EEC Poland

W górnictwie mamy to coś. "Wielka wartość, której nie wolno utracić"

JD - 06-05-2025
Ważne, żebyśmy nie utracili górniczych kompetencji

Górnictwo w Polsce to obecnie między innymi kompetencje, bezpieczeństwo i odpowiedzialność środowiskowa - wskazywali uczestnicy sesji "Przemysł wydobywczy", która odbyła się podczas XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

  • Przemysł wydobywczy to nie tylko węgiel. To także wydobycie innych surowców.
  • - Powinniśmy zadbać o to, aby likwidując kopalnie węgla, nie utracić jednocześnie górniczych umiejętności i kompetencji - podkreślali uczestnicy sesji "Przemysł wydobywczy", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
  • Jak wskazywali paneliści, potrzebne jest zrównoważone podejście do transformacji i przemysłu wydobywczego, który w dalszym ciągu daje tysiące miejsc pracy i buduje odporność gospodarczą regionów.

Sławomir Krenczyk, wiceprezes Lubelskiego Węgla Bogdanka ds. rozwoju, przypomniał, że spółka przyjęła ostatnio strategię rozwoju do 2030 r., z perspektywą do 2035 r. Strategia ta jest odpowiedzią na przyspieszającą transformację energetyczną oraz rosnące wymagania regulacyjne w branży.

Do 2030 r. Lubelski Węgiel Bogdanka zakłada produkcję węgla handlowego na poziomie średnio 8,2 mln ton rocznie wobec 7,9 mln ton w 2024 r. Z kolei w latach 2031-2035 planowana produkcja ma wynieść ok. 6,6 mln ton rocznie w związku ze spodziewanym spadkiem popytu na energię elektryczną z węgla.

Sławomir Krenczyk, wiceprezes Lubelskiego Węgla Bogdanka ds. rozwoju. Fot. PTWP Sławomir Krenczyk, wiceprezes Lubelskiego Węgla Bogdanka ds. rozwoju. Fot. PTWP

W latach 2025-2030 sprzedaż do odbiorców spoza Grupy Enea ma zwiększyć się średnio do 2,1 mln ton rocznie, w porównaniu z 1,2 mln ton w 2024 r. A w latach 2031-2035 ma wzrosnąć do 2,4 mln ton rocznie.

Grupa Lubelskiego Węgla Bogdanka chce zwiększyć sprzedaż zagraniczną

Jak wskazał Sławomir Krenczyk, Grupa Lubelskiego Węgla Bogdanka ma w planach intensyfikację sprzedaży zagranicznej, koncentrując się szczególnie na Ukrainie. Przewagą konkurencyjną LW Bogdanka na tym kierunku jest renta geograficzna.

Sławomir Krenczyk powiedział również, że jednym z filarów dywersyfikacji przychodów ma być rozwój transportu kolejowego jako niezależnej jednostki operującej w ramach grupy. Planowane jest też uruchomienie działalności w zakresie termicznego przetwarzania odpadów medycznych z uwagi na bliskie sąsiedztwo kopalni i szpitala w Łęcznej. Przewidywany jest także udział w tworzeniu strefy ekonomicznej przy kopalni.

Wiceprezes Krenczyk wskazał, że w Bogdance na liście priorytetów są: efektywność, wydajność i ekonomia - wraz z techniką wydobycia. Dzięki temu spółka osiąga najwyższy w polskim górnictwie węglowym wskaźnik wydajności 1503 tony na jednego pracownika.

- Jednak w ogłoszonej 16 kwietnia tego roku strategii pokazujemy aspiracje, żeby zwiększyć ten wskaźnik wydajności, do parametru prawie 1800 ton na jednego pracownika - podkreślił wiceprezes Krenczyk. - Pozwolę sobie podkreślić, że nie bierzemy ani złotówki dotacji publicznych, tylko w całości funkcjonujemy według rachunku ekonomicznego. Patrząc po rachunku czysto ekonomicznym, jesteśmy najtańszym producentem węgla. Nasze koszty są najniższe. Natomiast zdarza się dzisiaj na polskim rynku, że polscy producenci, nasi konkurenci, potrafią zaoferować węgiel w cenie niższej, niż jest w stanie zaoferować Bogdanka. To jest pewną trudnością i rzeczywiście wolelibyśmy, czy liczymy na to, że rynek będzie funkcjonował w taki sposób, że będziemy mieli wszyscy równe szanse, również pod tym względem - zaznaczał Sławomir Krenczyk.

Zobacz relację z sesji "Przemysł wydobywczy":



Wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Adam Rozmus wskazywał, że produkcja węgla koksowego, jako głównego i szczególnie dochodowego produktu spółki, ma wzrastać. W styczniu 2026 r. produkcję węgla koksowego zakończyć ma czeska spółka OKD. Zatem JSW będzie jedynym producentem węgla koksowego w UE.

Adam Rozmus, wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. technicznych i operacyjnych. Fot. PTWP Adam Rozmus, wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. technicznych i operacyjnych. Fot. PTWP

- Jak zamierzamy to wykorzystać? Chcemy wykorzystać fakt posiadania kompetencji, posiadania dobrze rozeznanego złoża, możliwość łańcucha dostaw i jednego niezwykle ważnego elementu, że nie jesteśmy ograniczeni czasowo - mówił Adam Rozmus.

Węgiel koksowy jest elementem niezbędnym do prowadzenia transformacji energetycznej

Wskazywał przy tym, że węgiel koksowy jest elementem niezbędnym do prowadzenia transformacji energetycznej, a przez to niezbędnym dla europejskiego przemysłu. Podkreślił, że 70 proc. stali na świecie produkowane jest w technologii wielkopiecowej z użyciem koksu i dotąd nie ma ekonomicznie uzasadnionych innych technologii wytwarzania stali.

Wiceprezes Rozmus przyznał, że JSW podlega cyklom koniunkturalnym, a ceny zarówno koksu, jak i węgla koksowego na światowych rynkach spadły. Otoczenie rynkowe jest obecnie dla spółki niekorzystne. JSW jest w trakcie realizowania Planu Strategicznej Transformacji.

- Określiliśmy priorytety, które mają tę firmę ustawić na lata funkcjonowania. Nasze działania zmierzają do tego, żeby te wahania koniunktury nie były dla nas tak drastycznie odczuwalne - wskazał wiceprezes Rozmus.

Wśród kluczowych elementów planu wymienił optymalizację procesów wydobywczych i budowanie świadomości załogi. - Nie wywracamy teraz stolika zwanego górnictwem, nie będziemy powodować, że będziemy wydobywać inaczej. Na pewno będziemy wydobywać lepiej i więcej - zaznaczył Rozmus.

Pytany o zagrożenie utraty przez spółkę płynności wiceprezes Rozmus przyznał, iż zarząd zdaje sobie sprawę, że taki problem może wystąpić. - Natomiast uruchamiamy szereg elementów, żeby to nie nastąpiło - zaznaczył.

Zachodzi jednak pytanie, czy Plan Strategicznej Transformacji wystarczy, żeby Jastrzębska Spółka Węglowa sobie poradziła i czy nie trzeba będzie sięgnąć do kosztów osobowych. Wiceprezes Rozmus stwierdził, że "trudno się poruszać w materii, jaką obecnie jest spółka, która jest zabetonowana w wielu aspektach, dotyczących chociażby właśnie pracowników".

- Trudno się poruszać w materii, co do której nie mamy żadnego wpływu, chociażby jak ceny, czy to węgla koksowego czy samego koksu - mówił. - Dlatego podejmujemy działania dotyczące transformacji nie tylko JSW, ale całej grupy - wskazywał Adam Rozmus, przypominając, że tworzy ją oprócz spółki matki 17 spółek, zatrudniających łącznie 32 tys. pracowników.

Wiceprezes Rozmus zauważył, że dziesięcioletnie gwarancje pracownicze obowiązują jeszcze przez siedem lat ok. 21 tys. pracowników JSW, a także pracowników spółki JSW Koks.

- Węgiel koksowy nie ma alternatywy w hutnictwie. Jeśli chcemy być poważnym partnerem w transformacji, musimy zacząć od zrozumienia, że przemysł potrzebuje stabilnych fundamentów, a nie tylko ambicji klimatycznych. Węgiel koksowy produkowany w JSW jest ważnym surowcem w łańcuchu dostaw. Bez niego nie powstaną stalowe konstrukcje, infrastruktura, ani nowoczesne instalacje energetyczne - podkreślał Adam Rozmus.

Akurat górnictwo węglowe na świecie ma się dobrze

Podczas sesji wskazywano, że górnictwo w Polsce to obecnie również kompetencje, bezpieczeństwo i odpowiedzialność środowiskowa. Potrzebne jest więc zrównoważone podejście do transformacji i przemysłu, który w dalszym ciągu daje tysiące miejsc pracy i buduje odporność gospodarczą regionów. Poza tym - zanim nie powstaną u nas elektrownie atomowe, to w znaczącej części właśnie węgiel będzie stabilizatorem naszego systemu energetycznego.

Akurat górnictwo węglowe na świecie ma się całkiem dobrze, a w takich krajach jak Chiny, Indonezja czy Indie zwiększa się wydobycie. Także Donald Trump, prezydent USA, zapowiedział, że rola węgla będzie wzrastać.

- Odkąd pamiętam, zawsze dyskutowaliśmy o tym, w jaki sposób dostosować potrzeby górnictwa i energetyki, żeby to wspólnie funkcjonowało. Sądzę, że powoli będzie się nam to składać w całość. Kiedy spojrzymy w przyszłość, to energetyka atomowa jest kwestią drugiej połowy lat 40., energetyka wiatrowa moc 18 GW również osiągnie w 2040 r. Zatem z węglem w energetyce będziemy musieli jeszcze kilkanaście lat popracować - wskazywał Leszek Pietraszek, wicemarszałek województwa śląskiego.

Jak dodał, ważne, żeby tam, gdzie górnictwo będzie odchodziło w przeszłość, powstawał nowy biznes dający miejsca pracy mieszkańcom regionu.

Leszek Pietraszek, wicemarszałek województwa śląskiego. Fot. PTWP Leszek Pietraszek, wicemarszałek województwa śląskiego. Fot. PTWP

Mamy umowę społeczną dla górnictwa, która zawiera między innymi daty zamykania poszczególnych kopalń węgla. Za kilka lat spotka to kopalnię Bolesław Śmiały w Łaziskach. W mieście nie brak więc obaw.

- Jesteśmy wszyscy świadomi tego, że proces odchodzenia od węgla trwa. Zapominamy jednak, że ten proces transformacji to nie tylko problem inżynieryjno-techniczny, ale też kulturowy - mówił Grzegorz Conrad, dyrektor kopalni Bolesław Śmiały, należącej do Polskiej Grupy Górniczej. - Przeprowadzając go możemy też sprawić wrażenie, że odzieramy z godności samych pracowników, bowiem ten przemysł był osadzony w tutejszej kulturze od dziesiątek lat - przypomniał Grzegorz Conrad.

Grzegorz Conrad, dyrektor kopalni Bolesław Śmiały, należącej do Polskiej Grupy Górniczej. Fot. PTWP Grzegorz Conrad, dyrektor kopalni Bolesław Śmiały, należącej do Polskiej Grupy Górniczej. Fot. PTWP

Wskazał przy tym, powołując się na słowa Leszka Pietraszka, że pieniądze na odchodzenie od węgla to nie wszystko. - Trzeba jeszcze pomysłów i inwestorów, którzy mogliby tam przyjść. A co - jak nie przyjdą? - pytał Grzegorz Conrad.

Do tej pory nie mamy notyfikacji umowy społecznej dla górnictwa w Komisji Europejskiej. Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, stwierdził, że jest to sytuacja wysoce niepokojąca, ponieważ  brak tej akceptacji oznaczałby dla spółek węglowych ich niekontrolowaną upadłość.

- Nie przewiduję, aby Komisja Europejska odważyła się na kontestowanie tej pomocy, niemniej jednak czas już najwyższy, abyśmy taką zgodę mieli na pomoc publiczną, której udzielamy w bardzo znaczących kwotach z budżetu państwa - podkreślił Janusz Steinhoff.

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Fot. PTWP Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Fot. PTWP

Wskazał przy tym, że KE ostrożnie podchodzi do pomocy publicznej, bowiem zakłóca ona konkurencję europejską i światową.

- Dlatego można ją otrzymać, gdy będzie służyć stabilnej naprawie sytuacji, gdy jest wsparciem procesu restrukturyzacji, gdy ten prowadzi do uzyskania rentowności - wyjaśniał.

Janusz Steinhoff wskazywał również, że górnictwo jest branżą, która została potraktowana przez polityków przedmiotowo, a nie podmiotowo, zwłaszcza w kolejnych kampaniach wyborczych. Ci - jak się wyraził - zaklinają rzeczywistość, przekonując o świetlanej wręcz przyszłości branży.

Nie sposób utrzymać kopalni przy tak niskiej wydajności

- Jest to skrajna nieodpowiedzialność. Trzeba mówić ludziom prawdę. Społeczność śląska wie doskonale, że górnictwo odchodzi do historii - zaznaczał Janusz Steinhoff. - Ekonomia jest brutalna, ma swoje prawa. Większość kopalń na Śląsku jest nierentowna, generuje potężne straty wynikające z jednej strony z trudnych warunków geologicznych, a z drugiej górnictwo jest źle zarządzane. Od kilkunastu lat nie ma żadnej myśli przewodniej. Nikt nie pilnuje wydajności pracy i inwestycji. Nie sposób utrzymać kopalni przy tak niskiej wydajności. Prawie 60 proc. kosztów to koszty osobowe - wskazywał Janusz Steinhoff.

Zwrócił również uwagę na to, że należy zmienić harmonogram zamykania kopalń, który jest nieaktualny w świetle zamiarów, jakie ma energetyka.

- Tauron w swojej strategii do 2030 r. zapowiedział odstawienie wszystkich bloków węglowych, oprócz jednego w Jaworznie. Z tą rzeczywistością musimy się zmierzyć, a górników traktować poważnie - zaznaczał Janusz Steinhoff. - Większość środków budżetowych powinna zostać skierowana na osłony dla odchodzących z pracy górników - mówił.

Wskazywał przy tym, że dotychczas wszystkie restrukturyzacje przemysłu na Górnym Śląsku przynosiły pożądane efekty i nie dotknęły odchodzących z pracy w hutach i kopalniach.

Do unijnej polityki klimatycznej odniósł się poseł Marek Wesoły, były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

- Wcale nie podążamy za światowymi trendami - podkreślał przywołując polityki gospodarcze krajów, które stawiają na węgiel.

- Dyskutujemy na Kongresie o tym, żeby odejść od górnictwa węglowego, podczas gdy inne kraje stawiają na tę gałąź przemysłu. To jest paradoks - wskazywał Marek Wesoły. - Dziwimy się później, że górnictwo jest u nas jest nieopłacalne i nieekonomiczne. Jeśli nie podąża się za światowymi trendami, to niszczy się swoją branżę. Unia Europejska popełniła błędy. Wyrzuciliśmy cały przemysł ciężki, który przestaje być u nas opłacalny. Jeśli nie zmienią się polityki to nie będzie żadnego hutnictwa w Europie - ostrzegał Marek Wesoły.

Marek Wesoły. Fot. PTWP Marek Wesoły. Fot. PTWP

Wiadomo, że przemysł wydobywczy to nie tylko węgiel, ale także inne surowce. W tym te uznane za krytyczne dla unijnej gospodarki.

- Węgiel koksowy i miedź produkujemy w znacznych ilościach. To są kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej i naszego championa gospodarczego KGHM - mówił Krzysztof Galos, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Główny Geolog Kraju.

Wskazywał przy tym, że w Polsce nie zbudowano żadnej kopalni rud od lat 70. ubiegłego stulecia. Ostatnimi były kopalnie Pomorzany i Rudna.

- To duże wyzwanie, żebyśmy ewentualnie mogli myśleć o jakichś nowych kopalniach rud metali - zaznaczał Krzysztof Galos, przyznając, że musiałyby to być nowe projekty realizowane dla przykładu przez KGHM wespół z innymi inwestorami na przykład w Nowej Soli, gdzie są udokumentowane złoża rud.

Krzysztof Galos, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Główny Geolog Kraju. Fot. PTWP Krzysztof Galos, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Główny Geolog Kraju. Fot. PTWP

Krzysztof Galos wspomniał także o Myszkowie, gdzie udokumentowano złoża rud wolframu, miedzi i molibdenu.

- Ja nie mówię, że to się zdarzy, a tylko, że zdarzyć się może - tłumaczył główny geolog kraju. Za miesiąc - jak zaznaczył - ogłoszony zostanie krajowy program poszukiwań surowców krytycznych, bowiem obliguje nas do tego Unia Europejska.

Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa-Państwowego Instytutu Badawczego, były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, zwrócił uwagę, że dzięki górnictwu na świecie zbudowano dobrobyt w bardzo wielu krajach. I do dziś się buduje.

Mamy jeszcze w kopalniach wyjątkowe kompetencje

- W Polsce też górnictwo było bardzo istotnym elementem budowy naszego kraju. Natomiast to, co się działo w ostatnich latach w górnictwie węgla kamiennego, bardzo mocno zniechęciło zwłaszcza młodych ludzi do przychodzenia do tego zawodu - zaznaczał Jarosław Zagórowski. - Gdyż bardzo często mówiąc o górnictwie w Polsce, mamy na myśli węgiel kamienny, a przecież węgiel kamienny to dziś stosunkowo niewielki już sektor w całym polskim górnictwie, które wydobywa między innymi rudy miedzi czy surowce nieenergetyczne. Tu przykład Dolnego Śląska - wskazywał Jarosław Zagórowski.

Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa-Państwowego Instytutu Badawczego. Fot. PTWP Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa-Państwowego Instytutu Badawczego. Fot. PTWP

- Natomiast problem z tym górnictwem węgla kamiennego rzutuje na to, że słabną nam jednostki naukowe, jednostki dydaktyczne. Myśmy chyba trochę na własne życzenie zrobili z tych górników takich chłopców do bicia - zaznaczał Jarosław Zagórowski. - Wszędzie ich krytykujemy, za każdym razem w ostatnich latach niestety mówiło się źle o tym górnictwie. Młodzi ludzie nie chcą iść na studia (związane z górnictwem - przyp.red.). Uczelnie w naturalny sposób podążają za studentem, za jego oczekiwaniami. A więc zaczęły tracić kompetencje związane z górnictwem. Natomiast mamy jeszcze w kopalniach wyjątkowe kompetencje, bo to są kompetencje związane z najtrudniejszym górnictwem na świecie - podkreślał Jarosław Zagórowski.

I zwrócił uwagę, że nigdzie na świecie nie wydobywa się węgla kamiennego z tak dużych głębokości, ze wszystkimi skojarzonymi zagrożeniami. Z tym radzą sobie tylko górnicy w Polsce.

- I jeśli w najbliższym czasie nie wykorzystamy tych kompetencji, chociażby do eksploatacji rud pierwiastków ziem rzadkich, to niestety te kompetencje nam znikną - ostrzegał Jarosław Zagórowski. - Tak, jak znikły w Niemczech. Tam zajmują się przede wszystkim rekultywacją, ochroną powierzchni, ochroną przed zmieszaniem wód wysokozmineralizowanych kopalnianych z wodami powierzchniowymi. Natomiast już nie zajmują się górnictwem. Staramy się w Instytucie utrzymać te kompetencje jak najdłużej. Zobaczymy, do kiedy nam się to uda. Natomiast zagrożenie takie jest. Dam jeden przykład. Gdybyśmy dzisiaj mieli zaprojektować kopalnię - nie mamy ani jednego biura projektowego, które jest w stanie przygotować konkretny projekt. Nie mamy już dziś tych biur projektowych. I mielibyśmy olbrzymi problem. Natomiast jeśli chodzi o eksploatację kopalin - to tak, jeszcze te kompetencje mamy. Warto je chronić, warto je utrzymać - podkreślał Jarosław Zagórowski.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon