EEC Poland

Borsuk to stracona szansa polskiego przemysłu? Konkurencja jest szybsza

Włodek Kaleta - 23-06-2025
Bojowy wóz piechoty CV90 znalazł się już na uzbrojeniu wielu państw NATO

Borsuk niedawno po 10 latach doczekał się wreszcie realizacji - w marcu 2025 r. MON zakupiło 111 egzemplarzy. Przez te opóźnienia nowy polski pływający wóz bojowy może być naszym kolejnym zaprzepaszczonym hitem eksportowym. Zwłaszcza że konkurent Borsuka sprawdził się już na Ukrainie.

  • Proces pozyskiwania i wdrażania nowego pływającego wozu bojowego piechoty Borsuk do Sił Zbrojnych RP, ciągnący się latami, w końcu się zmaterializuje w dostawach sprzętu. Wojsko kupiło 111 tych maszyn.
  • Konstruując Borsuka zakładano, że ten pływający bojowy wóz piechoty ma szansę stać się doskonałym produktem eksportowym.
  • Teraz te nadzieje są mniejsze, Borsukowi rośnie bowiem poważny konkurent. To nowy wóz bojowy CV90, w produkcję którego zaangażowało się kilka państw Europy. 

Proces pozyskiwania i wdrażania Borsuka do Sił Zbrojnych RP ciągnie się od lat. Wydawało się, że po długim czasie oczekiwania ten niezwykle ważny projekt, w który Huta Stalowa Wola zaangażowała sporo własnych środków finansowych, by móc go jak najszybciej zakończyć, doczekał się w końcu realizacji.

Wojsko przez lata traktowało ten projekt z dużą powściągliwością. Tak było zresztą nie tylko w tym przypadku. Zachłysnęliśmy się zakupami zagranicznymi. W propagandowym przekazie podpisanie umowy i wpłaty zaliczki na zakup sprzętu traktowano równoznacznie z tym, że już ten sprzęt mamy. Mamy, ale do tej pory w dużej części wciąż tylko na papierze. Na zamówione z zagranicy czołgi, samoloty i inne uzbrojenie będziemy czekać latami. Gdyby wybuchła wojna, czołgi te mogą do nas nigdy nie dopłynąć.

Większość zakładów krajowej branży zbrojeniowej była niedoinwestowana, walczyła o przetrwanie i jakiekolwiek kontrakty. Robota szła na pół gwizdka, a jeśli już firmy dostały jakieś pieniądze, to znikały one jak kamfora, bo branża była zadłużona, a do tego pod silnym wpływem związków zawodowych, które starały się przede wszystkim pilnować interesów pracujących.

Teraz dziwimy się, że spółki obronne mają problemy ze zwiększeniem mocy produkcyjnych, że przykładowo HSW będzie mogła produkować tylko 50 Borsuków miesięcznie, a w przyszłości ok. 100.

Zbyt dużo jest przykładów na to, że modernizacja wojska za poprzedniej władzy sprowadzała się do chaotycznych zakupów na chybcika pod kampanie wyborcze, by nie przyznać racji analitykom wojskowym i komentatorom, którzy tak twierdzą. Teraz MON musi zjeść tę żabę. Niejedną zresztą.

Polska zbrojeniówka produkowała głównie dla wojska

Polska zbrojeniówka produkowała głównie dla wojska, nie na eksport. Z tym Polska Grupa Zbrojeniowa miała wiele problemów. Dopiero kiedy poznano walory uzbrojenia polskiej produkcji podczas wojny w Ukrainie, to się zaczęło zmieniać.

- Uśpiliśmy się trochę w ciągu ostatnich lat i poszliśmy w łatwość kooperowania, przyjmując, że najlepsze elementy do produkcji uzbrojenia są w Stanach Zjednoczonych i Europie. Jednak zakupy te, nawet za dobrą cenę, utrudniały nam wybicie się na samodzielność - uważa Marcin Idzik, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, z którym WNP rozmawiało podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, gdzie uczestniczył on w panelach dotyczących bezpieczeństwa Polski i współpracy z Europą.

Jego zdaniem czasem warto mieć źródła produkcji i surowce, które są pod ręką, do zbudowania produktu, który nawet będzie kosztował więcej, ale da nam poczucie niezależności, gdyby taka potrzeba zaistniała, byśmy nie byli skazani na wsparcie zewnętrzne. Dodaje, że to nie wyklucza uczestnictwa PGZ w przemyśle kooperacyjnym.

