Lepsze i tańsze niż duża elektrownia atomowa? Tym Polska może zastąpić węgiel i gaz

Adam Kosieradzki • 2026-03-06 13:03
Spcjalnie z myślą o Polsce powstanie europejski projekt małego reaktora jądrowego BWRX-300. Rozmawiamy z Jasonem Cooperem, prezesem dostawcy tej technologii - firmy GE Vernova Hitachi Nuclear Energy,  o znaczeniu tego zadania dla polskiego dewelopera tej technologii, czyli spółki Orlen Synthos Green Energy oraz o przyszłości małej energetyki jądrowej w naszym kraju.
Polska stała się idealnym kandydatem do budowy pierwszych naszych SMR-ów w Europie Środkowo-Wschodniej - mówi Jason Cooper, prezes GE Vernova Hitachi Nuclear Green Energy
  • Umowa na opracowanie generycznego projektu SMR jest kluczem do wdrożenia tej technologii na nasz rynek.
  • Według prezesa GE Vernova Hitachi Nuclear Energy energetyka jądrowa jest receptą dla Europy na uniezależnienie się od importu węglowodorów.
  • Jason Cooper twierdzi, że Polska może pełnić bardzo istotną rolę w rozwoju tej technologii w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
  • Energetyka jądrowa - w tym rozwój SMR-ów - będzie jednym z kluczowych tematów Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dyskusje o przyszłości atomu, bezpieczeństwie energetycznym i nowych technologiach znajdą się w specjalnej ścieżce poświęconej energetyce jądrowej. Więcej szczegółów i rejestracja tutaj: https://www.eecpoland.eu/pl/ 

Projekt generyczny da możliwość skalowania inwestycji

Jaką wagę ma podpisana właśnie umowa z OSGE na opracowanie polskiego projektu reaktora BWRX-300?

- Ta umowa jest kolejnym kluczowym krokiem we wdrażaniu technologii SMR w Polsce. Poczyniliśmy bardzo duże postępy w ustandaryzowaniu projektu. Kolejnym krokiem w Polsce jest właśnie stworzenie generycznego projektu, który będziemy mogli wdrożyć w sposób specyficzny dla danej lokalizacji, i w każdej z lokalizacji, w których planujemy wdrożyć tę technologię.

Podpisana umowa uwzględnia wszystkie szczególne wymagania polskiego prawa i przepisów oraz wszelkie inne elementy, które nie mają odpowiednika na poziomie europejskim. Projekt ogólny może być gotowy już w 2027 r.

W założeniu tego projektu ile może potrwać budowa?

- Od momentu uzyskania pozwolenia na budowę do zakończenia budowy mijają zazwyczaj cztery do pięciu lat. Ponieważ jest to nowy region i pierwszy projekt, budowa pierwszej jednostki może zająć więcej czasu, ale zazwyczaj trwa to cztery do pięciu lat.

Stopniowe dodawanie mocy zdrowsze dla systemu

Orlen Synthos Green Energy (OSGE) podkreśla, że aby ich projekt SMR-owy w Polsce miał ekonomiczny sens, potrzeba wybudować kilka lub kilkanaście rektorów BWRX-300.

- Na tę kwestię trzeba spojrzeć nieco szerzej. Polska, jak i niemal cała Europa, jest bardzo uzależniona od paliw kopalnych. Buduje jednocześnie dużo mocy w odnawialnych źródłach energii. Jeżeli chcemy mieć stabilny system energetyczny, musi być on odpowiednio zbilansowany i zabezpieczony niezawodną mocą bazową. Tę stabilność w długiej perspektywie zapewni energetyka jądrowa. To decyzja strategiczna.

Udowodniliśmy, że mała elektrownia jądrowa jest bardziej ekonomiczna, ponieważ można szybciej wprowadzić energię do sieci niż w przypadku dużej elektrowni i można to robić stopniowo. Koszty budowy małych reaktorów modułowych są niższe i potrzeba do ich budowy i działania mniej siły roboczej. Są po prostu mniej kapitałochłonne i czasochłonne. To duża korzyść.

Natomiast co do samej liczby reaktorów - nas nie ogranicza budowlana siła robocza czy dostępność materiałów, tylko to, na ile SMR-ów Polska będzie gotowa i ile pozwoleń na budowę wyda Państwowa Agencja Atomistyki.

Dla kogo przeznaczona jest energia z SMR-ów? Dla dużych zakładów przemysłowych, centrów danych, gospodarstw domowych?

- Dla każdego. Koncepcja polega na tym, że w zależności od potrzeb, małe reaktory modułowe można wdrożyć w grupach po trzy, cztery lub pięć – ile się chce. To ich przewaga nad dużymi reaktorami. Otrzymuje się tę samą moc, ale uzyskuje się ją nie z jednej dużej jednostki, a trzech-czterech mniejszych.

Aby uzyskać od nas 1 GW, trzeba wdrożyć trzy nasze reaktory. Mogą być one jednak zbudowane w krótszym czasie niż jeden duży reaktor.

Po czterech latach budowy mamy 300 MW, w piątym roku kolejne 300 MW, w szóstym kolejne itd. Takie stopniowe dostarczanie energii jest lepsze dla systemu niż podłączanie np. 1 GW od razu. Piękno mniejszego jest takie, że ma mniejszy wpływ na obciążenie systemu, wymaga mniejszego kapitału, mniejszej siły roboczej. To zaleta SMR.

Jason Cooper, prezes GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Fot. Materiały prasowe GEV Jason Cooper, prezes GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Fot. Materiały prasowe GEV

OSGE na bieżąco śledzi postępy budowy pierwszego reaktora BWRX-300 w kanadyjskim Ontario. Jak pan - jako dostawca technologii - ocenia postępy prac? Czy już na obecnym etapie pojawiły się jakieś problemy?

- Takie, jak w każdym projekcie "first of a kind". Prace odbywają się zgodnie z budżetem i harmonogramem, a to najważniejsze. Mieliśmy pewne wyzwania, ale pracujemy nad nimi jako zespół. Mamy znakomitego klienta, z którym ściśle współpracujemy, tak samo z naszymi partnerami. Jesteśmy o krok od osiągnięcia pierwszego ważnego kamienia milowego, czyli uzyskania zgody na rozpoczęcie budowy płyty fundamentowej pod reaktor. Jak dotąd opinie regulatorów są pozytywne. OPG (Ontario Power Generation - przyp. red.) chce zbudować tam cztery takie reaktory.

Jądrowe partnerstwo amerykańsko-polskie 

Jakim partnerem jest OSGE?

- Jeszcze zanim powstała OSGE, to współpracowaliśmy z Synthos Green Energy i to było świetne partnerstwo. Mieli odwagę, by wspólnie z OPG i TVA (Tennessee Valley Authority - przyp. red.) nawiązać współpracę w ramach tzw. Umowy o Współpracy Technologicznej, TCA. To pozwoliło sfinansować znaczną część kosztów standardowego projektu, który opracowaliśmy. To naprawdę wymagało odwagi z ich strony.

Wyzwaniem jest także znalezienie odpowiedniego miejsca i czasu na wdrożenie nowej technologii. I tu Polacy także odegrali kluczową rolę, by to Polska stała się idealnym kandydatem do budowy pierwszych naszych SMR-ów w Europie Środkowo-Wschodniej.

Czyli Polska SMR-owym hubem regionu to realny scenariusz?

- Jak najbardziej. Chcemy, by Polska odegrała rolę centrum kompetencyjnego mogącego obsłużyć projekty nuklearne w regionie. Jako GE Vernova jesteśmy obecni od ponad 30 lat w sektorze energetycznym. Rozwijamy centrum kompetencyjne w centrum inżynieryjnym GE Vernova w Warszawie, w którym utworzyliśmy specjalny zespół inżynierów zajmujący się technologią SMR w światowym wydaniu.

Atomowy potencjał Polski 

Jesteśmy jako kraj greenfieldem, jeśli chodzi o projekty energetyki jądrowej, czego nie można powiedzieć o innych krajach regionu – Słowacji, Czechach, Węgrzech czy Rumunii. Zapytam więc wprost: dlaczego Polska?

- Polska jest dobrze przygotowana na zwiększoną aktywność centrów danych, a z tego, co obserwujemy na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, centra danych generują nawet jedną trzecią wzrostu zapotrzebowania na energię. Pozostała część to ogólna elektryfikacja, która także postępuje. Popyt na energię elektryczną będzie rósł. I SMR-y są świetnym sposobem na pokrycie tego zapotrzebowania.

Założenia unijnego Industrial Acceleration Act zakładają duży nacisk na europejski komponent w projektach sektora energetycznego, od niego uzależniają kwestię dotacji. Jak chcecie odpowiedzieć na to wyzwanie?

- Mamy amerykańskie korzenie, ale jesteśmy globalną firmą z bardzo dużą obecnością w Europie. Kiedy mówimy o naszym łańcuchu dostaw, używamy sformułowania 60-30-10. 60 proc. to lokalny, 30 proc. to regionalny, 10 proc. to globalny.

Mówimy o 60 proc. lokalnego łańcucha, ponieważ dwie trzecie kapitału, który inwestujemy w nasze projekty, to koszty budowy. Trzeba to więc zrobić z lokalną siłą roboczą i lokalnymi dostawcami, niezależnie od tego, czy chodzi o surowce, beton, pręty zbrojeniowe czy inne materiały potrzebne do budowy. To są zaawansowane i rozciągnięte na lata inwestycje.

Budując elektrownie, buduje się wokół nich ekosystem, który wspiera nie tylko budowę elektrowni, ale także ich eksploatację w krótszym okresie.

Energia jądrowa naturalnym postępem

Przed objęciem posady prezesa nuklearnej gałęzi w GE Vernova Hitachi był pan związany z sektorem gazowym tej firmy, a jeszcze wcześniej z energetyką wiatrową. Zapytam więc o takie holistyczne spojrzenie. Czy uważa pan, że renesans energetyki jądrowej to długotrwały trend?

- Myślę, że to naturalny ciąg dostępnych dla nas opcji. Nadal będziemy inwestować w odnawialne źródła energii, one są ważne. Ale aby rozwijać odnawialne źródła energii i odpowiadać na wzrost popytu na energię, trzeba mieć równoległe moce podstawowe. Ta będzie pochodzić z gazu w najbliższej przyszłości. I widać to także w przypadku Polski: Ostrołęka, Dolna Odra i inne elektrownie gazowo-parowe, które właśnie powstają w waszym kraju. Natomiast następnym – już bezemisyjnym – krokiem jest energetyka jądrowa.

Widzimy to na całym świecie. Każdy kraj, który nie ma regulatora jądrowego ani działających obiektów jądrowych, szybko stara się opracować odpowiednią politykę i możliwości. Dostępna i czysta energia jest konieczna, by przyciągnąć nowe inwestycje, także w centra danych.

W Polsce odbywa się dyskusja nad wysokimi cenami energii i sposobami na to, by je obniżyć. Jak pan ocenia konkurencyjność energetyki jądrowej za np. 10-15 lat w sytuacji, gdy np. technologie źródeł odnawialnych stają się już teraz coraz bardziej konkurencyjne?

- Właściwym rozwiązaniem dla wszystkich gospodarek jest posiadanie zrównoważonego portfela wytwórczego. GE Vernova sprzedaje na przykład turbiny wiatrowe, turbiny do elektrowni gazowych oraz technologię jądrową. Dlaczego? Bo wierzymy, że właściwym rozwiązaniem dla wszystkich gospodarek rozwijających się lub rozwiniętych jest właśnie zróżnicowany portfel wytwórczy.

Brak energii jądrowej jest moim zdaniem ryzykowny dla gospodarek, które chcą się szybko rozwijać. Jeśli wierzymy, że rozwiązanie zeroemisyjne jest właściwym rozwiązaniem na przyszłość, to tak naprawdę można to osiągnąć tylko dzięki energii jądrowej.

Elektrownie jądrowe mogą uzyskać licencję na eksploatację przez 60, 80, a nawet 100 lat. Nie ma źródeł energii o tak długiej żywotności, a te wciąż się rozwijają – choćby w kwestii projektowania paliwa jądrowego. Jest ono coraz wydajniejsze i generuje mniej odpadów.

Jak ocenia pan potencjał reaktora BWRX-300 w ciepłownictwie? To w Polsce wciąż w przeważającej mierze sektor oparty na węglu.

- Standardowy projekt reaktora zakłada zarówno wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej. Szczerze mówiąc, to opcja, którą właśnie obecnie rozwijamy. Będzie więc w pełni elastyczny, umożliwiając skojarzone wytwarzanie ciepła i energii, tylko energii elektrycznej lub obu tych funkcji. OSGE dostrzega tę potrzebę rynku.