Montaż czołgów wraca do Polski. Ta umowa to "ostatni kamień milowy"

Rafał Lesiecki • 2026-04-26 10:00
W poniedziałek Bumar-Łabędy podpisuje umowę, w której ustali podział pracy z koreańskim Hyundai Rotem przy produkcji czołgów dla Polski. To ostatni formalny krok do przywrócenia montażu tych wozów w Polsce. Firma przygotowuje też nową halę i maszyny – o czym opowiada Arkadiusz Bąk, pierwszy wiceprezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, właściciela Bumaru. Rozmowę przeprowadziliśmy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Do Polski dostarczono do tej pory 180 czołgów podstawowych K2 (na zdjęciu)
  • Bumar-Łabędy i Hyundai Rotem podpiszą umowę podwykonawczą, która domyka formalności i otwiera drogę do montażu czołgów K2 w Gliwicach
  • Bumar, należący do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, inwestuje w hale i maszyny pod kątem pracy przy K2 i polonizacji komponentów - opowiada pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk w rozmowie z WNP przeprowadzonej podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
  • Bąk mówi też o negocjacjach umów finansowanych z europejskiego programu SAFE. Zapewnia, że presja czasu nie wpłynie na ceny, które będzie musiało zapłacić Ministerstwo Obrony Narodowej.

W poniedziałek Zakłady Mechaniczne "Bumar-Łabędy" w Gliwicach (należące do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej) i południowokoreański Hyundai Rotem podpiszą "umowę podwykonawczą" dotyczącą produkcji czołgów K2 i wozów towarzyszących na ich podwoziu. To ostatni z serii dokumentów, które prowadzą do przywrócenia w Polsce montażu czołgów podstawowych.

Wcześniej, w sierpniu 2025 r. Hyundai Rotem podpisał umowę wykonawczą z Agencją Uzbrojenia, czyli kontrakt, w którym wojsko zamówiło 180 wozów bojowych i ponad 80 pojazdów towarzyszących. Następnie, w październiku porozumiał się z Bumarem-Łabędy w sprawie transferu technologii, a w grudniu za pośrednictwem Agencji Uzbrojenia przekazał Bumarowi licencję na obsługi, naprawy i remonty.

Teraz, po prawie dziewięciu miesiącach od podpisania kontraktu między Koreańczykami a resortem obrony, dojdzie do podpisania umowy, które precyzuje podział zadań między Hyundai Rotem a Bumarem-Łabędy. Dla polskiego MON firma z Korei Południowej jest bowiem głównym wykonawcą, a Bumar występuje w roli podwykonawcy, który jednak zmontuje w Gliwicach około jednej trzeciej zamówionych czołgów oraz większość wozów towarzyszących. Będą to pierwsze czołgi, które zjadą z linii montażowej w Polsce od czasu, gdy w 2010 roku, również w Łabędach wyprodukowano ostatniego PT-91 Twardy z kontraktu dla Malezji. W prace nad wozami będą zaangażowane także dwie inne spółki z Grupy PGZ – Wojskowe Zakłady Elektroniczne z Zielonki koło Warszawy i PCO z samej stolicy.

Pod względem formalnym kończy się praca nad pozyskaniem zdolności do montażu czołgów

– To jest kamień milowy, w zasadzie ostatni. Zostają jeszcze kwestie późniejszego utrzymania i operowania sprzętem – powiedział WNP pierwszy wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Arkadiusz Bąk, przyznając, że najnowsza umowa oczyszcza pole prawne do montażu, a w przyszłości produkcji czołgów w Polsce. W rozmowie, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Bąk podkreślił, że pod względem formalnym kończy się praca nad pozyskiwaniem tych zdolności dla Polski.

Bumar-Łabędy przygotowuje się do realizacji umowy, także inwestując w swoją infrastrukturę i zdolności produkcyjne. Zakłady dysponują otwartą w zeszłym roku halą, gdzie toczą się prace modernizacyjne czołgów Leopard 2. Jednak do obsługi K2 powstanie kolejna hala, w miejscu wyburzonej starej. Firma otrzymała na ten cel środki z rządowego Funduszu Inwestycji Kapitałowych.

Czołg K2 na poligonie Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / mł. chor. Daniel Wójcik/16 DZ Czołg K2 na poligonie Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / mł. chor. Daniel Wójcik/16 DZ

Z samą umową podwykonawczą łączy się też stopniowa polonizacja komponentów i uruchamianie nowych maszyn w Łabędach. – Sama umowa podwykonawcza jest ułożona sekcjami. Do każdej z nich jest określony sposób zamaszynowienia, narzędzi specjalnych i przygotowania infrastrukturalnego. To już robimy. Polonizacja K2 będzie na czas – powiedział wiceprezes PGZ.

Przyznał, że na pozyskanie maszyn trzeba czasu.

– Najdłużej rzeczywiście trwa pozyskanie narzędzi specjalnych i wyposażenia, ale to też jest we współpracy z partnerem koreańskim jakby zakolejkowane. Równolegle do prac infrastrukturalnych już toczy się produkcja maszyn, które muszą być tam zainstalowane. Zresztą to musi być skorelowane – wytłumaczył Arkadiusz Bąk.

Negocjacje umów finansowanych z SAFE - jak pośpiech przełoży się na ceny

Obecnie firmy sektora obronnego, wśród nich PGZ, szykują się na negocjacyjny maraton wynikający z europejskiego programu SAFE, czyli niskooprocentowanych pożyczek na zakupy związane z bezpieczeństwem i obronnością. Tuż przed weekendem Polska otrzymała umowę pożyczkową przygotowaną przez Komisję Europejską. Po jej podpisaniu, które ma nastąpić w ciągu kilku dni, do końca maja będzie czas na zawieranie umów, w których zamawiającym jest tylko jeden kraj uczestniczący w SAFE. W takiej formule polski rząd chce wydać większość środków z unijnej pożyczki.

Wiceprezes Bąk z PGZ przyznał, że wynegocjowanie jak największej liczby umów do końca maja będzie olbrzymimi wysiłkiem. Co jeśli nie wszystkie planowane kontrakty zostaną podpisane? – "Planem B" są wspólne zakupy z innymi nabywcami. Łatwiej jest w przypadku amunicji, trudniej jest w przypadku sprzętu wyspecjalizowanego – powiedział.

Łatwiejsze będą wspólne zakupy amunicji niż sprzętu wojskowego - uważa pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk. Fot. Rafał Lesiecki / PTWP Łatwiejsze będą wspólne zakupy amunicji niż sprzętu wojskowego - uważa pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk. Fot. Rafał Lesiecki / PTWP

Powstaje też pytanie, jak pośpiech przełoży się na ceny. Niedawno minister obrony Rumunii, która jest po Polsce drugim największym pożyczkobiorcą w programie SAFE, poinformował, że niektórzy prywatni producenci amunicji podnieśli ceny o około 30 procent w porównaniu do kwot, które wcześniej sami zaproponowali.

– Polska Grupa Zbrojeniowa nie zamierza i nie zrobi takiej rzeczy, żeby korzystać z sytuacji, w której zamawiający ma mniej czasu, więc dyktujemy warunki. Absolutnie nie – zapewniał wiceprezes PGZ.

Podkreślił, że Grupa jest stałym elementem polskiego bezpieczeństwa, zatem nie może sobie pozwolić na tego typu podnoszenie cen. Jednocześnie powiedział, że w wyrobach PGZ są elementy, które ostatnio zdrożały, ale z drugiej strony w ofercie państwowej zbrojeniówki jest też taki sprzęt, którego cena spadła. - Staramy się być atrakcyjnym wykonawcą dla sił zbrojnych – podkreślił.

Ile czołgów K2 zamówiło Wojsko Polskie?

Południowokoreański koncern Hyundai Rotem, który produkuje czołgi podstawowe K2 Black Panther, do tej pory podpisał dwie umowy wykonawcze z polskim Ministerstwem Obrony Narodowej. W 2022 r. za 3,37 mld dolarów zobowiązał się dostarczyć 180 czołgów K2 wyprodukowanych w Korei Południowej. To wozy w takiej konfiguracji, jaka już wcześniej powstawała dla sił zbrojnych tego państwa, w Polsce bywają nazywane K2GF. Ostatnia partia z tej umowy dotarła do Polski w połowie listopada 2025 r.

Druga umowa wykonawcza, podpisana w sierpniu 2025 r., opiewa na kwotę 6,5 mld dolarów. Przewiduje dostawę tej samej liczby, czyli 180 czołgów, ale także 81 wozów towarzyszących na podwoziu K2. Spośród czołgów z drugiej umowy wykonawczej 64 mają powstać w nowej konfiguracji dostosowanej do wymogów Wojska Polskiego i oznaczonej jako K2PL. W tym 61 czołgów oraz 72 wozy towarzyszące mają zostać zmontowane w Bumarze-Łabędy w Gliwicach.

Pierwszy wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Arkadiusz Bąk Fot: PTWP Pierwszy wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Arkadiusz Bąk Fot: PTWP

Czołgi K2 mają zostać dostarczone w latach 2026-30, w tym w wersji PL od 2028 roku. Dostawy wozów towarzyszących są zaplanowane na lata 2029-31. Będzie to 31 wozów zabezpieczenia technicznego, 25 wozów inżynieryjnych i tyle samo mostów towarzyszących.

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.