- Reaktory CANDU mogą pracować na naturalnym uranie, bez konieczności wzbogacania paliwa.
- Kanadyjczycy przekonują, że technologia daje duże możliwości zaangażowania lokalnego przemysłu.
- Jak mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Patrick Reid z AtkinsRéalis, rozwój CANDU pomaga budować kompetencje dla całego sektora jądrowego.
Europa wraca do atomu, a wraz z nią wraca dyskusja o technologiach, paliwie i kontroli nad całym łańcuchem dostaw. W tym wyścigu swoje miejsce próbuje mocniej zaznaczyć kanadyjska technologia CANDU.
Jej twórcy przekonują, że dziś przewagą nie jest już wyłącznie sama moc reaktora, ale również możliwość budowy własnego zaplecza przemysłowego i ograniczenia zależności od zagranicznych dostawców paliwa.
- Na świecie istnieje tylko kilka podstawowych technologii jądrowych, które udowodniły, że mogą być budowane i eksploatowane efektywnie, bezpiecznie i opłacalnie. CANDU jest jedną z nich - mówi w rozmowie z WNP Patrick Reid, dyrektor ds. bezpieczeństwa i koncesjonowania w Candu Energy Inc., spółce należącej do AtkinsRéalis.
Kanadyjczycy stawiają na niezależność paliwową
Kanadyjczycy chcą wykorzystać moment, w którym Europa przyspiesza projekty jądrowe, a kolejne państwa szukają nie tylko stabilnych źródeł energii, ale także większej niezależności strategicznej. Szczególnie w obszarze paliwa jądrowego.
To właśnie paliwo pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych elementów technologii CANDU. Reaktory tego typu mogą pracować na naturalnym uranie, bez konieczności jego wzbogacania. W praktyce oznacza to ograniczenie zależności od państw posiadających instalacje do wzbogacania paliwa jądrowego.
- Kanada po II wojnie światowej zdecydowała, że nie będzie rozwijać broni jądrowej. Chcieliśmy więc stworzyć technologię, która nie wymaga procesu wzbogacania uranu - podkreśla Patrick Reid.
Jak wyjaśnia, cały proces paliwowy jest dzięki temu prostszy. Uran jest wydobywany, przetwarzany i trafia bezpośrednio do kaset paliwowych wykorzystywanych w reaktorze. Bez etapu wzbogacania i bez generowania dużych ilości zubożonego uranu.
Zdaniem przedstawiciela AtkinsRéalis to nie tylko kwestia kosztów, ale przede wszystkim bezpieczeństwa dostaw i elastyczności w sytuacji rosnącego globalnego popytu na paliwo jądrowe.
Możliwość pracy na naturalnym uranie daje dużą elastyczność cyklu paliwowego. W przyszłości, gdy popyt na uran będzie rósł, może to mieć bardzo duże znaczenie - zaznacza Reid.
Local content jako jeden z głównych argumentów
Technologia CANDU działa dziś m.in. w Kanadzie, Rumunii, Korei Południowej, Chinach i Argentynie. Teraz jej twórcy próbują mocniej wejść do europejskiej debaty także dzięki argumentowi, który w Polsce zyskuje coraz większe znaczenie - local content.
Udział krajowych firm w projektach jądrowych stał się jednym z kluczowych tematów dyskusji wokół budowy pierwszych elektrowni jądrowych. Kanadyjczycy przekonują, że właśnie tutaj CANDU ma jedną ze swoich największych przewag.
To jedna z technologii najłatwiejszych do uprzemysłowienia lokalnie - mówi Patrick Reid.
Według niego lokalny przemysł może uczestniczyć nie tylko w budowie elektrowni, ale również późniejszej eksploatacji oraz produkcji paliwa. Każdy kraj wykorzystujący technologię CANDU posiada własne zakłady produkcji kaset paliwowych, ponieważ ich wytwarzanie opiera się na relatywnie prostych procesach przemysłowych.
Równie ważne ma być to, że wiele komponentów reaktora może być produkowanych przez krajowy przemysł ciężki.
- Rozwijając kompetencje dla łańcucha dostaw CANDU, kraj rozwija jednocześnie zdolność uczestnictwa w całym sektorze jądrowym - podkreśla Reid.
Dla państw rozpoczynających program atomowy oznacza to możliwość budowy nie tylko samej elektrowni, ale także własnych kompetencji przemysłowych i zaplecza dla kolejnych inwestycji jądrowych.