Morskie wiatraki mogą wiele zyskać na repolonizacji. Na stole nawet 500 mld zł
Piotr Toborek - 01-05-2025
Repolonizacja zapowiedziana przez premiera Donalda Tuska to świeży temat i firmy na razie ostrożnie odnoszą się do słów szefa rządu. Za to branża energetyki wiatrowej przyjęła je z wielką nadzieją.
- Rozwój morskiej energetyki wiatrowej ma być największym programem infrastrukturalnym realizowanym w Polsce na przestrzeni wielu lat.
- O ile polskie firmy mają już doświadczenie i wiedzę w kwestii inwestycji w energetykę wiatrową na lądzie, to inwestowania na morzu dopiero się uczą.
- Tematyka wiatraków na morzu i udziału polskich firm w tym torcie była osią dyskusji w trakcie panelu "Zielona energia - local content", który odbył się w trakcie XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Repolonizacja gospodarki zapowiedziana przez premiera Donalda Tuska to ciągle nowy temat, dlatego firmy na razie ostrożnie odnoszą się do słów szefa rządu.
- Upłynęło mało czasu i trzeba poczekać na więcej szczegółów. W przypadku energetyki wiatrowej na lądzie przeważają polskie firmy, producenci i dostawcy, ale moment rynku jest taki, że nie mamy polskiego producenta turbin wiatrowych - mówiła Monika Piątkiewicz, wiceprezeska Tauron Zielona Energia.
Jak dodała, musimy działać tak, by rozwijać energetykę wiatrową i rozwijać potencjał polskich firm, który jest ogromny.
Monika Piątkiewicz, wiceprezeska Tauron Zielona Energia, fot. PTWPPiątkiewicz zauważyła jednak, że wprowadzanie bardzo restrykcyjnych regulacji niesie ryzyko obniżenia konkurencyjności polskich firm, a to może ograniczyć innowacyjność i rozwój.
Z kolei Szymon Kowalski, wiceprezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, nie krył satysfakcji z zapowiedzi rządu i namawiał do szybkiego przekuwania słów w czyny.
Szymon Kowalski, wiceprezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (fot. PTWP)- PSEW po słowach premiera pokazało już, jak repolonizować, opublikowaliśmy raport, który mówi o tym potencjale rynku oraz o tym, jak powinniśmy rozwijać ten potencjał. Branża ma pomysły, wie, jak to robić, są konkretne propozycje i rozwiązania. Jesteśmy gotowi rozwijać gospodarkę pod kątem zwiększenia potencjału naszych polskich przedsiębiorstw - zaznaczył wiceprezes PSEW.
Potrzebujemy czerpać wiedzę od tych, którzy mają doświadczenie
Jak podkreślił, nie jesteśmy w stanie jednak wszystkiego robić sami, szczególnie pod kątem offshore.
- Gdy się tego nauczymy, wówczas możemy myśleć o własnych rozwiązaniach. Teraz potrzebujemy czerpać wiedzę od tych, którzy mają doświadczenie. Jeśli chodzi o onshore, mamy 20 lat doświadczenia, łańcuch dostaw polskich przedsiębiorstw w 50 proc. jest już dzisiaj w Polsce. Więc tutaj jest lepiej, ale przecież nie było tak od początku. W offshore wchodzimy i potrzebujemy czasu, żeby wyglądało to tak jak na lądzie - podsumował Szymon Kowalski.
Polskie firmy w rozwoju energetyki wiatrowej na morzu ma wspierać Agencja Rozwoju Przemysłu.
Anna Wiosna, dyrektorka Biura Transformacji Energetycznej w Agencji Rozwoju Przemysłu, podkreślała, że ARP odgrywa kluczową rolę w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.
- Nie uczestniczymy w rozwoju onshore, ale bardzo mocno wspieramy firmy w rozwoju morskiej energetyki. Branża z zadowoleniem przyjęła zapowiedź repolonizacji, ze szczególnym uwzględnieniem morskiej energetyki - mówiła.
Anna Wiosna, dyrektorka Biura Transformacji Energetycznej w Agencji Rozwoju Przemysłu (fot. PTWP)Anna Wiosna dodała, że działania na morzu to największy program infrastrukturalny, jaki Polska będzie realizowała w najbliższej przyszłości.
- Przekracza skalę 500 mld złotych w ciągu kilkunastu lat. To zdecydowanie największe zadanie, jakie nas czeka - podkreśliła.
Moderator panelu Janusz Pietruszyński, redaktor naczelny Cire.pl, działania w dziedzinie morskiej energetyki określił jako jeden z największych placów budowy tej dekady.
- Jeżeli local content jest nad morzem, to firmy z reszty kraju powinny się przenieść nad Morze Bałtyckie - mówił.
Nie możemy się całkowicie zamknąć, bo to może zatrzymać, a nie napędzić rozwój
Paweł Średniawa, wiceprezes ONDE, zgadzał się, że zapowiedź premiera dotycząca zwiększenia roli polskich przedsiębiorstw to bardzo dobra wiadomość.
Paweł Średniawa, wiceprezes ONDE (fot. PTWP)- Nie jest to nic nowego w Europie, na rynku, o którym rozmawiamy, czyli OZE, lokalne firmy są wspierane, przykładowo w Hiszpanii. Mechanizmy, o których mówimy, to mechanizmy ochrony rynku wewnętrznego, a nie mechanizmu związane z protekcjonizmem - zaznaczył.
Wiceprezes ONDE podkreślił jednak, że przepisy nie mogą wykraczać poza prawo unijne.
- Jest to do zrealizowania, bo przepisy prawne we Francji czy we Włoszech mają zapisy, które biorą pod uwagę lokalne wartości. Trzeba też pamiętać, że nie możemy się całkowicie zamknąć, bo to może zatrzymać, a nie napędzić rozwój - zauważył Paweł Średniawa.
- W końcu doczekaliśmy się, że morskie farmy wiatrowe mogą być napędem polskiej gospodarki. Mówiliśmy o tym od wielu lat, dobrze, że w końcu rząd dostrzegł tę szansę - mówił wprost wiceprezes Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej Artur Ambrożewicz.
Artur Ambrożewicz przekonywał, że transformacja energetyczna to wielkie wyzwanie, ale i wielka szansa.
- Nie wiem, czy nie powinniśmy mieć w rządzie komórki odpowiedzialnej za transformację energetyczną, bo to bardzo ważne i złożone zagadnienie, które wpływa na wszelkie sfery życia, to powinno być priorytetem - podkreślił.
Wiceprezes Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej Artur Ambrożewicz (fot. PTWP)Szybki rozwój inwestycji w offshore może natrafić jednak na przeszkodę w postaci ograniczonego rynku pracy. Już teraz w Polsce mamy kłopoty z demografią, co może powodować brak pracowników, do tego offshore potrzebuje specjalistów, których nie mamy.
Borykamy się z brakiem specjalistów, którzy rozwijają farmy na lądzie
Jak nadążyć za tak szybkim rozwojem i zapewnieniem pracowników o wysokich kompetencjach?
- Rzeczywiście, borykamy się z brakiem specjalistów, którzy rozwijają farmy na lądzie. Tu odbija się 2016 rok i ustawa odległościowa, bo wówczas część fachowców zmieniła miejsce pracy na inne rejony Europy, część się przebranżowiła. To spowodowało także przyhamowanie edukacji i szkoleń. Efekt jest taki, że rynek ruszył, ale z drugiej strony liczba specjalistów jest niewystarczająca - wyjaśniała Monika Piątkiewicz.
Jak z kolei przypomniał Szymon Kowalski, rynek onshore i offshore to nawet do 100 tys. miejsc pracy.
- Część to miejsca tymczasowe, związane z budowami, ale to nie będzie trwało rok czy dwa, ale kilkadziesiąt lat, więc to też w pewnym sensie stałe miejsca zatrudnienia. Dodam, że górników mamy 60-70 tys., a tu mówimy o stu tysiącach, to pokazuje skalę wyzwań - zaznaczył.
Eksperci wspólnie podkreślali, że potrzebujemy rozwijać kierunki kształcenia dotyczące energetyki, a szczególnie energetyki wiatrowej.
- Są zmiany in plus, młodzi ludzi widzą tam swoją szansę, ale trzeba tę edukację zaczynać wcześniej, już na poziomie techników - przekonywał wiceprezes PSEW.
Artur Ambrożewicz był pod tym względem nieco bardziej sceptyczny:
- Jestem ostrożny, jeśli chodzi o oceny potrzeb rynku pracy, bo zobaczymy, ile z tego tortu dostaniemy. Jednak musimy wejść na morze, jeśli chcemy mieć nowe kompetencje i nowe miejsca pracy. Tymczasem idzie to wolno, bo gospodarka morska jest jeszcze w socjalizmie. Stocznie, inwestorzy są państwowi, inercja jest duża, wszystko się toczy powoli. Jeżeli chcemy mieć local content w przyszłości, to już dzisiaj musimy podejmować działania - podsumował.
Zobacz pełną relację z panelu "Zielona energia - local content":