EEC 2020

Na skutek mrożenia gospodarki w okresie pandemii koronawirusa wielu przedsiębiorców znalazło się w trudnej sytuacji finansowej, czego efekty już niebawem będą widoczne w liczbie postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. W tym kontekście regulacje Tarczy Antykryzysowej 4.0 w zakresie restrukturyzacji jawią się jako korzystne, zwłaszcza dla dłużników. Na czym polega ich atrakcyjność? - to jedno z pytań, na które odpowiedzi próbowali znaleźć uczestnicy drugiej części sesji „Finanse i restrukturyzacja” towarzyszącej obradom EEC Online.

  • Z powodu koronawirusa liczba sądowych postępowań restrukturyzacyjnych będzie rosła aż do końca 2020 roku i znacznie przekroczy poziomy z roku poprzedniego.
  • Sądowe Postępowanie restrukturyzacyjne to ostateczność, z której należy skorzystać tylko wtedy, kiedy wyczerpały się inne sposoby na ratowanie przedsiębiorstwa.
  • Możliwość samodzielnego przygotowanie układu z wierzycielami w warunkach pełnego bezpieczeństwa, to nowy dobry sposób zaproponowany w Tarczy Antykryzysowej 4.0.  



Epidemia koronawirusa wpłynęła bardzo niekorzystnie na kondycję finansową wielu przedsiębiorstw, czego efekty już niebawem będą widoczne w szybko rosnącej liczbie sądowych postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Dane z początku roku nie wyglądają źle, bo w okresie I-V  wszczęto ich odpowiednio 271 i 186, czyli mniej więcej tyle samo co w analogicznym okresie 2019 r., kiedy liczba postępowań upadłościowych wyniosła 261, a restrukturyzacyjnych 194. Problem w tym, że w maju było tych postępowań praktycznie tyle samo, a przecież sądy nie działały tak jak zazwyczaj. A więc w rozpoczętych postępowaniach nie widać jeszcze wpływu koronawirusa.

Z tego powodu zarówno Anna Pukszto, partner kancelarii Dentons, kierująca Zespołem Restrukturyzacji i Prawa Upadłościowego, jak i Andrzej Głowacki, prezes DGA SA, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny, podobnie z resztą jak wielu innych specjalistów branży doradczej, przewidują, że z miesiąca na miesiąc liczba postępowań naprawczych, w tym również tych sądowych będzie rosła, by pod koniec roku osiągnąć apogeum. Bo wtedy będzie widoczny prawdziwy wpływ koronawirusa na przedsiębiorców.

Zobacz też: Postępowania restrukturyzacyjne przed silnymi wzrostami

Wirus niewypłacalności

- Patrząc na skutki tej epidemii i niewypłacalność można powiedzieć, że z tą niewypłacalnością jest jak z wirusem – ona przenosi się na inne podmioty obrotu gospodarczego. Jeśli jeden przedsiębiorca jest „chory”, ma problemy z płynnością, to te problemy mogą się też przenieść na innych przedsiębiorców, a w szczególności na ich kontrahentów – mówi Anna Pukszto.

Podkreśla, że nawet gdy postępowanie restrukturyzacyjne kończy się zawarciem układu, a więc sukcesem, to dla innych uczestników obrotu gospodarczego może to oznaczać problemy finansowe.

- Można powiedzieć, że w postępowaniu restrukturyzacyjnym mamy do czynienia z grą o sumie zerowej - jeśli na podstawie układu zredukuje się wierzytelności w stosunku do jednego dłużnika, to inny przedsiębiorca nie dostanie pełnej zapłaty za usługę, którą wykonał lub towar, który dostarczył – tłumaczy Anna Pukszto.

Dla kontrahentów równie nieprzyjemne mogą być głębokie restrukturyzacje operacyjne, a więc niekoniecznie postępowania sądowe. Na przykład, kiedy w ramach strategii optymalizacji duży podmiot wycofa się z centrów handlowych. Bo to od razu przekłada się na problemy operatorów sieci handlowych, którzy tracą swoich najemców i istotne źródła przychodów.

Andrzej Głowacki dodaje, że pandemia spowodowała, iż dotychczasowe kanony zachowań w stanie zagrożenia niewypłacalnością przedsiębiorstwa przestały obowiązywać i obecnie trudno przewidzieć, jaka będzie reakcja właścicieli, zarządców, na problemy firmy i konieczność restrukturyzacji. Najczęściej jest ona negatywna.

Restrukturyzacja? Tak, ale jaka?


Wniosek o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego może złożyć przedsiębiorca zagrożony niewypłacalnością lub niewypłacalny. I coraz więcej przedsiębiorców korzysta z tej możliwości, czego dowodzą statystyki. Jednak zarówno Anna Pukszto, jak i Andrzej Głowacki podkreślają, że restrukturyzacja sądowa to ostateczność, bo możliwości ratowania przedsiębiorstw przed upadłością jest wiele. To koło ratunkowe rzucone przedsiębiorcy, by mógł się ułożyć z wierzycielami.

- To ścieżka, po którą sięga się w sytuacji, kiedy naprawdę brakuje zasobów do przeprowadzenia restrukturyzacji, brakuje partnerów biznesowych, którzy chcieliby nas wesprzeć, i gdy zarząd nie ma pomysłu na ratowanie przedsiębiorstwa – mówi Andrzej Głowacki.

Wyjaśnia, że wprawdzie o wyborze rodzaju sądowego postępowania restrukturyzacyjnego decyduje zazwyczaj przedsiębiorca lub zarząd firmy w porozumieniu z doradcą restrukturyzacyjnym czy innym podmiotem wspierającym, to w ostatnich latach wykształciły się w tym zakresie pewne zasady postępowania:-

  • - jeżeli chcesz mieć szybko ochronę przed wierzycielami, to tylko przyspieszone postępowanie układowe, bo jego otwarcie trwa 7 dni;
  • - jeżeli chcesz zatrzymać zarząd, to myśl o postępowaniu układowym;
  • - jeśli nie boisz się, że sąd odbierze ci zarząd, a masz szansę na inwestora, to pomyśl o postępowaniu sanacyjnym.

Natomiast postępowanie o zatwierdzenie układu nie cieszy się dużym powodzeniem – wybrało go tylko nieco ponad 20 przedsiębiorców w ciągu czterech lat. Dlaczego?

- Bo jako społeczeństwo mamy jeden z najniższych wskaźników dojrzałości społecznej, chęci pomagania sobie – wyjaśnia prezes Głowacki. I tylko niewielka część przedsiębiorców wierzy w to, że nie mając ochrony, uda im się przekonać 10, 20 czy 30 wierzycieli do zawarcia układu, a potem jeszcze zatwierdzić go w sądzie. To z tego m.in. powodu tylko 1/3 postępowań kończy się zawarciem układu.

Tak jest również w przypadku dużych spółek, dlatego trzeba próbować się restrukturyzować pozasądowo – radzi mec. Pukszto.

- Czasami lepiej jest się dogadać z kluczowymi inwestorami, którymi najczęściej są instytucje finansowe, a nie sięgać pochopnie po postępowanie sądowe. Miałam w praktyce takie przypadki, gdzie doradcy namawiali spółki do wszczynania postępowań restrukturyzacyjnych, w sytuacji kiedy wierzyciele byli gotowi się dogadać – podkreśla.

Zobacz też: Restrukturyzacja firmy w detalach

Jej zdaniem to uzasadnia brak popularności postępowania o zatwierdzenie układu. No bo jeśli można się dogadać, to po co wchodzić w ramy sądowego postępowania układowego, na co trzeba dodatkowo czekać. Wystarczy przecież zawrzeć umowę z wierzycielem.

