"Imigranci powinni być zatrudniani na takich samych warunkach co polscy pracownicy"
Justyna Koc - 06-05-2025
– Polsce będzie trudno konkurować z innymi krajami wysokością płac w walce o imigrantów zarobkowych, ale możemy wygrać tę rywalizację, oferując przewidywalne warunki zatrudnienia, traktując imigrantów z szacunkiem, a także tworząc prostą i przejrzystą ścieżkę legalizacji ich zatrudnienia – zaznaczył Jakub Dzik, dyrektor generalny Impela, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
- Firma Impel od lat mówi głośno o jednoznacznym prawie i jednolitym oskładkowaniu wszystkich umów na rynku pracy. Wyrównanie zasad na rynku pracy przyniosłoby wiele korzyści całej gospodarce.
- Ponadto, jak zauważa Jakub Dzik, jednolite oskładkowanie wszystkich umów i uporządkowanie przepisów sprawiłoby, że organy kontrolne mogłyby skupić się na rzeczywistych nadużyciach, takich jak zatrudnianie na czarno czy ignorowanie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy.
- Jakub Dzik podkreśla, że nie jest zwolennikiem likwidacji elastyczności na rynku pracy. Nie uważa, że powinna istnieć wyłącznie umowa o pracę. Chodzi o to, by ujednolicić zasady oskładkowania różnych umów, a w ich ramach pozostawić przedsiębiorcom, firmom i pracownikom możliwość kształtowania relacji w sposób odpowiadający obu stronom.
Firma Impel od lat mówi głośno o jednoznacznym prawie i jednolitym oskładkowaniu wszystkich umów na rynku pracy. Dlaczego powinniśmy wprowadzić w Polsce jeden sposób zatrudniania pracowników?
– Wyrównanie zasad na rynku pracy przyniosłoby wiele korzyści całej gospodarce. Proszę spojrzeć, z jakim mechanizmem mamy dziś do czynienia. Oprócz umowy o pracę funkcjonują również umowy cywilnoprawne – umowa-zlecenie i umowa o dzieło, a także jednoosobowe działalności gospodarcze. Istnieją też różne warianty odprowadzania składek: od pierwszej umowy lub od kolejnej. Wszystkie te formy zatrudnienia są dopuszczone przez obowiązujące przepisy. Jednocześnie jednak państwo aktywnie tropi pracodawców i penalizuje ich za korzystanie z rozwiązań, które formalnie są zgodne z prawem – mówił Jakub Dzik, dyrektor generalny Impela, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Zobacz całą rozmowę z Jakubem Dzikiem
W Polsce tworzy się ogromny galimatias prawny
Jak dodaje, jednocześnie podczas rozstrzygnięć postępowań w ramach zamówień publicznych, państwo kieruje się niemal wyłącznie jednym kryterium – najniższą ceną.
- Aby utrzymać się na rynku i składać konkurencyjne oferty, przedsiębiorcy muszą wykorzystywać różne możliwości przewidziane w przepisach. W przeciwnym razie tracą szansę na udział w zamówieniach publicznych. Z jednej strony państwo stworzyło mechanizm, który zachęca, a czasem wręcz zmusza, do aktywnego zarządzania kosztem pracy. Z drugiej strony udostępniło szereg instrumentów pozwalających na zatrudnianie w formach innych niż umowa o pracę – dodaje.
Jakub Dzik zwraca także uwagę na fakt, że beneficjentem niższych kosztów pracy jest państwo, ponieważ w przetargach otrzymuje oferty usług tańszych, niż gdyby wszyscy pracownicy byli zatrudnieni na umowę o pracę.
– Ponadto państwo domaga się dodatkowych składek od przedsiębiorców, którzy korzystają z dostępnych na rynku form zatrudnienia. Tworzy się ogromny galimatias prawny. Oprócz nieczytelności i niepewności prawa oraz faktu, że wielu pracowników nie miało przez lata odprowadzanych składek emerytalnych, to jeszcze aktywnie angażujemy Państwową Inspekcję Pracy, ZUS oraz sądy powszechne w rozstrzyganie setek, jak nie tysięcy, sporów między pracodawcami i pracownikami.
Jak dodaje, jednolite oskładkowanie wszystkich umów i uporządkowanie przepisów sprawiłoby, że organy kontrolne mogłyby skupić się na rzeczywistych nadużyciach, takich jak zatrudnianie na czarno czy ignorowanie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy.
– Sądy powszechne zostałyby odciążone, a konkurencja na rynku opierałaby się na jakości produktu, a nie na optymalizacji kosztów jego wytworzenia – podkreśla Jakub Dzik.
Pracownicy mają duży wybór na rynku pracy. Nie muszą się godzić na wypłacanie pensji "pod stołem"
Pojawiają się obawy, że w efekcie jednolitego oskładkowania umów poszerzyłaby się szara strefa, a pracodawcy wypłacaliby część czy też całą pensję „pod stołem”, by uniknąć wyższych kosztów. Czy tak właśnie będzie?
Jakub Dzik zwraca uwagę na dobrą sytuację na rynku pracy. Według danych GUS-u bezrobocie w marcu 2025 roku wyniosło 5,3 proc. Według Eurostatu wynosi ono 2,6 proc.
– Uważam, że dzisiaj pracownicy mają duży wybór na rynku pracy. Jeżeli pracodawca nie będzie chciał ich zatrudnić zgodnie z przepisami, mogą znaleźć takiego pracodawcę, który będzie gotowy zatrudnić ich na konkretną umowę. Bardzo często przyjmowanie wynagrodzenia "pod stołem" jest wyborem pracownika, który nie musi się na to godzić – ocenia Jakub Dzik.
– Poza tym przy każdej zmianie na rynku pracy zawsze straszy się tym, że wzrośnie szara strefa. Te obawy nigdy się nie materializują. Uważam, że czynnikiem, który bardziej stymulował rozrost szarej strefy, były gwałtowne podwyżki płacy minimalnej. To małe przedsiębiorstwa, które zatrudniają większość ludzi na płacę minimalną, były zmuszone kombinować, ponieważ nie mogły przełożyć wzrostu kosztów na swoich klientów w krótkim terminie. W ten sposób część firm zaczęła wypłacać wynagrodzenia "pod stołem" – komentuje.
Jego zdaniem, jeżeli państwo chciałoby być absolutnie pewne, że szara strefa nie wzrośnie po wprowadzeniu jednolitego oskładkowania dla wszystkich umów, to mogłoby poprzedzić zmiany odpowiednio długim vacatio legis.
– Jeżeli przepisy będą jasno określone, a przedsiębiorcy otrzymają rok lub dwa na ich wdrożenie, cały rynek będzie miał czas, aby się do nich dostosować. W takiej sytuacji, moim zdaniem, nie będzie zagrożenia wypychaniem ludzi do zatrudnienia poza oficjalnym obiegiem – dodaje Jakub Dzik.
"Imigranci powinni mieć prawo do zatrudnienia na dokładnie takich samych warunkach i w tych samych formach, co pracownicy polscy"
Pozostaje pytanie, co z imigrantami, którzy przyjeżdżają do Polski, by zarobić więcej. Oni również powinni zostać objęci jednolitą umową? Jak wiemy, cudzoziemcom zależy na elastyczności i wyższych pensjach.
Jakub Dzik podkreśla, że nie jest zwolennikiem likwidacji elastyczności na rynku pracy. Nie uważa, że powinna istnieć wyłącznie umowa o pracę. Chodzi o to, by ujednolicić zasady oskładkowania różnych umów, a w ich ramach pozostawić przedsiębiorcom, firmom i pracownikom możliwość kształtowania relacji w sposób odpowiadający obu stronom.
– Jeśli chodzi o pracowników z zagranicy, uważam, że powinni mieć prawo do zatrudnienia na dokładnie takich samych warunkach i w tych samych formach, co polscy pracownicy. Ostatnio usłyszałem ciekawą opinię: Polsce będzie trudno konkurować z innymi krajami wysokością płac w walce o imigrantów zarobkowych, ale możemy wygrać tę rywalizację, oferując przewidywalne warunki zatrudnienia, traktując imigrantów z szacunkiem, a także tworząc prostą i przejrzystą ścieżkę legalizacji ich zatrudnienia oraz – w dłuższej perspektywie – uzyskania prawa pobytu czy obywatelstwa i budowania życia w Polsce – zaznacza Jakub Dzik.