EEC Poland

Bez kapitału i infrastruktury innowacyjne projekty będziemy nadal sprzedawać zagranicznym firmom

Luiza Jakubiak/RynekZdrowia.pl - 07-04-2025
- Jednym z filarów naszego wzrostu była intensyfikacja działań w dziedzinie badań i rozwoju. Od 2001 roku przeznaczyliśmy na ten cel 2,2 mld zł - mówi Karolina Czekaj, dyrektor ds. finansów korporacyjnych i nadzoru właścicielskiego firmy Adamed Pharma.

- Wiele innowacyjnych projektów jest sprzedawanych zagranicznym firmom, ponieważ lokalne przedsiębiorstwa nie mają dostępu do kapitału lub nie dysponują infrastrukturą umożliwiającą dalszy rozwój - wskazuje dr Karolina Czekaj, dyrektor ds. finansów korporacyjnych i nadzoru właścicielskiego firmy Adamed Pharma.

  • - Choć Polska oferuje dotacje i programy rządowe na wczesnym etapie rozwoju start-upów, to brakuje skutecznych mechanizmów wspierających ich komercjalizację i skalowanie działalności - podkreśla Karolina Czekaj, dyrektor ds. finansów korporacyjnych i nadzoru właścicielskiego firmy Adamed Pharma.
  • W jej ocenie nasz kraj jest jednym z najbardziej przeregulowanych w Europie. Przepisy unijnych dyrektyw są często wdrażane w Polsce w sposób bardziej restrykcyjny niż w innych krajach członkowskich, co zwiększa obciążenia administracyjne dla firm i ogranicza ich elastyczność operacyjną.
  • - Jeśli Polska chce rozwijać się w dziedzinach innowacyjnych i wysokich technologii, kluczowe będzie wzmocnienie kształcenia w naukach ścisłych i przyrodniczych już na poziomie szkoły podstawowej i średniej - podkreśla nasza rozmówczyni.
  • ING Bank Śląski i Europejski Kongres Gospodarczy (EEC) przygotowują raport "Motory polskiego wzrostu gospodarczego. Obawy i postulaty biznesu", który będzie miał premierę podczas XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (23-25 kwietnia 2025 r.). Opracowanie oprzemy głównie na rozmowach z menedżerami dużych i średnich firm działających w Polsce. Niniejszy wywiad zalicza się do tego cyklu.

Dotychczasowymi motorami wzrostu gospodarczego Polski były m.in. relatywnie niskie koszty pracy i dobrze wykształcone kadry. Czy nadal są to nasze atuty?

- Jeśli patrzymy na to, co dzieje się w gospodarce w średnim terminie, to na pewno większość przedsiębiorstw stawia czoła rosnącym kosztom pracy. Pomimo że te koszty w relacji do innych krajów Unii Europejskiej nadal są odpowiednio niższe, to jednak rosną w tempie najwyższym na kontynencie. A to oznacza, że w perspektywie kolejnych lat przewaga konkurencyjna w postaci taniej siły roboczej będzie zanikała.

"W Polsce wartością byłaby rewizja całego łańcucha edukacji"

Atutem Polski pozostaje jednak dobrze wykształcona kadra. Od lat obserwujemy wzrost odsetka osób aktywnych zawodowo z wykształceniem wyższym – z 23 proc. do 38 proc. w ciągu kilkunastu lat – przy jednoczesnym spadku liczby osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym (z 39 proc. do 24 proc.).

To zjawisko sprzyja transformacji naszej gospodarki w kierunku branż bardziej innowacyjnych, zaawansowanych technologicznie i opartych na wiedzy. 

Należy jednak zwrócić uwagę na wyzwania związane z dopasowaniem kompetencji absolwentów do potrzeb rynku pracy. W Polsce wciąż kształci się zbyt mało osób w trybie ustawicznym – ich liczba jest nawet o połowę niższa niż średnia europejska. Dodatkowo system edukacji już na wczesnym etapie nie dostosowuje programu nauczania do przyszłych potrzeb gospodarki.

Jeśli Polska chce rozwijać się w dziedzinach innowacyjnych i wysokich technologii, kluczowe będzie wzmocnienie kształcenia w naukach ścisłych i przyrodniczych już na poziomie szkoły podstawowej i średniej.

Wchodząc na poziom szkolnictwa wyższego: nadal dominuje w nim model nauczania teoretycznego?

