EEC Poland

W dyskusji o przyszłości ważnej branży popełniono strategiczny błąd. "Dojdzie do zamykania fabryk"

Włodek Kaleta - 28-04-2025
W dużej mierze nadal rozwijana będzie elektromobilność

Branża motoryzacyjna stoi w obliczu kluczowych zmian, które zdecydują, jak będzie wyglądała jej przyszłość. W toczącej się obecnie dyskusji o tych zmianach, zapomniano o klientach, a to oni decydują, jakimi samochodami chcą jeździć, podkreślano podczas panelu "Motoryzacja na wirażu", który odbył się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. - Sterowanie gustami klientów, bez uwzględnienia ich potrzeb, będzie się wiązało z zamykaniem fabryk - ostrzegano.

  • Branża motoryzacyjna - przez wprowadzenie ceł i planowanych przepisów Unii Europejskiej - znalazła się w trudnym położeniu. W strategiczny dialog nad zmianami zaangażowani są polscy decydenci.
  • Polska chce zachować swój udział w produkcji samochodów. Mamy ponad 1000 producentów części, którzy mogliby dołożyć cegiełkę do przyszłości motoryzacji.
  • W dyskusji o motoryzacji zapominamy trochę o kliencie. To on zdecyduje, jakie auto będzie chciał kupić. Nieuwzględnienie potrzeb klientów, doprowadzi do zamykania fabryk, podkreślali uczestnicy debaty "Motoryzacja na wirażu", która odbyła się podczas 17. edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. 

Pytań, które nurtują branżę motoryzacyjną w Polsce, ale i w Europie, było o wiele więcej. Wnioski uczestników debaty "Motoryzacja na wirażu", która odbyła się podczas 17. edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, wskazują, w jak trudnej sytuacji znalazła się polska i europejska branża motoryzacyjna i jak trudnym wyzwaniom będzie musiała stawić czoła w najbliższych latach.

Uczestnicy debaty Uczestnicy debaty "Motoryzacja na wirażu", która odbyła się podczas 17. edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Fot. PTWP

Większość uczestników dyskusji na pytanie: czy wiadomo, jak będzie wyglądała motoryzacja w 2035 r., odpowiadała podobnie jak Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

 - Nikt nie wie, jak będzie w 2035 r. Myślę, że wszyscy jak tu siedzimy, mamy nadzieję, że faktycznie motoryzacja w Polsce, w Europie będzie miała taką pozycję, jaką do tej pory mieliśmy. Wszyscy byśmy sobie tego życzyli i rozumiem, że skoro trzeciego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego zebrało się na sali tak dużo osób, to wszystkim nam zależy, żeby tę dotychczasową pozycję podtrzymać. Czy będą to napędy czysto bateryjne, czy wodorowe, czy faktycznie spalinowe na paliwa syntetyczne, czy jakiekolwiek inne technologie, to już mniej ważne - podkreślił prezes Bęben.

Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Fot. PTWP Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Fot. PTWP

Jak mówił, nikt z pełnym przekonaniem nie jest dziś w stanie powiedzieć, jaki konkretnie napęd będzie dominował za lat 10, jaka będzie to technologia. Oczywiście w dużej mierze nadal rozwijana będzie elektromobilność, ale zdaniem prezesa Bębna również inne technologie będą odgrywać ważną rolę w motoryzacji.

W Polsce mamy ponad 1000 producentów części, którzy mogliby tę cegiełkę do przyszłości motoryzacji dołożyć. Chcielibyśmy to robić, rozwijamy się, transformujemy, więc na pewno wspólnymi siłami, jeśli faktycznie będziemy mieć jakąś spójną wizję motoryzacji w Europie, ale też w Polsce, wyjdziemy z tego wirażu, na którym motoryzacja buksuje już w zasadzie od kilku ostatnich lat - wyraził nadzieję prezes Bęben.

Dodał, że przed dwoma tygodniami był na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, podczas którego omawiano ten temat: - Widać było zaniepokojenie w rządzie obecną sytuacją i to jest taki znak, że w strategiczny dialog z Ursulą von der Leyen zaangażowani są również nasi decydenci. Przeżyliśmy bardzo wiele w ostatnich latach, więc myślę, że przeżyjemy te kolejne.

Sterowanie gustami klientów, bez uwzględnienia ich potrzeb, będzie się wiązało z zamykaniem fabryk

Mimo problemów, z jakimi boryka się branża motoryzacyjna m.in. z powodu ceł nałożonych na ten przemysł i chińskiej ekspansji samochodów na rynki europejskie, Mariusz Deląg, kierownik ds. planowania rozwoju i strategii w Stellantis Gliwice, jest dobrej myśli.

- Jestem optymistą w tym temacie. W dyskusji o motoryzacji i automotive zapominamy trochę o kliencie, który i tak decyduje, jakie będzie chciał kupować auta. My jesteśmy gotowi wydać duże pieniądze na każdy napęd. Mówię to otwarcie i myślę, że teraz każdy producent jest na to gotowy. Jeśli klient mówi: ja nie chcę elektryka, tylko chcę spalinową V6, to niezależnie od tego, jak się umówimy w Unii Europejskie, to on i tak jak będzie chciał V6 i ją kupi. Dlatego, powtórzę, nie można zapominać o kliencie, a powiem szczerze, nie bardzo widać, żeby klient był włączony w te rozmowy - zauważył Mariusz Deląg.

Mariusz Deląg, kierownik ds. planowania rozwoju i strategii w Stellantis Gliwice. Fot. PTWP Mariusz Deląg, kierownik ds. planowania rozwoju i strategii w Stellantis Gliwice. Fot. PTWP

Jego zdaniem ludzie obserwują teraz, co się wydarzy, czekają na ostateczne rozstrzygnięcia. Jeżeli chodzi o firmę Stellantis, jako producent jest gotowa w zasadzie do wprowadzenia wodoru do napędu, który to program ruszy w tym roku w czerwcu.

- Jesteśmy przygotowani ze startem na tę produkcję. Na napęd elektryczny jesteśmy od dawna gotowi. Paliwa syntetyczne nie są aż tak trudne do zastosowania w sensie technologicznym. To bardziej kwestia ich dostępu, bo sama konwersja silników spalinowych do tego napędu jest dość prosta. Przy okazji silniki spalinowe, które miały powoli odejść w zapomnienie, wcale nie odchodzą z rynku. Czekamy, w jaki sposób będzie to odbierane przez klienta. Oczywiście legislacja, wszystkie wymogi unijne są ważne, ale będę z uporem powtarzał: musimy słuchać klienta. A on może kupować samochody spalinowe, być może w hybrydzie, bo widzimy, że w tym segmencie jest duży popyt - tłumaczył Mariusz Deląg.

Podkreślił, że jeśli chodzi o napęd wodorowy, to bardziej nadaje się on do samochodów dostawczych, ciężarówek. Natomiast jeżeli chodzi o elektryki, to krzywa popytu, która miała coraz bardziej rosnąć - rośnie trochę wolniej.

- Sterowanie z góry gustami klientów, bez uwzględnienia ich potrzeb, będzie się niestety wiązało z zamykaniem fabryk, które są nierentowne, które zostały przekonwertowane na w pełni elektryczne i co? I zamkniemy je? - pytał kierownik ds. planowania rozwoju i strategii w Stellantis.

To nie jest tak, że samochód bateryjny nie jest emisyjny

Janusz Kobus, prezes Polskiej Izby Motoryzacji, zwrócił uwagę, że pytanie o priorytety napędowe w 2035 r. odnosi się głównie do perspektywy zakazu sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi.

Jak dotąd to nie jest zakaz. W zasadzie możliwa byłaby kara finansowa dla ich producentów, jeśli rzeczywiście zdecydowaliby tak urzędnicy Komisji Europejskiej i politycy. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że w 2035 r. nie będziemy mieli w stu procentach samochodów bateryjnych - stwierdził prezes Kobus.

Podkreślił jednak, że inne napędy powinny i będą współistnieć. Zgodził się, że w pewnym stopniu zadecydują o tym użytkownicy aut w zależności od tego, jaki pojazd będą chcieli użytkować, jakimi wartościami – ekologicznymi czy ekonomicznymi - będą się kierowali.

- To nie jest tak, że samochód bateryjny nie jest emisyjny. On jest emisyjny, tylko tę emisję widać na innych etapach produkcji czy użytkowania. Trzeba by ją zatem nadal obniżać. Chiny są najlepszym przykładem sukcesów w przechodzeniu na obniżanie emisyjności i elektromobilność i oni też nie podjęli takiej decyzji, żeby w 100 proc. produkować tylko samochody bateryjne, ale w okresie przejściowym również różnego rodzaju hybrydy. Nie rozumiem, dlaczego Europa nie wspiera hybryd plug-in, one są akurat na warunki europejskie jednym z najlepszych rozwiązań - zaznaczył prezes Kobus.

Janusz Kobus, prezes Polskiej Izby Motoryzacji. Fot. PTWP Janusz Kobus, prezes Polskiej Izby Motoryzacji. Fot. PTWP

Zwrócił uwagę, że na krótkie dystanse ok. 30 km, bo z reguły zwyczajny użytkownik robi tyle dziennie, hybryda plug-in byłaby dobrym rozwiązaniem i obniżałaby emisyjność. Oczywiście wszystkie rodzaje napędów będą miały różny udział w rynku i nie powinny o tym decydować decyzje arbitralne, ustalające, który napęd jest lepszy lub gorszy.

W sektorze motoryzacyjnym dziś płacimy za potęgę globalizacji

Maciej Mazur, prezes E-Mobility Europe, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, nie był przekonany, że to klient decyduje, jakie auta powinny być produkowane. Zauważył, że wiara w to, że klient wybiera określony samochód, zależy często od wielkości portfela tego wyboru. Często jest on tak niewielki, że wybór jest po prostu w pewien sposób z góry określony. Do tego dochodzi tradycja i dostępność paliwa.

- Problemem jest sprowadzanie wszystkiego, w obecnej trudnej sytuacji branży motoryzacyjnej, w zasadzie do jednego zagadnienia, czyli wyzwań związanych z elektryfikacją czy ze zmianą napędową. Mam wrażenie, że wyzwania są dużo większe i my jako europejska motoryzacja stoimy przed dylematem, w którym kwestie regulacyjne są jednym z najważniejszych elementów. Zaryzykowałbym tezę, że dominującym elementem - stwierdził Maciej Mazur.

Maciej Mazur, prezes E-Mobility Europe, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności. Fot. PTWP Maciej Mazur, prezes E-Mobility Europe, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności. Fot. PTWP

Podkreślił, że w sektorze motoryzacyjnym dziś w pewnym sensie płacimy za potęgę globalizacji. Wzrosła siła rynków azjatyckich, które pozwalały europejskiej motoryzacji rosnąć przez długie dekady i osiągać spektakularne sukcesy, ale zaczęły się też uczyć na europejskiej motoryzacji. Teraz produkują ogromne ilości aut, a rynek wykreował takich graczy jak BYD, chiński producent pojazdów elektrycznych, oraz Geely, które coraz bardziej konkurują z takim gigantem motoryzacyjnym jak Stellantis.

Dzięki innowacyjnym technologiom i rosnącej produkcji stają się coraz bardziej równorzędnymi rywalami, szczególnie w segmencie pojazdów elektrycznych, mierząc się ze Stellantisem coraz bardziej jak równy z równym. 

- Elektryfikacja nie może być zatem chłopcem do bicia, zwłaszcza że jeszcze nie koniec elektryków, także w Polsce. Gdy spojrzymy na statystyki za pierwsze 3 miesiące tego roku, to udział elektryków w łącznej sprzedaży samochodów wyniósł 15 proc. To jest potężny wolumen. To pół miliona pojazdów w Europie. Elektryki gonią w zasadzie już tylko jeden napęd - benzynowy. Silniki wysokoprężne zostały zostawione daleko z tyłu, to jest 9 proc. za pierwsze 3 miesiące. Ta statystyka jest dla nas sygnałem, żeby wyciągać wnioski, ale nie sprowadzajmy wszystkiego do napędu, bo to na motoryzacyjnym wirażu nie jest najważniejsze - przekonywał prezes E-Mobility Europe.

Podczas tegorocznej, 17. edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego poruszono tak wiele wątków, padło tak wiele interesujących refleksji i wniosków, że przekazanie ich na "gorąco" nie jest możliwe. Dlatego do tematów kongresowych debat długo będziemy wracać.

Zobacz relację z debaty "Motoryzacja na wirażu":

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon