W Polsce potrzebujemy testu zrozumiałości prawa. "Nie tylko przez prawników"
NR - 02-05-2025
Deregulacja coraz częściej pojawia się w debacie publicznej jako lekarstwo na nadmiar przepisów i biurokratyczne bariery dla biznesu. Jednak czy rzeczywiście oznacza uproszczenie prawa? Jak podkreśla Anna Partyka-Opiela, prawniczka i członkini zespołu ds. deregulacji, to dwa różne procesy, które wymagają odmiennych działań i czasu.
- Małe i średnie przedsiębiorstwa, które stanowią około 40 proc. wszystkich firm działających w Polsce, to grupa najczęściej borykająca się z barierami formalno-prawnymi, które hamują rozwój.
- - Powinniśmy tworzyć przepisy z myślą o przeciętnym obywatelu i przedsiębiorcy. Prawo nie jest tworzone dla prawników, lecz dla ludzi - podkreśla prawniczka i członkini zespołu ds. deregulacji Anna Partyka-Opiela, która brała udział w XVII Europejskim Kongresie Gospodarczym.
- W jej ocenie deregulacja to długofalowy proces, który wymaga nie tylko dobrej woli, ale też konsekwencji i zmiany myślenia na poziomie całego systemu legislacyjnego.
Deregulacja to dziś jedno z najczęściej powtarzanych słów w debacie o przyszłości polskiej gospodarki. Jak zauważa Anna Partyka-Opiela, prawniczka i członkini zespołu ds. deregulacji, samo pojęcie często bywa błędnie rozumiane.
- Deregulacja oznacza zmniejszenie liczby obowiązujących regulacji, natomiast uproszczenie prawa to inny proces - mówi Partyka-Opiela.
Anna Partyka-Opiela. Fot. PTWPUproszczenie prawa a deregulacja – kluczowe różnice i skutki dla biznesu
- W uproszczeniu chodzi o to, by przyjrzeć się systemowi i usprawnić go tam, gdzie można skrócić dystans między obowiązkiem a jego wykonaniem - tłumaczy w rozmowie z WNP ekspertka.
W ocenie ekspertki deregulacja jest dziś nie tylko potrzebą administracyjną, ale powinna stać się integralną częścią strategii gospodarczej państwa.
Zmniejszenie obciążeń regulacyjnych przełoży się na zwiększenie konkurencyjności Polski i naszych przedsiębiorców na rynkach międzynarodowych - zaznacza Anna Partyka-Opiela.
Szczególnie dotknięte jej zdaniem są tu małe i średnie przedsiębiorstwa, które stanowią około 40 proc. wszystkich firm działających w Polsce. To właśnie ta grupa najczęściej boryka się z barierami formalno-prawnymi, które hamują rozwój.
"Prawo powinno być rozumiane nie tylko przez prawników"
Mimo że zespół deregulacyjny pracuje intensywnie, Anna Partyka-Opiela podkreśla, że zadanie nie jest łatwe:
- Ilość przepisów obowiązujących w Polsce, a także wynikających z regulacji unijnych, jest ogromna. To nie jest proces, który da się przeprowadzić z dnia na dzień. Dlatego tak istotna jest strategia małych kroków i wybór priorytetów - dodaje.
Jednym z kluczowych postulatów Partyki-Opieli jest również reforma sposobu tworzenia prawa w Polsce.
- Mamy zasady techniki prawodawczej, które są bardzo dobrze opracowane. Problem w tym, że rzadko się ich trzymamy. Potrzebujemy "testu zrozumiałości prawa" - mówi i dodaje: - Powinniśmy tworzyć przepisy z myślą o przeciętnym obywatelu i przedsiębiorcy. Prawo nie jest tworzone dla prawników, lecz dla ludzi.
W jej ocenie deregulacja to długofalowy proces, który wymaga nie tylko dobrej woli, ale też konsekwencji i zmiany myślenia na poziomie całego systemu legislacyjnego.
Na pytanie, kiedy Polacy realnie odczują zmiany, Partyka-Opiela odpowiada ostrożnie:
- Zespół deregulacyjny pracuje, przygotowując rekomendacje. Po 100 dniach działania mamy mieć ok. 300 postulatów. Ale wdrożenie zależy już od rządu, Sejmu i całego procesu legislacyjnego.