-
SAFE to pierwszy tak duży mechanizm finansowania obronności przez UE, który zmienia podejście Brukseli do zbrojeń i zakupów wojskowych. 30 maja ma być końcem samodzielnych zamówień obronnych finansowanych z unijnych źródeł, a kolejne programy mają wymagać partnera.
-
W debacie "Europejski przemysł obronny" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wskazano bariery dla europejskiego przemysłu obronnego: fragmentację, przewlekłe procedury zakupowe i brak dużych kompleksów produkcyjnych
- Urzędy, które odpowiadają za zamówienia dla wojska pracują tak długo, że generują dodatkowe koszty – zwracał uwagę Alexander Burger z firmy Destinus. – Obecnie potrzeby są tak duże, że te urzędy sobie nie radzą. To są procesy, w ramach których urzędy muszą nauczyć się działać szybciej – ocenił.
- Prezes PGZ Adam Leszkiewicz ocenił, że SAFE nie jest remedium na wszystko, lecz dodatkowym źródłem finansowania.
- – Oceniamy, że instrumenty SAFE są potrzebne, by zapewnić ciągłość finansowania, ale w tym wszystkim jest gigantyczna rola banków – powiedziała z kolei wiceprezeska ING Banku Śląskiego Agnieszka Wolska.
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (European Economic Congress, EEC) w Katowicach bezpieczeństwo i obronność były jedną z najważniejszych ścieżek tematycznych.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, minister w kancelarii premiera i pełnomocniczka rządu do spraw unijnego mechanizmu SAFE zauważyła, że polityczna dyskusja o tej pożyczce w Polsce, "sprawiała, że zgubiliśmy rzeczy najważniejsze". Tymczasem SAFE – mówiła – jest najlepszym przykładem tego, że Unia Europejska zmieniła podejście do obronności. – Na rynku obronnym pojawił się nowy gracz finansowy w postaci Unii Europejskiej. Nigdy wcześniej na taką skalę Bruksela nie inwestowała w obronność. Mieliśmy programy mniejsze finansowo, więc SAFE jest pierwszym tego typu mechanizmem – powiedziała.
Przypomniała, że to w Warszawie zrodził się pomysł, by to Komisja Europejska zadłużyła się na rynkach finansowych, bo może to zrobić na lepszych warunkach niż państwa, które teraz będą pieniądze z SAFE wydawać na własne zakupy.
Pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka Fot. PTWPOstatnie samodzielne zakupy obronne finansowane ze środków unijnych
Sobkowiak-Czarnecka zwróciła też uwagę, jakie znaczenie będzie miała data 30 maja. Wtedy w SAFE kończy się możliwość zawierania umów, w których zamawiającym jest tylko jedno państwo. Tymczasem Polska w ten sposób zamierza zrealizować większość zakupów. Już po Europejskim Kongresie Gospodarczym dowiedzieliśmy się, że do końca maja rząd zamierza podpisać prawie 40 nowych umów zbrojeniowych i aneksować kilkanaście kolejnych.
Ale – mówiła Sobkowiak-Czarnecka podczas debaty w Katowicach – 30 maja jest końcem samodzielnych zakupów dla wojska nie tylko finansowanych z programu SAFE, ale i w ogóle z jakiegokolwiek unijnego źródła.
– Z tego, co słyszę w Brukseli, w ogóle mechanizm SAFE jest ostatnim mechanizmem, gdzie dopuszczane są pojedyncze zakupy. (...) Do każdego kolejnego unijnego programu finansowego, a takie będą, będziemy musieli przystępować zawsze już z partnerem – powiedziała rządowa pełnomocniczka do spraw programu SAFE.
Za wcześnie, by mówić o autonomii, lepiej zacząć od "strategicznej wiarygodności"
Jacek Siewiera, ekspert Atlantic Council, a w latach 2022-25 szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego u prezydenta Andrzeja Dudy, zwrócił uwagę, że to Europa jest tym kontynentem, na którym ludzie przelali najwięcej krwi w historii cywilizacji. To dlatego – mówił – Unia Europejska nigdy nie inwestowała w przemysł zbrojeniowy, a do gwarantowania bezpieczeństwa na kontynencie służyło NATO. – Wojna na Ukrainie i aktualne amerykańskie przywództwo polityczne katalizuje proces, w którym otwiera się po raz pierwszy dyskusja o europejskim bezpieczeństwie i zostaje wprowadzona na agendę integracyjną Unii Europejskiej – powiedział Siewiera.
– SAFE to jest pierwszy moment, w którym Unia Europejska wchodzi w obszar bezpieczeństwa, na nowo formułując swoją rolę na arenie międzynarodowej – zauważył były szef BBN.
Jego zdaniem za wcześnie jest, by mówić o europejskiej autonomii strategicznej, co swego czasu zgłaszała Francja. Wystarczy, że Europa dojdzie do czegoś, co Siewiera nazwał "strategiczną wiarygodnością".
Jacek Siewiera, ekspert Atlantic Council i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Fot: PTWPKryteria tej wiarygodności, jakie wyliczył, to umiejętność alokowania środków w przemyśle zbrojeniowym oraz dostawa zamówień na czas, nawet jeśli – jak ostatnio z powodu wojny na Bliskim Wschodzie – nagle wzrosną potrzeby pola walki. To także suwerenna kontrola nad posiadanym uzbrojeniem, zarówno przez posiadanie kodów źródłowych, jak i kontrolę nad łańcuchem dostaw.
– Jeżeli to jesteśmy w stanie zintegrować z narodowymi siłami pod parasolem Sojuszu Północnoatlantyckiego, łatając dziury i braki amerykańskim zapleczem, to jest więcej niż wystarczające – ocenił Siewiera.
Trzy słabości europejskiego przemysłu obronnego
Dyskusję moderował redaktor Bogusław Chrabota z "Rzeczpospolitej", który pytał m.in. o słabe strony europejskiego przemysłu obronnego. Trzy takie kwestie wymienił Alexander Burger, dyrektor do spraw rozwoju biznesu na Niemcy, Austrię i Szwajcarię w Destinusie, spółce, która jest przedstawicielem nowego pokolenia firm obronnych.
Po pierwsze, Burger zwrócił uwagę na różnicę między tym, co w Unii Europejskiej jest scentralizowane i zdecentralizowane. Po jednej stronie jest mechanizm SAFE, czyli niskooprocentowana linia kredytowa na zakupy związane z bezpieczeństwem i obroną narodową. Po drugiej, przemysł obronny, który jest sfragmentowany i w prawie każdym kraju istnieją silne podmioty.
Alexander Burger z firmy Destinus Fot: PTWPPo drugie, wyzwaniem są koszty transakcji wynikające długotrwałej pracy urzędów, które realizują zamówienia dla sił zbrojnych.
– Obecnie potrzeby są tak duże, że te urzędy sobie nie radzą. To są procesy, w ramach których urzędy muszą nauczyć się działać szybciej – ocenił Burger.
Po trzecie, jego zdaniem brakuje wielkich kompleksów przemysłowych zatrudniających dziesiątki tysięcy osób, jakie w zbrojeniówce działają w Rosji czy Chinach. Burger porównywał je do Wolfsburga, miasta w północnych Niemczech powstałego wokół fabryki Volkswagena, która zatrudnia większość okolicznych mieszkańców.
Przedstawiciel Destinusa deklarował też, że firma jest otwarta na współpracę z branżą cywilną. Za przykład podawał zakład produkcyjny w Holandii, który w przeszłości pracował dla przemysłu motoryzacyjnego. – Teraz to linia montażowa naszych pocisków – powiedział. Dodał, że podobnych partnerstw firma poszukuje też w Polsce.
Prezes PGZ: SAFE nie jest remedium na wszystko, lecz dodatkowym źródłem finansowania
Prezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz przyznał, że wyzwaniem są infrastruktura i podnoszenie zdolności, a to dlatego, że z SAFE można wyłącznie zapłacić za gotowe produkty.
– W PGZ i w każdej polskiej, ale także europejskiej organizacji biznesowej patrzymy na obronność w podwójnym zakresie. Z jednej strony dla każdego z nas jest to biznes, ale pamiętamy też o tym elemencie związanym z realizacją strategicznych idei dotyczących współprodukcji bezpieczeństwa przez nas wszystkich. (...) Czujemy zobowiązanie, by oferować produkty w odpowiedniej cenie, obniżać koszty, poprawiać organizację i ją profesjonalizować – zapewniał. Dodał, że dobra organizacja jest konieczna, żeby zdobywać zamówienia.
Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Fot: PTWPPrezes PGZ ocenił, że SAFE nie jest remedium na wszystko, lecz dodatkowym źródłem finansowania. Ważne jest bowiem, by umieć wykorzystać wszystkie dostępne narzędzia. Są wśród nich środki z budżetu państwa i środki własne, ale też banki, które "oferują linie kredytowe i finansowanie przemysłu zbrojeniowego w większym zakresie i bardziej otwarcie niż jakiś czas temu".
– SAFE to szansa dla polskiego i europejskiego przemysłu obronnego. (...) To rodzaj wędki, którą mamy. Reszta zależy od nas. W Grupie PGZ zrobimy wszystko, by tę wędkę wziąć i złowić efekty – powiedział Adam Leszkiewicz.
Pytany o współpracę z firmami spoza Polski podkreślił, że PGZ zawsze będzie przeciw próbom sprzedaży polskiej armii gotowych produktów zagranicznych. – Szukamy partnerstwa, by współrealizować projekty, podnosić kompetencje, budować relacje, które pozwolą razem pójść na rynki poza Europą. To powinien być efekt współpracy i wspólnych zakupów – wyjaśnił.
Nie rywalizacja, lecz współpraca
Wojciech Grzonka, wiceprezes do spraw sprzedaży Czechoslovak Group (CSG), największego w Europie Środkowej holdingu obronnego, oraz prezes spółki Czechoslovak Group Polska ocenił, że postrzeganie konkurencji jako rywalizacji i walki to przejaw starego myślenia. Obecnie – przekonywał – "jeśli mówimy o konkurencji, to mówimy o współpracy, uzupełnianiu się".
Wojciech Grzonka z Czechoslovak Group (CSG) Fot: PTWPWyliczał przykłady takiej współpracy z PGZ. Przypomniał, że obecnie polski koncern produkuje amunicję artyleryjską kalibru 155 milimetrów, podstawowego w NATO, w oparciu o technologię pozyskaną ze Słowacji, od jednej ze spółek CSG. Wymienił też pojazdy kołowe. CSG Polska kupiło produkującą okablowanie firmę Domar MS, która jest poddostawcą PGZ. – Będziemy dostarczać kable w pierwszej kolejności dla polskich podmiotów, a potem dla nas i podmiotów trzecich, bo widzimy olbrzymi deficyt – powiedział Grzonka.
Polski i czeski holding zaoferowały też na rynkach trzecich system minowania narzutowego Baobab stworzony w Hucie Stalowa Wola należącej do PGZ, ale tym razem osadzony na podwoziu czeskiej Tatry z Grupy CSG. – Razem z CSG rozmawiamy o centrum silnikowym do samochodów, a może również do dronów w WSK PZL-Kalisz – powiedział z kolei prezes PGZ Adam Leszkiewicz.
Natomiast Wojciech Grzonka dodał, że CSG współpracuje także z polską prywatną Grupą WB. Jej sprzęt łączności jest pojazdach produkowanych przez CSG.
SAFE potrzebny, ale rola banków jest gigantyczna
– Strategią ING Banku Śląskiego jest wspieranie polityki obronnej Polski – zadeklarowała w debacie wiceprezeska tego banku Agnieszka Wolska.
Agnieszka Wolska, wiceprezeska ING Banku Śląskiego Fot: PTWPZwróciła uwagę, że całość długu korporacyjnego w Polsce to około 500 miliardów złotych, podczas gdy planowane na ten rok wydatki obronne maja wynieść 200 miliardów. To kwota obejmująca planowane wydatki budżetowe oraz zadłużenie zaciągane za pomocą Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego instrumentu, za pomocą państwo zadłuża się od kilku lat, by sfinansować zakupy dla wojska.
– Oceniamy, że instrumenty SAFE są potrzebne, by zapewnić ciągłość finansowania, ale w tym wszystkim jest gigantyczna rola banków, czy to w postaci finansowania bezpośredniego, czy finansowania Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i BGK, czy wystawiania gwarancji dobrego wykonania oraz takich prozaicznych rzeczy, jak zabezpieczenie cen surowców i innych instrumentów rozliczeniowych – podkreślił Wolska.
Zapytana o finansowanie obrony Ukrainy, odpowiedziała, że jej bank patrzy na to jak na element systemu obrony Europy. – Kiedyś finansowanie firm działających na Ukrainie było wyłączone i niemożliwe. Od pewnego czasu to się zmieniło. (...) Mimo że bezpośrednio tego nie robimy, to jednak umożliwiamy takie finansowanie – powiedziała wiceprezeska ING Banku Śląskiego.
Certyfikacja uzbrojenia jest "przebiurokratyzowana"
W dalszej części dyskusji prezes PGZ Adam Leszkiewicz ocenił, że proces certyfikacji uzbrojenia i sprzętu wojskowego jest "przebiurokratyzowany". – W związku z tym można nie zdążyć na godzinę W. Dlatego tak ważne jest przemyślenie całego systemu w kontekście doświadczeń z Ukrainy, jak to ma funkcjonować, żeby jednak pewne rzeczy przyspieszyć i uprościć, bo jedno z drugim zaczyna być niekompatybilne i trochę przeszkadzać w rozwoju przemysłu – powiedział.
Dyskusję moderował redaktor Bogusław Chrabota, doradca zarządu Gremi Media SA, wydawcy Zwrócił też uwagę, że w 2024 roku przychody przemysłu obronnego w Europie wzrosły o kilkanaście procent, podczas gdy w USA – tylko o kilka.
– Europa, która do tej pory była dziewicza, jeśli chodzi o obronność, powoli wchodzi w szranki wyzwań, jakie stawia rzeczywistość, i staje się z Afrodyty Ateną – podsumował dyskusję redaktor Bogusław Chrabota, doradca zarządu Gremi Media SA, wydawcy "Rzeczpospolitej".
Zobacz zapis całej debaty "Europejski przemysł obronny" na EEC 2026: