Odejście od paliw kopalnych musi przyspieszyć, a Polsce może zabraknąć energii z OZE. "Duży problem"
Dariusz Ciepiela - 10-02-2025
Europa wydaje kwartalnie blisko 100 mld euro na import gazu ziemnego. Obecna międzynarodowa sytuacja powinna skłonić UE do przyśpieszenia transformacji energetycznej i zmniejszenia zależności od importowanych paliw kopalnych - to jedna z tez z debaty "Nowa energia", jaka odbył się podczas konferencji EEC Trends.
- Karcimy się sami za niestabilną politykę energetyczną i zmieniające się strategie, ale inne kraje, jak Stany Zjednoczone, Francja i Niemcy, mają taką samą sytuację, zwracali uwagę uczestnicy debaty "Nowa energia" podczas konferencji EEC Trends.
- Szacuje się, że Polska musi wydać nawet ok. 2,3 bln euro, żeby osiągnąć neutralność klimatyczną. Polski sektor finansowy jest za mały, aby to sfinansować.
- Łączne nakłady na dekarbonizację sektora ciepłownictwa systemowego w perspektywie do 2050 r. wyniosą od 299 mld zł do 466 mld zł.
- EEC Trends stanowi prolog Europejskiego Kongresu Gospodarczego - najważniejszego spotkania biznesowego w tej części Europy. Tegoroczna, XVII edycja wydarzenia, odbędzie się w dniach 23-25 kwietnia w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.
Jesteśmy w sytuacji, w której nie bardzo wiemy, jak wygląda globalna polityka klimatyczna. Z jednej strony mamy zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, z drugiej za chwilę będą wybory parlamentarne w Niemczech i Czechach.
Do tego mamy twarde stanowisko Europejskiej Partii Ludowej (EPP), największej partii w Parlamencie Europejskim, wzywającej do racjonalizacji podejścia do Europejskiego Zielonego Ładu. O tych zmiennych dyskutowano podczas panelu "Nowa energia", który się odbył podczas konferencji EEC Trends.
Musimy mieć odwagę do poniesienia ewentualnej porażki. To się opłaci
- Obserwujemy duże zmiany na rynku ropy i gazu ziemnego. Ostatnie wydarzenia to dla Europy jednoznaczny sygnał, że trzeba przyśpieszyć odejście od paliw kopalnych, musi to być zrobione znacznie szybciej, niż to było dotychczas planowane. Wydajemy ponad 100 mld euro kwartalnie na import gazu do Europy, nie da się tak przetrwać w dłuższym okresie – mówił Mikołaj Budzanowski, prezes EIT InnoEnergy Central Europe.
W jego ocenie dzisiaj najważniejszym hasłem wśród unijnych decydentów jest odporność. I to odporność nie tylko na zewnętrzne aspekty, jak nowa polityka Donalda Trumpa, ale też większa gotowość do przyjmowania ryzyka w inwestycjach, szczególnie w zakresie dekarbonizacji i neutralności klimatycznej. Nie chodzi tylko o redukcję emisji CO2, ale także o wspieranie technologii produkowanych na terenie Europy.
- Aby osiągnąć prawdziwy postęp, musimy być gotowi do inwestowania w technologie na wczesnym etapie rozwoju, które mogą, ale nie muszą odnieść sukcesu. W EIT InnoEnergy już zrobiliśmy ten krok – zainwestowaliśmy w 200 technologii. Tylko w 2024 r. nasze spółki portfelowe pozyskały ponad 9,8 mld euro finansowania. Inwestycje te – od magazynowania energii po ekologiczną stal – są wspierane zarówno przez kapitał prywatny, jak i publiczny – dodał Mikołaj Budzanowski.
Podkreślił przy tym, że nie ma logicznego uzasadnienia dla przesyłania energii elektrycznej na odległość 1000 km przy jednoczesnych stratach przesyłowych na poziomie 15 proc.
Mikołaj Budzanowski, prezes EIT InnoEnergy Central Europe. Fot. PTWPBędziemy obserwować rosnącą zmienność w systemach elektroenergetycznych
- Obserwujemy, co się dzieje na rynku, widzimy więc także rozwój odnawialnych źródeł energii, który ma duże znaczenie dla sieci przesyłowej. Plany budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu i morskich farm wiatrowych determinują to, jak sieć przesyłowa powinna wyglądać, co uwzględniamy w naszych planach inwestycyjnych – zapewniła Agnieszka Okońska, wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE).
Zwracała przy tym uwagę na rosnącą zmienność, jaką będziemy obserwować w systemach elektroenergetycznych.
- Czarne łabędzie są standardem, białe są mniejszością. Musimy przyzwyczaić się do szybkich zmian. Musimy odejść od myślenia, że będziemy mieli stabilną strategię na 30 lat. Możemy wyznaczyć pewien kierunek, ale każdy plan, który przygotujemy, będzie w momencie publikacji trochę nieaktualny. Musimy nauczyć się prowadzić biznes, uwzględniając zmienność. Karcimy się sami za niestabilną politykę energetyczną i zmieniające się strategie, ale inne kraje, jak Stany Zjednoczone, Francja i Niemcy, mają taką samą sytuację. Musimy mieć elastyczne modele, obejmujące różne technologie i różne rozwiązania – podpowiadała Agnieszka Okońska.
Agnieszka Okońska, wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Fot. PTWPNa polskim rynku może zabraknąć energii ze źródeł OZE
Na rozwój energetyki odnawialnej stawia m.in. grupa Enea.
- Z przedstawionej w listopadzie 2024 r. naszej strategii wynika, że do 2030 r. moc zainstalowana w odnawialnych źródłach energii w grupie Enea wyniesie 2,1 GW, a w 2035 r. nawet 4,9 GW – poinformował Bartosz Krysta, wiceprezes Enei ds. handlowych.
W grupie powołano niedawno nową spółkę o nazwie Enea Eko, która ma wspierać procesy zielonej transformacji zarówno samej grupy, jak i odbiorców zewnętrznych.
- Za pośrednictwem Enei Eko chcemy dostarczać zielone produkty naszym klientom. Będziemy przy tym koncentrować się na poprawie efektywności energetycznej, na którą nadal jest potężna przestrzeń w polskiej gospodarce. Jest dużo energii, którą możemy zaoszczędzić. Enea Eko zajmuje się także zarządzaniem zużyciem energii, monitoringiem zużycia u klienta i audytami energetycznymi – wyjaśnił Bartosz Krysta.
Jak zapewnił, spółka Enea Eko dobrze się rozwija, niedawno zdobyła koncesję na obrót energią elektryczną.
W jego ocenie będzie duży problem na polskim rynku, jeżeli chodzi o podaż zielonej energii. Popyt na zieloną energię będzie większy niż podaż, co będzie wynikało m.in. z kwestii ESG i dekarbonizacji odbiorców energii.
Bartosz Krysta, wiceprezes Enei ds. handlowych. Fot. PTWPPilna konieczność przyśpieszenia realizacji inwestycji
- Musimy działać tak, aby wyprodukowaną energię sprzedać, a nie dopuszczać do tego, że pójdzie ona w powietrze w chwili, kiedy wyłączymy źródła odnawialne, bo nie ma jej jak dostarczyć do klientów – powiedziała Olga Sypuła, country manager European Energy Polska.
W jej ocenie do Polski chce wejść duży biznes i korzystać z energii z OZE, ale nie mamy wystarczającej energii z OZE i nie będzie jej także za 5 i 10 lat, bo wiele źródeł odnawialnych nie może zostać podłączonych do sieci.
- Druga faza rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce będzie miała problem z realizacją, ponieważ nie widać, żeby miała być realizowana linia stałoprądowa przesyłająca energię z północy kraju na południe, gdzie jest duża część przemysłu. Na samej północy Polski energii z morskich farm wiatrowych się nie zużyje – przekonywała Olga Sypuła.
Zwracała też uwagę na konieczność przyśpieszenia realizacji inwestycji.
- My lądową farmę wiatrową realizujemy 7 lat, jeśli nie przyśpieszymy tego procesu, to wielu inwestycji nie będzie. Potrzebujemy strategii energetycznej, która poukłada poszczególne klocki, jak OZE i atom, i tej strategii będziemy się trzymać przez najbliższe 30 lat, a nie zmieniać co cztery lata, bo zmienił się wynik wyborów – dodała Olga Sypuła.
Olga Sypuła, country manager European Energy Polska. Fot. PTWPPolski sektor finansowy za mały dla zielonych inwestycji
- Szacuje się, że Polska musi wydać nawet ok. 2,3 bln euro, żeby osiągnąć neutralność klimatyczną. Może 20-30 proc. tych środków uda się zdobyć jako wkład własny i środki publiczne. To pokazuje skalę, jaką do odegrania ma sektor finansowy – wyliczał Krzysztof Dresler, wiceprezes PKO Banku Polskiego.
Jak poinformował, dzisiaj portfel kredytów korporacyjnych w Polsce przekracza ponad 100 mld euro. Dużą rolę odgrywają międzynarodowe instytucje jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, agendy Banku Światowego czy Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Polskie firmy są w globalnych łańcuchach dostaw i od początku 2025 r. wiele firm zaczyna raportować działania dekarbonizacyjne.
- Jeżeli chodzi o konkurencję wewnątrz sektora w zakresie finansowania zielonej transformacji, zakładam, że w średnim terminie będzie więcej współpracy, także na rynku międzynarodowym. Wszyscy mamy świadomość, że przed nami potężna transformacja, którą trzeba sfinansować. Skala krajowego sektora jest za mała i niezbędna będzie współpraca z podmiotami zagranicznymi. My jako lider rynku chcemy w tym aspekcie pełnić rolę koordynatora – wskazał Krzysztof Dresler.
Szacował, że wskutek planowanych inwestycji ceny energii spadną o ok. kilkanaście proc.
Krzysztof Dresler, wiceprezes PKO Banku Polskiego. Fot. PTWPReasekuratorzy poszukiwani od Australii po Chile
- Zauważamy stopniowe odejście od węgla w polskiej energetyce. Jeszcze 5 lat temu w naszym portfelu 25-26 proc. stanowiła składka od wydobycia paliw kopalnych, głównie węgla, teraz jest to 18 proc. Nominalnie składka jest taka sama, ale nasz portfel wzrasta.
Jako ubezpieczyciel mamy duży poziom odpowiedzialności wobec branży górniczej czy energetyki węgla kamiennego i brunatnego – wskazał Andrzej Jarczyk, prezes Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW PZUW).
Przyznał, że producenci energii elektrycznej stoją przed ogromnymi wyzwaniami związanymi z ubezpieczaniem swojego majątku.
- Dzisiaj jesteśmy jedynym ubezpieczycielem, który pochyla się nad tradycyjną energetyką. Od dłuższego czasu w Europie nikt nie chce ubezpieczać aktywów węglowych, co po części wynika z cynizmu, bo jak się nie ma na swoim macierzystym rynku w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii żadnej kopalni węgla, to łatwo jest się z tego wycofać i mówić, że jesteśmy bardzo zieloni – dodał Andrzej Jarczyk.
Jak poinformował, TUW PZUW szuka reasekuratorów od Australii i Nowej Zelandii, skończywszy na Chile. To jest dla grupy duże wyzwanie.
Andrzej Jarczyk, prezes Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW PZUW). Fot. PTWPStruktura właścicielska aktywów ciepłowniczych dużym wyzwaniem
- W gospodarstwach domowych ponad 60 proc. energii zużywanej to jest ciepło. Rola ciepłownictwa systemowego, patrząc na trajektorię dojścia do neutralności klimatycznej w 2050 r., będzie znacząco wzrastać. Systemy ciepłownicze mogą mieć bardzo duży udział w zagospodarowaniu nadwyżek energii elektrycznej ze zmiennopogodowych instalacji OZE. Pożądanym kierunkiem rozwoju sektora jest rozwiązanie power to heat, zwłaszcza kotłów elektrodowych współpracujących z magazynami ciepła, które mogą pełnić istotną rolę w bilansowaniu KSE – podkreśliła Dorota Jeziorowska, dyrektor Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej (PTEC).
Wyzwaniem jest struktura właścicielska aktywów ciepłowniczych. Z jednej strony właścicielami są duże spółki, skarbu państwa lub prywatne, z drugiej jest dużo aktywów należących do samorządów.
I to mniejsze, samorządowe spółki będą miały najwięcej kłopotów w dostosowaniu się do nowych wymagań klimatycznych. PTEC wylicza, że sprostanie wymaganiom unijnego pakietu "Fit for 55" będzie wymagało w przypadku Polski, w zależności od scenariusza, poniesienia nakładów na poziomie: od 102 mld zł do 211 mld zł na infrastrukturę wytwórczą; od 82 mld zł do 106 mld zł na infrastrukturę przesyłową i dystrybucyjną oraz od 115 mld zł do 149 mld zł na modernizację instalacji odbiorczych.
- Łączne nakłady na dekarbonizację sektora ciepłownictwa systemowego w perspektywie do 2050 r. wyniosą zatem od 299 mld zł do 466 mld zł – wyliczyła Dorota Jeziorowska.
Dorota Jeziorowska, dyrektor Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej (PTEC). Fot. PTWPZobacz relację z debaty "Nowa energia":