Z zachowaniem kontroli

Immanentną cechą postępowania o zatwierdzenie układu jest brak formalizmu. W tym postępowaniu to dłużnik, działając we własnym zakresie, dogaduje się z wierzycielami, co potem zatwierdza w postaci układu. Tę niewątpliwą zaletę tego postępowania wykorzystuje rozwiązanie zaproponowane w Tarczy Antykryzysowej 4.0.

- Postępowanie uregulowane w Tarczy 4.0 jest właściwie nakładką, upgradem na postępowanie w przedmiocie zatwierdzenia układu. Polega ono na tym, że cały czas mamy do czynienia z postępowaniem odformalizowanym, które w dużej mierze toczy się poza sądem, bo poza sądem dłużnik musi się dogadywać z wierzycielami, ale na czas tego postępowania dłużnik uzyskuje istotną ochronę przed wierzycielami – tłumaczy mec. Anna Pukszto.

W momencie, kiedy dłużnik opublikuje obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o otwarciu postępowania, otrzymuje ochronę przed postępowaniem egzekucyjnym prowadzonym przez wierzycieli niezabezpieczonych i zabezpieczonych. W trakcie postępowania wierzyciele nie mogą bez zgody nadzorcy układu wypowiadać umów o kluczowym znaczeniu dla dłużnika, takich jak umowy najmu, leasingu czy o udzielenie licencji itp.

Zdaniem przedstawicielki Dentonsa, tym co przesądza o atrakcyjności tego postępowania względem innych postępowań restrukturyzacyjnych jest to, że przy względnym odformalizowaniu dłużnik ma pełną kontrolę nad postępowaniem, a jego działania kontroluje tylko nadzorca układu. Przy czym nadzorcę układu wybiera sam dłużnik (a nie sąd) i nie ma możliwości jego zmiany.

- Można powiedzieć, że dłużnik uzyskuje bardzo daleko idącą ochronę przed wierzycielami, zachowując w dużej mierze kontrolę nad procesem – wyjaśnia Anna Pukszto.

Cztery miesiące na układ


Z punktu widzenia dłużnika istotnym mankamentem wprowadzonego Tarczą 4.0 rodzajem postępowania jest to, że jest ono ograniczone w czasie. Od daty obwieszczenia w MSiG dłużnik ma cztery miesiące na dogadanie się z wierzycielami, uzyskanie głosów za układem w ustawowej większości i złożenie do sądu wniosku o zatwierdzenie układu. Jeśli tego nie zrobi, postępowanie jest umarzane z mocy prawa. Pewnym mankamentem jest również to, że ten rodzaj postępowania będzie obowiązywał tylko rok - do 30 czerwca 2021 r.

Zdaniem Andrzeja Głowackiego o atrakcyjności tej procedury zadecyduje życie. Bo z jednej strony doradcy restrukturyzacyjni nie będą próbowali restrukturyzować firm, które tak naprawdę się do tego nie nadają, a z drugiej wiele będzie zależało od wierzycieli, takich jak banki - czy zarzuceni drobnymi sprawami znajdą w ciągu tych czterech miesięcy czas, żeby porozmawiać z dłużnikami i odnieść się do propozycji układowej.

- Branża patrzy bardzo pozytywnie na to rozwiązanie, a jeżeli instytucje będą otwarte na zmiany, to myślę, że we wrześniu, kiedy spotkamy się na Europejskim Kongresie Gospodarczym w realu, to będziemy mogli już mówić o sukcesach.

Dyskusja na temat postępowania restrukturyzacyjnego u progu obowiązywania przepisów Tarczy 4.0 odbyła się w trakcie sesji „Finanse i restrukturyzacja” w pierwszym dniu  EEC Online 22-24 czerwca 2020 r. Poprzedził ją wywiad z ministrem finansów Tadeuszem Kościńskim, którego pełny opis można znaleźć w tekście: Kościński o budżecie państwa i jego nowelizacji: nie ma tragedii

EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.