- Transformacja energetyczna powinna zapewniać niezależność i dywersyfikację źródeł energii, a nie jedynie "zeroemisyjność" - tego zdania jest doradczyni Prezydenta RP Wanda Buk.
- Jej zdaniem ETS2, jeśli zostanie wdrożony bez przygotowania, może drastycznie podnieść ceny paliw i ogrzewania oraz zwiększyć eurosceptycyzm w Polsce.
- Podczas konferencji EEC Trends Wanda Buk przestrzegała, że polskie programy wsparcia jak "Czyste Powietrze", są niewystarczające, co zwiększa ryzyko destabilizacji rynku i gospodarki.
Transformacja energetyczna często przedstawiana jest jako proces zmierzający do pełnej zeroemisyjności. Według Wandy Buk, doradczyni Prezydenta RP, to szkodliwe podejście.
- Nakładanie celów klimatycznych jest z gruntu złe. Musimy dążyć do konkurencyjności - jak będziemy zieloni to nie znaczy, że będziemy konkurencyjni - mówiła Buk podczas sesji EEC Trends.
Doradczyni prezydenta podkreślała, że w Europie trwa gorączka legislacyjna, która często nie odpowiada realnym potrzebom gospodarki, a chińskie technologie w fotowoltaice czy elektromobilności pokazują, że "zieloność" nie równa się niezależność.
ETS2: zagrożenie dla Polski
Największym wyzwaniem jest nadchodzący system ETS2, który pierwotnie miał wejść w 2027 roku, a dziś przewidziany jest na 2028 rok. Według Buk dodatkowe opłaty kompensujące transport i ciepłownictwo oznaczają dla Polaków wyższe ceny paliw i ogrzewania.
- 50 groszy na litrze benzyny, a koszty ogrzewania wzrosną w domach jednorodzinnych nawet o kilka tysięcy złotych. To szaleństwo. Problem rządu z 2028 roku jest realny - ostrzegała Buk.
Ekspertka wskazywała, że nieprzygotowane programy wsparcia - jak nowe "Czyste Powietrze" - marnują czas i nie przygotowują społeczeństwa ani gospodarki do nadchodzących obciążeń.
Dywersyfikacja i niezależność energetyczna
Dla Wandy Buk kluczowe jest uniezależnienie od importu i dywersyfikacja źródeł energii. Polska - w jej ocenie - nie jest w tak złej sytuacji jak wiele innych krajów europejskich.
- Poza atomem mamy wszystkie technologie. Mamy znakomite możliwości importu, dywersyfikacji kierunków i technologii wytwórczych. Transformacja energetyczna jest potrzebna, by zapewnić nam niezależność od zewnętrznych dostawców - podkreślała.
Ekspertka zaznaczała, że nadmierne skupienie się na "zielonej neutralności" bez planu konkurencyjności, może prowadzić do uzależnienia od innych kontynentów i nawet ubóstwa w regionie.
Dekarbonizacja wymaga realistycznego podejścia
Wanda Buk wskazała trzy obszary kluczowe dla transformacji. Są to budownictwo, transport i ciepłownictwo.
- Dekarbonizacja nie powinna polegać na symbolicznym dążeniu do zerowej emisji, lecz na realnym zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności gospodarki - stwierdziła.
Dodała, że doświadczenia z chińskimi instalacjami pokazują, iż nieprzemyślane wdrożenia mogą zaburzyć rynek w całym regionie, a przykład Półwyspu Iberyjskiego pokazuje ryzyka zależności od zewnętrznych dostawców.
Polska może wykorzystać przewagi technologiczne
Pomimo ostrzeżeń, Buk podkreślała, że Polska ma szansę stać się liderem w transformacji energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, jeśli skupi się na praktycznych rozwiązaniach: dywersyfikacji technologii, budowie krajowego know-how i stopniowej ewolucji zamiast rewolucji.
- Jesteśmy w trudnej sytuacji jako kontynent, ale Polska nie jest w tak złej sytuacji jak inne kraje Unii. Musimy wykorzystać nasze możliwości, by transformacja była bezpieczna, rozsądna i korzystna dla gospodarki - konkludowała Buk.