- Tak. To wyzwanie w kontekście dostosowania absolwentów do potrzeb rynku pracy i innowacyjnej gospodarki. Kluczowym problemem pozostaje brak efektywnej współpracy między uczelniami a sektorem biznesowym. Priorytety kadry akademickiej koncentrują się głównie na działalności naukowej i publikacjach, a nie na projektach wdrożeniowych czy komercjalizacji badań.

Karolina Czekaj, dyrektor ds. finansów korporacyjnych i nadzoru właścicielskiego firmy Adamed Pharma. Fot. mat. pras. Adamed Pharma Karolina Czekaj, dyrektor ds. finansów korporacyjnych i nadzoru właścicielskiego firmy Adamed Pharma. Fot. mat. pras. Adamed Pharma

W wielu krajach rozwój start-upów i innowacji technologicznych opiera się na ścisłej współpracy między nauką a biznesem. Przykładem mogą być modele stosowane na uczelniach w Stanach Zjednoczonych czy Niemczech, gdzie inkubatory przedsiębiorczości, programy dualnego kształcenia oraz wspólne projekty badawczo-rozwojowe z firmami są wręcz standardem.

W Polsce wartością byłaby rewizja całego łańcucha edukacji – tak aby kształcenie wyższe lepiej odpowiadało potrzebom gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach. Kluczowe byłoby tu wzmocnienie "komponentu praktycznego", rozwój programów współpracy uczelni z przedsiębiorstwami oraz promowanie interdyscyplinarnych kierunków łączących naukę i biznes.

Jakie są dzisiaj największe strukturalne zagrożenia dla wzrostu i konkurencyjności firm w Polsce?

- To, z czym mamy do czynienia, to kwestia wyzwań demograficznych. Z tym problemem zmaga się cała Europa.

Ze statystyk wynika, że w Polsce starzenie się społeczeństwa zachodzi dużo szybciej niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Jak prognozuje GUS, w 2050 r. 35 proc. społeczeństwa osiągnie wiek emerytalny. Nadal, na co należy zwrócić uwagę, mamy też niski poziom aktywizacji zawodowej kobiet.

W przeciwdziałaniu tym problemom kluczowe stają się digitalizacja i automatyzacja procesów w przemyśle oraz innych sektorach gospodarki. Są to jednak kosztowne i długoterminowe inwestycje, których efekty dla konkurencyjności będą widoczne dopiero po wielu latach. Dlatego istotne jest wsparcie ze strony państwa rozwoju nowych technologii – zarówno poprzez zachęty podatkowe, jak i inwestycje.

Jakie działania mogłaby podejmować administracja państwowa, żeby minimalizować te niekorzystne trendy?

- Jednym z kluczowych działań powinna być aktywizacja zawodowa kobiet. Obecnie wiele z nich korzysta z wcześniejszych emerytur lub całkowicie rezygnuje z pracy zawodowej - często z powodu obowiązków domowych i opiekuńczych. Dlatego konieczne jest wprowadzenie skutecznych instrumentów wspierających rodziny i kobiety powracające na rynek pracy.

Drugim istotnym krokiem jest wydłużenie aktywności zawodowej osób starszych. W Adamedzie zarządzamy polityką kadrową z wyprzedzeniem. Tworzymy programy aktywizujące współpracowników i zachęcające młode mamy do powrotu do pracy zawodowej. Osobom starszym, które osiągnęły wiek emerytalny, staramy się stworzyć warunki pracy, które zachęcą je do pozostania z nami dłużej.

Równie ważne jest wzmocnienie wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami. W Polsce grupa ta jest wciąż słabo reprezentowana na rynku pracy, głównie z powodu braku dostosowanych stanowisk pracy i odpowiedniego wsparcia systemowego.

Ostatnim ważnym aspektem, na jaki należy zwrócić również uwagę, jest polityka migracyjna. Polska powinna tworzyć bardziej spójny i długoterminowy system przyciągania wykwalifikowanych pracowników z zagranicy.

W naszym kraju nadal dominują firmy z sektora MSP. Czy w dłuższej perspektywie to również może wpływać na naszą konkurencyjność?

- Struktura polskiej gospodarki rzeczywiście opiera się głównie na małych i średnich przedsiębiorstwach, co ma zarówno zalety, jak i ograniczenia. Dobrze, że mamy dużo małych, prężnie działających przedsiębiorstw, które szybko reagują na zmiany rynkowe. Słabym ogniwem jest to, że w skali europejskiej mamy mało dużych firm.

