- - Masa ma znaczenie. Ilość to też jakość – to jeden z wniosków z wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz wojny Iranu z USA i Izraelem, jakimi podzielił się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach emerytowany francuski generał Philippe Lavigne, w przeszłości jeden z dwóch najwyższych rangą dowódców w NATO.
- Stanisław Kastory, współzałożyciel funduszu venture capital Expeditions, mówił natomiast, że jest w stanie wyobrazić sobie, że powstanie technologia antydronowa, która będzie uniwersalna, a jej mechanizm będzie w stanie niszczyć drony na dużą skalę.
- Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny na Polskę amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Northrop Grumman, powiedział, że bezzałogowce, choć tańsze, to zbliżają się do poziomu, jakim były pociski manewrujące. - Ukraińskie drony dzisiaj niektórzy żartobliwie nazywają Tomahawkami dla ubogich - mówił.
- Same drony nie są niczym nowym, ale ich wykorzystanie od 2022 r. stało się coraz bardziej powszechne – zauważył z kolei emerytowany generał brygady Maciej Siudak z Polskiej Izby Dual-Use.
- Przez kilkadziesiąt lat siłą napędową rozwoju nauki i badań w Europie była motoryzacja. Przestawienie się na technologie obronne będzie teraz dla naukowców wyzwaniem - ocenił profesor Rafał Dańko, prorektor Akademii Górniczo-Hutniczej.
Z wojen w Ukrainie i Iranie można wyciągnąć trzy główne lekcje – ocenił francuski emerytowany "czterogwiazdkowy" generał Philippe Lavigne, który podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach wziął udział w debacie "Wojna i technologie".
Ilość to też jakość. Wojny wygrywają narody
Po pierwsze, to powrót wojny wysokiej intensywności, gdzie mobilność nie jest już na pierwszym miejscu.
– Masa ma znaczenie. Ilość to też jakość – powiedział francuski generał, który obecnie jest związany z Boston Consulting Group, a w latach 2021-24 był sojuszniczym dowódcą do spraw transformacji, czyli jednym z dwóch najwyższych rangą, strategicznych dowódców w całym NATO, wcześniej zaś zajmował stanowisko szefa sztabu, czyli najwyższego rangą oficera w siłach powietrznych i kosmicznych Francji.
Druga lekcja to kwestia przetrwania. Jak kontynuować walkę cztery lata po rozpoczęciu wojny. Jak utrzymać równowagę zapasów i zwiększonej produkcji. Wreszcie, jak się zaadaptować do zmieniających się warunków. Ukraina – zdaniem Lavigne wykazała się zdolnością do adaptacji "na sterydach". – Nie jestem pewien, czy obecnie reprezentujemy ten poziom – dodał.
Emerytowany francuski generał Philippe Lavigne, w przeszłości jeden z dwóch najwyższych rangą dowódców w NATO Fot: PTWPTrzecia kwestia, na którą zwrócił uwagę Lavigne, to ludzie.
Siły zbrojne mogą wygrywać bitwy, ale na końcu to ludzie, to narody wygrywają wojny, a kiedy mówię o narodach, mam także na myśli odporność, którą musimy zwiększyć w naszych społeczeństwach – powiedział Francuz.
W oczekiwaniu na uniwersalną technologię antydronową
Stanisław Kastory, współzałożyciel funduszu venture capital Expeditions, który inwestuje w technologiczne spółki obronne, dostał od prowadzącego debatę redaktora Michała Żakowskiego z Radia 357 pytanie, czy drony są przyszłością, czy raczej nowinką technologiczną, która wkrótce zostanie wyeliminowana. Zdaniem Kastorego "bez wątpienia jest trend dronowy". Jego przejawem jest zarówno niszczenie rosyjskich czołgów i ciężkiego sprzętu pancernego przez tanie ukraińskie drony, jak i strącanie również niedrogich irańskich Shahedów znacznie droższymi rakietami przeciwlotniczymi.
Stanisław Kastory z Expeditions Fund Fot: PTWPJednak przedstawiciel Expeditions Fund zastrzegł, że może pojawić się technologia, która będzie w stanie drony "neutralizować ot tak". Nie chodzi przy tym o obecne systemy antydronowe lub drony przechwytujące inne drony – te według Kastorego są etapem przejściowym.
Jestem w stanie wyobrazić sobie, że powstanie technologia antydronowa, która będzie uniwersalna i rzeczywiście jej mechanizm będzie w stanie niszczyć (drony) na dużą skalę. Natomiast jej jeszcze nie ma i w tym momencie drony zdecydowanie zdominowały, szczególnie ukraińsko-rosyjski teatr wojenny – ocenił Kastory.
Przemysł zbrojeniowy analizuje, jak się dostosować
– Na pewno drony zostaną – przekonywał z kolei wiceprezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Piotr Zawieja.
– Jedynie będzie trwał wyścig, jak je ulepszać i jak znajdować sposoby, żeby je neutralizować. I polski przemysł zbrojeniowy też na to patrzy – dodał. Zatem, jeżeli zostanie wymyślony system zdolny neutralizować bezzałogowce, to pojawią się nowe modele, które będą odporne na ten sposób obrony.
Wiceprezes PGZ Piotr Zawieja Fot. PTWPZwracając uwagę, jak na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej rosła, a potem spadała liczba wystrzeliwanych każdego dnia po obu stronach pocisków artyleryjskich, Zawieja zauważył, że obraz tej wojny się zmieniał i nie wiadomo, na czym się zakończy.
– Przemysł zbrojeniowy trochę podąża, szuka, analizuje tak, żeby się dostosować – przyznał.
Bezzałogowce jako część systemu, czyli "Tomahawki dla ubogich"
Również Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny na Polskę amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Northrop Grumman, podkreślił, że bezzałogowce nie znikną, lecz wpiszą się w to, co wojskowi nazywają wyścigiem tarczy i miecza.
– Jak udoskonalamy miecz, to zaraz udoskonalimy tarczę. Jak będzie mocniejsza tarcza, to znajdziemy udoskonalenie miecza. I to tak jest ciągle wraz z postępem technologicznym – wyjaśnił ten mechanizm.
Stanisław Kastory włączył się tu w dyskusję i podkreślił, że nie uważa, iż drony znikną.
- Stawiam tezę, że technologia, która może się pojawić w dużo szybszym czasie, niż nam się wydaje, może dawać rezultaty, które dla nas teraz są trudne do wyobrażenia – zastrzegł.
Krzysztof Krystowski z firmy Northrop Grumman Fot: PTWPKrystowski z kolei prognozował, że rozwiązania bezzałogowe przestaną być osobne, lecz wtopią się w siły zbrojne i staną się częścią systemu. Przykładem mogą być prace nad tak zwanym lojalnym skrzydłowym (ang. loyal wingman), czyli bezzałogowcem współpracującym z samolotem myśliwskim i niemal tak samo uzbrojonym.
Inny przykład to ukraińskie drony rażące cele lądowe odległe o niema dwa tysiące kilometrów. – One zbliżają się do produktu, jakim już przez lata były rakiety manewrujące. Tak naprawdę to te ukraińskie drony dzisiaj niektórzy żartobliwie nazywają Tomahawkami dla ubogich – powiedział Krystowski, zwracając uwagę, że przewagą rozwiązań bezzałogowych jest niższa cena.
Przedstawiciel Northropa Grummana zastrzegł jednak, że "skupiamy się na tak zwanych efektorach", czyli środkach rażenia przeciwnika, "ale tak naprawdę wojnę wygrywa się dziś i przez całe wieki głową".
W transformacji wojska chodzi o integrację
Gen. Philippe Lavigne ocenił z kolei, że systemy bezzałogowe będą znaczącym elementem prowadzenia wojen dziś i jutro.
– Ale to nie znaczy, że to będzie jedyna nowość. Musimy także zwrócić uwagę na sferę cyfrową. Żyjemy w erze cyfrowej, dane są naszym paliwem. Nie platformy, lecz koncentracja na oprogramowaniu jest teraz kluczowym priorytetem. Możemy mówić o systemach bezzałogowych wzmocnionych przez sztuczną inteligencję, a jutro pojawią się technologie kwantowe – wyliczał francuski wojskowy.
Gen. Philippe Lavigne ocenił z kolei, że systemy bezzałogowe będą znaczącym elementem prowadzenia wojen dziś i jutro Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / szer. Aneta Lewoń/15 BZDodał, że na polu walki chodzi o to, żeby zdobywać więcej informacji, lepiej i szybciej je rozumieć oraz zdecydowanie lepiej podejmować decyzje.
W transformacji sił zbrojnych – mówił były NATO-wski dowódca, który odpowiadał za to zadanie – chodzi o integrację. Trzeba zatem połączyć z jednej strony różne domeny operacyjne, których Sojusz Północnoatlantycki wyróżnia pięć – ląd, morze, powietrze, cyberprzestrzeń i przestrzeń kosmiczna, ale z drugiej także zsynchronizować militarne instrumenty siły z innymi, na przykład z sankcjami gospodarczymi czy dyplomacją technologiczną.
Wykorzystanie dronów stało się coraz bardziej powszechne
Reprezentujący Polską Izbę Dual-Use emerytowany generał brygady Maciej Siudak (w przeszłości m.in. dowódca 10 Brygady Logistycznej) również zachęcał, by patrzeć na konflikt zbrojny jako prowadzenie "działań połączonych", czyli odbywających się w wielu domenach operacyjnych.
– Wszystkie działania dzisiaj z punktu widzenia planistycznego i później realizacji operacji muszą być postrzegane właśnie jako działania wielodomenowe, działania połączone – podkreślił.
Emerytowany generał brygady Maciej Siudak z Polskiej Izby Dual-Use Fot: PTWPPolski generał porównał też historię użycia dronów do historii czołgów i zwracał uwagę, że "ilość niekoniecznie zawsze przekłada się na zwycięstwo". Podkreślił też, że drony nie są niczym nowym i były regularnie używane w ostatnich dziesięcioleciach.
To jest element, który systematycznie wchodził na wyposażenie różnych sił zbrojnych. Natomiast rzeczywiście prawdą jest, że od roku 2022, czyli od rozpoczęcia pełnoskalowego konfliktu (rosyjsko-ukraińskiego), wykorzystanie dronów stało się coraz bardziej powszechne – przyznał.
Przestawić się z motoryzacji na zbrojeniówkę
Profesor Rafał Dańko, prorektor ds. studenckich w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, powiedział, że wyzwaniem dla nauki będzie przestawienie badań i prac w kierunku technologii obronnych.
W Europie przez kilkadziesiąt lat siłą napędową nauki i badań nie były technologie obronne czy wojskowe. U nas w Europie to była głównie motoryzacja i na niej się skupialiśmy, bo takie było zapotrzebowanie przemysłu – zwrócił uwagę.
Przyznał też, że badania naukowe – zarówno aktualnie prowadzone, jak i te w planach – "nie będą wykorzystane tak jakby mogły", bo realizowane właśnie doposażanie wojska wymaga szybkich zakupów.
Profesor Rafał Dańko, prorektor ds. studenckich w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie Fot: PTWPWiększą nadzieję – zdaniem profesora – daje program rozwoju sił zbrojnych na lata 2025-39. Tutaj świat nauki powinien działać wspólnie z przemysłem w poszukiwaniu rozwiązań, które – jak to ujął Dańko – "pociągną do przodu jedną i drugą stronę".
"Dzisiaj nikt by w Polsce nie wylatywałby amerykańskimi samolotami, żeby niszczyć nadlatujące drony"
Z kolei profesor Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, nawiązał do wydarzeń z września 2025 r., gdy wojsko odnotowało około 20 naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w ciągu jednej nocy. Niektóre z tych maszyn zostały zestrzelone przez polskie i sojusznicze lotnictwo, które uczestniczy w misji zabezpieczenia granic NATO w powietrzu. W akcji wzięły udział między innymi najnowsze amerykańskie samoloty wielozadaniowe piątej generacji F-35 – w tym wypadku były to maszyny należące do Holandii.
Profesor Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju Fot: PTWPProfesor Małachowski podkreślił natomiast, że "dzisiaj nikt w Polsce nie wylatywałby amerykańskimi samolotami, żeby niszczyć nadlatujące drony", gdyby nie decyzja podjęta w roku 2020.
Został zabity decyzją jednego z wiceministrów program energii skierowanej – powiedział dyrektor NCBR.
Wyjaśnił, że mówi o programie, który obejmował zarówno zakłócanie (tzw. jammery) oraz energię skierowaną z wykorzystaniem elektromagnetyzmu.
– Kiedy dron wlatuje w pole elektromagnetyczne, spada jak mucha – tłumaczył.
Te technologie mieliśmy na finiszu. Decyzją polityczną program (został) zatrzymany. Zadajmy sobie teraz pytanie, gdzie są te osoby i czy one nie powinny ponieść odpowiedzialności. Do tego była opracowana technologia laserowa do zestrzeliwania dronów. Sześć lat spaliliśmy – powiedział prof. Małachowski. – My tych osób nie rozliczyliśmy za to, że my dzisiaj musimy strzelać do dronów – dodał.
Poinformował, że NCBR obecnie realizuje 35 programów dotyczących technologii dronowych i antydronowych. W tym roku centrum zamierza wydać ponad 1,5 mld zł na technologie związane z obroną, bezpieczeństwem i podwójnym, cywilnym i wojskowym zastosowaniem.
Brakuje koordynacji działań naukowych
Prof. Marek Gzik, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego oraz poseł Koalicji Obywatelskiej, oceniał, że kapitał ludzki polskiej nauki jest na dobrym poziomie, a na jeszcze lepszym – infrastruktura.
To są bardzo nowoczesne urządzenia, które były zakupywane tak naprawdę w czasach pokoju. Dzisiaj musimy się doposażyć w tych obszarach, które pozwalają realizować badania i rozwój technologii właśnie na potrzeby naszego systemu obronnego – mówił wiceminister nauki.
Mimo tego potencjału – przyznał – olbrzymim wyzwaniem jest koordynacja.
– Bo połączenie tego wszystkiego w jeden system gwarantujący bezpieczeństwo przyniesie spodziewane efekty. Tego dzisiaj jeszcze nie mamy – powiedział Gzik.
Prof. Marek Gzik, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego oraz poseł Koalicji Obywatelskiej Fot: PTWPUchylił też rąbka tajemnicy na temat tego, jak wojna w Ukrainie przekłada się na pracę polskich naukowców.
– To nie jest być może rzecz co do szczegółów do omawiania oficjalnie, ale w polskich laboratoriach dzieją się badania, które zbierają doświadczenia z działań wojennych na froncie w Ukrainie. Te technologie, które trafiają do nas, są zamieniane na pewną wiedzę, która będzie stymulować współpracę nauki z biznesem – poinformował.
Współpraca przemysłu z politechnikami jest, ale jakie są nakłady na naukę
– Współpracujemy chyba z wszystkimi politechnikami – wtórował mu wiceprezes PGZ Piotr Zawieja.
Przypomniał też podpisaną pod koniec stycznia umowę na system przeciwlotniczy, w tym przeciwdronowy San. – To jest pierwszy w Europie i sądzę, że jeden z pierwszych na świecie pełen system ochrony antydronowej. Właśnie po to, żeby nie strzelać z F-35 rakietą wartą 2 mln dolarów do drona, który jest wart 20 tys. – podkreślił Zawieja.
Debatę poprowadził redaktor Michał Żakowski z Radia 357 Fot: PTWP– Elementy składowe tego systemu zostały sfinansowane ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – dorzucił z kolei dyrektor NCBR prof. Jerzy Małachowski.
Jednak gen. Siudak studził entuzjazm. Przypomniał, że tylko 0,5 proc. budżetu obronnego w tym roku jest przeznaczone na badania i rozwój.
– Jeżeli na 200 mld zł tego pakietu wydatków obronnych, planujemy przeznaczyć niewiele ponad miliard na badania i rozwój, to pokazuje to skalę problemu – podkreślił.
Zobacz zapis całej debaty "Europejski przemysł obronny" na EEC 2026: