Dane nie pozostawiają złudzeń. Chińczycy rosną w siłę na rynku motoryzacyjnym w Europie

MW • 2026-04-24 15:10
Na koniec pierwszego kwartału udział chińskich producentów w europejskim rynku motoryzacyjnym sięgnął 11,3 proc. Jeszcze na koniec roku 2024 było to 2 proc., by na koniec 2025 r. wynosić już 8 proc. - Jeżeli popatrzymy na ambicje szefów chińskich firm, to one są takie, że w ciągu najbliższych kilku lat chcieliby objąć co najmniej 15 proc. rynku europejskiego – powiedział Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Od roku 2019 liczba sprzedawanych i rejestrowanych samochodów osobowych w Europie spadła o ok. 2 miliony.

Zeroemisyjne plany się nie ziściły, sprzedaż spada, a szefowie chińskich firm mają duże ambicje

- Jesteśmy w tej chwili chyba w jednym z najważniejszych, jeżeli nie najważniejszym momencie w historii europejskiej motoryzacji – stwierdził Jakub Faryś w trakcie debaty „Motoryzacja, produkcja, mobilność” odbywającej się w trzeci dzień Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Uzasadniając tę tezę prezes PZPM zwrócił uwagę na wolniejsze, niż zakładano, tempo przechodzenia na zeroemisyjność (mimo że branża dostosowała się do tych założeń, ponosząc duże wydatki) oraz spadek liczby sprzedawanych i rejestrowanych samochodów osobowych. Od czasu najlepszego dla sektora na przestrzeni ostatnich 10-15 lat roku 2019 liczba ta spadła o ok. 2 miliony.

- I nie widzę na horyzoncie niczego, co by mogło spowodować, żebyśmy o te 2 miliony poprawili nasze europejskie rejestracje – ocenił Faryś.

Jako trzeci czynnik wpływający na obecną kondycję sektora motoryzacyjnego w Europie wskazał zaś rosnący udział w rynku producentów z Chin. Jeszcze pod koniec roku 2024 stanowili oni zaledwie 2 proc. rynku, pod koniec ubiegłego roku było to już 8 proc., a na koniec pierwszego kwartału tego roku ich udział sięgnął 11,3 proc. rynku.

- Jeżeli popatrzymy na ambicje szefów chińskich firm, to one są takie, że w ciągu najbliższych kilku lat, raczej dwóch, trzech, czterech, a nie ośmiu, czy dziewięciu, chcieliby objąć co najmniej 15 proc. rynku europejskiego. To oznacza, że półtora miliona samochodów, może trochę mniej, jeżeli jakaś fabryka powstanie, nie zostanie wyprodukowanych w Europie – ocenił Faryś.

Europa powinna skupić się na tym, co potrafi, a nie otwierać drzwi dla sprzętu „made in China”

Na obecność chińskim firm na europejskim rynku zwracał uwagę także Jacek Pużuk, prezes zarządu spółki WUZETEM. Przestrzegał on przed dążeniem do zeroemisyjności, wskazując, że stanowi to dla chińskich firm zaproszenie do zwiększania swojej obecności na europejskim rynku.

- Powinniśmy jako Europa skupić się na tym, co potrafimy, co przez 70 lat ulepszaliśmy. Dzisiejsze, nowoczesne silniki diesla, nowoczesne silniki benzynowe mogą konkurować z chińskimi silnikami. Proszę zwrócić uwagę, że Chińczycy nie potrafią produkować nowoczesnych silników niskoemisyjnych, benzynowych czy dieslowskich – mówił prezes Pużuk.

- Oddawanie pola dla chińskiego sprzętu jest troszeczkę oddaniem się i powiedzeniem „chodźcie do nas, macie za darmo rynek”. My przegramy z Chińczykami. Jesteśmy dużo drożsi w produkcji, mamy dużo droższą energię – ostrzegł.

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.