Atom budzi się w Polsce. Czy zbudujemy coś więcej niż elektrownię jądrową?
Aleksandra Helbin - 22-04-2025
Przez lata był tylko mirażem. Ambitnym, ale nierealnym planem, który powracał niczym bumerang w rządowych dokumentach, deklaracjach i medialnych hasłach. Ale teraz dzieje się naprawdę. Polska zaczyna budować atom – nie tylko w sensie infrastrukturalnym, ale i mentalnym.
- Redakcja WNP.PL przygotowała specjalnie na Europejski Kongres Gospodarczy (23-25 kwietnia 2025 r.) raport "Atom w centrum uwagi. Jak Polska staje się krajem jądrowym". W trakcie tego najważniejszego wydarzenia biznesowego odbędą się aż cztery sesje poświęcone energetyce jądrowej [AGENDA EEC].
- Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej ruszyła - to jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych XXI wieku. - Atom, który ma zastąpić w podstawie węgiel, jest niezbędną inwestycją - mówi WNP.PL minister przemysłu Marzena Czarnecka.
- Jednak nie wszystko jest jeszcze przesądzone. Bo choć harmonogramy są, decyzje zapadły, a koparki już pracują na Pomorzu, to dopiero początek drogi, na której wiele może pójść dobrze… albo źle.
- Czy Polska zbuduje elektrownię jądrową do 2036 r.? Może. Ale ważniejsze pytanie brzmi: czy w tym czasie zbudujemy coś więcej? Projekt, którego wartość wyceniana jest na setki miliardów złotych, może stać się szansą na budowę jądrowego przemysłu w Polsce. - Takiej inwestycji jeszcze w Polsce nie było - mówi WNP.PL p.o. prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Piotr Piela.
- Pobierz raport i dowiedz się, jak Polska staje się krajem jądrowym. To już nie wizja, to rzeczywistość.
Po dekadach planów i niespełnionych ambicji Polska naprawdę ruszyła z budową energetyki jądrowej. Atom nie ma być tylko źródłem energii. Ma być fundamentem miksu energetycznego uzupełniającym niestabilne odnawialne źródła energii.
- Nie jesteśmy Hiszpanią, gdzie słońce świeci 365 dni w roku. Dlatego atom, który ma zastąpić w podstawie węgiel, jest niezbędną inwestycją - mówi minister przemysłu Marzena Czarnecka.
Z gabinetów na plac budowy. Tak rusza polski atom
Jeszcze niedawno o polskim atomie mówiło się z dystansem. Nic dziwnego, historia planów budowy energetyki jądrowej w Polsce sięga lat 50 ubiegłego wieku. Pierwszy w historii pełnomocnik rządu ds. pokojowego wykorzystania energii jądrowej (bo tak została wówczas nazwana ta funkcja), został powołany w 1956 r. Później był Żarnowiec, czyli symbol porażki projektu budowy elektrowni jądrowej.
Teraz jednak ma nam się udać. Dziś trwa już budowa, która wreszcie wyszła z cienia gabinetów w teren. W gminie Choczewo, gdzie stanąć ma pierwsza w Polsce elektrownia jądrowa, ruszyły prace przygotowawcze, prowadzone przez konsorcjum Westinghouse–Bechtel. Harmonogram zakłada uruchomienie pierwszego bloku w 2036 r.
- Takiej inwestycji jeszcze w Polsce nie było - mówi Piotr Piela, p.o. prezes Polskich Elektrowni Jądrowych, spółki Skarbu Państwa, która jest inwestorem pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Jednak budowa elektrowni jądrowej ma dać Polsce nie tylko źródło stabilnej energii, ale także stworzyć nad Wisłą kompetencje pod budowę przemysłu jądrowego. W dobie renesansu energetyki jądrowej może to być wyjątkowa szansa.
Poniżej link, pod którym można pobrać raport "Atom w centrum uwagi. Jak Polska staje się krajem jądrowym":
Local content: hasło roku czy kolejny niespełniony mit?
Jednym z najbardziej palących tematów, związanych z atomem, jest tzw. local content, czyli udział polskich firm w budowie i obsłudze elektrowni. Tu nie chodzi o gesty patriotyczne – chodzi o miliardowe kontrakty, miejsca pracy, know-how. O to, czy nasze firmy będą w stanie dostarczyć komponenty, usługi, ludzi i wiedzę, które pozwolą konkurować na rynku globalnym.
- Polska ma szansę stać się elementem hubu dla technologii AP1000 w Europie. Teraz przede wszystkim trzeba zabezpieczyć kompetentne kadry dla energetyki jądrowej - mówi Mirosław Kowalik, prezes Westinghouse Polska.
- Naszą ambicją jest stworzenie w Polsce biura, które będzie posiadało kompetencje do realizacji szeregu różnych projektów, także w innych krajach - dodaje Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska.
Wiele polskich firm już dziś ma ambicje, ale mało która ma certyfikaty. NQA-1? ASME? Zdobycie odpowiednich uprawnień to proces trwający nawet dwa lata i kosztujący setki tysięcy złotych. Bez gwarancji sukcesu. Ale stawka jest zbyt wysoka, by nie próbować.
Czas gra przeciwko nam. Jeśli nie zdążymy z przygotowaniami, kontrakty trafią do firm z zagranicy – i historia się powtórzy, jak w przypadku łupków czy offshore'u. Zamiast być liderem, będziemy podwykonawcą.
Atom to nie tylko inżynieria – to strategia i budowa przemysłu przyszłości
Raport pokazuje też szerszy kontekst. Atom w Polsce to nie projekt jednej partii, jednego rządu czy jednej kadencji. To długofalowa strategia energetyczna, której kontynuacja – mimo zmiany władzy w 2023 r. – pokazuje, że są jeszcze sprawy ważniejsze niż polityczne podziały.
Czy Polska zbuduje elektrownię jądrową do 2036 r.? Może. Ale ważniejsze pytanie brzmi: czy w tym czasie zbudujemy coś więcej?
Raport "Atom w centrum uwagi" to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, w jakim miejscu jesteśmy, dokąd zmierzamy – i co może nas zatrzymać. To kompendium wiedzy, ale i apel: do firm, instytucji, rządu i opinii publicznej. Bo projekt jądrowy to gra zespołowa – a czasu na trening mamy coraz mniej.
