- Globalna nadpodaż mocy produkcyjnych w hutnictwie rośnie w szybkim tempie, a Europa traci konkurencyjność. Problem przestaje dotyczyć wyłącznie hutnictwa i coraz mocniej uderza w cały przemysł przetwórczy.
- Jednocześnie w Polsce rośnie przekonanie, że odpowiedzią może być wzmocnienie local content i większa rola państwa w odbudowie sektora.
- - Przygotowując się dziś do wystąpienia włożyłem wyprodukowany w Polsce garnitur i buty. Żona zauważyła jednak, że mam chiński krawat. Niech to obrazuje, jaki powinien być udział komponentu zagranicznego w rynku - powiedział szef Stalprofilu Henryk Orczykowski.
- Jednym z motorów odbudowy polskiego hutnictwa stają się zamówienia dla przemysły obronnego. Huta Częstochowa, po powrocie na rynek, rozwija produkcję specjalistycznych stali dla zbrojeniówki i pracuje przy strategicznych projektach.
- Europejskie hutnictwo stoi przed koniecznością głębokiej transformacji, ale droga do neutralności klimatycznej jest kosztowna i pełna niewiadomych.
O problemach branży hutniczej mówiono w piątek podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Globalna nadpodaż uderza w Europę. Kryzys stali schodzi na downstream
Na globalnym rynku stali widać rosnąca nadwyżkę mocy produkcyjnych, która w ubiegłym roku osiągnęła około 650 mln ton i nadal będzie rosnąć, głównie w Azji i na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie Europa, w tym Polska, systematycznie traci udział w produkcji, co wynika z malejącej konkurencyjności sektora. Główne bariery to wysokie koszty energii (nawet 2-3 razy wyższe niż w USA czy Chinach) oraz silne przeregulowanie rynku, w tym niepewność dotycząca systemu uprawnień do emisji CO2. W efekcie liczby są gorsze niż pięć lat temu, gdy w drugim roku pandemii popyt na stal rósł. Dziś hamuje.
- Kluczowe sektory przemysłowe, jak automotive, AGD czy produkcja maszyn, notują spadki. Problemem nie jest więc tylko cykliczne osłabienie koniunktury, lecz głębsze, strukturalne osłabienie bazy przemysłowej. Potwierdzają to dane o rosnącym imporcie wyrobów przetworzonych ze stali, w wielu segmentach wzrost sięga kilkuset, a nawet więcej procent - zasygnalizował problem Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali.
Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali. Fot. PTWPOznacza to przesunięcie problemu z hutnictwa upstream na downstream. O ile wcześniej presja dotyczyła głównie producentów stali, dziś dotyka także branż ją wykorzystujących. Dzieje się tak ponieważ dotychczasowe instrumenty ochronne UE (cła antydumpingowe, safeguard, CBAM) objęły wyłącznie wyroby hutnicze, co stworzyło lukę w imporcie. Importerzy omijają regulacje, eksportując produkty lekko przetworzone o wysokiej zawartości stali. Z kolei nowe narzędzia ochronne, jak local content, wymagają rozszerzenia i doprecyzowania - na przykład o obowiązek stosowania europejskiej stali w zamówieniach publicznych.
Mimo że w branży nie jest kolorowo, prezes Stalprofilu Henryk Orczykowski uważa, że stoi ona przed największą szansą rozwoju w XXI wieku. Została ona na nowo doceniona i uznana za strategiczną, kluczową nie tylko dla gospodarki, ale także dla bezpieczeństwa militarnego. Towarzyszą temu działania na poziomie UE, takie jak mechanizmy ochronne i zapowiedzi kolejnych narzędzi ograniczających nieuczciwą konkurencję.
Bardzo ważne są procesy zachodzące w Polsce: repolonizacja gospodarki i polityka local content. Dobrym przykładem, jest tu przejęcie Huty Częstochowa przez Skarb Państwa.
- Pozwolę sobie na polemikę z Urzędem Zamówień Publicznych, ponieważ z niepokojem słucham wypowiedzi pani prezes, która twierdzi, że local content nie dotyczy zamówień publicznych. Trudno się z tym zgodzić, bo czego, jeśli nie zamówień publicznych, miałby dotyczyć? - zapytał podczas debaty Henryk Orczykowski, dodając, że według niego, zgodnie z deklaracjami premiera, local content właśnie je obejmuje.
Jego zdaniem każdy, kto mówi o odpowiedzialności za gospodarkę, powinien wspierać w pierwszej kolejności rozwiązania lokalne - wybierać produkty krajowe, zanim sięgnie po import.
Henryk Orczykowski, prezes Stalprofilu. Fot: PTWP- Przygotowując się dziś do wystąpienia na Europejskim Kongresie Gospodarczym włożyłem wyprodukowany w Polsce garnitur i buty. Żona zauważyła jednak, że mam chiński krawat. Niech to obrazuje, jaki powinien być udział komponentu zagranicznego w rynku - powiedział anegdotycznie szef Stalprofilu.
Huta Częstochowa wróciła. Potrzeby obronne napędzają produkcję stali
Szansą dla polskiego hutnictwa są też zamówienia z przemysłu obronnego. Na pewno dla Huty Częstochowa.
- Od momentu, gdy w zasadzie podnieśliśmy się z kolan, wyprodukowaliśmy pół miliona ton stali. Uważam, że to bardzo dobry wynik. Wdrażamy także nowe produkty i w pewnym stopniu staliśmy się częścią łańcucha local content. Może dzieje się to nieco po cichu, ale wynika z konkretnych potrzeb, klienci zgłaszają się do nas z wymaganiami, a my dostarczamy stal dokładnie dopasowaną do ich oczekiwań - powiedział Adrian Sienicki, wiceprezes zarządu ds. Grupy Węglokoks, prezes Huty Częstochowa, dodają, że najpierw przemysł obronny uratował hutę, a teraz ona odwdzięczy mu się dostawami. To już się dzieje. Huta Częstochowa współpracuje z PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni przy projekcie budowy okrętu ratowniczego „Ratownik”, który zostanie wykonany w 100 proc. z polskiej stali.
Adrian Sienicki, wiceprezes zarządu ds. Grupy Węglokoks, prezes Huty Częstochowa. Fot: PTWPSektor obronny w hucie jest traktowany jako obszar wysokich marż i prezentacji kompetencji technologicznych. Opracowuje ona nowe gatunki stali do produkcji broni i uzbrojenia. To ważne, bo w przemyśle obronnym trwa nieustanny wyścig technologiczny.
Branże w poszukiwaniu nowych rozwiązań, także dla przemysłu obronnego, wspierają placówki naukowe, w tym Górnośląski Instytut Technologiczny, działający w Sieci Badawczej Łukasiewicz.
- Instytut od lat pełni rolę pomostu między nauką a gospodarką, niezmiennie wspierając przemysł. Od początku istnienia rozwijamy metalurgię, współpracując z wieloma firmami i oferując nowoczesne rozwiązania technologiczne. W naszym portfolio znajdują się materiały funkcjonalne i konstrukcyjne, stale i stopy o wysokiej wytrzymałości, materiały kompozytowe, technologie spawania (w tym centrum spawalnictwa), obróbka cieplna oraz badania trwałości i odporności materiałów eksploatacyjnych - powiedziała reprezentująca go Hanna Purzyńska.
Hanna Purzyńska, dyrektor Centrum Badań Materiałów, Sieć Badawcza Łukasiewicz - Górnośląski Instytut Technologiczny. Fot. PTWPJak dodała, w GIT rozwijane są nowe stale i stopy przeznaczone do zastosowań specjalnych, m.in. w sektorze obronnym: do korpusów rakiet, elementów fragmentujących czy w konstrukcji broni.
Zielona stal kontra realia rynku. Koszty hamują transformację hutnictwa
Przed europejskim hutnictwem cały czas znajduje się wyzwanie w postaci dekarbonizacji. Mniej się o tym ostatnio mówi, ale celów na 2050 r. nie zmieniono. Czy będzie to technologicznie możliwe?
Technologia bezpośredniej redukcji żelaza (DRI - direct reduced iron), w której jako reduktor służy gaz ziemny albo wodór, może w przyszłości zastąpić wytapianie stali w wielkich piecach. Sęk w tym, że to znacząco podnosi koszty produkcji i ogranicza konkurencyjność.
- Aby ograniczyć emisję CO2 o 85-90 proc., potrzeba nawet siedmiokrotnie więcej energii niż obecnie zużywa hutnictwo. Kluczowym wyzwaniem pozostaje koszt wodoru - powinien wynosić około 1,6-1,7 dolara za kilogram, podczas gdy w UE sięga 6 euro, a w Polsce 50-70 zł. Bez taniego wodoru europejska produkcja stali pozostanie niekonkurencyjna, co rodzi pytanie o realność wdrożenia tej technologii do 2050 roku - powiedział Tadeusz Telejko, prorektor ds. ogólnych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Tadeusz Telejko, prorektor ds. ogólnych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Licencja: PTWPArcelorMittal przyjął cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Przed pandemią spółka planowała transformację opartą na piecach elektrycznych oraz technologii DRI - najpierw z wykorzystaniem gazu, a docelowo wodoru. Ostatnie lata, w tym pandemia, zakłóciły jednak realizację tych planów. Projekt budowy pieca elektrycznego został odłożony do czasu, gdy stanie się uzasadniony biznesowo.
Producent szuka ograniczenia emisji w podniesieniu efektywności energetycznej, a na rynku swoich szans w produktach wysokomarżowych.
- Tam, gdzie nie jesteśmy w stanie konkurować kosztowo, możemy budować przewagę poprzez jakość i innowacyjność. Oferujemy produkty, których konkurencja nie potrafi wytworzyć, lub zapewniamy krótsze i bardziej wiarygodne terminy dostaw - co w hutnictwie wcale nie jest standardem. Przykładem są 120-metrowe szyny walcowane od 2014 roku w Dąbrowie Górniczej - produkt unikalny, dostępny tylko w trzech zakładach w Europie i nielicznych na świecie. To realna przewaga konkurencyjna, której nie da się łatwo zastąpić importem, np. z Chin. Od dwóch lat oferujemy także szyny z hartowaną główką - powiedział Adam Preiss, członek zarządu ArcelorMittal Poland.
Adam Preiss, członek zarządu ArcelorMittal Poland. Fot: PTWPMimo że rewolucja w wytopie stali nie wydarzy się lada dzień, z nadchodzącej zmiany zdaje sobie sprawę biznes koksowy. Horyzont średnioterminowy wynosi 3-5 lat, a długoterminowy około 15 lat.
Sektor pozostaje w systemowym napięciu z hutnictwem, ponieważ wzrost cen koksu osłabia konkurencyjność hut. Polityka UE koncentruje się głównie na wspieraniu produkcji stali, a nie koksownictwa, choć podejście to zaczyna się stopniowo zmieniać.
- W niestabilnym otoczeniu geopolitycznym o przetrwaniu firm nie decyduje już najniższy koszt produkcji, lecz zestaw kluczowych kompetencji. Najważniejsze są odporność na zakłócenia, dostęp do energii i nowoczesnych technologii, innowacyjność oraz zdolność do szybkiego podejmowania decyzji i adaptacji. Współczesne realia gospodarcze coraz częściej kształtują tzw. „czarne łabędzie”, czyli trudne do przewidzenia zdarzenia, takie jak konflikty zbrojne czy nagłe zerwania łańcuchów dostaw. Przewagę zdobywają więc firmy stabilne operacyjnie, które potrafią utrzymać ciągłość działania nawet w sytuacjach kryzysowych, przy problemach z logistyką, dostępnością transportu, wzrostem cen paliw czy ograniczeniami w handlu - powiedział Marek Serafin, prezes Koksowni Częstochowa Nowa, odnosząc się do sytuacji nie tylko w koksownictwie, ale w całej branży hutniczej.
Marek Serafin, prezes Koksowni Częstochowa Nowa. Fot. PTWP***
Debatę pt. "Hutnictwo" na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach prowadził red. Piotr Myszor, dziennikarz WNP.PL
Zobacz retransmisję całej debaty: