- Podczas dyskusji podkreślono znaczenie programu SAFE jako narzędzia wzmacniającego polski przemysł obronny i jego konkurencyjność.
- Przedstawiciel PGZ ostrzegł, że opóźnienia w programie osłabiają przewagę Polski, ale zadeklarował, że jeśli umowy zostaną szybko podpisane, projekty będą zrealizowane w terminie.
- Minister Magdalena Sobkowiak‑Czarnecka wyraźnie broniła wysokich wydatków na obronność. - Uważam, że wrzucanie opinii publicznej argumentów, że może niepotrzebnie inwestujmy tyle w zbrojenia, to typowy przejaw próby rozbujania nastrojów społecznych - zaznaczyła.
Pierwszego dnia XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odbyła się sesja "Przemysł obronny".
Dyskusja koncentrowała się na kluczowych wyzwaniach: tempie modernizacji sił zbrojnych, zarządzaniu kapitałem, integracji z globalnymi łańcuchami dostaw oraz wzmacnianiu krajowego potencjału produkcyjnego. Uczestnicy podkreślali, że obecna skala inwestycji obronnych staje się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla polskiej gospodarki.
Modernizacja techniczna armii - obejmująca zarówno zakupy zagraniczne, jak i rozwój krajowych technologii - generuje popyt na nowe kompetencje, infrastrukturę i miejsca pracy. Wskazywano, że polskie firmy coraz częściej uczestniczą w międzynarodowych projektach przemysłowych, a rosnące zamówienia wymuszają przyspieszenie procesów inwestycyjnych i zwiększanie mocy produkcyjnych. Ważnym elementem tych działań jest finansowanie.
W tym kontekście dyskusja o polskim przemyśle obronnym nie mogła się zacząć inaczej niż od tematu konsekwencji, jakie dla polskiej obronności może mieć zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy dotyczącej SAFE, co do dziś budzi ogromne kontrowersje.
Czy po tych wszystkich perturbacjach program będzie realizowany i czy uda się dowieźć projekty zbrojeniowe na czas do polskiego przemysłu obronnego?
- Ustawa, którą prezydent zawetował, nie była o tym, czy Polska ma być częścią mechanizmu SAFE. Jej zawetowanie sprawiło jednak, że musimy skorzystać z instrumentu stworzonego wcześniej, jakim jest Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych - wyjaśniła minister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Po podpisaniu umowy pożyczkowej Polska otrzyma 15 proc. zaliczki
Przypomniała, że pierwotnie zakładano, iż środki z unijnego funduszu powinny być wydatkowane nie tylko na produkty stricte zbrojeniowe, na potrzeby wojska, ale powinny też wzmocnić takie formacje jak straż graniczna, policja, służby ochrony państwa oraz mobilność wojskowa - czyli budowę dróg i mostów, po których będzie się przemieszczać wojsko.
Weto prezydenta sprawiło, że nie ma możliwości transferu tych środków do służb mundurowych, czyli policja czy straż graniczna pozostaną bez pieniędzy. Nie zostawimy jednak tych formacji bez wsparcia. Będzie trudniej, ale mamy na to pewien pomysł - podkreśliła minister.
Zapewniła, że po stronie unijnej nie zmienia się nic. Nadal w Brukseli leży nasz plan inwestycyjny na 43,7 mld euro. - Jak podpiszemy umowę pożyczkową, a ze strony Warszawy zakończyliśmy negocjacje, 15 proc. tych środków w formie zaliczki trafi do Polski - wyjaśniła minister Sobkowiak-Czarnecka.
Wszystkie zakupy u jednego wybranego producenta muszą być dokonane do 30 maja. Potem będziemy musieli mieć przynajmniej jednego partnera z Europy.
Przedstawicielka rządu przyznała, że polski przemysł wciąż jest nastawiony głównie na własne potrzeby. Nadal więcej importujemy, niż eksportujemy. Dzięki SAFE ma się to zmienić.
