- Po wecie prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o unijnej pożyczce SAFE rząd może stosunkowo łatwo znaleźć ustawowe umocowanie dla wydatków na wojsko. Problem jest z projektami dotyczącymi infrastruktury transportowej i służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.
- Około 80 proc. wydatków na projekty finansowane z SAFE i zgłoszone przez policję, Straż Graniczną i Służbę Ochrony Państwa miało trafić do polskiego przemysłu. Wśród nich miały być wydatki na broń, wyposażenie osobiste i ochronne – to produkty z asortymentu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
- Zarówno prezes PGZ Adam Leszkiewicz, jak i nadzorujący państwową zbrojeniówkę wiceminister aktywów Konrad Gołota oceniają, że najwięcej na zamówieniach z MSWiA miały skorzystać Fabryka Broni "Łucznik"-Radom i Maskpol w Konieczkach niedaleko Częstochowy.
- O obronności będziemy rozmawiać podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się 22-24 kwietnia w Katowicach. Rejestracja na to wydarzenie już trwa.
W czwartek prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą SAFE, czyli niskooprocentowanej unijnej pożyczki na zakupy związane z bezpieczeństwem. Polska miała z niej otrzymać 43,7 mld euro, czyli około 185 mld zł – to 29 proc. wszystkich dostępnych środków, po jakie zgłosiło się 19 z 27 państw UE. W piątek rząd wdrożył "plan B" – przyjął uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna.
Weto prezydent i środki na służby MSWiA
Jest to możliwe, bo SAFE funkcjonuje na podstawie unijnego rozporządzenia, czyli aktu prawnego, który stosuje się bezpośrednio. Ustawa, którą zawetował prezydent, precyzowała jedynie, jak gospodarować pożyczką w Polsce. Rząd postanowił wykorzystać przepisy ustawy o obronie Ojczyzny, na mocy której od 2022 r. działa Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Za jego pomocą można wydawać środki na zakupy dla wojska, a to ponad 90 proc. wydatków, na jakie były szacowane polskie środki z programu SAFE – według wyliczeń z końca lutego było to 170 mld zł. Jednak Polska do SAFE zgłosiła także projekty infrastrukturalne i dotyczące odporności, czyli w uproszczeniu – bezpieczeństwa pozamilitarnego.
Pierwsza grupa to po prostu wydatki na drogi i szlaki kolejowe potrzebne wojsku, które wyceniono na 9,2 mld zł. Druga grupa to 42 projekty wyceniane na 7,1 mld zł i dotyczące służb podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji – policji (10 projektów za 3,3 mld zł), Straży Granicznej (11 projektów za 3,2 mld zł) i Służby Ochrony Państwa (21 projektów za 643 mln zł). Te trzy służby zamierzały kupić m.in. broń, wyposażenie osobiste i ochronne, w tym pistolety maszynowe, karabinki, karabiny maszynowe, granatniki, kamizelki kuloodporne, hełmy, płyty balistyczne, maski przeciwgazowe, odzież ochronną czy sprzęt noktowizyjny i termowizyjny.
Wymienione produkty mają w swojej ofercie spółki należące do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Oficjalnie nie wie ona, co, ile i za ile chciało kupić MSWiA, bo lista zakupów nie jest jawna. Jednak ogólne deklaracje rządu były dla PGZ obiecujące. Finansowane z SAFE wydatki w polskim przemyśle, jeśli chodzi o trzy wymienione służby, miały oscylować wokół 80 proc. – w przypadku policji miało to być 77,2 proc., Straży Granicznej – 81 proc., SOP – 80,7 proc.
Obecnie obowiązujące przepisy ustawowe nie pozwalają przy pomocy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych finansować ani infrastruktury, ani służb mundurowych MSWiA. Jednak w uchwale w sprawie Programu Polska Zbrojna rząd deklaruje "kontynuację działań na rzecz pozyskania środków finansowych" na oba te cele. Jak jednak miałoby to się stać, tego na razie nie wiadomo.
W poniedziałek rano w radiowej Trójce wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, pytany o służby MSWiA, powiedział, że w rządzie trwają intensywne prace dotyczącego tego zagadnienia. – Myślę, że będziemy w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin pokazywać plan alternatywny, który został nazwany przez premiera Donalda Tuska "Polska Zbrojna" – odpowiedział Tomczyk.
Co konkretnie robi rząd? - Na razie liczymy, w jaki sposób można środki przekierować tak, żeby jednak uratować zakupy dla służb mundurowych – powiedział w poniedziałek w rozmowie z WNP wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota z Nowej Lewicy. Podkreślił, że od pieniędzy ważniejsze są straty wizerunkowe. - Największą stratą dzisiaj jest to, że w sposób cyniczny części społeczeństwa próbowano wmówić, a może i wmówiono, że wzmacnianie bezpieczeństwa Polski to jest coś złego – powiedział Gołota.
Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota Fot: Agnieszka Bielecka / PAPWiceszef MAP tłumaczył, że obecnie trwają prace w resortach, bo sprawa jest zbyt skomplikowana, by ją rozwiązać "w 24 godziny". - Proszę mi wierzyć, że mimo zapowiedzi, naprawdę zaskoczyło nas weto prezydenckie, bo tego się nie da logicznie wytłumaczyć – dodał.
Które firmy mogą najbardziej ucierpieć?
Które firmy PGZ najbardziej by ucierpiały, gdyby nie było europejskiej pożyczki na zakupy dla policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa? I wiceminister Gołota, i prezes PGZ Adam Leszkiewicz pytani przez WNP zgodnie wymieniają Fabrykę Broni "Łucznik" w Radomiu i Maskpol w Konieczkach niedaleko Częstochowy. Pierwsza z nich spodziewała się kontraktów na karabinki Grot i pistolety MPS.
Mieliśmy nadzieję, że w ramach tych zamówień na pewno znajdzie się broń z Łucznika - i Groty, i MPS-y. I mieliśmy nadzieję, że z Maskpolu szereg produktów, jak choćby kamizelki kuloodporne, hełmy, czy maski przeciwgazowe mogą się w tym wszystkim znaleźć – powiedział prezes Leszkiewicz.
- Czy więcej, czy Pioruny, czy miny, to już są rzeczy dodatkowe, ale w każdym razie będzie to niemożliwe i te służby nie będą mogły skorzystać z tych pieniędzy, a więc być może nie będą przychodzić do nas po zakup tego sprzętu – dodał. Wśród potencjalnych innych zakupów, które służby mundurowe mogłyby finansować przy pomocy SAFE wymienił amunicję małego kalibru produkowaną przez Mesko ze Skarżyska-Kamiennej (podobnie jak przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun) oraz pojazdy terenowe Legwan ze spółki Rosomak w Siemianowicach Śląskich.
Prezes PGZ Adam Leszkiewicz Fot. Agnieszka Bielecka / PAPCzy zatem PGZ liczy niezrealizowane przychody? Prezes Grupy zastrzega, że nie da się tego tak powiedzieć. - Choćby z tego względu, że cała lista z SAFE jest tajna w związku z tym wielu obszarów nie znamy (...) Nie wiemy, jaki asortyment jest oczekiwany przez służby mundurowe – odpowiedział.
Inwestycje w drogi potrzebne wojsku – a co z tymi obok fabryk zbrojeniowych
Z SAFE – jak już wspomnieliśmy – finansowane miały być również inwestycje w drogi i linie kolejowe potrzebne wojsku. Tu również pełna lista nie jest znana. Przedstawiciele rządu mówili głównie o połączeniach przez granicę z Niemcami, Czechami i Litwą. Jednak w rozmowie z WNP prezes PGZ zwrócił uwagę na drogi istotne dla spółek PGZ. Rozmowa miała miejsce w Nitro-Chemie w Bydgoszczy, gdzie położony najbliżej zakładu wiadukt nad torami kolejowymi jest w połowie zwężony.
- Liczyłem na to, że jeśli to będą drogi dotyczące transportu zbrojeniowego, to oczywiście można wziąć pod uwagę drogi dojazdowe do poligonów, można wziąć pod uwagę drogi istotne z punktu widzenia przemieszczania się między czymś, ale chyba też drogi w otoczeniu naszych firm, które najczęściej są gminne lub powiatowe, może wojewódzkie. Mniej więcej znam drogi dojazdowe do wszystkich naszych spółek. W niektórych przypadkach dobrze by było to zrobić – powiedział prezes PGZ.
Podsumował, że Grupa czeka na informacje, na ile program "Polska Zbrojna" po zmianach wymuszonych przez weto prezydenta będzie odzwierciedleniem 129 projektów zgłoszonych przez Polskę i zaakceptowanych przez Komisję Europejską i państwa członkowskie w styczniu i lutym.