Covid-19 COVID-19 Nasze wydarzenia odbywają się z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Dowiedz się więcej

EEC 2021

  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • LinkedIn
Rejestracja
Progresja Space walczy o dobre miejsce w branży kosmicznej

Niezależnie od tego, jakie udziały w rynku będą mieć nowe i małe firmy takie jak my, to jednak wydaje się, że w globalnym sektorze kosmicznym nadal główna rolę będą odgrywać duzi integratorzy, jak Boeing, Lockheed Martin, Arianespace czy też SpaceX - ocenia w rozmowie z WNP.PL Tomasz Palacz, prezes poslkiego start-upu kosmicznego Progresja Space.

Kiedy we wrześniu 2020 roku zostaliście laureatem konkursu Sart-up Challenge, pracowaliście już nad impulsowym napędem plazmowym dla satelitów? Jakie postępy osiągnęliście od tego czasu?

- Nasze prace nad napędem impulsowym idą zgodnie z planem. Zakończyliśmy już realizację pierwszego etapu, i rozpoczęliśmy drugi etap, który jest bardziej intensywny. Zakładane kamienie milowe w ramach pierwszego etapu, poparte odpowiednimi wynikam, zostały osiągnięte i to jest satysfakcjonujące. Mimo że zaczęliśmy realizować krytyczne prace to sam projekt jest wciąż na dość wczesnym etapie i będzie trwał do połowy 2023 roku.

Zobacz także: Młodzi z Krakowa plazmowo napędzą komercyjne satelity

Równolegle pracujemy nad innymi rodzajami napędów oraz modułów satelitarnych. Po odbiorze szerszych informacji od klientów i konsultacjach z ekspertami rynkowymi rozszerzyliśmy zakres naszej działalności i oprócz systemów napędowych dla satelitów planujemy też zaoferować podsystemy ADCS, czyli układy kontroli orientacji satelity. Jest to niezbędny podsystem każdego satelity. Podobnie jak napędy odpowiadają one za położenie i orientację satelitów więc jest to w pewnym stopniu pokrewny produkt, który pozwoli nam mieć bardziej kompleksową ofertę.

Czyli przez tych kilka ostatnich miesięcy rozszerzyliście profil swojej działalności. Jesienią zeszłego roku mieliście już też kontrakt z Europejską Agencją Kosmiczną dotyczący materiałów wysokotemperaturowych. Jak wygląda jego realizacja?

- We wrześniu 2020 roku mieliśmy już rzeczywiście podpisana umowę z ESA i prowadziliśmy pierwsze prace. W czerwcu 2021 roku zakończyliśmy bardzo wymagający dla nas etap, w ramach którego musieliśmy przygotować próbki z dość egzotycznych materiałów o odpowiedniej jakości, ale udało nam się to zrobić.

Teraz czeka nas właściwa część projektu, czyli testy tych materiałów. Przeprowadziliśmy już wstępne testy z naszym partnerem, czyli Instytutem Metalurgii Żelaza z Sieci Badawczej Łukasiewicz. Wszystko wygląda w porządku, jest zielone światło od ESA więc idziemy zgodnie z planem.
Tomasz Palacz i jego współpracownicy - Przemysław Dróżdż i Dominik Zdybał - w czasie finału konkursu Start-up Challenge 2020 (fot. PTWP)
Jeżeli chodzi o współpracę z ESA, to cały czas staramy się zainteresować Agencję naszymi produktami i technologiami. Kontrakt, który w tej chwili mamy, jest co prawda pokrewny dla naszej działalności, ale jako start-up chcemy budować nasz potencjał przede wszystkim w oparciu o nasze docelowe produkty. Chodzi o pozyskiwanie klientów komercyjnych i uruchomienie produkcji, a nie tylko bazowanie na kolejnych projektach badawczo-rozwojowych, które są owszem nieodzowne w naszym sektorze, ale nie stanowią głównego celu.

Ile czasu może jeszcze upłynąć, zanim wypuścicie na rynek gotowy produkt?

