Koniec taniego spokoju w ubezpieczeniach. Firmy wkraczają w nową erę ryzyka

BARKA • 2026-04-28 09:40
Podczas drugiego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach eksperci rynku ubezpieczeń rozmawiali o tym, jak zmienia się sposób myślenia o ryzyku w biznesie i dlaczego cały model ochrony firm wchodzi w fazę przebudowy. Coraz wyraźniej widać odejście od prostego „kup polisę i śpij spokojnie” na rzecz podejścia, w którym kluczowe staje się realne zarządzanie ryzykiem przez firmy.
Debata o ubezpieczeniach podczas EEC 2026 w Katowicach. Jak rynek odchodzi od prostego „kup polisę i miej spokój” w stronę bardziej świadomego zarządzania ryzykiem?
  • Podczas drugiego dnia konferencji EEC 2026 w Katowicach eksperci rynku ubezpieczeń korporacyjnych dyskutowali o tym, jak zmienia się podejście do ryzyka w biznesie i dlaczego klasyczny model „kup polisę i śpij spokojnie” przestaje działać.
  • Rynek przechodzi twardą zmianę: ubezpieczenia przestają być „gwarancją spokoju”, a stają się narzędziem warunkowej ochrony zależnej od jakości zarządzania ryzykiem w firmie.
  • Firmy nie kupują już tylko ochrony – coraz częściej muszą „udowodnić”, że są dobrze zarządzane, żeby dostać lepsze warunki i niższe stawki.
  • Mimo globalnych szoków (wojny, klimat, cyberataki) polski rynek nadal działa dość stabilnie, bo większość ubezpieczeń jest wciąż prosta i mało zaawansowana.
  • Nadchodzi przesunięcie rynku w stronę cyber, infrastruktury i ubezpieczeń finansowych – to tam pojawia się realny wzrost i nowe pieniądze.

Ubezpieczyciele, podobnie jak banki, są głównie na dobre czasy – potwierdziła to debata o ubezpieczeniach, która odbyła się w drugim dniu Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Wspólny wniosek debaty jest dość jednoznaczny: rynek przesuwa się od modelu „kup polisę i śpij spokojnie” do modelu „kup polisę, jeśli umiesz zarządzać ryzykiem”.

W tej układance rośnie znaczenie brokerów, którzy – jak wskazywał Michał Górny, dyrektor Biura Zarządzania Ryzykiem Alfa Brokers – muszą łączyć oczekiwania biznesu z coraz bardziej selektywną polityką ubezpieczycieli.

Debata pokazała rynek w stanie przejściowym: z jednej strony wciąż relatywnie płytki produktowo, z drugiej – już pod silną presją globalnych ryzyk systemowych.

Jeśli cyber i ryzyka klimatyczne przyspieszą, Polska może w krótkim czasie przejść z rynku „prostych polis” do rynku zaawansowanej inżynierii ryzyka. Na razie jednak – jak sugerował Łukasz Zoń, dyrektor Departamentu Prawnego EIB, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych – fundamentem pozostaje strukturalna prostota portfela.

Ubezpieczenie jako „podatek od działalności”

Jeden z najmocniejszych wątków dotyczył tego, jak polskie firmy postrzegają ubezpieczenia. W wielu przypadkach nie są one elementem strategii zarządzania ryzykiem, lecz obowiązkowym kosztem działalności – czymś, co trzeba mieć, bo wymaga tego bank, kontrahent lub praktyka rynkowa.

Prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń Jan Grzegorz Prądzyński zwracał uwagę, że realne zarządzanie ryzykiem prowadzą głównie firmy duże, międzynarodowe lub regulowane. Pozostali przedsiębiorcy często reagują dopiero po wystąpieniu szkody, a nie w ramach systemowego podejścia do ryzyka.

Pożary pokazały największą słabość firm

Bardzo ciekawy był też praktyczny wątek dotyczący prewencji, szczególnie przy okazji pożarów w zakładach przemysłowych. Michał Górny zwracał uwagę, że wiele szkód nie wynika z braku technologii czy zabezpieczeń, ale z ignorowania sygnałów ostrzegawczych.

Jego mocny komentarz o tym, że „większość pożarów wystąpiła zgodnie z prawem”, świetnie pokazuje absurd wielu sytuacji — formalnie wszystko się zgadzało, procedury istniały, systemy działały, ale alerty były ignorowane miesiącami.

To pokazuje, że problem leży często nie w braku narzędzi, tylko w kulturze organizacyjnej firm i jakości codziennego zarządzania bezpieczeństwem.

Nadchodzi boom na kilka konkretnych polis

Ciekawy był też bardzo praktyczny wątek wzrostowych segmentów rynku. Uczestnicy panelu zgodnie wskazywali, że największy potencjał mają dziś trzy obszary.

  • Pierwszy to cyber — segment rośnie bardzo szybko, ale nadal jest niszowy i obejmuje zaledwie kilka procent rynku.
  • Drugi to ubezpieczenia należności, które wracają do łask w świecie niestabilnych finansów i problemów z płynnością firm.
  • Trzeci obszar to ubezpieczenia budowlane i infrastrukturalne, które mogą mocno skorzystać na dużych inwestycjach publicznych — od kolei po energetykę i CPK.

To właśnie tam branża widzi dziś realne pieniądze, a nie w klasycznych produktach, które coraz mocniej konkurują już głównie ceną.

 Więcej ryzyka do wzięcia, mniej marży

Marcin Ogniewski, dyrektor Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego PZU, już na początku dyskusji zwrócił uwagę, że rynek jest dziś w fazie, w której ubezpieczyciele mają więcej mocy do przyjmowania ryzyka, ale jednocześnie ceny polis spadają. To sprawia, że konkurencja się zaostrza i firmy ubezpieczeniowe muszą szukać nowych sposobów, żeby się wyróżnić i zarabiać.

Marcin Ogniewski, dyrektor Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego, PZU. Fot: PTWP Marcin Ogniewski, dyrektor Biura Rozwoju Biznesu Korporacyjnego, PZU. Fot: PTWP

- Teraz jesteśmy w takim momencie cyklu underwritingowego, że w ubezpieczeniach przedsiębiorstw co do zasady mamy sytuację, gdzie rynkowo pojemności mamy coraz więcej. Efekt tego jest taki, że stawki topnieją i samo to też stanowi jakiegoś rodzaju zmianę i czynnik do tego, że ubezpieczyciele szukają różnego rodzaju rozwiązań, które spowodują, że będą bardziej konkurencyjni - mówił Ogniewski. 

Podkreślał też, że mimo pojawienia się nowych, bardziej złożonych ryzyk (geopolitycznych, klimatycznych), sektor ubezpieczeniowy jest relatywnie dobrze przygotowany dzięki rozwojowi modeli, technologii i AI, które wspierają analizę ryzyka i ocenę ekspozycji.

AI na poziomie operacyjnym pomaga poukładać dokumenty i wykrywać fraudy, ale decyzję o wycenie ryzyka podejmuje człowiek - zaznaczył przy tym Ogniewski. 

Świat łabędzi i końca przewidywalności

Jan Grzegorz Prądzyński mówił z kolei o tym, że ubezpieczenia są branżą, która naturalnie potrzebuje spokoju i przewidywalności, bo na tym buduje wyceny i modele ryzyka. Problem w tym, że świat wokół przestał być stabilny — zmiany nie przychodzą już „od czasu do czasu”, tylko nakładają się na siebie i dzieją się cały czas.

Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu, Polska Izba Ubezpieczeń. Fot: PTWP Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu, Polska Izba Ubezpieczeń. Fot: PTWP

W jego ujęciu geopolityka i klimat sprawiły, że ryzyko przestało być wyjątkowym zdarzeniem, a stało się codziennością, co mocno utrudnia pracę całej branży.

W dwudziestym drugim roku nadleciał ten czarny łabędź, a w tej chwili widzę stada łabędzi czarnych nadlatujące - porównał obrazowo Prądzyński.

Michał Górny pokazał zaś rynek z perspektywy brokera i mówił o rozjeździe między tym, czego oczekują klienci, a tym, jak wygląda dziś rzeczywistość ryzyka.

Biznes wciąż chciałby stabilnych, przewidywalnych warunków, ale otoczenie jest coraz bardziej niepewne i zmienne, więc te dwa światy coraz trudniej pogodzić. W jego podejściu kluczowe jest to, że ubezpieczenia przestają być „uspokajaczem rzeczywistości”, a stają się narzędziem do zarządzania niepewnością.

Michał Górny, dyrektor, Biuro Zarządzania Ryzykiem,  Alfa Brokers. Fot: PTWP Michał Górny, dyrektor, Biuro Zarządzania Ryzykiem, Alfa Brokers. Fot: PTWP


Bardzo mi się podobała wypowiedź tutaj na początku, na tym panelu otwierającym premiera Buzka, który powiedział bardzo mądre słowa, że skończyła się era dyskontu spokoju - skwitował krótko Górny.

Spokój jako nowa waluta rynku

Zaskakującą kontrnarrację przedstawił też Łukasz Zoń, wskazując, że polski rynek wciąż jest relatywnie „odporny”, bo… niedostatecznie rozwinięty.

Nie mamy wysoko wyspecjalizowanych, skomplikowanych ubezpieczeń na polskim rynku, które spowodowałyby po stronie ubezpieczycieli jakąś poważniejszą zapaść. Jeszcze jesteśmy na tyle mało rozwiniętym rynkiem, że te wszystkie perturbacje, mimo że ważne, nas w taki bezpośredni sposób nie dotykają - wskazał Zoń.

W jego ocenie dopiero rozwój zaawansowanych produktów realnie zmieni wrażliwość rynku na szoki.

Łukasz Zoń, dyrektor Departamentu Prawnego EIB, prezes, Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Fot: PTWP Łukasz Zoń, dyrektor Departamentu Prawnego EIB, prezes, Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Fot: PTWP

Zoń pokazał rynek ubezpieczeń z perspektywy jego struktury, a nie emocji wokół pojedynczych zdarzeń. Zwrócił też uwagę, że mimo medialnie silnych wydarzeń – jak powodzie czy napięcia geopolityczne – polski rynek nadal działa relatywnie stabilnie, bo jego konstrukcja opiera się głównie na prostych produktach, a nie na zaawansowanych rozwiązaniach korporacyjnych.

W jego ujęciu realny wpływ globalnych ryzyk na rynek jest ograniczony nie dlatego, że ich nie ma, ale dlatego, że nie są one jeszcze szeroko „ubezpieczone” i osadzone w produktach.

- Ostatnia powódź. Bardzo poważne zniszczenia. Serwisy dwudziestoczterogodzinne z reporterami stojącymi po kolana w wodzie. A pan dyrektor (odnosi się do wypowiedzi Marcina Ogniewskiego) mówi o spadku stawek. Czyli co? Jesteśmy jednak odporni jako branża na nawet poważniejsze wyzwania - mówił zaczepnie Zoń.  

Ubezpieczenia działają tylko częściowo

Prof. Monika Szaraniec, radca prawny, dziekan Kolegium Prawa, Kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Publicznego i Prawa Pracy, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, nie szczędziła natomiast słów krytyki pod adresem systemu, stwierdziła, że ubezpieczenia w obecnym kształcie nie nadążają za światem. Dobrze radzą sobie tam, gdzie ryzyko jest policzalne i „rozproszone” – czyli np. w klasycznych szkodach, części cyber czy benefitach pracowniczych. Ale kiedy pojawiają się duże, trudne rzeczy jak wojna, klimat czy długie przestoje w firmach, system zaczyna się sypać.

Prof. Monika Szaraniec, radca prawny, dziekan Kolegium Prawa, Kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Publicznego i Prawa Pracy, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Fot: PTWP / PTWP Prof. Monika Szaraniec, radca prawny, dziekan Kolegium Prawa, Kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Publicznego i Prawa Pracy, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Fot: PTWP / PTWP

Problem nie polega tylko na tym, że ochrony brakuje, ale na tym, że jest ona pełna ograniczeń: niskich limitów, wyłączeń i skomplikowanych zapisów, które sprawiają, że klient często nie wie, co naprawdę kupuje. Do tego dochodzi jeszcze jeden wniosek – dziś nie wystarczy mieć polisę. Trzeba jeszcze umieć pokazać, że firma dobrze zarządza ryzykiem, bo to coraz bardziej decyduje o warunkach ochrony.

- Dzisiaj przewagę mają nie ci przedsiębiorcy, którzy mają polisę, ale ci, którzy potrafią przedstawić ubezpieczycielowi się jako sprawni zarządcy. I ubezpieczyciel dzisiaj przesuwa logikę z kup polisę i śpij spokojnie na kup polisę, bo dobrze zarządzasz - oceniła prof. Szafraniec.

 

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.