek.

Zdaniem Vogtta, taką współpracę warto rozpocząć zaraz na początku kariery zawodowej młodych ludzi, czyli już w trakcie nauki w szkole średniej. Zachęca firmy do organizowania dla uczniów spotkań z praktykami czy wycieczek po zakładzie pracy. – Wtedy mamy możliwość pokazać im, na czym polega nasza praca, jaką mamy jej wizję – podsumowuje.

Twarda wiedza to przeszłość, liczy się otwarty umysł



Paweł Vogtt zaznacza, że przedstawiciele biznesu nie oczekują od uczelni, iż dostarczą pracowników z konkretnymi kompetencjami. – Liczymy, że będą to ludzie z otwartymi umysłami, którzy potrafią łatwo i szybko dostosować się do nowej sytuacji. To jest bardzo ważna umiejętność, bowiem postęp technologiczny dziś jest bardzo szybki. Zawody, które 10 lat temu były popularne, już nie są – podkreśla.

Także Dacko-Pikiewicz w pełni zdaje sobie sprawę z wyzwań, jakie czekają na młodych ludzi.             – Zmiany na rynku pracy są błyskawiczne. Kompetencje, jakie zdobywają studenci, w niektórych branżach tuż po odebraniu dyplomu mogą okazać się przestarzałe. Dlatego młodzi ludzie muszą odnajdywać się na współczesnym rynku pracy, gdzie do ugruntowanej wiedzy teoretycznej trzeba dołożyć kreatywność i twórczość – podkreśla pani rektor.

Zdaniem ekspertki biorącej udział w dyskusji o nowoczesnym kształceniu, by jak najrzadziej dochodziło do sytuacji luk kadrowych, powinno postawić się właśnie na kształcenie dualne, które jest pomostem między nauką i pracą.

– To rozwiązanie nie dzieli na lepszych czy gorszych, a daje możliwość uzupełnienia wiedzy teoretycznej o praktyczną. Dowodem, że tę formułę kształcenia docenia się coraz bardziej, jest rozporządzenie w sprawie doktoratów wdrożeniowych, które tytuł doktora pozwoli uzyskać także za działania praktyczne – zauważa Dacko-Pikiewicz. Liczy, że otwarcie się uczelni wyższych na współpracę z biznesem będzie przewijało się w ustawie 2.0 Prawo o szkolnictwie wyższym, której treść poznamy jesienią tego roku.

Zdaniem prezesa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, jednym z największych wyzwań, jakie obecnie stoją przed pracodawcami i uczelniami, jest zminimalizowanie występowania krótkich deficytów wyspecjalizowanych pracowników, jak na przykład inżynierowie jakości. Z powodu ciągłych braków firmy podbierały sobie ich wzajemnie, a co za tym idzie – ich pensje rosły do niebotycznych kwot.

Wojaczek ma pomysł, jak rozwiązać ten problem. – Uczelnie przy ścisłej współpracy z biznesmen powinny stworzyć programy, które umożliwiłyby szybkie przekwalifikowanie się w zawodach, w których akurat występują braki. To pokazałoby potencjalnym klientom, że potrafimy szybko wykształcić doświadczonych i odpowiednio wykwalifikowanych pracowników – tłumaczy. By ten proces przebiegał bezproblemowo i skutecznie, z takich rozwiązań powinny korzystać np. osoby już pracujące na niższych czy podobnych stanowiskach do tych aktualnie deficytowych.

O otwartości i kreatywności studentów mówił też prof. Robert Tomanek, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. – Zadaniem uniwersytetu nie jest dostarczenie firmie specjalisty szytego na miarę, który po dwóch czy trzech latach wypali się i nie będzie wiedział, co ze sobą zrobić. Uniwersytet to przestrzeń, którą dajemy studentom, w której mogą rozwijać kompetencje twarde i miękkie – przekonuje rektor UE w Katowicach.

Jednak jego zdaniem nie uda się tego osiągnąć bez zmiany pokoleniowej wśród kadry. – W pewnym momencie uczelnie zaczęły zatrudniać naukowców dopiero od stopnia doktora. Gdzieś po drodze zgubili się asystenci. Staramy się to naprawić i dać studentom młodych ludzi, którzy chcą się rozwijać, którym chce się działać – tłumaczy Tomanek.

W jakich zawodach kształcić? Oto jest pytanie



Grzegorz Sikorski zwraca uwagę, że kwestia prognozowania zapotrzebowania w konkretnych zawodach w skali całego kraju jest bardzo trudna. – By wiedzieć, jakich pracowników będziemy potrzebowali za pięć lat, musimy zapytać konkretnych przedsiębiorców, co jest bardzo trudnym zadaniem. Bowiem większość naszej gospodarki opiera się na małych i średnich przedsiębiorstwach. Zbieranie od nich danych można nazwać drogą przez mękę. Co gorsza, otrzymywane dane są nieaktualne i niespójne – tłumaczy dyrektor WUP.

Po części mapę zawodowego zapotrzebowania w poszczególnych województwach Polski obrazuje badanie, które od dwóch lat prowadzą WUP-y w całym kraju. Mowa o „Barometrze zawodów”. Najnowsza edycja pokazała, że na powiększającej się liście zawodów deficytowych głównie znajdują się zawody typowo rzemieślnicze, np. cieśla, blacharz, spawacz, dekarz czy cukiernik. Ostatnio w tej grupie pojawił się lekarz.

Inne rozwiązanie stara się wypracować również KSSE, które prowadzi program Kariera i Kompetencje. Jednym z jego elementów ma być platforma elektroniczna, na której będą mogli zalogować się wszyscy interesariusze rynku pracy – od urzędów, przez szkoły, uczelnie, samorządy, na przedsiębiorcach kończąc. Dane, jakie się na niej znajdą, mają być pomocne przy prognozowaniu potrzebnych kierunków kształcenia.

Artykuł powstał podczas panelu dyskusyjnego „Nowoczesna oświata – zatrudnienie i innowacyjność", który odbył się podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.


WIDEO

« POWRÓT
EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie