- Offshore wind jest podatny na dezinformację, bo to sektor strategiczny, kosztowny i wciąż nowy w polskich realiach.
- Najczęstsze mity dotyczą kosztów, rzekomej niestabilności produkcji energii z morskich farm wiatrowych oraz wpływu offshore na bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego. Orlen Neptun podkreśla, że Bałtyk ma bardzo dobre warunki dla tego typu inwestycji, a projekty angażują polski przemysł.
- Dezinformacja może uderzać w reputację, zaufanie społeczne, regulacje i finansowanie projektów. Jak mówi Janusz Bil, prezes Orlen Neptun, "zbudowanie ponadpartyjnego konsensusu wokół rozwoju offshore wind (...) mogłoby w istotny sposób ograniczyć skuteczność przekazów dezinformacyjnych".
- Temat wykracza poza energetykę. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Grupa PTWP we współpracy z IBRiS opublikowała raport o dezinformacji jako ryzyku dla biznesu. Problem będzie omawiany także podczas Cybersec EXPO & Forum 2026 w sesji "Dezinformacja i odporność społeczna".
Zbudowanie ponadpartyjnego konsensusu wokół rozwoju offshore wind, analogicznie do sytuacji w energetyce jądrowej, mogłoby w istotny sposób ograniczyć skuteczność przekazów dezinformacyjnych i zwiększyć odporność sektora na tego typu zagrożenia - mówi Janusz Bil, prezes Orlen Neptun. Fot. PTWPIm bardziej zaawansowany jest projekt budowy pierwszych farm wiatrowych na Bałtyku, tym częściej w debacie publicznej pojawiają się półprawdy i fałszywe informacje o offshore. Czy morska energetyka wiatrowa stała się jednym z łatwiejszych celów dezinformacji w polskiej energetyce?
- Tak, sektor offshore wind jest podatny na tego typu działania. Wynika to z tego, że morska energetyka wiatrowa łączy w sobie kilka czynników atrakcyjnych z punktu widzenia dezinformatorów: nowość technologii w polskich realiach, duże zainteresowanie opinii publicznej oraz realny wpływ na bezpieczeństwo energetyczne państwa.
Dezinformacja to - zgodnie z definicją - treści przygotowywane w sposób celowy, mające wzbudzić zaufanie odbiorcy, a następnie intencjonalnie wprowadzić go w błąd. Niestety, jest to zjawisko coraz powszechniej wykorzystywane w całym sektorze odnawialnych źródeł energii.
Wielkoskalowe projekty infrastrukturalne, w tym morska energetyka wiatrowa, są naturalnym celem takich działań - przede wszystkim ze względu na znaczenie strategiczne oraz wysoki poziom nakładów finansowych.
Mity o kosztach, stabilności i "używanych turbinach"
Które mity o morskiej energetyce wiatrowej są dziś - z punktu widzenia biznesu i społeczeństwa - najbardziej szkodliwe?
- W przestrzeni publicznej funkcjonuje wiele narracji, które podważają fundamenty rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Często mówi się, że jest to technologia droga i zależna od pogody.
W istocie offshore wind jest najbardziej stabilną technologią spośród wszystkich źródeł odnawialnych, oferując wysoki czas wykorzystania w ciągu roku. Tym samym zdementować należy jedną z najczęściej powtarzanych tez, że offshore wind stanowi zagrożenie dla stabilności krajowego systemu elektroenergetycznego.
W rzeczywistości projekty te znacząco tę stabilność wzmacniają, dywersyfikując przy okazji miks energetyczny. Ponadto Morze Bałtyckie oferuje jedne z najlepszych warunków w Europie do rozwoju farm wiatrowych. Projekty offshore wind są inwestycjami długoterminowymi, stabilnymi regulacyjnie i przewidywalnymi biznesowo, co potwierdza duże zainteresowanie ze strony renomowanych instytucji finansowych.
Inna nieprzychylna narracja sugeruje, że świat wycofuje się z morskiej energetyki wiatrowej, a Polska inwestuje w ten sektor rzekomo kosztem własnej gospodarki, wykorzystując zużyte turbiny odkupione z Zachodu.
To oczywista nieprawda. Deweloperzy w Polsce - w tym Orlen Neptun - konsekwentnie dbają o jak najwyższy poziom local content, angażując krajowy przemysł, stocznie, porty i firmy usługowe. Coraz większa część wartości projektów pozostaje w Polsce, a ten trend będzie się umacniał wraz z rozwojem rynku.
