Amerykańska baza w Polsce za 15 mld zł. Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnia szczegóły

Aleksandra Helbin • 2026-10-23 06:40
Około 15 mld zł może kosztować budowa stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce. Pod uwagę brane są cztery lokalizacje, wszystkie na zachód od Wisły, a decyzja Białego Domu ma zapaść w grudniu. - My jesteśmy gotowi - zapewnia Władysław Kosiniak-Kamysz. W rozmowie z WNP podczas spotkania EEC Members wicepremier i szef MON mówił także o przenoszeniu produkcji uzbrojenia do Polski, inwestycjach w drony i sztuczną inteligencję oraz eksporcie polskiej zbrojeniówki.
Chciałbym was wszystkich poprosić o pełne zaangażowanie. Nie tylko w produkcję dla Wojska Polskiego, ale w produkcję na eksport - apelował Władysław Kosiniak-Kamysz do przedsiębiorców zgromadzonych na spotkaniu EEC Members.
  • Budowa stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce może kosztować około 15 mld zł. Ministerstwo Obrony Narodowej wskazuje na Wrocław, Poznań, Bydgoszcz i Szczecin jako potencjalne lokalizacje.
  • Polska czeka na dwie ważne decyzje USA: dotyczącą stałej obecności amerykańskich wojsk oraz przeniesienia do Europy zdolności produkcyjnych i serwisowych, m.in. związanych z rakietami Patriot.
  • Władysław Kosiniak-Kamysz wskazuje drony, systemy antydronowe, AI i tanią broń precyzyjną dalekiego zasięgu jako priorytety modernizacji armii. Zapowiada też wybór oprogramowania wykorzystującego sztuczną inteligencję.
  • Minister przekonuje, że polska zbrojeniówka musi zwiększać eksport, a Europa odbudować własne zdolności produkcyjne, aby ograniczyć zależność od dostaw uzbrojenia spoza kontynentu.
  • Rozmowa odbyła się 21 października 2026 r. w Warszawie podczas spotkania EEC Members - społeczności liderów polskiego biznesu skupionej wokół Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Stała baza USA w Polsce. Decyzja ma zapaść w grudniu

Polska zabiega o trwałe zwiększenie obecności amerykańskich wojsk na swoim terytorium. Ostateczne rozstrzygnięcie ma nastąpić w najbliższych tygodniach, po zakończeniu przeglądu rozmieszczenia sił USA w Europie.

Są dwie decyzje, na które czekamy. Moim zdaniem obie są ważne - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, w rozmowie z WNP podczas spotkania EEC Members.

Pierwsza dotyczy stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Druga - przenoszenia do Europy zdolności produkcyjnych i serwisowych związanych z uzbrojeniem, w tym rakietami do systemów Patriot.

Według ministra w listopadzie do Pentagonu mają trafić dokumenty określające kierunki rozmieszczenia amerykańskich wojsk, natomiast w grudniu oczekiwana jest ostateczna decyzja Białego Domu.

- My jesteśmy gotowi. Mamy przygotowane miejsca, jesteśmy gotowi z budową infrastruktury, z zabezpieczeniem środków - zapewnił szef MON.

W jego ocenie stała baza wzmocniłaby nie tylko bezpieczeństwo Polski, ale również jej rolę na wschodniej flance NATO. Polskie wojsko mogłoby w większym stopniu odpowiadać za bezpieczeństwo regionu - od państw bałtyckich po Rumunię.

Cztery możliwe lokalizacje i inwestycja za 15 mld zł

Kosiniak-Kamysz przedstawił również skalę planowanego przedsięwzięcia.

Będzie to inwestycja kilkunastu miliardów, żeby być konkretnym, około 15 miliardów złotych - powiedział.

Jak wyjaśnił, amerykańska baza wymagałaby stworzenia infrastruktury znacznie wykraczającej poza obiekty wojskowe. Przy założeniu obecności około 5 tys. żołnierzy, wraz z rodzinami i personelem towarzyszącym, mogłoby powstać zaplecze dla około 25 tys. osób.

Oznacza to konieczność budowy mieszkań, szkół oraz infrastruktury usługowej, sportowej i społecznej.

- To jest zbudowanie nowego miasteczka - podkreślił minister.

Wskazał też cztery lokalizacje rozpatrywane w kontekście przyszłej inwestycji: Wrocław, Poznań, Bydgoszcz i Szczecin. Wszystkie leżą na zachód od Wisły, co - jak zaznaczył - odpowiada oczekiwaniom strony amerykańskiej.

W Poznaniu funkcjonuje wysunięte dowództwo V Korpusu armii USA, we Wrocławiu rozwijana jest infrastruktura lotniskowa, Bydgoszcz jest ważnym ośrodkiem NATO, a Szczecin siedzibą Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego.

Kosiniak-Kamysz przekonywał, że inwestycję należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach wydatków obronnych, ale również korzyści gospodarczych związanych z budową i późniejszym funkcjonowaniem bazy.

Na razie nie ma jednak ostatecznej decyzji ani co do jej powstania, ani wyboru lokalizacji.

Polska chce uczestniczyć w nuclear sharing. Rozmawia też z Francją

Zacieśnianie współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi to nie tylko kwestia stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Warszawa zabiega również o udział w programie nuclear sharing, który umożliwia wybranym państwom NATO uczestnictwo w systemie odstraszania jądrowego z wykorzystaniem amerykańskiej broni.

Równolegle Polska chce rozwijać współpracę z Francją, która proponuje europejskim partnerom większy udział w swoim systemie odstraszania nuklearnego.

Udział w amerykańskim nuclear sharing nie wyklucza budowy europejskich relacji z Francuzami - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Minister zaznaczył, że Polska zamierza stopniowo zwiększać swoje zaangażowanie w odstraszanie jądrowe. Nie wskazał jednak terminu konkretnych decyzji, podkreślając, że wymagają one uzgodnień z sojusznikami.

Drony, systemy antydronowe i AI. MON zmienia priorytety zakupów

Wojna w Ukrainie pokazała, jak szybko zmieniają się technologie wykorzystywane na froncie. Drony, systemy autonomiczne i broń precyzyjna zyskują na znaczeniu, tymczasem realizacja wielkich kontraktów zbrojeniowych trwa często latami. Pojawia się więc ryzyko, że zamawiany dziś sprzęt już w momencie dostawy będzie wymagał modernizacji.

Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał jednak, że modernizacji armii nie należy sprowadzać do wyboru między czołgami a dronami. Polska musi rozwijać oba rodzaje zdolności.

Za najważniejsze kierunki nowych inwestycji uznał drony i systemy antydronowe, sztuczną inteligencję oraz niskokosztową broń precyzyjną dalekiego zasięgu.

Szef MON podał, że budżet na drony wzrósł ze 100 mln zł w 2023 r. do 26 mld zł w 2026 r.

Zapowiedział również kolejne kroki dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji w wojsku.

- Za chwilę ważna decyzja, wybór oprogramowania całej sztucznej inteligencji - mówił.

Przypomniał o utworzeniu Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji i Ośrodka Systemów Autonomicznych oraz o inwestycjach w system antydronowy SAN.

Istotnym problemem pozostaje koszt zwalczania tanich środków napadu powietrznego. Dron wart kilka czy kilkanaście tysięcy dolarów może wymagać użycia pocisku obronnego kosztującego wielokrotnie więcej.

Dlatego jednym z priorytetów MON ma być rozwój skutecznych, ale znacznie tańszych sposobów wykrywania i neutralizacji zagrożeń.

SAFE ma napędzać polski przemysł obronny. MON stawia także na eksport

Modernizacja armii oznacza również ogromne zamówienia dla krajowego przemysłu. Polska ma do dyspozycji blisko 44 mld euro z unijnego programu SAFE. Jak ujawniła w rozmowie z WNP wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pod koniec października rząd zamierza wystąpić o wypłatę kolejnej transzy, wynoszącej około 6 mld euro.