Obecnie duże przedsiębiorstwa generują jedynie około 23 proc. wartości dodanej, przynoszonej przez wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce, podczas gdy w wielu rozwiniętych gospodarkach ten udział osiąga wartość nawet 50 proc.

Duże firmy mają większe możliwości inwestowania w innowacje, skalowania działalności oraz ekspansji na rynki zagraniczne, co pozostaje kluczowe dla długoterminowej konkurencyjności kraju.

Obecna struktura gospodarki nie musi być przeszkodą, ale wymaga świadomej polityki wspierania rozwoju większych firm. W przeciwnym razie Polska może pozostać państwem z dynamicznymi, ale stosunkowo małymi firmami, które będą miały trudności z rywalizacją na globalnym rynku.

"Wielu właścicieli firm koncentruje się głównie na rynku krajowym, co prowadzi do mniejszej potrzeby konkurowania poprzez innowacje"

Czy polski przemysł można określić jako innowacyjny?

Nasz przemysł wykazuje pewne oznaki innowacyjności, lecz nie można go jeszcze uznać za w pełni innowacyjny w skali globalnej.

Przykładem sektora wyróżniającego się pod tym względem jest przemysł farmaceutyczny, który intensywnie inwestuje w badania i rozwój. Jeśli jednak spojrzymy na całą gospodarkę, sytuacja wygląda mniej optymistycznie… Według Global Innovation Index publikowanego przez Światową Organizację Własności Intelektualnej Polska stopniowo poprawia jednak swoją pozycję w rankingu innowacyjności. 

Niemniej w odniesieniu do poziomu dochodu per capita nasza gospodarka nie wykorzystuje w pełni swego potencjału innowacyjnego. Wskaźniki takie jak nakłady na badania i rozwój, liczba patentów czy współpraca nauki z biznesem są niższe niż w bardziej innowacyjnych gospodarkach, takich jak Niemcy, Szwecja czy Korea Południowa.

Mówiąc wprost: innowacyjność nie jest jeszcze mocną stroną polskiej gospodarki i trudno na niej opierać przewagę konkurencyjną w skali globalnej.

Aby to zmienić, kluczowy byłby przyrost nakładów na badania i rozwój (obecnie Polska przeznacza około 1,4 proc. PKB na R&D, podczas gdy liderzy innowacji – powyżej 3 proc.), zwiększenie intensywności współpracy uczelni wyższych z biznesem w zakresie transferu technologii, wzmocnienie zachęt podatkowych i finansowych dla firm inwestujących w innowacje, nastawienie się na rozwój sektorów o wysokiej wartości dodanej, takich jak biotechnologia czy też sztuczna inteligencja.

Dlaczego tak się w Polsce dzieje?

- Jednym z kluczowych powodów pozostaje struktura gospodarki i ograniczona orientacja polskich przedsiębiorców na rynki międzynarodowe.

Wielu właścicieli firm koncentruje się głównie na rynku krajowym, co prowadzi do mniejszej potrzeby konkurowania poprzez innowacje. W efekcie firmy nie rozwijają globalnych przewag konkurencyjnych i rzadziej inwestują w technologie, które mogłyby wyróżniać je na arenie międzynarodowej.

Kolejnym problemem jest luka w systemie wsparcia innowacyjnych firm. Choć Polska oferuje dotacje i programy rządowe na wczesnym etapie rozwoju start-upów, to brakuje skutecznych mechanizmów wspierających ich komercjalizację i skalowanie działalności.

Wiele innowacyjnych projektów jest sprzedawanych zagranicznym firmom, ponieważ lokalne przedsiębiorstwa nie mają dostępu do kapitału lub nie dysponują infrastrukturą umożliwiającą dalszy rozwój.

Przykład tego zjawiska to sektor IT. Polska posiada światowej klasy specjalistów w tej branży, ale - zamiast rozwijać własne globalne produkty - wielu informatyków świadczy usługi outsourcingowe dla zagranicznych firm.

W rezultacie to międzynarodowe korporacje komercjalizują technologie opracowane w Polsce, a rodzime firmy później muszą kupować licencje na produkty, które powstały dzięki polskim ekspertom…

Jak w Polsce wygląda dostęp do środków kapitałowych na inwestycje?

- Jest ograniczony - w porównaniu do bardziej rozwiniętych rynków. Polski rynek kapitałowy pozostaje słabo rozwinięty, co widać na przykładzie wskaźnika kapitalizacji giełdowej spółek w stosunku do PKB. W 2022 r. zgodnie z danymi Banku Światowego wynosił on w Polsce 21 proc., gdy w Wielkiej Brytanii było to 100 proc., a w USA - ponad 150 proc. 

Kolejnym problemem wydaje się struktura warszawskiej giełdy – dużą część notowanych spółek stanowią podmioty z udziałem Skarbu Państwa, co może wpływać na płynność i dynamikę rynku.

Dla mniejszych firm wejście na parkiet to duże wyzwanie, wiąże się z wysokimi kosztami oraz skomplikowanymi procedurami regulacyjnymi, co często zniechęca przedsiębiorców do pozyskiwania kapitału w ten sposób.

Poza rynkiem giełdowym w Polsce brakuje także rozwiniętego rynku funduszy inwestycyjnych typu venture capital i private equity, które nie tylko dostarczałyby kapitał, ale również wspierały rozwój operacyjny firm poprzez mentoring, know-how oraz dostęp do międzynarodowych sieci biznesowych. Chociaż w ostatnich latach liczba funduszy venture capital rośnie, to nadal są one mniej aktywne niż w krajach zachodnich, a dostęp do finansowania na wczesnym etapie rozwoju firmy pozostaje ograniczony.

Jesteśmy jednym z najbardziej przeregulowanych krajów w Europie

W jakim stopniu konkurencyjność Polski zmniejszają przeregulowanie i biurokracja?

- Polska stała się jednym z najbardziej przeregulowanych krajów w Europie. Przepisy unijnych dyrektyw są często wdrażane w Polsce w sposób bardziej restrykcyjny niż w innych krajach członkowskich, co zwiększa obciążenia administracyjne dla firm i ogranicza ich elastyczność operacyjną.

Jednym z kluczowych problemów jest skomplikowany system podatkowy. Według Tax Complexity Index (ocenia poziom skomplikowania regulacji podatkowych - przyp. red.) Polska znajduje się na końcu rankingu w Europie.

Przedsiębiorcy niejednokrotnie zmagają się z niejasnymi przepisami, częstymi zmianami prawa oraz brakiem spójnych indywidualnych interpretacji podatkowych lub odmowami ich wydania. Tworzy to duże ryzyko prawne i niepewność, co zniechęca do inwestycji i rozwoju biznesu.

Dodatkowo nadmierna biurokracja w procesach administracyjnych znacząco wydłuża czas realizacji inwestycji, w efekcie czego firmy częściej decydują się na przenoszenie działalności do krajów o bardziej przyjaznym otoczeniu regulacyjnym.

Adamed Pharma - nowe laboratorium leków wziewnych. Inwestycje w R&D to środek w skutecznej rywalizacji na rynkach międzynarodowych i w zabezpieczeniu potrzeb krajowych. Fot. mat. pras. Adamed Pharma Adamed Pharma - nowe laboratorium leków wziewnych. Inwestycje w R&D to środek w skutecznej rywalizacji na rynkach międzynarodowych i w zabezpieczeniu potrzeb krajowych. Fot. mat. pras. Adamed Pharma

Czy przez ostatnią dekadę firmie udało się rozwinąć działalność i zwiększyć jej skalę poprzez na przykład eksport i inwestycje?

- Filarami rozwoju Adamedu są ekspansja zagraniczna oraz inwestycje w zwiększanie produkcji leków. W ciągu ostatniej dekady dynamicznie zwiększaliśmy skalę działalności, zarówno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych.

Eksport należał do kluczowych obszarów naszego rozwoju. Nasza obecność na rynkach międzynarodowych systematycznie się rozszerza. Produkty Adamed można już kupić na kilkudziesięciu rynkach, przy czym Europa pozostaje dla nas najważniejszym regionem działalności.

Jednym z filarów naszego wzrostu była intensyfikacja działań w dziedzinie badań i rozwoju. Od 2001 r. przeznaczyliśmy na ten cel 2,2 mld zł.

W Adamedzie prowadzimy prace w ramach trzech platform badawczych. Koncentrujemy się przede wszystkim na tworzeniu produktów z wartością dodaną, co pozwala nam skutecznie konkurować na rynkach międzynarodowych. Pozyskujemy wysoko wykwalifikowanych specjalistów oraz wykorzystujemy nowoczesne technologie.

Jednocześnie intensywnie rozwijamy działalność na rynku krajowym. W Pabianicach trwa rozbudowa Centrum Produkcyjno-Logistycznego Adamed, które jest jednym z najnowocześniejszych w polskiej farmacji. Dzięki tej inwestycji zwiększamy swoje zdolności produkcyjne. Obecnie to niemal 4 mld tabletek. 

Optymalizujemy automatyzację i digitalizację procesów wytwórczych oraz logistycznych. Dzięki temu powiększyliśmy efektywność operacyjną i możemy lepiej odpowiadać na rosnące potrzeby pacjentów, zapewniając im nieprzerwane terapie lekowe.

Co z pani punktu widzenia jest niezbędne do utrzymania dynamiki wzrostu gospodarczego i konkurencyjności?

W Polsce na poziomie państwa brakuje długofalowej strategii gospodarczej, która wskazywałaby i promowała branże kluczowe z punktu widzenia państwa. Brakuje też jednoznacznie określonych priorytetów rozwojowych, które wskazywałyby kluczowe sektory strategiczne.

Jeśli brać pod uwagę globalne trendy, powinny być to przede wszystkim branże zaawansowane technologicznie, inżynieryjnie, informatycznie, w tym między innymi biotechnologia czy farmacja. Jesteśmy w stanie tworzyć produkty, które generują sporą wartość dodaną i stwarzają przewagi konkurencyjne.

Na przykład w branży farmaceutycznej jednym z głównych wyzwań jest spadająca marża na leki, przy jednoczesnym wzroście kosztów operacyjnych – zarówno jeśli chodzi o wynagrodzenia, jak i produkcję. Aby firmy mogły nadal inwestować w rozwój nowoczesnych produktów, muszą mieć możliwość osiągania wyższych cen, które pozwolą na reinwestycję w innowacje.

Dzisiaj ten rozwój przedsiębiorstwa finansują głównie z własnych środków. Jeśli w pewnym momencie nie będą miały odpowiednich zysków, stanie się to barierą dla dalszego rozwoju.

"Zakłócenia w dostawach, napięcia geopolityczne czy kryzysy zdrowotne mogą prowadzić do braków leków na rynku europejskim"

Jak ocenia pani obecne otoczenie globalne i konkurencyjność Europy - na tle innych regionów świata?

- Konkurencyjność Europy - w porównaniu do innych regionów globu - stoi przed poważnymi wyzwaniami, szczególnie w kontekście globalnych łańcuchów dostaw i regulacji środowiskowych.

Przykładem jest rynek farmaceutyczny, który w ciągu ostatnich dekad stał się silnie uzależniony od importu substancji czynnych, kluczowych składników do produkcji leków.

Obecnie większość API (aktywny składnik farmaceutyczny - substancja chemiczna, odpowiadająca za działanie leków - przyp. red.) pochodzi z Chin i Indii, co stanowi istotne ryzyko dla bezpieczeństwa lekowego Europy. Zakłócenia w dostawach, napięcia geopolityczne czy kryzysy zdrowotne mogą prowadzić do braków leków na rynku europejskim. 

W odpowiedzi na to zagrożenie Unia Europejska dąży do relokacji produkcji API na własnym terytorium. To krok w stronę zwiększenia suwerenności lekowej, ale wiąże się z dużymi wyzwaniami.

Standardowe technologie wytwarzania API mają bardzo negatywny wpływ na środowisko. Jako że Unia Europejska wprowadziła bardzo rygorystyczne przepisy środowiskowe, możliwe jest wytwarzanie API tylko z zastosowaniem nowych technologii, umożliwiających prowadzenie procesu w procesie zamkniętym.

Adamed prowadzi prace rozwojowe w kwestii alternatywnych ścieżek rozwoju czystego API. Ale instalacje do produkcji tych substancji są bardzo kosztowne i wymagają dużych nakładów inwestycyjnych.

Z punktu widzenia ekonomicznego takie inwestycje są nieuzasadnione, bo prowokują wzrost kosztów produkcji i wyższe ceny leków, przy czym mają jednak oczywiście ogromne znaczenie dla środowiska naturalnego i bezpieczeństwa lekowego.

Europa stoi przed dylematem: czy priorytetem powinny być niższe koszty i konkurencyjność cenowa, czy długoterminowe bezpieczeństwo lekowe i ekologia? Obecne działania wskazują, że Unia Europejska skłania się ku większej autonomii strategicznej, co wymaga jednak skutecznego wsparcia finansowego i regulacyjnego dla firm farmaceutycznych.

Co uczyniłoby naszą gospodarkę bardziej konkurencyjną wobec innych silnych rynków, głównie Chin i USA?

- Polska konkuruje dziś na globalnym rynku w trudnym otoczeniu, gdzie Chiny intensywnie rozwijają technologie i przemysł zaawansowany, a USA przyciągają inwestycje i wzmacniają swoją pozycję w wyścigu technologicznym. Stary Kontynent natomiast zmaga się z takimi wyzwaniami, jak wysokie koszty produkcji, ograniczona dostępność surowców oraz biurokracja, które osłabiają jej konkurencyjność.

Należy zwrócić uwagę, że aktualnie Polska w dużej mierze specjalizuje się w produkcji półproduktów i komponentów, które są eksportowane do innych krajów i tam wykorzystywane do wytwarzania finalnych towarów. To sprawia, że jesteśmy uzależnieni od innych gospodarek, od odbiorców tych komponentów, co ogranicza naszą niezależność gospodarczą i marże.

Aby stać się bardziej konkurencyjną gospodarką, nasz kraj powinien  rozwijać branże produkujące innowacyjne, finalne produkty o wysokiej wartości dodanej, w sektorach zaawansowanych technologii, biotechnologii i farmacji, ale także elektromobilności i odnawialnych źródeł energii. Inwestycje w rozwój własnych marek i technologii pozwoliłyby na zwiększenie niezależności od zagranicznych kontrahentów i podniosłyby pozycję Polski w globalnym łańcuchu wartości.

Polska silnie koncentruje się na ekspercie do Europy, szczególnie do Niemiec, gdzie trafia 27 proc. naszego eksportu. Choć rynek europejski jest kluczowy, to nadmierne uzależnienie od jednego partnera handlowego stanowi dla nas ryzyko.

Dla Adamedu Niemcy też są kluczowym odbiorcą produktów?

- W naszym przypadku Niemcy nie są dzisiaj dużym rynkiem zbytu.

Jaki wpływ mają polski rząd i Unia Europejska na konkurencyjność naszej gospodarki? Częściej przeszkadzają czy pomagają?

- W warunkach krajowych negatywny wpływ na przedsiębiorców ma niestabilność regulacyjna i polityczna, w tym częste zmiany prawa i nieprzewidywalność polityki gospodarczej, przeregulowanie, skomplikowany system podatkowy, brak strategii przemysłowej, niedopasowanie edukacji i brak wsparcia dla lokalnych producentów. Polska nie ma też jasno określonych priorytetów gospodarczych i sektorów strategicznych, które mogłyby stać się motorem wzrostu. 

Dużym plusem stała się rozbudowa infrastruktury, chodzi na przykład o drogi, kolej, lotniska. Dobre położenie na mapie Europy i dobra infrastruktura są naszym mocnym atutem.

Polska oferuje wiele ulg podatkowych, które wspomagają chociażby badania i rozwój. Jest IP Box, mamy polską strefę inwestycji, która zachęca do budowania mocy produkcyjnych w naszym kraju, ale już samo rozliczanie tych ulg podatkowych pozostaje bardzo skomplikowane. Dlatego deregulacja, ułatwienia, uproszczenia tego systemu są niezbędne.

Z punktu widzenia obecności Polski w Unii Europejskiej duże znaczenie ma dostęp do ogromnego jednolitego rynku. Do tego doliczyć trzeba fundusze europejskie, które do tej pory były motorem wzrostu.

Przez ponad 20 lat obecności Polski w UE mieliśmy 3 razy więcej wpływów z unijnego budżetu niż wydatków do unijnego budżetu. W tym czasie polski eksport do Wspólnoty wzrósł 7-krotnie. Również bilans naszych obrotów handlowych z Europą jest na dużym plusie, odwrotnie niż z innymi częściami świata.

Z drugiej strony: Unia jest mocno przeregulowana, widać dużą niespójność w traktowaniu firm, które produkują we Wspólnocie i poza nią… Ponadto wspomniane standardy ochrony środowiska działają na niekorzyść firm europejskich.

Zielona polityka UE powinna zostać skorygowana, ale nie porzucona

Zielona polityka unijna odpowiada m.in. za wysokie koszty energii w Europie, co powoduje spadek konkurencyjności. Czy powinna zostać poddana rewizji?

- Wzrost kosztów energii jest szczególnie dotkliwy dla przemysłów energochłonnych. Wysokie ceny energii sprawiają, że europejscy producenci stają się mniej konkurencyjni w porównaniu do firm z regionów, które stosują łagodniejsze regulacje klimatyczne - takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny.

Wysokie ceny energii będą wywoływać presję inflacyjną, która z kolei będzie się przekładała na ograniczenie popytu konsumpcyjnego i spowolnienie gospodarcze. Kraje UE zobowiązały się do redukcji emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. i osiągnięcia pełnej neutralności klimatycznej do 2050 r., ale dla niektórych państw, zwłaszcza tych uzależnionych od paliw kopalnych, jest to szczególnie trudne, wręcz niemożliwe.

Zamiast całkowitego wycofania się z ambitnych celów klimatycznych, kluczowe byłoby tu bardziej zrównoważone podejście, które nie osłabi konkurencyjności polskich firm.

Dlatego powinny pojawić się takie działania, jak zamrożenie cen energii lub dopłaty do energii, ulgi podatkowe na inwestycje, zwiększające efektywność energetyczną.

Mimo wyzwań związanych z kosztami energii, zielona transformacja może przynieść długoterminowe korzyści w sprawie uniezależnienia Europy od importu surowców energetycznych, spadku kosztów energii ze źródeł odnawialnych, rozwoju nowych sektorów gospodarki, takich jak zielona energetyka, technologie wodorowe i gospodarka obiegu zamkniętego.

Zielona polityka UE powinna zostać skorygowana, ale nie porzucona. Niezmiernie istotne jest tu wprowadzenie rozwiązań, łagodzących negatywny wpływ wysokich kosztów energii na konkurencyjność firm, przy jednoczesnym kontynuowaniu transformacji energetycznej w sposób bardziej dostosowany do realiów gospodarczych. Dlatego te zmiany należy wprowadzać rozsądnie i roztropnie.

Otoczenie zewnętrzne bardzo dynamicznie się ostatnio zmienia. Czy to taki moment, kiedy polscy przedsiębiorcy mogą wykorzystać swoje szanse i znaleźć dla siebie nisze?

- Każda zmiana w otoczeniu gospodarczym tworzy zarówno wyzwania, jak i nowe szanse… Obecny okres "zmiany gospodarczej", związany m.in. z zieloną transformacją, cyfryzacją, automatyzacją oraz przemianami geopolitycznymi, może być korzystny dla polskich przedsiębiorców, jeśli potrafią oni odpowiednio dostosować swoje strategie i wykorzystać dostępne atuty.

Polska posiada silne kompetencje w obszarach takich jak IT, automatyka, inżynieria czy technologie cyfrowe, które mogą stanowić przewagę konkurencyjną w wielu sektorach. Przedsiębiorcy mogą też szukać nisz rynkowych, wykorzystując dostępne zasoby kadrowe i specjalistyczną wiedzę, a także dostosowując ofertę do zmieniających się potrzeb klientów i globalnych trendów.

Co może stanowić największą barierę i ograniczenie?

Jedną z największych barier dla rozwoju polskich firm pozostaje nadmierna koncentracja na rynku krajowym i rozdrobniona oferta produktowa. Wiele przedsiębiorstw skupia się głównie na dużym rynku wewnętrznym, co ogranicza ich ekspansję zagraniczną i zdolność do skalowania biznesu.

Ponadto zbyt szeroki, rozproszony portfel produktów utrudnia efektywne zarządzanie, automatyzację i zwiększenie wydajności. Firmy, które próbują obsługiwać wiele nisz jednocześnie, często mają wyższe koszty operacyjne, problemy z optymalizacją produkcji i niższą rentowność - w porównaniu do przedsiębiorstw skoncentrowanych na węższej, ale dobrze zoptymalizowanej ofercie.

A w branży farmaceutycznej?

- Branża farmaceutyczna w Polsce stoi przed kilkoma kluczowymi wyzwaniami, które ograniczają jej konkurencyjność na rynku międzynarodowym. Inwestycje w badania i rozwój w sektorze farmaceutycznym są znacznie niższe niż w krajach Europy Zachodniej, co ogranicza zdolność do tworzenia innowacyjnych leków. Innowacja w farmacji wymaga ogromnych nakładów finansowych, a jednocześnie jest to jeden z najbardziej ryzykownych sektorów – tylko niewielki procent badań przekłada się na wprowadzenie nowego leku na rynek.

Natomiast produkcja farmaceutyczna wymaga nowoczesnych technologii, automatyzacji i cyfryzacji, które są szeroko stosowane w rozwiniętych gospodarkach. W Polsce dostęp do najnowszych technologii jest ograniczony, co wynika przede wszystkim z wysokich kosztów inwestycyjnych.

Co mogłoby skłonić kapitał prywatny do większych inwestycji?

- Jednym z kluczowych czynników jest tu stworzenie długoterminowej strategii gospodarczej, która koncentrowałaby się na wybranych, perspektywicznych branżach i zapewniała ich odpowiednie dofinansowanie. Brak jasno określonych filarów wzrostu gospodarczego i stabilnego otoczenia regulacyjnego sprawia, że inwestorzy często nie widzą długoterminowej przewidywalności rynku.

Kolejną barierą dla wzrostu prywatnych inwestycji pozostaje niedostateczny rozwój rynku start-upów oraz brak dużych, globalnych firm, które mogłyby pomagać w ich skalowaniu. O ile w Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada 8,7 start-upów, o tyle w Niemczech jest to 24,8, we Francji - 33, a w Wielkiej Brytanii - 61,8.

W Polsce nie ma firm o skali globalnej, które mogłyby przejmować, finansować i rozwijać innowacyjne spółki. W efekcie polskie start-upy często szukają inwestorów zagranicznych, zamiast rozwijać się na fundamencie lokalnego kapitału. 

Jakim wyzwaniom będzie musiała stawić czoła branża farmaceutyczna w najbliższych latach?

- Będzie musiała zmierzyć się z wieloma problemami, które wynikają zarówno ze zmieniających się trendów demograficznych, presji regulacyjnej, jak i globalnych zagrożeń geopolitycznych.

Starzejące się społeczeństwo i rosnąca liczba pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi (np. cukrzyca, nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe) będą prowadziły do wzrostu popytu na leki. Ale większa liczba chorych oznacza rosnące wydatki publiczne na ochronę zdrowia, co może wymusić dalszą presję na obniżanie cen leków refundowanych. Presja na marżę ograniczy ofertę leków, a to z kolei zredukuje bezpieczeństwo lekowe kraju.

Branża farmaceutyczna jest jedną z najbardziej regulowanych na świecie, a wymagania dotyczące badań klinicznych, dopuszczenia leków na rynek oraz bezpieczeństwa produkcji stale rosną. Unia Europejska i inne kraje wprowadzają też zaostrzone normy środowiskowe, które będą miały wpływ na cały łańcuch dostaw. Do tego dochodzi ryzyko geopolityczne, które może mieć znaczący wpływ lokalne otoczenie…

Jak firma zamierza poprawić swoją pozycję na rynku? Planowane są kolejne inwestycje?

- Aby utrzymać tempo wzrostu i zwiększyć konkurencyjność, kluczowe są dalsze inwestycje w moce produkcyjne, nowe technologie, automatyzację oraz digitalizację. Niedawno zwiększyliśmy nasze zdolności produkcyjne, a rosnący popyt na nasze produkty oraz zainteresowanie nowymi rozwiązaniami sprawiają, że planujemy kolejne inwestycje w tym obszarze.

Jeden z naszych priorytetów jest rozwój i wdrażanie nowych technologii, które pozwolą na zwiększenie efektywności operacyjnej, poprawę jakości oraz optymalizację kosztów produkcji. Stale analizujemy możliwości wprowadzenia nowoczesnych rozwiązań, jak automatyzacja linii produkcyjnych, robotyzacja procesów oraz cyfryzacja łańcucha dostaw, co pozwoli nam lepiej reagować na potrzeby rynku.

Oczywiście poziom naszych inwestycji będzie uzależniony od kilku czynników, w tym marżowości leków oraz stabilności otoczenia regulacyjnego i rynkowego. Długoterminowo koncentrujemy się na dywersyfikacji portfolio produktowego oraz ekspansji na rynki zagraniczne, co pozwoli nam wzmocnić naszą pozycję na rynku i zwiększyć odporność na wahania koniunktury.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon