"Inwestujemy w OZE, żeby nasze wnuki nie płaciły 20 zł za bułkę". O cenach energii na EEC
Dariusz Ciepiela - 24-04-2025
Panuje opinia, że rozwój odnawialnych źródeł energii będzie oznaczał spadek cen energii. Tak może być w przypadku rynku hurtowego, odbiorcy detaliczni mogą tego nie odczuć, ponieważ rosną koszty bilansowania oraz obsługi klienta.
- - Jest opinia, że mamy gigawaty energii za dużo, która może być wykorzystywana np. do zazielenienia ciepłownictwa - to się nie wydarzy, bo energia nadwyżkowa jest tylko chwilowo - powiedział podczas EEC 2025 dyrektor ds. rozwoju w European Energy Polska.
- W 2024 r. ok. 27 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodziło z OZE. Gdyby nawet było to 30-35 proc., to nie zmieniłoby radykalnie cen energii, ponieważ to nie OZE je dyktuje.
- Cena energii w kontraktach terminowych na 2026 r. waha się nawet w granicach 415 zł za MWh. Czy tak niskie ceny przełożą na rachunki końcowe, jest skomplikowanym zagadnieniem.
Coraz częściej mówi się o chwilowej nadprodukcji energii, kiedy jest duża produkcja w źródłach odnawialnych, a jest niewielkie zapotrzebowanie na energię. Nie jest i raczej nie będzie to powszechne zjawisko.
- To, co mamy na rynku, to niedostosowanie godzinowe, zwykłe bateryjne magazyny energii sobie z tym poradzą. Nie mamy za dużo nadwyżkowej energii. Jest opinia, że mamy gigawaty energii za dużo, która może być wykorzystywana do tego, aby zazielenić ciepłownictwo - to się nie wydarzy, ponieważ nie ma tej energii w systemie. Ona jest tylko chwilowo, łatwo ją będzie przenieść na inne godziny i wypłaszczyć rynek – mówił Robert Adamczewski, dyrektor ds. rozwoju w European Energy Polska, podczas panelu "Odnawialne źródła energii", jaki odbył się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Przechodzimy od rynku sztywnego do elastycznego
Jak mówił, na szerszą skalę w ciągu 2-3 lat pojawią się magazyny energii.
Także na polskim rynku zaczęły pojawiać się ujemne ceny energii. Są one efektem tego, że nie zareagowaliśmy odpowiednio wcześnie. Przechodzimy od rynku sztywnego do elastycznego i efektem jest chwilowe zaburzenie.
- Problem ujemnych cen energii nie jest problemem podstawowym. Podstawowym problemem jest redysponowanie i marnowanie tej energii. My w 2024 redysponowaliśmy 0,7 TWh. W 2025 tylko w święta 77,5 GWh. Nie jesteśmy w ogonie Europy, w Niemczech w 2024 r. redysponowano 9,3 TWh – wyliczał Robert Adamczewski.
Nie mamy za dużo nadwyżkowej energii - mówił Robert Adamczewski. Fot. PTWPRobimy zbyt łatwy przeskok pomiędzy ceną hurtową a klientem detalicznym
- Chyba zbyt łatwo robimy przeskok z rynku hurtowego na rynek detaliczny. Większość klientów chce mieć rachunki energii all inclusive, a żeby to mieć, trzeba zapłacić stałą cenę, która raz jest niższa od ceny rynkowej, a raz jest wyższa. Jest bardzo mało klientów, nawet biznesowych, którzy zdecydowali się na czyste rozliczanie po cenie spotowej, a dla klienta indywidualnego próbują to robić Tauron i małe startupy. Robimy zbyt łatwy przeskok pomiędzy ceną hurtową a klientem detalicznym. Klient detaliczny nie będzie miał ceny ujemnej, ponieważ potrzebne jest np. biuro obsługi klienta i potrzebne jest wysyłane billingu – przekonywał Ireneusz Kulka, dyrektor krajowy EDP w Polsce.
W 2024 r. ok. 27 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodziło ze źródeł odnawialnych. Gdyby nawet było to 30-35 proc., to nie zmieniłoby radykalnie cen energii, ponieważ to nie OZE dyktuje wysokie ceny. W dłuższym okresie jest to jednak jedyna technologia, która powoduje, że ceny będą niskie. Oczywiście są problemy z bilansowaniem energii i kłopoty z przesuwaniem profili użycia.
Większość klientów chce mieć rachunki energii all inclusive, a żeby to mieć, trzeba zapłacić stałą cenę, która raz jest niższa od ceny rynkowej, a raz jest wyższa - przekonywał Ireneusz Kulka, dyrektor krajowy EDP w Polsce. Fot. PTWP- Jeśli chcemy mieć kiedyś niskie ceny energii i nie spotkać się za 15 lat i dyskutować, dlaczego jesteśmy niekonkurencyjni wobec innych krajów, musimy zainwestować w moce wytwórcze OZE – podpowiada Ireneusz Kulka.
Efekt niskich cen energii nie będzie widoczny od razu
- Z perspektywy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) odnawialne źródła energii obniżają ceny energii na poziomie hurtowym, ale powodują, że są potrzebne dodatkowe elementy wsparcia systemowego, np. dla źródeł konwencjonalnych, które stanowią zabezpieczenie w przypadku, gdy źródła OZE nie pracują – tłumaczył Michał Orłowski, wiceprezes Tauron Polska Energia ds. zarządzania majątkiem i rozwoju.
- Z perspektywy KSE odnawialne źródła energii obniżają ceny energii na poziomie hurtowym - wiceprezes Tauron Polska Energia. Fot. PTWPPrzypomniał opinię Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), że 1 GW zainstalowanej z lądowych farm wiatrowych, to cena energii niższa o ponad 9 zł za megawatogodzinę (MWh).
Cena energii w kontraktach terminowych na 2026 r. waha się nawet w granicach 415 zł za MWh. Czy tak niskie ceny przełożą na rachunki końcowe, jest skomplikowanym zagadnieniem. Ten efekt nie jest widoczny od razu.
- Już widzimy niższe rachunki dzięki OZE. Ceny technologii OZE spadają, podobnie będzie z magazynami energii. Inwestujemy w OZE, żeby nasze wnuki nie płaciły za bułkę po 20 zł – mówił Dawid Klimczak, Managing Director Mercer Solar z GoldenPeaks Capital.
- Już widzimy niższe rachunki dzięki OZE – mówił Dawid Klimczak, Managing Director Mercer Solar z GoldenPeaks Capital. Fot. PTWP