- Panel "Wiatr na lądzie - efektywność i bariery" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego zdominowała dyskusja o wpływie nowej ustawy sieciowej na faktyczne tempo przyłączania źródeł OZE do systemu.
- Uczestnicy debaty wskazali na permitting trwający od 6 do 10 lat oraz brak uproszczenia procedur administracyjnych jako główne czynniki hamujące rozwój branży wiatrowej.
- Podczas XVIII edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach sformułowano postulat synchronizacji dokumentów strategicznych państwa z bieżącymi działaniami rządu i wsparcia informacyjnego ze strony władz centralnych.
Choć panel "Wiatr na lądzie - efektywność i bariery" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego dotyczył energetyki wiatrowej, to uczestnicy poświęcili wiele miejsca ustawie sieciowej.
Niedawna nowelizacja przepisów, znana właśnie jako ustawa sieciowa, zmienia zasady w zakresie przyłączania nowych źródeł do sieci elektroenergetycznej. Ma na celu skrócenie kolejki po przyłączenie, a ustawa miała uwolnić nowe moce dla kolejnych źródeł, ale czy tak się stanie - o tym nikt nie przesądził.
Nowa ustawa, więcej problemów
Z perspektywy inwestorów nowe reguły jeszcze bardziej komplikują ich sytuację, która i tak była trudna. Przynajmniej czasowo.
Jak mówił prezes OX2 Tomasz Guzowski, obecnie permitting (uzyskiwanie wymaganych pozwoleń) dla farm wiatrowych potrafi trwać do 8 lat.
To największa bariera, nie mamy uproszczenia procedur administracyjnych, abyśmy mieli szansę na budowę farm - powiedział.
Prezes OX2 Tomasz Guzowski Fot. PTWP
Olga Sypuła, Vice President & Regional Manager of Central Europe, European Energy, krytycznie odniosła się do efektów pracy ustawodawcy.
Po takim czasie... To, co wyszło... My, PTPiREE, siedzimy i myślimy, co autor przepisów miał na myśli. Na pewno idea jest szczytna, ustawa miała uprościć proces przyłączeniowy, ale czy te procesy będą działy się szybciej? Nie sądzę - skwitowała.
Olga Sypuła, Vice President & Regional Manager of Central Europe, European Energy Fot. PTWPPozytywnie o docelowych skutkach UC84 (tak nazywana jest też ustawa sieciowa), wypowiadał się Michał Orłowski, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju w Tauronie. Przyznał, że choć na razie efekty mogą być niezadowalające, to warto patrzeć na te zmiany w dłuższej perspektywie.
Na pewno będą problemy na starcie, ale od końca tego roku powinniśmy zobaczyć uwalnianie nowych mocy przyłączeniowych, pamiętajmy, że ustawa upraszcza też m.in. cable pooling dla magazynów - ocenił.
Michał Orłowski, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju w Tauronie Fot. PTWP
Michał Orłowski, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju w Tauronie Fot. PTWPKolejne trudności przed wiatrakami
Jacek Wojerz, członek zarządu Ignitis Renewables, zaznaczał z kolei, że na razie nie widzi większych szans na to, by sytuacja inwestorów miała się poprawić, a mocy wiatrowych nie będzie przybywać tak, jak założono w niektórych dokumentach. Jego zdaniem brakuje spójności w wielu strategiach, które wzajemnie się "nie widzą".
Uważam, że obie prognozy, KPEiK i PRSP PSE, są wysoce nierealistyczne. (...). Wprowadzenie ustawy sieciowej zwiększa prawdopodobieństwo zrealizowania niektórych projektów, ale niczego nie upraszcza i nie przyspiesza - ocenił.
Michał Orłowski, wiceprezes zarządu ds. zarządzania majątkiem i rozwoju w Tauronie Fot. PTWP- UC84 to jest krok w dobrą stronę, tylko mam wrażenie, że trochę rozwiązujemy ten problem, o którym mówiliśmy 5 lat temu. Było bardzo dużo wydanych warunków (przyłączenia - red.), ale większość z nich jest wydana na lata po roku 2030 - mówił Szymon Kowalski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Do roku 2030 nie wybudujemy zbyt dużo, ponieważ proces inwestycyjny trwa od 6 do 10 lat - dodał.
Szymon Kowalski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Fot. PTWPZmienny rynek
Innym brakującym elementem, który sprawiłby, że rynek energetyki wiatrowej byłby bardziej przewidywalny, jest spójność działań administracji. Podczas panelu wielokrotnie podnoszono, że brakuje relacji między strategicznymi dokumentami a bieżącymi działaniami rządu.
Zwracał na to uwagę Piotr Maciołek, wiceprezes zarządu EnercoNet, który podkreślał, że trudno wierzyć w założenia KPEiK, skoro decyzje rządu nie wskazują na to, że chce on zrealizować te cele.
Ta sama władza, która przygotowuje KPEiK, nie potrafi przyspieszyć procedur dla wiatraków. To pewna niespójność i to jest wyzwanie, z którym się mierzymy - zaznaczył.
Piotr Maciołek, wiceprezes zarządu EnercoNet Fot. PTWPBranża mierzy się z kilkoma innymi problemami, choćby dezinformacją, która z roku na rok się nasila.
Musimy odwrócić pewną tendencję, zorientowaliśmy się jako branża, jak duże pieniądze były i są wkładane w niepozytywny feedback dotyczący energetyki wiatrowej. To są naprawdę duże pieniądze inwestowane po drugiej stronie - wskazywała Magdalena Sobczyńska, dyrektor działu zarządzania komercyjnego, VSB Energie Odnawialne Polska.
Zaznaczyła, że pojawia się wiele dezinformacji na poziomie lokalnym, dlatego konieczna byłaby rządowa kampania – na wzór tej dla morskich wiatraków - dla lądowej energetyki wiatrowej.
Magdalena Sobczyńska, dyrektor działu zarządzania komercyjnego, VSB Energie Odnawialne Polska Fot. PTWPZ kolei Ireneusz Kulka, Country Lead w EDP Polska, podkreślił, że warto przyjrzeć się temu, jak konstruowane są umowy PPA (umowy na zakup energii elektrycznej) w Polsce, zwłaszcza w przypadku zakupu prądu z farm wiatrowych. Jego zdaniem umowy powinny być dłuższe niż np. często pojawiające się 3-letnie kontrakty. Im dłuższa umowa, tym większą korzyść - niższą cenę - może uzyskać odbiorca.
Takie umowy na 3 lata to nieporozumienie (...). Jeżeli obiecujemy, że energia będzie tania, to matematyka jest prosta: jeśli chcemy mieć niską cenę, czas umowy powinien wynosić 10-15 lat - zaznaczył i dodał, że jego firma liczy na umowy PPA na rynku.
Ireneusz Kulka, Country Lead w EDP Polska Fot. PTWP