Kosiniak-Kamysz podkreślał, że finansowanie z SAFE ma wspierać polskie przedsiębiorstwa do 2030 r. Według ministra ponad 90 proc. wartości dotychczasowych zamówień, szacowanych na około 120 mld zł, trafiło do polskich firm.

Minister wskazywał również, że korzyści dla polskiej zbrojeniówki mogą wykraczać poza środki przyznane samej Polsce. Wspólne europejskie zakupy otwierają bowiem nowe możliwości eksportowe.

Wśród przykładów wymienił zestawy przeciwlotnicze Piorun, system minowania narzutowego Baobab oraz system antydronowy SAN, który budzi zainteresowanie kolejnych państw.

Zdaniem szefa MON polskie zakłady nie powinny koncentrować się wyłącznie na dostawach dla własnej armii.

Chciałbym was wszystkich poprosić o pełne zaangażowanie. Nie tylko w produkcję dla Wojska Polskiego, ale w produkcję na eksport - apelował do przedsiębiorców zgromadzonych na spotkaniu EEC Members.

Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że potencjał eksportowy prywatnych firm obronnych był dotychczas wykorzystywany skuteczniej niż możliwości Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Krytycznie ocenił wcześniejszą politykę PGZ, w której - jak mówił - przez lata brakowało odpowiednich struktur odpowiedzialnych za sprzedaż zagraniczną. Podkreślił jednak, że pod obecnym kierownictwem grupy sytuacja zaczęła się zmieniać.

Za ważny kierunek uznał również współpracę przedsiębiorstw państwowych i prywatnych, także z partnerami zagranicznymi.

Polska produkcja uzbrojenia zamiast zależności od dostaw z USA

Rosnące wydatki na zbrojenia nie rozwiązują automatycznie problemu dostępności uzbrojenia. Stany Zjednoczone mają własne potrzeby wojskowe, a konflikty w innych regionach świata wpływają na tempo realizacji zagranicznych kontraktów.

Kosiniak-Kamysz przyznał, że w razie konieczności każde państwo w pierwszej kolejności zabezpieczy potrzeby własnej armii.

Na pierwszym miejscu zawsze będzie Wojsko Polskie - powiedział, odnosząc tę samą zasadę do polskiej polityki zbrojeniowej.

Zdaniem ministra odpowiedzią na ograniczenia dostaw powinno być odbudowywanie europejskich zdolności produkcyjnych i przenoszenie do Europy technologii, serwisu oraz produkcji sprzętu wykorzystywanego przez armie NATO.

Przypomniał, że wieloletnie niedoinwestowanie europejskiego przemysłu obronnego doprowadziło do utraty części łańcuchów dostaw i ograniczenia produkcji nawet podstawowych rodzajów amunicji.

Polska zabiega więc nie tylko o zakup amerykańskiego uzbrojenia, ale także o możliwość jego produkowania i obsługi na własnym terytorium.

Szef MON podał przy tym konkretny przykład współpracy przemysłowej z Koreą Południową.

Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że 4 listopada Grupa WB wraz z koreańskim partnerem rozpocznie budowę zdolności do produkcji w Polsce pocisków rakietowych do wyrzutni Homar-K, czyli polskiej wersji południowokoreańskiego systemu K239 Chunmoo.

Minister przekonywał, że produkcja ta może w przyszłości obsługiwać nie tylko potrzeby polskiej armii, lecz także innych europejskich użytkowników tego uzbrojenia.

Rozwój krajowych zdolności produkcyjnych, od amunicji i pocisków rakietowych po drony, systemy autonomiczne i technologie rozpoznania, ma zmniejszać zależność Polski od zagranicznych dostawców.

- Im więcej niezależności polskiej, tym lepiej. Im więcej niezależności europejskiej, tym lepiej dla Polski - podsumował minister.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie