Gospodarcza szansa przed Europą. Musi jednak umiejętnie wybrać pole bitwy

Adrian Ołdak • 2026-05-08 06:00
W globalnej rywalizacji Europa ma szanse. Musi jednak umiejętnie wybrać pole bitwy, gdzie chce się mierzyć z konkurencją,  dziś przede wszystkim chińską. Nasze atuty to jednolity rynek, specjalizacja, lokalna produkcja a także, co może być zaskakujące... kreowanie norm.
Centrum Badawczo-Rozwojowe oraz Produkcji Wysoce Aktywnych Substancji Farmaceutycznych w Zakładach Farmaceutycznych Polpharma w Starogardzie Gdańskim otwarte w 2024 roku
  • Unia Europejska pozostaje jednym z największych ośrodków gospodarczych świata. Liczy około 450 mln mieszkańców i tworzy rynek o nominalnym PKB rzędu 19,5 bln dolarów.
  • Jednym z największych wyzwań dla europejskiego przemysłu stały się Chiny. W ciągu kilkunastu lat przeszły drogę od tańszej produkcji do zaawansowanych technologii i innowacji.
  • Dziś europejskie firmy coraz częściej pytają nie tylko, jak z nimi konkurować, ale czy w ogóle warto wchodzić na rynki zdominowane przez chińskich graczy.
  • UE ma nadal duży potencjał, ale musi dokończyć budowę jednolitego rynku, ograniczyć bariery regulacyjne i lepiej chronić firmy przed nierówną konkurencją. 

Unia Europejska pozostaje jednym z największych ośrodków gospodarczych świata. Liczy około 450 mln mieszkańców i tworzy rynek o nominalnym PKB rzędu 19,5 bln dolarów (2024 r.), co plasuje ją obok USA i Chin wśród kluczowych centrów globalnej gospodarki. 

Europa potrzebuje wigoru. „To kotwica rozwoju Polski”

Wyzwanie stanowi jednak tempo rozwoju. W ostatnich latach wzrost gospodarczy Wspólnoty pozostaje umiarkowany, a konkurencyjność Europy ograniczają m.in. wysokie koszty energii, starzenie się społeczeństwa, złożone regulacje i słabsza dynamika inwestycji technologicznych niż w USA czy Chinach.

Uczestnicy debaty „Gospodarcza siła Europy” na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, zgadzając się, że bez dwóch zdań członkostwo Polski w Unii Europejskiej należy ocenić pozytywnie, wskazali, gdzie należy szukać szans jej szans na światowym rynku.

- Unia Europejska potrzebuje wigoru, rozwoju, szybkiej ścieżki implementacji innowacji, potrzebuje odgruzowania się z nadmiaru regulacji. Mówię to jako entuzjasta naszego uczestnictwa we wspólnym rynku. Dzięki Unii dokonał się w Polsce skok cywilizacyjny, ale też Unia skorzystała z naszej obecności. Unia Europejska dla Polski to absolutnie kotwica naszego rozwoju i nasza przyszłość - powiedział Krzysztof Pawiński, prezes firmy Maspex.

Krzysztof Pawiński, prezes firmy Maspex.  Fot: PTWP Krzysztof Pawiński, prezes firmy Maspex. Fot: PTWP

Chińska konkurencja coraz trudniejsza dla Europy 

Z punktu widzenia uczestników debaty, największe problemy, jeśli chodzi o globalną konkurencję, stwarzają Chiny. W okresie ostatnich 15 lat, dysponując tańszą niż w Europie energią i niższymi kosztami pracy, zgromadziły dość kapitału, aby opanować technologie na najwyższym światowym poziomie. Wytwarzane tam produkty są tak samo albo nawet bardziej rozwinięte niż analogiczne pochodzące z Europy czy USA.

- Chiny 15-20 lat temu zdecydowały strategicznie, na które dziedziny przemysłu będą stawiać. W farmacji pierwszym krokiem było postawienie na produkcję substancji czynnych, czyli komponentów, z których powstają leki. Chiny przejęły praktycznie 60 proc. światowego rynku i dziś wszystko, co duże i ważne w tym obszarze, w znacznym stopniu należy do nich. Potem zrobiły drugi krok. Chińczycy uznali, że skoro mają już zabezpieczoną bazę, nie będą schylać się po drobne, lecz pójdą w stronę innowacji. W 2025 roku 43 proc. wszystkich innowacyjnych wdrożeń na świecie pochodziło z Chin. Szacuje się, że za pięć, dziesięć lat udział ten może wzrosnąć do 80 proc. - powiedział Sebastian Szymanek, prezes Polpharmy.

Sebastian Szymanek, prezes Polpharmy. Fot: PTWP Sebastian Szymanek, prezes Polpharmy. Fot: PTWP

Coraz więcej firm uznaje, że nie ma sensu „kopać się z koniem”.

- Gdy na naszym komitecie inwestycyjnym rozważamy wejście w nową branżę czy w nowy target, jednym z podstawowych pytań, które zadajemy, jest to, z kim będziemy konkurować. Jeżeli naszą konkurencją będą podmioty europejskie, mamy równe szanse, reguły gry są takie same, czujemy, że jesteśmy w stanie wygrać. Jeżeli natomiast widzimy, że w przyszłości konkurencja będzie np. chińska, z definicji w taką branżę nie wchodzimy - wyjaśnił Tomasz Domogała, przewodniczący rady nadzorczej TDJ.

Tomasz Domogała, przewodniczący rady nadzorczej TDJ. Fot: PTWP Tomasz Domogała, przewodniczący rady nadzorczej TDJ. Fot: PTWP

Nasza atuty: jednolity rynek, standardy i specjalizacja 

Są jednak obszary, w którym Unia Europejska ma bardzo duży potencjał i tam powinna szukać impulsu do swojego gospodarczego rozwoju.

Jednym z nich jest europejski jednolity rynek, ale jego budowa wymaga dokończenia.

- Jednolity rynek w Unii nie jest kompletny. Badanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego sprzed dwóch lat oszacowało, że handel między krajami UE jest poważnie obarczony nie cłem, ale jego ekwiwalentem. Chodzi o różnice kulturowe, językowe, w implementacji prawa, brak harmonii w certyfikacji. Na rynku towarów ten ekwiwalent to około czterdzieści procent, a na rynku usług około sto procent - zwrócił uwagę Mikołaj Raczyński, wiceprezes zarządu ds. inwestycji w Polskim Funduszu Rozwoju.

Efekt tego jest taki, że handel między krajami UE jest mniejszy niż połowa handlu między stanami w USA. Paradoksalnie koszty handlu między UE a resztą świata spadły o około 16 proc. w ostatnich dwudziestu latach, a wewnątrz UE tylko o 11 proc. Globalizacja postępuje szybciej poza UE niż wewnątrz niej.

Mikołaj Raczyński, wiceprezes zarządu ds. inwestycji w Polskim Funduszu Rozwoju. Fot: PTWP Mikołaj Raczyński, wiceprezes zarządu ds. inwestycji w Polskim Funduszu Rozwoju. Fot: PTWP

- Powinniśmy promować jednolity rynek w sektorze usług, usuwać bariery w handlu, deregulować gospodarkę - ocenił wiceprezes PFR.

Z drugiej strony, jednolity rynek trzeba budować w taki sposób, aby równoważyć siłę gospodarczą poszczególnych państw, szczególnie między "starą" a "nową Unią". Polskie firmy nie mają jeszcze tak mocnej pozycji kapitałowej jak ich konkurenci z Zachodu, których potęga budowana jest od wielu dekad.

Negatywnym przykładem jest tu European Tech Champion Initiative -projekt, którego celem jest wspieranie start-upów na późniejszym etapie rozwoju, gdy firmy potrzebują finansowania powyżej 50 mln euro i często szukają kapitału poza Europą. Środki dystrybuowane są przez fundusze private equity o kapitalizacji od 300 mln do 1 mld euro. Skutkiem tego, jak powiedział Mikołaj Raczyński, żaden polski fundusz się na to "nie załapie".

Europejski firmy potrzebują też ochrony przez nierówną konkurencją z Chin, ale inteligentnej. Przez lata branżą stalowa domagała się objęcia importu stali podatkiem węglowy (CBAM), a gdy to się stało, okazało się, że od teraz zamiast niej do Europy będą trafiać gotowe produkty.

Ciekawe spojrzenie na auty Unii Europejskiej ma Weronika Achramowicz, partner zarządzająca, współkierująca Praktyką Transakcyjną w Baker McKenzie. Jej zdaniem, jednym z nich jest budowanie standardów.

- To, co w Europie bywa krytykowane jako przeregulowanie, dla wielu państw i firm staje się punktem odniesienia. Unijne normy są postrzegane jako standard jakościowy, do którego dostosowują się m.in. podmioty z Japonii czy Brazylii, jeśli chcą wejść na rynek UE. Europa powinna ograniczać nadmiar regulacji, ale jednocześnie zachować to, co stanowi jej przewagę: zdolność wyznaczania norm - powiedziała Weronika Achramowicz, dodając, że coraz częściej Europa jest postrzegana z zewnątrz jako jeden organizm.

Weronika Achramowicz, partner zarządzająca, współkierująca Praktyką Transakcyjną w Baker McKenzie. Fot: PTWP Weronika Achramowicz, partner zarządzająca, współkierująca Praktyką Transakcyjną w Baker McKenzie. Fot: PTWP

Siłą gospodarczą UE są także inwestycje napędzane polityką publiczną, zwłaszcza w obszarze dekarbonizacji i wysokich technologii. To rynek interesujący m.in. dla japońskich firm, które widzą w Europie partnera i atrakcyjny cel inwestycyjny. Cały czas są w Europie technologie trudno dostępne nawet dla Chin, np. w zakresie litografii półprzewodnikowej.

Weronika Achramowicz przypomniała, że w marcu Komisja Europejska zaproponowała projekt rozporządzenia o przyśpieszeniu industrializacji Europy (Industrial Accelerator Act). To może być odpowiedź na bolączki europejskiej gospodarki.  

Europa powinna także hołubić branże, które swoim DNA mają lokalność. To stanowi o ich przewadze konkurencyjnej. Tak jest na rynku spożywczym.

- Żywność, z wyjątkiem kilku globalnych marek, jest regionalna, czasem lokalna. Swoją pozycję zbudowaliśmy na lokalnych markach. Skupowaliśmy je na rynkach ościennych, rozumiejąc, że lokalni konsumenci mają kulinarną dumę. Idąc na obiad do mamy, nie chcemy, by wszystko smakowało jak niejadalny amerykański chleb tostowy - stwierdził Krzysztof Pawiński, wyjaśniając, że produkcja żywności jest wyeksponowana na wysokie koszty transportu, dostęp do lokalnych surowców i różnice w postrzeganiu jakości.

Ścieżką dla europejskich firm jest także specjalizacja.

- Wybierajmy bitwy, które da się wygrać. Walczmy tam, gdzie przewagi środowiskowe i energetyczne konkurencji może zniwelować wykwalifikowana kadra - zaproponował szef Polpharmy.

Dobrym przykładem może być rozwój produkcji substancji czynnych typu highly potent, wymagających izolacji pracownika od środowiska produkcyjnego. Nie chodzi tu o produkcję tysiąca ton, lecz kilku ton wyspecjalizowanej substancji, która do tabletki trafia często w ilości zaledwie jednej tysięcznej grama.

Innym ważnym kierunkiem jest wieloźródłowy sourcing, skracanie łańcuchów dostaw i uniezależnianie się od jednego, najtańszego dostawcy. Warto stawiać na sieci współpracy blisko Polski i Europy, a jeśli poza Europą - nie wyłącznie na Chiny, lecz także na Indie, które będą coraz silniej z nimi konkurować. To może być nasza szansa.

Świat zwykle znajduje drogę do przyszłości lepszej niż przeszłość

Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.  Licencja: PTWP Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium. Licencja: PTWP

- Gdy dziś rozmawiamy z przedsiębiorcami, słyszymy wiele obaw. Pytamy jednak: czy sprzedajecie aktywa z portfela? Nie. Czy przestajecie inwestować? Nie. Dlaczego więc się martwicie? Banki nadal udzielają kredytów, a firmy nadal działają. W czasie pandemii dywersyfikowały źródła zaopatrzenia, a podczas wojny handlowej z USA - rynki zbytu. Przygotowujemy się na złe scenariusze, ale nie wolno zapominać także o tych najlepszych. Historia pokazuje, że świat zwykle znajduje drogę do przyszłości lepszej niż przeszłość i teraźniejszość - podsumował Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

* * *

Zobacz zapis wideo debaty "Gospodarcza siła Europy", która odbyła się na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach 22 kwietnia 2026 r. Jej moderatorem był Jan Niedziałek, dziennikarz TVN.

 

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.