Polska branża chemiczna mogłaby dominować w Europie. "Gdyby były równe zasady gry"
DM - 08-05-2025
Europejska i polska branża chemiczna spotykają się z coraz większą konkurencją, zwłaszcza ze strony azjatyckich producentów. O tym, w którym kierunku nasza chemia powinna podążać, mówi WNP Wiesław Hałucha, prezes Alventy.
- Europejska chemia może wyznaczać trendy, ale musi działać na równych warunkach, co pozaeuropejska konkurencja - podkreśla w rozmowie z WNP Wiesław Hałucha, prezes Alventy, który był gościem XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
- Jak dodaje, zrównanie warunków rywalizacji to kluczowa kwestia.
- Bez branży chemicznej ucierpi wiele innych europejskich przemysłów - zaznacza nasz rozmówca.
Alventa to spółka znana na rynku z produkcji kwasu fosforowego, w tym tego o najdoskonalszej czystości, wykorzystywanego w przemyśle elektronicznym. Na rynku rywalizuje głównie z azjatyckimi producentami. Spółka radzi sobie w tym biznesie bardzo dobrze i sporo inwestuje.
Wszyscy powinni mieć takie same reguły gry rynkowej
Według naszego rozmówcy europejska i polska branża chemiczna mogą wytyczać kierunki rozwoju na kolejne dekady.
Jednak jednym z największych wyzwań są kwestie regulacyjne, jakie obowiązują w Unii Europejskiej. Problem w tym, że same w sobie nie są one złe, jednak narzucają wymagania tylko dla europejskich producentów.
Efektem tego jest niższa konkurencja przemysłu chemicznego w Unii Europejskiej, a wręcz jego "zwijanie się".
Zdaniem naszego rozmówcy, gdyby obciążenia regulacyjne dotyczyły w takim samym stopniu wszystkich producentów, sytuacja europejskiej i polskiej chemii uległaby znacznej poprawie.
W takich warunkach polska chemia miałaby szanse nie tylko na rozwój, ale wręcz dominację w Europie – uważa prezes Hałucha.
Zarazem ostrzega, że jeśli regulacje i ograniczenia prawne będą dotykały tylko unijnej branży chemicznej, wówczas polska chemia będzie stała przed niezwykle trudnym zadaniem sprostania azjatyckiej konkurencji.
Chemia ma dla Europy i naszego kraju strategiczne znaczenie
Branża chemiczna przeżywa w Europie trudne czasy. Jej udział w globalne produkcji chemicznej skurczył się w ciągu dwóch ostatnich dekad dwukrotnie – z około 27 do 13 proc.
Głównie jest to spowodowane wyższymi niż w innych regionach globu kosztami produkcji. Wpływ na to mają głównie ceny energii. Za ta europejskie firmy chemiczne muszą płacić nawet kilkakrotnie więcej niż producenci z Azji czy USA.
Jednak dodatkowym czynnikiem kosztotwórczym są nakładane przez Brukselę regulacje, które zmniejszają konkurencyjność branży w stosunku do pozaeuropejskich producentów.
Tymczasem branża chemiczna jest kluczowa dla niemal wszystkich pozostałych, np. bez branży azotowej zagrożone zostałoby bezpieczeństwo żywnościowe.