Niestety osoby, które nie mają dostępu do rzetelnej wiedzy o sektorze, bywają podatne na tego typu przekazy i - zgodnie z mechanizmami dezinformacji - nieświadomie je powielają. Dlatego tak istotną rolę odgrywają inicjatywy edukacyjne, takie jak kampania Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej realizowana przy wsparciu Fundacji Orlen.
W świecie, w którym dezinformacja stała się codziennością, nadszedł moment, by rozprawić się z mitami i zastąpić je faktami bazującymi na rzetelnych źródłach.
W ramach kampanii "Morze Wiatru" powstało wiele treści opartych na eksperckich analizach i badaniach, a istotnym jej elementem jest dedykowana strona internetowa - kompleksowa i przystępna baza wiedzy o morskiej energetyce wiatrowej. W jasny i zrozumiały sposób opublikowane tam treści obalają mity funkcjonujące w przestrzeni publicznej. Zachęcam do poświęcenia chwili na zapoznanie się z tymi materiałami.
Czy fałszywe narracje mogą realnie wpływać na tempo realizacji projektów offshore, decyzje inwestorów i postrzeganie Polski jako rynku inwestycyjnego?
- Dezinformacja jest bez wątpienia dodatkowym wyzwaniem, choć nie powiedziałbym, że dziś ma charakter krytyczny z punktu widzenia realizacji projektów. Niemniej jednak dezinformacja może budzić niepokój inwestorów, szczególnie w perspektywie długoterminowej, bo stabilność regulacyjna i ponadpartyjne poparcie są kluczowe dla projektów realizowanych w horyzoncie kilkudziesięciu lat. Ośrodki dezinformacyjne bardzo często wykorzystują pojedyncze wypowiedzi różnych środowisk, nadając im fałszywy kontekst i eskalując negatywną narrację w mediach.
Powielanie takich przekazów prowadzi do wzrostu niepokoju społecznego, zwłaszcza że morska energetyka wiatrowa jest wciąż sektorem stosunkowo młodym w Polsce. To właśnie dlatego tak istotne jest prowadzenie konsekwentnej, rzetelnej i długofalowej komunikacji - zarówno do opinii publicznej, jak i do interesariuszy rynku.
AI i deepfake'i przyspieszają obieg fałszywych treści
Gdzie dziś najłatwiej rozchodzą się fałszywe informacje o energetyce? I jak zmieniają to generatywna AI oraz deepfake'i?
- Dezinformacja jest najbardziej skuteczna wtedy, gdy prowadzona jest wielokanałowo - i dokładnie z tym mamy dziś do czynienia. Fałszywe informacje pojawiają się zarówno w mediach społecznościowych, jak i na portalach internetowych czy w mediach tradycyjnych. Kluczową różnicą jest tempo ich rozprzestrzeniania. Udostępnienie wpisu w mediach społecznościowych trwa sekundy, a zasięg takiej treści może być ogromny. Rozwój sztucznej inteligencji ułatwia te działania twórcom tzw. fake newsów - zwłaszcza w zakresie kreowania materiałów graficznych, audiowizualnych czy deepfake'ów. To nie tylko potęguje skalę zjawiska, ale również utrudnia jego jednoznaczną identyfikację, szczególnie gdy narracja pochodzi z zagranicy i jest adaptowana językowo oraz kulturowo do polskich realiów.
Ryzyko będzie rosło wraz z postępem projektów na Bałtyku
Czy polskie projekty offshore zetknęły się już z takimi działaniami?
- Tak, mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami. Dotyczyło to przede wszystkim naszego siostrzanego projektu Baltic Power, który stał się celem zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej zapoczątkowanej w serwisie TikTok, a następnie rozpowszechnianej w innych mediach społecznościowych, w tym na platformie X oraz na Instagramie.
Przeprowadzone analizy jednoznacznie wskazały, że narracja ta została zainicjowana poza Polską, a na terytorium RP była wzmacniana przez osoby powiązane z jednym ze skrajnych środowisk politycznych. Warto przy tym zauważyć, że te same konta wcześniej rozpowszechniały treści o charakterze antyzachodnim i antyukraińskim.
W których obszarach ryzyko jest największe: reputacyjnym, społecznym, regulacyjnym czy finansowym?
- Ryzyko dotyczy w zasadzie wszystkich obszarów - reputacyjnego, społecznego, regulacyjnego i pośrednio finansowego. Taki jest cel dezinformacji: oddziaływać na cały ekosystem projektu poprzez precyzyjne uderzenia w różne jego elementy. Możemy spodziewać się, że aktywność dezinformacyjna będzie narastać wraz z postępami w budowie kolejnych projektów pierwszej fazy oraz wraz z rozwojem projektów, które odniosły sukces w pierwszej polskiej aukcji offshore, a także w kontekście przygotowań do kolejnej aukcji zaplanowanej na 2027 rok.
Badania sejsmiki 2D dla projektu morskiej farmy wiatrowej Baltic West, realizowanej przez spółkę Orlen Neptun. Fot. Materiały prasowe / Geofizyka ToruńBranża jest już przygotowana bardziej na reagowanie po fakcie, czy na działania wyprzedzające?
- To zjawisko wyjątkowo trudne do zwalczania, przede wszystkim ze względu na ogromną dysproporcję między skalą działań dezinformacyjnych a zasobami, którymi dysponują deweloperzy. Stworzenie fałszywej narracji może zająć kilka godzin, natomiast jej neutralizacja wymaga długotrwałej, systematycznej pracy.
Edukacja i współpraca zamiast gaszenia pożarów
Działania branży mają dziś zarówno charakter reaktywny, jak i coraz częściej prewencyjny. Kluczowe znaczenie ma edukacja - prowadzona nie tylko za pośrednictwem mediów, ale również poprzez bezpośredni dialog z lokalnymi społecznościami. Niezwykle ważne jest także połączenie sił deweloperów, administracji publicznej i organizacji pozarządowych, by mierzyć się z epidemią dezinformacji ze "zdwojoną" siłą.
Kiedy pojawia się fake news, firma powinna odpowiadać natychmiast i mocno, czy raczej spokojnie budować własną narrację?
- Nie istnieje jeden uniwersalny model działania. W niektórych przypadkach zbyt intensywna reakcja może wręcz przyczynić się do zwiększenia zasięgu fake newsa. Dlatego niezwykle istotne jest wyważenie działań i konsekwentne budowanie własnej, wiarygodnej narracji o projekcie.
Ważne jest również, aby nie unikać tematów potencjalnie kontrowersyjnych - takich jak koszty inwestycji czy wpływ na środowisko - lecz przedstawiać je w sposób rzetelny, oparty na danych i analizach.
Kluczową rolę odgrywa tu także długofalowa edukacja obywateli na temat znaczenia strategicznych inwestycji dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski. I tu ponownie mógłbym przywołać działania prowadzone w ramach kampanii „Morze wiatru”.
Co w praktyce buduje odporność organizacji i całego sektora na dezinformację?
- Na poziomie organizacji kluczowe jest budowanie kompetentnych zespołów, które rozumieją mechanizmy dezinformacji oraz jej potencjalny wpływ na poszczególne etapy realizacji projektu. Przekłada się to na codzienną pracę w postaci stałego monitoringu przestrzeni medialnej, identyfikowania wczesnych sygnałów potencjalnych ataków oraz przygotowywania adekwatnej kontrnarracji. Niezwykle istotna jest również szeroko zakrojona edukacja, dopasowana do różnych grup odbiorców, o którą konsekwentnie zabiegamy w ramach naszych działań komunikacyjnych.
Nie zapominajmy jednak, że tylko wytężona współpraca i połączenie sił wszystkich interesariuszy daje realną szansę na skuteczne przeciwdziałanie dezinformacji. Dlatego tak duży nacisk kładziemy na stałą współpracę z administracją publiczną oraz organizacjami pozarządowymi - szczególnie w obszarze wymiany wiedzy na temat metod, celów i kierunków działań zagranicznych ośrodków dezinformacyjnych.
Odporność sektora wymaga wspólnego frontu
Jaka jedna zmiana najbardziej zwiększyłaby odporność sektora offshore w Polsce?
- Największym wyzwaniem są spory, a co za tym idzie - sprzeczne przekazy dotyczące morskiej energetyki wiatrowej oraz szerzej, całego sektora OZE, obecne wśród przedstawicieli różnych środowisk politycznych.
Zbudowanie ponadpartyjnego konsensusu wokół rozwoju offshore wind, analogicznie do sytuacji w energetyce jądrowej, mogłoby w istotny sposób ograniczyć skuteczność przekazów dezinformacyjnych i zwiększyć odporność sektora na tego typu zagrożenia.