- Musimy najpierw spełnić warunek osiągnięcia tzw. space heritage. Inaczej mówiąc nie wystarczy, że przygotujemy produkt, musimy go jeszcze przetestować w kosmosie. Taki test mamy już zaplanowany na drugi kwartał 2022 roku. W tym celu wykorzystamy dedykowaną satelitę zewnętrznego dostawcy i przeprowadzimy z jego wykorzystaniem misję demonstracyjną. Sprawdzimy w ten sposób w kosmosie zarówno nasz pierwszy napęd, jak i jeden z komponentów wykonawczych układów ADCS, czyli koło zamachowe.

To będą więc pierwsze produkty, które realnie mogą wejść na rynek w przyszłym roku. Oczywiście rozpoczęliśmy już działania przedsprzedażowe i będziemy je intensyfikować z końcem roku. Proces sprzedaży w sektorze kosmicznym trwa jednak długo, nawet w tym segmencie, dlatego spodziewamy się, że faktyczne kontrakty mogą dojść do skutku, najszybciej po realizacji misji demonstracyjnej w kosmosie.

Wpisujecie się w zjawisko New Space, czyli prywatyzacji branży kosmicznej przez coraz więcej, często małych, firm. Czy to jest obecnie mocno konkurencyjne środowisko?

- Tak, pojawienie się takich firm jak nasza w branży kosmicznej było możliwe, bo obniżone zostały bariery wejścia do niej, zarówno techniczne, ale przede wszystkim finansowe. To wiąże się z powstaniem całkiem nowego segmentu małych satelitów, czyli tzw. smallsatów. Obecnie pracujemy nad rozwiązaniami, które są przeznaczone dla satelitów o masie do 30 kg. Efektywnie na takim satelicie nie może być więc zbyt wielu drogich urządzeń, ale tez dzięki niskiej masie udaje się osiągnąć stosunkowo niewielkie koszy umieszczenia ich na orbicie. Tym samym, jedną z głównych cech segmentu takich nanosatelitów są bardzo niskie koszty – rzecz niespotykana wcześniej w sektorze kosmicznym.
Fot. Progresja Space
W ostatniej dekadzie obserwujemy wysyp firm, które próbują zagospodarować ten nowy rynek. Pojawiają się co prawda głosy, że jest ich już za dużo i że rynek czeka konsolidacja. Niemniej, jeśli liczne plany budowy konstelacji małych satelitów się spełnią i okaże się, że modele biznesowe oparte o dane satelitarne czy usługi telekomunikacyjne naprawdę przynoszą duże pieniądze, to wysoka liczba takich firm będzie miała uzasadnienie. Jeżeli nie, to może się okazać, że sprawdzą się bardziej pesymistyczne prognozy. Rynek jest jeszcze bardzo młody i pojawiają się coraz to nowe trendy, dlatego musimy bacznie obserwować w którą stronę będzie zmierzać, a jako start-up mamy dużą elastyczność przystosowywania się do sytuacji.

Niezależnie od tego, jakie udziały w rynku będą mieć nowe i małe firmy takie jak my, to jednak wydaje się, że w globalnym sektorze kosmicznym nadal główna rolę będą odgrywać duzi integratorzy, jak Boeing, Lockheed Martin, Arianespace czy też SpaceX. Oni grają pierwsze skrzypce i ostatecznie znaczna część rynku będzie w ich rękach albo będą ją kontrolować.

A czy działalność takich firm jak Progresja Space duże budzi duże zainteresowanie ze strony inwestorów? Jak radzicie sobie z pozyskiwaniem finansowania?

- Jeżeli chodzi o świat, to wzrost inwestycji prywatnych jest wykładniczy niemalże od dwóch dekad i prognozuje się, że ten trend się utrzyma. Na pewno będzie pewien punkt kulminacyjny i to zwolni, ale na razie jeszcze jesteśmy na wyraźnej fali wznoszącej.

W Polsce temat jest dość nowy i o ile część inwestorów prywatnych widzi trendy za granicą i niejako również próbuje to na rynek polski przełożyć, to jednak wciąż inwestycje w naszym kraju są dość małe. Niejednokrotnie spotykamy się wręcz z brakiem zrozumienia rynku i biznesu kosmicznego. Nie do końca jest świadomość tego, skąd biorą się na tym rynku pieniądze, na czym się zarabia i jak wyglądają łańcuchy dostaw. Nie jest to coś tak oczywistego jak w przypadku np. rynku IT, gdzie pomysł na aplikację można przedstawić w dwóch zdaniach. Wciąż więc dostępne dla nas środki są relatywnie małe.

Tutaj też warto byłoby wspomnieć o Krajowym Programie Kosmicznym, który już kilkukrotnie był pisany od nowa. Prace się przeciągają, a jest to bardzo istotny program dla rozwoju branży. W żadnym kraju nie ma praktycznie rozwoju branży kosmicznej bez środków publicznych. Każde państwo w pewien sposób dotuje swój własny rodzimy rynek, albo bezpośrednio, albo na przykład przez wysoką składkę do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Toteż z niecierpliwością czekamy, aż kształt KPK na najbliższe lata w końcu się wyklaruje, a program zostanie uchwalony.

Czy Progresja Space ma w takim razie zabezpieczone pieniądze na rozwój?

- Nie ukrywam, że chcielibyśmy móc działać jak start-upy z USA czy Europy Zachodniej, które szybko pozyskują transze środków od inwestorów w kolejnych rundach finansowania. W przypadku branży kosmicznej w Polsce nie jest to takie proste. Niemniej mamy dobrą sytuację. Mamy już przychody z kontraktu dla Europejskiej Agencji Kosmicznej i jednocześnie prowadzimy z nią rozmowy na temat kolejnych kontraktów. Mamy też zabezpieczone środki na demonstrację orbitalną, która pozwoli nam wypuścić na rynek pierwsze produkty.

Horyzont inwestycyjny w sektorze kosmicznym to przynajmniej 5-10 lat. Oczywiście dlatego jako start-up poszukujemy inwestora, który zapewniłby środki w perspektywie długofalowej. Nie musimy się jednak wcale spieszyć. Na tę chwilę skupiamy się na najbliższej misji kosmicznej. Jeżeli potwierdzimy nasze możliwości w kosmosie, wprowadzimy produkty do oferty, a być może także uda się wypracować pierwszą sprzedaż to będziemy mogli rozmawiać z inwestorami ze znacznie lepszej pozycji.

Rozpocząłem rozmowę od waszego triumfu w konkursie Start-up Challenge w 2020 roku. Jaka jest rola takich wydarzeń dla start-upów?

- Start-up Challenge był o tyle cenny, że był jednym z niewielu takich konkursów, które odbyły się normalnie mimo pandemii. Wiele wydarzeń w ogóle odwołano, inne przeniosły się do sieci, ale uczestnictwo online to nie jest to samo.

Dzięki temu, mogliśmy poczuć dużą satysfakcję, sprawdzić się, zebrać pozytywny odzew i nawiązać kontakty. W okresie pandemii zdecydowanie brakuje takich stacjonarnych wydarzeń.

Czytaj również: Start-Up Challenge 2020: Oto najciekawsze start-upy w Polsce

Ze względu na specyfikę branży kosmicznej, która jest wciąż dość niszowa, nie osiągnęliśmy może spektakularnych efektów biznesowych, ale nie taki był nasz cel. Od innych uczestników słyszeliśmy, że Start-up Challenge przełożył się u nich nawet na konkretne kontrakty. My za to przećwiczyliśmy prezentację firmy, wyszliśmy do szerokiej publiczności i w istotnym stopniu zwiększyliśmy nasza rozpoznawalność.

Tak więc na pewno z chęcią wzięlibyśmy jeszcze raz udział w takim konkursie.

EEC

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.