- Aktualizacja Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, zapowiedziana na maj, wprowadzi istotne modyfikacje w podejściu do wyboru dostawcy dla drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej.
- Z kolei dostawcy technologii i główny wykonawca zaznaczają, że przy pierwszym projekcie wyraźnie postawią na local content i szukają kontrahentów wśród polskich podmiotów.
- Pewne oczekiwania wobec tego, jak konstruowane będą zlecenia i kontrakty mają natomiast krajowe podmioty. Zauważają również, że choć projekt postępuje, to one wciąż mają pewną dozę niepewności.
W dopiero budującym się – dosłownie i w przenośni – sektorze energetyki jądrowej w Polsce stale przybywa nowych obowiązków lub modyfikacji. Tak jest w przypadku choćby wciąż niezaktualizowanym Programie Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ), który ma być swoistą mapą drogową dla sektora. Mapą, której wciąż brak.
Jak jednak zapewniał podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna, jeszcze w maju ma się to zmienić.
Wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna zapowiedział, że zaktualizowany Program Polskiej Energetyki Jądrowej zostanie zaprezentowany w maju. Fot. PTWPDruga lokalizacja i model wyboru technologii
Wrochna podkreślił, że do projektu PPEJ wpłynęło ponad tysiąc uwag i zostały one opracowane. – Jesteśmy gotowi do tego, aby pokazać kolejną wersję, która je uwzględnia – powiedział, zaznaczając, że jest jeszcze jeden powód, który opóźnił prezentację dokumentu.
– Postanowiliśmy, że pełna aktualizacja tego dokumentu musi uwzględniać również przewidziany proces podejścia do budowy drugiej elektrowni jądrowej – powiedział. Dotyczy to konkurencyjnego przetargu dla dostawcy technologii.
Wiceminister zasugerował, że w toku rozmów z potencjalnymi dostawcami dla drugiej elektrowni jądrowej, pojawiły się "istotne elementy modyfikujące pierwotne podejście". Wyjaśniał, że chodzi m.in. o samą lokalizację (wciąż niewybraną) i dostosowanie jej do partnera technologicznego.
– W ramach tego postępowania konkurencyjnego już od samego początku chcemy zwrócić na dwa bardzo istotne elementy: local content i finansowanie – ogłosił. Finalna wersja PPEJ ma ujrzeć światło dzienne w maju, a generalnie oczekiwane jest, że zostanie ona przyjęta w II kwartale 2026 r.
W poszukiwaniu krajowego udziału
Czy polski local content – choć definicja i oczekiwania wobec inwestorów pojawiły się stosunkowo niedawno – będzie ważny dla amerykańskich wykonawców i dostawców technologii? Prezesi polskich oddziałów Westinghouse (dostawca technologii) i Bechtel (wykonawca) zapewniali, że tak.
Leszek Hołda, prezes zarządu Bechtel Polska, poinformował o prowadzeniu 16 postępowań przetargowych o wartości 1,7 mld zł, które trafią na polski rynek. Fot. PTWP– Prowadzimy szesnaście postępowań, które mają na celu wybór podwykonawców (m.in. do kolejnych faz badań geologicznych – przyp. red.). Pierwszego z wykonawców już mieliśmy przyjemność ogłosić, to firma Doraco, która wesprze drugą fazę badań geologicznych. Inny przykład: ogłosiliśmy duży kontrakt związany z przygotowaniem i zakupem wysp turbinowych, to umowa z firmą Arabelle – zaznaczał Leszek Hołda, prezes zarządu Bechtel Polska.
Mirosław Kowalik, prezes Westinghouse Electric Poland, podkreślił ścisłą współpracę z polskimi firmami w celu przygotowania ich do rygorystycznych norm łańcucha dostaw, dając szansę na udział w przetargach również przy kolejnych blokach elektrowni. Fot. PTWP– Rozmawiamy z całym przemysłem, rozmawiamy z instytucjami. Wybraliśmy sześć firm, z którymi współpracujemy bardzo blisko, żeby je przygotować do tak zwanego łańcucha dostawców – mówił z kolei Mirosław Kowalik, prezes Westinghouse Electric Poland. Dodał, że we współpracy z przemysłem Westinghouse chce pokazać dostawcom, jakie kryteria jakościowe, techniczne, będą wymagane przy projekcie. Stwierdził też, że lista tych firm może się wydłużyć.
