EEC Poland
Warszawska giełda się sprofesjonalizowała, co warunkuje wyższe wymogi dla potencjalnych debiutantów

Wymagania dla emitentów są wyższe niż były 10 lat temu, a to często warunkuje wielkość firm debiutujących na giełdzie. - Mniejsze spółki muszą najpierw zbudować "masę krytyczną" na rynku prywatnym, żeby z powodzeniem przeprowadzić IPO - mówi WNP Ryszard Czerwiński, partner zarządzający w domu maklerskim Trigon.

  • Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie się sprofesjonalizowała - zauważa w rozmowie z WNP Ryszard Czerwiński, partner zarządzający w Domu Maklerskim Trigon, który był gościem XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
  • Jak dodaje, wymagania dla emitentów są znacznie większe niż były jeszcze 10 lat temu.
  • Jak przewiduje nasz rozmówca, wprowadzenia Unii Rynków Kapitałowych, czyli jednego wspólnego rynku kapitałowego dla całej Unii Europejskiej, może doprowadzić do marginalizacji GPW.

Ryszard Czerwiński, partner zarządzający w Domu Maklerskim Trigon był gościem XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Porozmawialiśmy z nim m.in. o tym, jakim spółkom opłaca się debiutować na giełdzie, jakie z kolei są za małe na debiut oraz jak na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie wpłynęłoby powstanie Unii Rynków Kapitałowych.

Giełda się sprofesjonalizowała, a debiuty muszą przyciągać zagraniczny kapitał

Ryszard Czerwiński nie ma wątpliwości, że warszawska giełda się sprofesjonalizowała.

- Wymagania dla emitentów są znacznie większe niż były 10 lat temu. Ta profesjonalizacja objawia się między innymi w skali transakcji IPO, która potem decyduje o poziomie płynności na rynku wtórnym. Musimy pamiętać, że to właśnie duże debiuty (IPO Żabki czy Diagnostyki - przyp. red.) przyciągają zagraniczny kapitał, który potem może konkurować z lokalnym kapitałem, co podnosi płynność na rynku wtórnym - wylicza zależności ekspert.

- Jeżeli chodzi o mniejsze spółki, które planują pozyskać np. 50-100 mln zł w ramach IPO, dla nich rynek giełdowy wydaje się niedostępny. Tak relatywnie niewielki kapitał przyciągnie bowiem tylko mniejszych, lokalnych inwestorów, ponieważ ci więksi nie będą mieli apetytu na tak małe spółki - dodaje Ryszard Czerwiński.

W jego opinii droga na rynek publiczny wiedzie przez fundusze venture capital oraz private equity.

- W start-upy najpierw zainwestować muszą fundusze venture capital, następnie private equity i w momencie kiedy te firmy dojrzeją, czyli zbudują kapitalizację około miliarda złotych, wówczas możemy mówić o debiucie na warszawskiej giełdzie - mówi Czerwiński.

Unia Rynków Kapitałowych zmarginalizuje warszawską giełdę

Zapytaliśmy go również o pomysł i ewentualne implikacje wprowadzenia Unii Rynków Kapitałowych, czyli jednego wspólnego rynku kapitałowego dla całej Unii Europejskiej.

- Warszawska GPW jest lokalną giełdą, która oprócz zobowiązań wobec akcjonariuszy, ma do spełnienia swego rodzaju funkcję misyjną, w postaci dbania o lokalny rynek. Biorąc pod uwagę ten punkt widzenia, sądzę, że nasza giełda w kategoriach całej Unii Europejskiej byłaby zmarginalizowana. Uważam, że ten scenariusz jest politycznie niewykonalny - podsumował Ryszard Czerwiński.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.