Wojna hybrydowa i bezpieczeństwo państwa. Rząd broni wysokich wydatków na obronność
Tak ogromne pieniądze na zbrojenia trzeba wydawać z głową, szukając korzyści nie tylko z inwestycji bezpośrednio wpływających na nasze bezpieczeństwo. Aż 89 proc. środków z mechanizmu SAFE przeznaczymy na wydatki w polskim przemyśle zbrojeniowym. To oznacza dla gospodarki nowe miejsca pracy, nowych kooperantów, kolejne podatki do Skarbu Państwa.
Ważnym wątkiem w dyskusji było pytanie: Czy warto tak dużo wydawać na zbrojenia? Minister Sobkowiak podkreśliła, że żyjemy w warunkach wojny hybrydowej. Rosyjska dezinformacja jest tu i teraz.
Moskwa buja nastrojami społecznymi, wprowadza do międzynarodowego bezpieczeństwa nowe znaki zapytania. Dlatego uważam, że wrzucanie opinii publicznej argumentów, że może niepotrzebnie inwestujmy tyle w zbrojenia, to typowy przejaw próby rozbujania nastrojów społecznych. A wydatki na obronność to nie jest coś, co nadrobi się w 24 godziny i każda jedna historia konfliktu zbrojnego pokazuje to czarno na białym, że tych zdolności nie buduje się w ciągu 24 godziny, to trzeba budować latami - podsumowała.
Potencjał obronny polski to suma kondycji armii, jej wyposażenia, ale też potencjału rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Budujemy coraz silniejszą armię, ale bardzo mocno inwestujemy również w ten trzeci komponent - silny, rodzimy przemysł zbrojeniowy.
Do wypowiedzi minister Sobkowiak-Czarneckiej odniósł się wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk. - Słuchając pani minister, wydaje się, że to wszystko, co związane jest z produkcją zbrojeniową i SAFE, jest proste i łatwe. Tak nie jest. Wymaga to horrendalnej wręcz pracy, której nie musielibyśmy wykonywać, gdybyśmy w terminie zamknęli ustawę o SAFE. Polska zafundowała sobie trudniejsze warunki biznesowe, niż mogła mieć - podkreślił.
Gra toczy się o miliardy i przewagę konkurencyjną. PGZ apeluje o szybkie decyzje
Wypunktował, jakie wiążą się z tym zagrożenia. W sytuacji, kiedy mamy możliwość do 30 maja ulokowania zamówień właściwie wszystkiego w krajowym przemyśle, to jest sytuacja, która już na wstępie daje nam przewagę nad konkurencją. Jeśli będziemy to robili później w formule commit to a partner, czyli we współpracy z zagranicznym partnerem przemysłowym, ta przewaga będzie znacznie mniejsza.
- Przemysł zagraniczny, powiązany korporacyjnie, będzie miał nad nami przewagę. Dlatego walka o SAFE to dziś dla nas tak naprawdę walka o polski przemysł. Wszystkie projekty, które złożyliśmy do produkcji, były przemyślane, zaprojektowane i przygotowane zgodnie z harmonogramem SAFE. Da się to zrobić w terminie, choć z niezrozumiałych przyczyn, pogorszyły się nam warunki startu - stwierdził Arkadiusz Bąk.
Nie ma co do tego wątpliwości Marcin Kubicz, dyrektor nadzoru właścicielskiego nad PGZ. - Jeśli umowy zostaną szybko podpisane, to zostaną dowiezione w terminie. PGZ już uruchomiła kilka inwestycji, które będą kończone w programie SAFE. Jesteśmy dobrej myśli - podkreślił.
W konkluzji podkreślono, że Polska stoi dziś przed wyjątkową szansą: połączenie wysokiego tempa modernizacji sił zbrojnych z rosnącym potencjałem krajowego przemysłu może w najbliższych latach stać się jednym z motorów wzrostu gospodarczego.
Warunkiem jest jednak skuteczne zarządzanie inwestycjami, rozwój kompetencji technologicznych oraz pełne wykorzystanie dostępnych źródeł finansowania - zarówno krajowych, jak i europejskich.