We współpracy z inwestorem będziemy chcieli to trochę rozdzielić, żeby dać szansę tym firmom, które jeszcze nie będą gotowe po podpisaniu kontraktu EPC, żeby mogły uczestniczyć również w przetargach dla bloków numer 2 i 3 – powiedział Kowalik.
Udział polskich firm – co podkreślał Hołda – może być duży. Nadchodzą kontrakty na prace ziemne, na wybudowanie miasteczka dla pracowników czy halę do składowania elementów modułowych. – W tych postępowaniach wzięło udział trzydzieści jeden firm działających na rynku polskim. Wartość szesnastu postępowań, które prowadzimy, to 1,7 mld zł, to pieniądze, które popłyną na polski rynek – powiedział.
Polscy wykonawcy o atomie z nadzieją, ale i sceptycyzmem
Ewelina Karp-Kręglicka, członkini zarządu spółki Unibep, reprezentująca środowiska wykonawcze, wyraziła natomiast pewne oczekiwania wobec tego, jak powinna wyglądać współpraca z wykonawcami i podwykonawcami.
– My nie aspirujemy do wykonawstwa wyspy jądrowej. Bardziej widzimy siebie w roli partnera dla Bechtela, w tej części ogólnobudowlanej, infrastrukturalnej. Nam bardzo zależy, żeby zlecenia były przekazywane w formule PC, to znaczy takiego częściowego EPC, procurement and construction, bowiem tylko taka formuła zapewni terminową realizację poszczególnych zakresów robót – mówiła.
Za tymi skrótami kryje się nic innego jak formuła kontraktu, zlecenia. Pełne EPC to Engineering, Procurement and Construction, czyli tzw. pod klucz, gdzie wykonawca odpowiada za wszystko: od projektu, przez zakupy materiałów, po budowę. Przy PC, w przypadku tego przedsięwzięcia, to inne podmioty dostarczyłyby projekt, ale już polskie firmy kupowałyby materiały i odpowiadały za budowę.
Ewelina Karp-Kręglicka, członkini zarządu spółki Unibep, zadeklarowała chęć współpracy w obszarze infrastrukturalnym w formule kontraktowej PC, co ma zapewnić polskim wykonawcom kontrolę nad zakupami i terminową realizację robót. Fot. PTWPJacek Lech, prezes zarządu Mostostal Kraków (Grupa Budimex), pokazywał natomiast, jak trudne może być osiągnięcie local contentu, gdy chodzi o energetykę jądrową. Mostostal współpracuje z podmiotami z USA od pięciu lat, a od trzech uzyskuje stosowne certyfikaty. Obecnie jest na finiszu fazy drugiej z trzech. Więc nawet mimo wielu chęci, krajowe firmy muszą uzbroić się w cierpliwość ze względu na specyfikę sektora i wymagane certyfikaty.
– To jest zmiana kultury organizacji. To jest zarządzanie procesem zakupu, produkcji, projektowania, nadzoru nad jakością, ale choćby też cyberbezpieczeństwa. Co jest najtrudniejsze? Myślę, na każdym etapie dla każdego zespołu jest coś innego. Dla mnie dziś najtrudniejsza jest swego rodzaju niepewność. To znaczy my jesteśmy w przededniu certyfikacji, ale jeszcze nie mamy kontraktu – powiedział Lech.
Jak dodał: – Zainwestowaliśmy mnóstwo pieniędzy, zasobów, środków. Nie mamy jednak jeszcze finalnej umowy z Westinghouse, bardzo mu zaufaliśmy. Liczymy, że ona będzie w III, IV kwartale.
Jacek Lech, prezes zarządu Mostostal Kraków (Grupa Budimex) zwrócił uwagę na wieloletni i kosztowny proces certyfikacji oraz zmianę kultury organizacji, niezbędne do wejścia w sektor jądrowy mimo braku finalnych kontraktów. Fot. PTWPWielkie przygotowania Państwowej Agencji Atomistyki i Urzędu Dozoru Technicznego
Na liczne wymagania, także w zakresie certyfikacji, zwracał uwagę Andrzej Głowacki, prezes Państwowej Agencji Atomistyki. – Elektrownia jądrowa to jest skomplikowana maszyna i tej dokumentacji jest naprawdę bardzo dużo i ona wymaga wnikliwej analizy – powiedział, dodając, że PAA nadal ma pewne braki kadrowe, co utrudnia, aby procesy z tym związane postępowały sprawnie. Wskazał przy tym, jak duża jest rola przewidywalności i planowania dla takich urzędów jak PAA:
Bazowaliśmy na PPEJ, który jak wiadomo zakładał budowę sześciu do dziewięciu gigawatów mocy. Więc nasze analizy dotyczyły właśnie tych danych. Nie zakładaliśmy wtedy, że będzie tych projektów dużo, dużo więcej. Powiem uczciwie też, że zakładaliśmy mimo wszystko, że będzie to jedna technologia i do tego się trochę przygotowywaliśmy.
Głowacki dodał, że PAA jeszcze nie zdążyła przeczytać wszystkich dokumentów, będących dokumentacją techniczną dla projektu pierwszej elektrowni jądrowej. – To jest około 40 tys. stron – powiedział.
Andrzej Głowacki, prezes Państwowej Agencji Atomistyki, wskazał na ogromną skalę dokumentacji technicznej do analizy (ok. 40 tys. stron) oraz wyzwania kadrowe związane z potencjalnym pojawieniem się wielu technologii w polskim programie. Fot. PTWPW podobne procesy włączony jest Urząd Dozoru Technicznego. Prezes UDT Paweł Smoliński również wskazywał, że urząd włączył się w takie prace, uzgadnianie dokumentacji dla wszystkich urządzeń. – Pod nasz nadzór podlegają urządzenia składające się na elektrownię jądrową, w tym te najistotniejsze, te, które tak naprawdę definiują elektrownię jądrową, czyli zbiornik reaktora, wytwornicę pary, cały obieg pierwotny – zaznaczył.
– Są weryfikowane zakłady, które dla polskiego projektu te urządzenia techniczne będą dostarczane. W ramach tych weryfikacji my sprawdzamy, czy są zidentyfikowane, wdrożone odpowiednie technologie, czy jest zagwarantowany odpowiedni system jakości – opisywał szef UDT.
Prezes UDT Paweł Smoliński wyjaśnił, że urząd weryfikuje zakłady dostarczające kluczowe urządzenia dla projektu, sprawdzając ich technologie oraz wdrożone systemy jakości pod kątem bezpieczeństwa. Fot. PTWPStan prac przy pierwszej lokalizacji
Co jednak dzieje się na terenie pod przyszłą, pierwszą elektrownię jądrową w Polsce? O tym mówiła Bogumiła Ożarska-Karbowiak, wiceprezeska zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych.
Bogumiła Ożarska-Karbowiak, wiceprezeska zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych, poinformowała o zaawansowanych pracach terenowych, w tym zakończeniu wycinki lasu na 300 hektarach i przygotowaniach do niwelacji gruntu oraz modernizacji infrastruktury drogowej. Fot. PTWP– Zgoda na pomoc publiczną od Komisji Europejskiej to był kamień milowy. Co się dzieje na site? Teren jest częściowo przygotowany już do procesu budowy. Na obszarze około trzystu hektarów dokonaliśmy wycinki lasu. Obecnie karczujemy ten teren, potem rozpoczniemy proces niwelowania – mówiła.
Kolejnymi etapami będą te związane z pracami przygotowawczymi w postaci wykopów, przygotowaniem infrastruktury wokół – to np. wyremontowanie i zmodernizowanie dróg.