- Linie lotnicze muszą mierzyć się z licznymi wyzwaniami. Rosnące ceny paliwa lotniczego to tylko jeden z problemów branży.
- W przewoźników boleśnie uderzają unijne regulacje.
- Jednak pomimo problemów potrzebne są inwestycje w lotniczą infrastrukturę.
Uczestnicy debaty „Lotnictwo: infrastruktura, rynek, regulacje”, jaka odbyła się podczas XVIII edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego, byli zgodni: lotnictwo znajduje się w trudnej sytuacji. Przejawem tego jest konsolidacja w branży – zgodnie z zasadą, że silni po kryzysach będą jeszcze silniejszy, a słabi…
Obecna sytuacja może doprowadzić do dalszej konsolidacji branży
- Konsolidacja wśród przewoźników lotniczych przyspiesza. Wpływa na to ma obecna sytuacja - powiedział Michał Kaczmarzyk, prezes linii lotniczych Buzz (z grupy kapitałowej Ryanair).
Michał Kaczmarzyk prezes linii lotniczych Buzz (z grupy kapitałowej Ryanair). Fot: PTWPSwoje zrobił nie tylko obecny kryzys, ale także wojna na Ukrainie, jak również konsekwencje pandemii koronawirusa. SAS (skandynawskie linie lotnicze) znika i jest w praktyce wchłaniany przez grupę Air France – KLM, ITA (dawna Air Italia) weszła do Grupy Lufthansa. Z dużych tradycyjnych, mających silne dziedzictwo, przewoźników zostają właściwie tylko nasz LOT i fiński Finnair. Będą one jednak bardzo narażone na perturbacje rynkowe.
Tego, co obecnie się dzieje, nie porównywałbym jednak do COVID. Cena paliwa lotniczego wzrosła trzy razy w stosunku do tego, co płaciliśmy jeszcze w lutym. Nie straszyłbym jednak brakiem paliwa na rynku. Mamy kontakt z największymi dostawcami paliwa na rynku i nie ma tam ryzyka braku paliwa – mówił Kaczmarzyk.
Jego zdaniem istnieją dwa sposoby zaradzenia wzrostowi kosztów branży: zmiany w ETS i SAF.
Zdaniem uczestników dyskusji ETS (europejski system handlu emisjami CO2) obecnie dobija branżę. Jak dodali, trzeba także zrewidować limit SAF (ekologiczne, zrównoważone paliwo lotnicze, produkowane z odpadów). Obecnie zwyczajnie go brakuje, a dostępne kosztuje krocie.
Produkcja SAF-u na obecnym poziomie (około 0,8 proc. zapotrzebowania) jest niewystarczająca do osiągnięcia wymaganego poziomu 2 proc.). Jak zauważyli uczestnicy dyskusji, koszty paliwa wzrosły do około 50 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych, co będzie wpływać na konieczność podnoszenia cen biletów, a mniejsi przewoźnicy mogą być bardziej narażeni na trudności finansowe.
Paweł Pałubiński, dyrektor generalny, prezes zarządu Collins Aerospace Wrocław. Fot: PTWP- Obecnie sytuacja geopolityczna wymusza także aktywne działanie firm zaplecza – stwierdził Paweł Pałubiński, dyrektor generalny, prezes zarządu Collins Aerospace Wrocław. Jak zaznaczył, sytuacja z brakiem paliwa jest już ekstremalną sytuacją, bo jeżeli tego paliwa nie będzie, to rzeczywiście nie będziemy latać.
- Natomiast konflikty, które mieliśmy, które rozpoczęły się kilka lat temu, wojna w Ukrainie, ta bardzo napięta sytuacja geopolityczna, która mówi o zamknięciu przestrzeni lotniczych, ona nakłada rzeczywiście zarówno na linie lotnicze, jak i na lotniska innego zarządzania, bardziej elastycznego – powiedział Pałubiński.
Pomóc w tym może także najnowsza technologia.
Obowiązujące regulacje muszą być zrewidowane
Z potrzebą rewizji dotyczących regulacji, biorąc pod uwagę obecne wydarzenia, zgodził się Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Według niego potrzebna jest całkowita zgoda rewizji polityki ETS i zawieszenie lub pełna rewizja przepisów dotyczących tankowania SAF.
Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Fot: PTWP- Dzisiaj są to setki mln złotych, które linie lotnicze muszą dopłacić do paliwa. Dobrze byłoby być w pełni niezależnym od paliw kopalnych, ale jesteśmy na początku drogi - stwierdził wiceminister.
Maciej Lasek podkreślił, że żaden kraj, w tym Polska, nie jest odporny na kryzysy takie jak wojna na Ukrainie czy obecny konflikt w Zatoce Perskiej, które powodują zakłócenia w przestrzeni powietrznej i dostępności paliwa lotniczego.
Andrzej Kobielski, wiceprezes ds. handlowych linii Enter Air. Fot: PTWPWedług Andrzeja Kobielskiego, wiceprezes ds. handlowych linii Enter Air, obecne problemy są dla branży sporym wyzwaniem. Zgodził się, że obowiązujące regulacje nie przystają do potrzeb rynku i bycia konkurencyjnym.
Jednym z najważniejszych wyzwań jest w obecnej sytuacji wzrost cen paliwa. Jak przyznał menadżer: udział kosztów paliwa w godzinie lotu kiedyś wynosił około 30 proc., teraz to jest około 50 proc. To jaka będzie przyszłość trudno powiedzieć, konflikt w Zatoce Perskiej bardzo negatywnie bowiem wpływa na sytuację lotniczych przewoźników.
Potrzebna dobra infrastruktura pomoże na okres "po wojnie"
Obecne problemy branży nie powinny nam jednak przesłaniać potrzeby poprawy lotniczej infrastruktury. Kluczowym elementem tych prac jest budowa nowego portu lotniczego – Portu Polska (obecna nazwa CPK).
Minister Lasek zaznaczył, że LOT chce osiągnąć około 50 proc. udziału w ruchu na nowym megalotnisku, co jest typowe dla linii dominującej na dużych portach hubowych.
Wiceprezes CPK Dariusz Kuś. Fot: PTWPWiceprezes CPK Dariusz Kuś podkreślił, że inwestycja w Port Polska wpisuje się w długoterminową strategię naszego kraju, która ma wzmocnić pozycję Polski zarówno na mapie lotniczej Europy, jak i świata.
Jego zdaniem ruch z lotnisk regionalnych nie będzie przenoszony na CPK, a raczej będzie to uzupełniający model współpracy. Tak zresztą dzieje się w innych krajach. Kuś podkreślił, że Port Polska będzie oferować dużą przepustowość i nowoczesną infrastrukturę, co ma zachęcać linie lotnicze do rozwijania biznesu. Szczególnie to ważne w sytuacji widocznych, stojących przed branżą wyzwań.
Co ciekawe mimo powstającego nowego, głównego portu międzynarodowego koło Warszawy nadal potrzebne będą inwestycje w dotychczasowy centralny obiekt.
Adam Sanocki członek zarządu ds. strategii i marketingu w Polskich Portach Lotniczych. Fot: PTWP- Mimo planowanego przeniesienia ruchu z Lotniska Chopina do Portu Polska, modernizacja Chopina jest konieczna, aby nie hamować wzrostu ruchu do momentu otwarcia nowego lotniska (planowane na 2032 r.) – powiedział Adam Sanocki, członek zarządu ds. strategii i marketingu w Polskich Portach Lotniczych. Podkreślił on rekordowe inwestycje w porty regionalne i wskazał na znaczące braki infrastrukturalne w Europie.
Oprócz inwestycji w porty ważne jest także ich sprawniejsze zarządzanie. W ten plan wpisuje się przejęcie przez PPL lotniska Modlin.
Także porty regionalne chcą wykorzystać poprawę koniunktury. Stąd też inwestycje w regionach. Wszystko to ma sprawić, że liczba odprawionych osób będzie rosła, a także zwiększy się liczba ładunków cargo.
- Mamy prostą strategię: dziesięć milionów pasażerów w dwa tysiące trzydziestym roku, sto tysięcy ton cargo i zero lotów przekierowanych – powiedział Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego (zarządzającego lotniskiem Katowice - Pyrzowice).
Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego Fot: PTWPNiektóry działania państwa budzą obawy przewoźników
Przewoźnicy oraz przedstawiciele branży lotniczej omówili także plany zmian prawnych. Wyrazili sprzeciw wobec niektórych planowanych regulacji, w tym reformy Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC), które mogą skutkować dodatkowymi opłatami dla pasażerów i zwiększeniem kosztów dla firm.
Wskazywano na ryzyko nadmiernej regulacji, która może osłabić konkurencyjność polskiego rynku lotniczego i odstraszyć inwestorów.
Minister Maciej Lasek podkreślił, że ministerstwo słucha głosu branży i prowadzi dialog w sprawie reformy ULC, ale zmiany nie są na razie wpisane do wykazu prac rządu. Zapewnił, że celem jest zapewnienie sprawnego, profesjonalnego nadzoru lotniczego, który nie będzie nadmiernym obciążeniem dla rynku. Zwrócił uwagę, że wszystkie koszty nadzoru lotniczego są finansowane z podatków, a dyskusje o opłatach dla pasażerów są w toku.
Magdalena Jaworska-Maćkowiak, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Fot: PTWPCo ciekawe, jak przyznała Magdalena Jaworska-Maćkowiak, prezes Polskiej Agencji Żeglugi, na razie wciąż ruch lotniczy nad Polską nie wrócił do przedcovidowego poziomu. Bo choć mamy renesans ruchu lotniczego (abstrahując od obecnych problemów), to zarazem na nasz kraj boryka się z problemami wynikłymi z wojny na Ukrainie. Przede wszystkim omija nas tranzyt. Rosyjska przestrzeń lotnicza pozostaje bowiem zamknięta dla unijnego lotnictwa.
Podobnie jest z Białorusią, a nad Ukrainą nie da się latać ze względu na wojnę.