EEC Poland

Z Chinami przegrywamy cenowo. Jest jednak sposób na nawiązanie walki

Piotr Myszor - 21-02-2025
Europejskie koncerny przegrywają ceną, więc powinny próbować walczyć z chińską konkurencją oferując elementy, jakich chińskie auta nie mają - mówi Adam Holewa, członek zarządu Boryszewa.

- Europejskie koncerny przegrywają ceną, więc powinny próbować walczyć z chińską konkurencją, oferując elementy, jakich chińskie auta nie mają, np. większy pakiet usług online - mówi Adam Holewa, członek zarządu Boryszewa. Producentów aut lepiej też jest zachęcać niż tylko karać.

  • - Nie ma koncernu, który zakładałby w swoich wcześniejszych planach aż tak niskie statystyki sprzedaży aut elektrycznych. Wszyscy mylili się o 15 do 25 proc. - wskazuje Adam Holewa, członek zarządu i dyrektor segmentu motoryzacja w grupie Boryszew.
  • - W chińskim przemyśle szybkość wprowadzania zmian w samochodach jest znacznie wyższa niż w Europie. U nas zmiany zachodzą znacznie wolniej - podkreśla nasz rozmówca.
  • Wolniejszy rozwój elektromobilności i dalszy wzrost wysokości kar dla producentów, powoduje, że chcą obniżyć emisyjność swoich flot przez hybrydyzację napędów.
  • Z Adamem Holewą rozmawialiśmy podczas EEC Trends - prologu do XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego. W trakcie trzech dni debat (23-25 kwietnia 2025 roku) nie zabraknie także rozmów o motoryzacji, jak chociażby w nurcie "Przemysł. Inwestycje. Odporność". Zapraszamy do rejestracji na to wydarzenie.

- Mamy w Europie spowolnienie w stosunku do tego, co dzieje się w Chinach, ale moim zdaniem motoryzacja wciąż się rozwija - mówi Adam Holewa, członek zarządu, dyrektor segmentu motoryzacja grupy Boryszew.

Przyznaje, że trudno konkurować z Chinami, które elektromobilność rozwinęły w bardzo mocno.

- Chiny dostarczają 90 proc. światowych baterii, więc na tym polu bardzo trudno jest rywalizację z Chińczykami wygrywać. Nie mówiąc już o niższych kosztach pracy i trzykrotnie tańszej energii - mówi Adam Holewa.

Podkreśla, że europejskie koncerny samochodowe są przygotowane na produkcję aut elektrycznych. Poziom cen, konkurencyjność są jednak odległe od tego, co oferują Chińczycy.

Koncerny przeszacowały rynek aut elektrycznych co najmniej kilkanaście procent

Rynek aut elektrycznych rozwija się jednak znacznie wolniej niż przewidywano. - Nie ma koncernu, który zakładałby w swoich wcześniejszych planach aż tak niskie statystyki sprzedaży aut elektrycznych. Wszyscy mylili się o 15 do 25 proc. - wskazuje Adam Holewa.

Jego zdaniem przykład Niemiec wskazuje ogromny spadek sprzedaży aut elektrycznych po wycofaniu dopłat, co oznacza, że Europa potrzebuje spójnych programów mobilizujących i zachęcających do kupna samochodów elektrycznych.

Według naszego rozmówcy błędem jest także oparcie całego systemu stymulowania rozwoju elektromobilności na karaniu producentów. Lepiej byłoby wprowadzać mechanizmy zachęcające do zmian.

Przedstawiciel Boryszewa uważa także, że problemem w rozwoju rynku elektromobilności jest brak odpowiedniej standaryzacji i spójności infrastruktury w Europie, który utrudnia użytkownikom wykorzystywanie elektrycznych samochodów.

Lepiej współpracować z Chińczykami niż wymyślać koło na nowo

- Tendencje wskazują jednak, że Europejczycy powoli idą w stronę samochodów elektrycznych. Każdy koncern jest gotowy, by je dostarczać. Hamulcem jest bez wątpienia kwestia ceny - przyznaje Adam Holewa.

Z drugiej strony sugeruje, że gdyby europejskie koncerny współpracowały, a nie konkurowały przez tworzeniu nowych rozwiązań, postęp byłby szybszy, a koszty niższe. Jego zdaniem warto współpracować z koncernami chińskimi i posiłkować się ich rozwiązaniami, żeby nie wymyślać koła na nowo.

Europejska motoryzacja podchodzi do zmian znacznie bardziej konserwatywnie niż chińska. - W chińskim przemyśle szybkość wprowadzania zmian w samochodach jest znacznie wyższa niż w Europie. U nas zmiany zachodzą znacznie wolniej - zaznacza Adam Holewa.

Nawiązując do tempa rozwoju elektromobilności w Europie Adam Holewa podkreśla dwa aspekty. Z jednej strony to narzucone przez regulatora drakońskie ograniczenia poziomu emisji, które zmuszają producentów aut do stawiania na elektromobilność.

Hybrydy łączą oba światy - napędów spalinowych i elektrycznych

Z drugiej strony mówi się o tym, że te normy wyznaczone do roku 2035 będą trudne do utrzymania, biorąc pod uwagę tempo, w jakim rozwija się rynek samochodów elektrycznych.

- Dlatego wiele koncernów inwestuje w hybrydy, zwłaszcza typu plug in, które mają możliwość ładowania baterii ze źródeł zewnętrznych. Mogą więc działać jak samochody elektryczne, pokonując w trybie elektrycznym ponad 100 km, ale w razie potrzeby wykorzystują silniki spalinowe, a więc pokonują ograniczenia braku infrastruktury i długiego czasu ładowania. To samochody łączące oba światy - napędów spalinowych i elektrycznych - zaznacza Adam Holewa.

Dodaje przy tym, że sama kwestia zasięgów i czasu ładowania samochodów elektrycznych przestaje być znaczącym ograniczeniem, bo dzięki wprowadzeniu nowych generacji baterii znacznie się skrócił, nawet do 10 minut. Na pewno jednak konieczna jest dalsza rozbudowa infrastruktury.

Według Adama Holewy sposobem na konkurowanie z chińskimi markami może być oferowanie większej liczby rozwiązań opartych na usługach online, co spowoduje, że samochody staną się nie tyle środkami transportu, co jednym z elementów smart city.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie
Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon