- Przy kolejnych odsłonach konfliktu na Bliskim Wschodzie wracają pytania o czarny scenariusz na rynku paliw w Polsce. Czy możliwy jest skok cen do 10 zł za litr?
- - To czysta matematyka - uważa Adam Sikorski, z którym rozmawialiśmy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Jego zdaniem taki scenariusz obecnie jest mało prawdopodobny, ale możliwy przy dużej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- Zdaniem prezesa Unimotu, największego niezależnego importera paliw w Polsce, wprowadzone przez rząd mechanizmy osłonowe w postaci pakietu CPN (Cena Paliwa Niżej) spełniły swoją rolę i ustabilizowały rynek.
-
Rynek wchodzi jednak w nową fazę niepewności - rosną napięcia geopolityczne, pojawiają się ryzyka dla dostaw (m.in. w rejonie Cieśniny Ormuz), a decyzje globalnych graczy mogą szybko przełożyć się na ceny paliw.
Interwencja państwa na rynku paliw w Polsce była skuteczna, ale branża wchodzi w nową fazę niepewności związanej z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Do tego dochodzą nowe impulsy rynkowe - jak decyzja Zjednoczonych Emiratów Arabskich o wyjściu z OPEC, która już wpływa na notowania ropy.
Zdaniem Adama Sikorskiego, prezesa Unimotu, największego niezależnego importera paliw w Polsce i operatora sieci stacji Avia, kluczowe pytania dotyczą dziś nie tylko cen, ale też trwałości dostaw i odporności systemu.
- Rząd zainterweniował dobrze. Te regulacje ustabilizowały sytuację i sektor nie protestował - ocenia Adam Sikorski, odnosząc się do wprowadzonego przez rząd w marcu 2026 r. tzw. pakietu CPN ("Ceny Paliwa Niżej"), czyli programu interwencyjnego, mającego na celu obniżenie detalicznych cen paliw. Jego obowiązywanie zostało właśnie przedłużone do 15 maja 2026 r.
Tarcza paliwowa: „cała amunicja została użyta”
Pakiet osłonowy objął jednocześnie kilka kluczowych elementów rynku - od podatków po marże.
To było działanie mocniejsze niż się spodziewałem - objęło VAT, akcyzę i maksymalną marżę. Co więcej można było zrobić? Cała amunicja została użyta - podkreśla prezes Unimotu.
Jak zaznacza, w warunkach gwałtownych zmian rynkowych klasyczny model w pełni wolnego rynku przestaje działać.
- Czasami rynek nie nadąża za dynamicznymi zmianami i wtedy regulator powinien wkroczyć - mówi.
Na pytanie, jak długo powinny mechanizmy osłonowe obowiązywać, prezes Unimotu podkreśla, że nie ma tu jednej, jasnej odpowiedzi.
- To zależy od tego, jak długo sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie niestabilna - dodaje.
ZEA wychodzą z OPEC. Nowy impuls dla rynku
Sytuację dodatkowo komplikują niestabilność globalnego rynku ropy i zmiany w samej jego strukturze. Przykładem może być najnowsza decyzja Zjednoczonych Emiratów Arabskich o opuszczeniu OPEC, która natychmiast przełożyła się na skok cen ropy na giełdach.
To sygnał, że dotychczasowy układ sił na rynku może się zmieniać, a polityka produkcyjna największych graczy będzie jeszcze mniej przewidywalna.
Ormuz i Bliski Wschód: scenariusze, które przestają być teoretyczne
Kluczowym czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej. Jeszcze niedawno scenariusze zakłóceń w cieśninie Ormuz wydawały się mało realne.
- Mówiłem, że ropa wzrosłaby do 100 dolarów, gdyby zamknięto cieśninę Ormuz, ale od razu dodawałem: to praktycznie niemożliwe - przypomina Sikorski.
Dziś takie założenia są weryfikowane przez wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Problemem nie są tylko potencjalne przerwy w dostawach, ale też trwałe uszkodzenia infrastruktury.
- Katar podał, że utracono 20 proc. mocy skraplania gazu i naprawa zajmie kilka lat - wskazuje.
To oznacza, że nawet przy ograniczonej eskalacji rynek może zmagać się z długotrwałą presją podażową.
10 zł za litr? „To czysta matematyka”
W tym kontekście wraca pytanie o ceny paliw. Czy możliwy jest powrót scenariuszy skrajnych?
Przypomnijmy, że po wybuchu wojny na Ukrainie pojawiały się obawy o przełamanie psychologicznej bariery 10 zł za litr, co wymusiłoby konieczność zmiany pylonów na stacjach paliw tak, by wyświetlane na nich mogłyby być dwucyfrowe wartości. Wtedy ten czarny scenariusz się nie zrealizował, czy dziś jest to możliwe?
To czysta matematyka. Żeby benzyna kosztowała 10 zł, musiałaby zdrożeć o około 1000 dolarów na tonie - wylicza prezes Unimotu.
Taki scenariusz pozostaje mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Zdaniem naszego rozmówcy, to wymagałoby „dużego rozszerzenia konfliktu poza Zatokę Perską”.
Polska bezpieczna, ale potrzebne kolejne decyzje
Na tle Europy Polska pozostaje relatywnie dobrze przygotowana na zakłócenia dostaw.
- Jesteśmy dużo lepiej przygotowani niż wiele innych krajów - ocenia Adam Sikorski, wskazując m.in. na terminal LNG, Baltic Pipe i rozbudowę infrastruktury portowej.
Jednocześnie obecny kryzys pokazuje nowe obszary ryzyka.
- Zawsze przygotowywaliśmy się na scenariusz odcięcia dostaw z Rosji. Bliski Wschód i Ormuz pokazują, że trzeba myśleć szerzej - podkreśla.
Szczególnie wrażliwy pozostaje rynek gazu.
- Zapasy obowiązkowe w Europie to 30 dni. Czy to wystarczy? Trwa dyskusja o ich zwiększeniu - dodaje.
Wyniki Unimotu napędzane strategią, nie koniunkturą
Na tym tle - przy rosnącej zmienności i napięciach geopolitycznych - obecna sytuacja rynkowa wyraźnie kontrastuje z ubiegłym rokiem, który, jak mówi prezes Unimotu, był wręcz „nudny”.
Unimot pokazał w tym okresie dobre wyniki finansowe, ale - jak podkreśla zarząd - nie są one efektem wyjątkowo sprzyjającego rynku.
- W 90 proc. to efekt dywersyfikacji. Zeszły rok był na rynku surowcowym dosyć spokojny - mówi Sikorski.
Kluczowym segmentem pozostaje dziś biznes asfaltowy.
- Wolumeny są o 50 proc. większe niż na starcie w 2023 r. - wskazuje.