Borsuk jest jednym z najnowocześniejszych wozów bojowych (fot. PGZ) Borsuk jest jednym z najnowocześniejszych wozów bojowych (fot. PGZ)

- Współpraca w ramach NATO-wskich i unijnych programów pozwala lepiej pokazać spółkę i powoduje, że będziemy szerzej otwierać się na współpracę z naszymi sąsiadami i partnerami. Przemysł obronny odpalił, jest jeszcze wiele procesów do uruchomienia. Wiele mechanizmów związanych z nowymi potrzebami, wynikającymi z obecnej sytuacji międzynarodowej, wymaga poprawy, ale wiele też zostało już uruchomionych - twierdzi przedstawiciel PGZ.

Podkreśla, że wykorzystanie pomocy finansowej, którą PGZ uzyskuje z Ministerstwa Aktywów Państwowych, oraz właściwe wykorzystanie możliwości krajowych pozwoli na zbudowanie większego potencjału i wygenerowanie dobrej oferty eksportowej. - Wszystko po to, aby zapewnić wojsku to, co najbardziej istotne, aby Polska miała ostateczny potencjał odstraszania na czas „w”. Pozwoli to też zwiększyć eksport - wyjaśnia Marcin Idzik.

Borsuk jest jednym z najnowocześniejszych wozów bojowych

Umowa wykonawcza na zakup 111 nowych wozów bojowych za 6,5 mld zł zakończyła spekulacje co do pozyskania Borsuka, choć ilościowo, w stosunku do potrzeb wojsk, zakup nie jest duży.

Niektóre państwa dążą do zakupu pojazdów produkcji zagranicznej, zapewniając sobie jednocześnie udział w ich produkcji i konserwacji, inne zaś zlecają własnemu przemysłowi opracowanie nowych pojazdów wyposażonych w broń zagraniczną.

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej opracowuje największy program pozyskiwania pojazdów gąsienicowych w Europie Wschodniej pod względem liczby jednostek planowanych do produkcji. Na początku roku resort podpisał umowę z konsorcjum kierowanym przez Hutę Stalowa Wola, spółkę należącą do polskiego giganta zbrojeniowego PGZ, na zakup około 1400 pojazdów na platformie gąsienicowej.

Przypomnijmy, Borsuk jest wyposażony w wieżę ZSSW-30, uzbrojoną w działko maszynowe Mk44 Bushmaster II kal. 30 mm, przeciwpancerny system rakietowy Spike LR i karabin maszynowy UKM-2000C kal. 7,62 mm oraz inne rodzaje uzbrojenia.

Nowe wozy bojowe mają zastąpić używane obecnie BWP-1, których wojsko ma wciąż ok 1,3 tys. szt. Zgodnie z umową ramową w tej liczbie ma być prawie tysiąc Borsuków bojowych, a pozostałe to wozy specjalistyczne o różnym przeznaczeniu. I to jest bardzo dobra informacja dla naszego wojska, choć i w tej beczce miodu, jak to z reguły bywa z naszymi zakupami uzbrojenia, jest łyżka dziegciu.

Produkcja Borsuka, który jest jednym z najnowocześniejszych wozów bojowych, a może nawet najlepszym w segmencie wozów pod względem możliwości pływania oraz opancerzenia i uzbrojenia, dawała szansę, że będziemy mieli kolejny doskonały produkt eksportowy.

Borsuk to stracona szansa polskiego przemysłu? Konkurencja jest szybsza

Na tle innych bojowych wozów piechoty wyróżnia się nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi, m.in. pancerzem dopasowanym do współczesnych warunków pola walki oraz zaawansowanym systemem uzbrojenia.

Teraz jednak jego opóźniona produkcja i długotrwałe negocjacje z MON mogą sprawić, że inne europejskie konstrukcje wyprzedzą polski bojowy wóz piechoty na rynku, oferując atrakcyjne i sprawdzone rozwiązania w międzynarodowej kooperacji. Tym samym maleje nadzieja na uczynienie z Borsuka hitu eksportowego, ponieważ wyrasta mu nowy konkurent.

Niedawno kilka państw europejskich zadeklarowało współpracę nad nowym pojazdem bojowym CV90, produkowanym przez firmę BAE Systems Hägglunds ze Szwecji. Ten wóz pokazał klasę na wojnie w Ukrainie i zdobył uznanie żołnierzy jako najlepszy wóz bojowy w swojej klasie.

Szwecja dostarczyła Ukrainie już ponad 50 tych maszyn. Wozy te są też na uzbrojeniu wielu państw NATO: mają je Dania, Czechy, Słowacja i Szwajcaria. W zależności od wersji mogą przenosić różnorodne uzbrojenie, w tym automatyczne działa, armatę czołgową 120 mm, wyrzutnie pocisków przeciwpancernych i karabiny maszynowe.

W inicjatywie biorą udział:

  • Norwegia,
  • Szwecja,
  • Finlandia,
  • Litwa,
  • Estonia,
  • Królestwo Niderlandów.

Przedsięwzięcie ma na celu standaryzację wyposażenia sił zbrojnych i zwiększenie interoperacyjności, a także ułatwienie logistyki. Najpewniej nowe wozy bojowe będą chciały pozyskać państwa, które już je użytkują (wymienione wyżej).

Bojowy wóz CV90 zablokuje eksport Borsuka?

Nowa konstrukcja będzie jeszcze lepsza. To bez wątpienia wpłynie na przyszły rynek sprzedaży wozów bojowych. Zwłaszcza że CV90, który nie pływa, ma grubszy pancerz, lepiej chroniący żołnierzy. Do tego jedna taka maszyna kosztuje ok. 9 mln dol., a Borsuk - przynajmniej na razie - więcej, może nawet o milion dolarów. Ale to wciąż rozwojowa konstrukcja.

Problem w tym, że projekt nowego CV90, dostosowanego do potrzeb różnych armii europejskich, dzięki szerokiemu zaangażowaniu kilku krajów może szybciej wejść do produkcji seryjnej i eksportu, konkurując z Borsukiem, jak i innymi istniejącymi już wozami.

W kontekście nowego europejskiego pojazdu CV90 przeciągający się proces pozyskania Borsuka może znacząco utrudnić jego ekspansję na rynki międzynarodowe. Czy tak będzie, zobaczymy.

Rodzi się przy tym kolejne ważne pytanie. Czy nie powinniśmy intensywniej angażować się w programy europejskie dotyczące budowy nowoczesnego uzbrojenia, czy też warto stawiać na utrzymanie narodowej niezależności? Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna.

Borsuk w wersji pływającej (fot. PGZ/HSW/J.Faraś) Borsuk w wersji pływającej (fot. PGZ/HSW/J.Faraś)

- Na pewno powinniśmy zachować samodzielność krajowego przemysłu w wielu ważnych dziedzinach, jak choćby produkcja amunicji. To, czego nie mamy, możemy produkować wspólnie z partnerami, korzystając z nowoczesnych technologii - uważa Michał Baranowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

Podkreśla, że w każdym jednak przypadku ogromne transfery sprzętu dla wojska i współpraca kooperacyjna wymagają wyjątkowej odpowiedzialności na etapie procesu organizacyjnego, świadomości w zakresach inwestycji i perspektyw zamówień, ale też wszystkich instytucji, które zajmują się obronnością. Potrzebna jest determinacja, by niezbędne działania doprowadzić do końca. Inaczej plany pozostaną ryzą zapisanego papieru.

Rozwijać własne programy uzbrojenia czy aktywniej uczestniczyć w europejskich projektach?

Dotąd Polska nie angażowała się w europejskie programy zbrojeniowe. Jak w przeszłości minister Mariusz Błaszczak chciał przystąpić do inicjatywy budowy wspólnego czołgu europejskiego, to najpierw nas nie chciano, a potem, kiedy dostaliśmy taką propozycję, MON zrezygnowało z tej współpracy.

Obecny rząd chciałby tę współprace zwiększyć, zwłaszcza że wiąże się to z dużymi środkami finansowymi, które UE przeznacza na obronność. Wspólne europejskie projekty, choć atrakcyjne pod względem technologii i podziału kosztów, nie są pozbawione problemów.

Przykładem jest niemiecko-francuski projekt nowego czołgu podstawowego, który od lat napotyka trudności związane z podziałem kompetencji, różnicami w wymaganiach technicznych oraz kwestiami budżetowymi. Każda kolejna strona, która dołącza do negocjacji, wprowadza nowe aspekty, często spowalniając cały proces.

Jeśli Polska dołączyłaby do tego rodzaju inicjatyw, mogłoby to oznaczać długotrwałe negocjacje i konieczność dostosowywania się do wymagań innych partnerów, co może być zarówno zaletą, jak i wadą. Z jednej strony można skorzystać z najnowszych technologii i ograniczyć koszty rozwoju, ale z drugiej - utracić pewną niezależność w decyzjach dotyczących uzbrojenia.

Polska stoi przed wyborem: albo rozwijać własne programy uzbrojenia z zachowaniem niezależności, albo aktywniej uczestniczyć we wspólnych europejskich projektach. Każda z tych dróg niesie zarówno korzyści, jak i ryzyko, które należy dokładnie rozważyć. Jednak, jak wskazują doświadczenia, współpraca zawsze wzmacnia. Co nie znaczy, że Polska nie ma być silna własnym przemysłem zbrojeniowym. To może być naszym ważnym atutem.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon