Local content to za mało. Branża budowlana wskazuje największy problem

Aleksandra Helbin • 2026-03-24 20:00
Local content ma wzmocnić udział polskich firm w największych inwestycjach, ale branża studzi oczekiwania: sama definicja nie wystarczy. - To jest drogowskaz, ale wyzwaniem będzie implementacja - mówi WNP Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu. W tle są miliardowe projekty w energetyce, infrastrukturze i obronności, w których kluczowa będzie nie tylko obecność krajowych firm, ale też dostęp do technologii.
Unibep to jedna z największych i najstarszych firm budowlanych w Polsce
  • Branża budowlana czeka na wytyczne dotyczące tzw. local contentu, ale kluczowe będzie ich wdrożenie w praktyce. - Definicja jest ważna, bo jest drogowskazem, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak ją wdrożymy - mówi prezes Unibepu w rozmowie z WNP podczas Forum Rynku Finansowego "Rzeczpospolitej".
  • Największym wyzwaniem dla polskich firm jest zasypanie luki technologicznej. - Potencjał wykonawczy istnieje, ale musi być uzupełniony o komponent technologiczny - zaznacza nasz rozmówca, wskazując, że kluczową rolę odegra współpraca i integracja działań małych firm z tymi dużymi. 
  • Local content będzie jednym z głównych tematów debat podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Ta jedna z najważniejszych konferencji biznesowych w Europie Centralnej odbędzie się 22-24 kwietnia 2026 r. 

Debata o local content nabiera tempa. Specjalnie powołany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych zespół ds. udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych pracuje pełną parą, by przygotować wytyczne dla zamawiających, czyli głównie spółek Skarbu Państwa. Wytyczne, które mają zapewnić udział polskich firm w giga projektach.

Elementem tych prac jest definicja tzw. "local contentu". Jednak - jak wskazują przedstawiciele branży budowlanej - to dopiero początek. Kluczowe będzie jej wdrożenie i realne przełożenie na udział polskich firm w największych inwestycjach.

- To jest drogowskaz, ale wyzwaniem będzie implementacja - mówi w rozmowie z WNP Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu, z którym rozmawialiśmy podczas Forum Rynku Finansowego "Rzeczpospolitej".

Local content: definicja to za mało

Dyskusja wokół definicji local content, przygotowywanej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, zdaniem branży ma sens - ale tylko jako punkt wyjścia. Kluczowe będzie to, jak zostanie przełożona na praktykę przetargową i decyzje inwestorów.

- Definicja jest ważna, bo jest drogowskazem, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak ją wdrożymy - podkreśla przedstawiciel Unibepu.

Jak dodaje, istotą całego procesu powinno być wzmacnianie polskich firm - ich potencjału technologicznego i możliwości ekspansji zagranicznej. To właśnie "DNA" całej koncepcji local content.

Integracja polskich firm kluczem do budowy siły wykonawczej

Z perspektywy branży kluczowe jest, aby local content nie ograniczał się do zapisów formalnych, ale realnie wspierał współpracę między firmami - szczególnie mniejszymi podwykonawcami.

- Chodzi o to, żeby duże podmioty integrowały mniejsze firmy i wzmacniały ich rozwój - wskazuje Andrzej Sterczyński.

Taki model ma pozwolić na budowę silniejszego łańcucha dostaw w Polsce i zwiększenie udziału krajowych firm w dużych projektach infrastrukturalnych i energetycznych.

Największym wyzwaniem dla polskich firm budowlanych są braki technologiczne

Największym wyzwaniem pozostaje jednak luka technologiczna. Polskie firmy - jak podkreśla nasz rozmówca - mają potencjał wykonawczy, ale w wielu obszarach nadal są uzależnione od zagranicznych technologii. Dotyczy to m.in. energetyki, magazynów energii czy planowanych inwestycji jądrowych.

- Potencjał wykonawczy istnieje, ale musi być uzupełniony o komponent technologiczny, który dziś w dużej mierze pochodzi z zagranicy - zaznacza prezes Unibepu.

Dlatego tak ważna jest integracja rynku i współpraca z dostawcami technologii - tak, aby w przyszłości możliwe było budowanie własnych kompetencji produkcyjnych.

Unibep idzie "za pieniądzem"

W obliczu nadchodzącej fali inwestycji Unibep stawia na dywersyfikację i elastyczne podejście do rynku. - Idziemy za pieniądzem, czyli tam, gdzie widzimy największy potencjał rozwoju - podkreśla prezes spółki.

Obecnie portfel zamówień Unibepu przekracza 4 mld zł i jest równomiernie rozłożony między cztery segmenty: budownictwo ogólne, infrastrukturalne, energetyczne i modułowe.

Największe szanse wzrostu firma widzi w inwestycjach publicznych - drogowych, kolejowych, energetycznych i obronnych. W dłuższej perspektywie liczy także na udział w odbudowie Ukrainy, gdzie już dziś realizuje projekty infrastrukturalne.