Odporna infrastruktura. Polisa ubezpieczeniowa dla każdego Polaka, jej brak mógłby być katastrofalny

Adrian Ołdak • 2026-02-19 20:00
Budowa odpornej na zagrożenia infrastruktury kosztuje, ale gwarantuje działanie państwa i stabilność prowadzenia działalności gospodarczej w warunkach kryzysu. To polisa ubezpieczeniowa dla obywateli i firm. Jej brak mógłby okazać się katastrofalny.
Wykolejenie pociągu towarowego w okolicach Jaroszowej Woli spowodowane prawdopodobnie uszkodzeniem sieci trakcyjnej lub infrastruktury na skutek ekstremalnie niskich temperatur lub czynników eksploatacyjnych. Mówiąc o odporności infrastruktury trzeba brać pod uwagę także zjawiska pogodowe
  • Ochronę kolei wspiera wojsko, lecz kluczowa jest odporność systemowa. PKP PLK cyfryzują się, zachowując analogowy backup. W wykrywaniu uszkodzeń torów mają pomóc drony, lidar i reflektometry światłowodowe. Procedury pozwalają utrzymać ruch nawet w trybie ograniczonym.
  • Odporność infrastruktury wymaga jasnych standardów cyberbezpieczeństwa i silnego local content. Eksperci wskazują na potrzebę lokowania inwestycji w kraju, rozwijania partnerstw technologicznych i pozyskiwania know-how. 
  • 6,3 mld zł z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności pójdzie na infrastrukturę podwójnego zastosowania. Polska liczy na dodatkowe środki z Instrumentu „Łącząc Europę” (Connecting Europe Facility – CEF) i zabiega o 80-90 mld euro w nowym budżecie UE, sprzeciwiając się centralizacji decyzji w Brukseli.

W listopadzie doszło w Polsce do pierwszego od II wojny światowej aktu sabotażu na kolei (wysadzenie fragmentu toru na linii nr 7), a kilka dni temu do incydentu, na skutek którego mógł wykoleić się pociąg towarowy przewożący produkty naftowe na Ukrainę. Nic dziwnego zatem, że uwaga opinii publicznej skierowana jest przede wszystkim na infrastrukturę kolejową. 

Technologiczna tarcza, ale też ochrona fizyczna

Do ochrony obiektów kolejowych oprócz Służby Ochrony Kolei zostało skierowane wojsko i policja, ale nie ma fizycznej możliwości patrolowania każdego z prawie 20 tys. km sieci kolejowej w naszym kraju. Budowa jej odporności to złożony proces, na który składa się wiele elementów:  zaprojektowanie i wybudowanie odpowiedniej infrastruktury, zarządzenie nią czy także monitorowanie z pomocą nowoczesnych technologii. 

- Podstawowym zadaniem zarządcy infrastruktury kolejowej jest bezpieczne i możliwie ciągłe udostępnianie linii dla przewozów towarowych i pasażerskich. Funkcjonujące od lat procedury mają zapewnić stabilność świadczenia usług, mimo zdarzeń losowych i awarii. PKP Polskie Linie Kolejowe intensywnie rozwijają cyfryzację, komputeryzując systemy sterowania ruchem oraz wdrażając ERTMS/ETCS z GSM-R, co umożliwia jazdę z prędkościami powyżej 160 km/h zgodnie z wymogami interoperacyjności - mówi Krzysztof Drozdowski, członek zarządu, dyrektor ds. transformacji cyfrowej w PKP Polskie Linie Kolejowe.

Krzysztof Drozdowski, członek zarządu, dyrektor ds. transformacji cyfrowej, PKP Polskie Linie Kolejowe Fot: PTWP Krzysztof Drozdowski, członek zarządu, dyrektor ds. transformacji cyfrowej, PKP Polskie Linie Kolejowe Fot: PTWP

System ERTMS/ETCS na pewno unowocześni polską kolej, pozwoli na większą, ale i bezpieczną prędkość pociągów. Wiadomo jednak, że w razie eskalacji napięcia cyfrowy system zarządzania ruchem kolejowym może stać się celem ataku przeciwnika, przede wszystkim fizycznego (przez internet jest to niemożliwe, bo systemy sterowania ruchem kolejowym są odizolowane). Co wtedy?

- Budowa odporności systemu wymaga konsekwentnego wdrażania cyfryzacji i wzmacniania zabezpieczeń ruchu kolejowego. Na polskiej sieci panuje jednak dualizm - równolegle działa system analogowy, który w razie awarii rozwiązań cyfrowych może zostać wykorzystany. Co więcej, PKP Polskie Linie Kolejowe dysponują procedurami umożliwiającymi prowadzenie ruchu w trybie ograniczonym, nawet gdyby to zawiodło. Niezależnie więc od tego, czy wykorzystywany jest system analogowy, czy w pełni cyfrowy, transport kolejowy powinien być realizowany - i takie procedury w spółce obowiązują - zapewnia Krzysztof Drozdowski.

Po zdarzeniu na linii nr 7 w mediach rozgorzała dyskusja, jak można monitorować ciągłość toru, tak aby jego przerwanie było automatycznie sygnalizowane.

Zasadniczo można do tego wykorzystać przepływ prądu elektrycznego przez szyny w tzw. obwodach torowych. To rozwiązanie znane na kolei od końca XIX wieku. Gry na tor wjeżdża pociąg, koła i osie zwierają obie szyny, powodując pojawienie się sygnału o zajętości szlaku. Z kolei, jeśli dojdzie do przerwania szyny, prąd przestaje płynąć w obwodzie i skutek jest identyczny, jak w przypadku zajęcia toru przez pociąg.

Jednak na zmodernizowanych zgodnie z Technicznymi Specyfikacjami Interoperacyjności liniach nie jest to już możliwe. Preferują one liczniki osi. To rozwiązanie nowocześniejsze, z punktu widzenia SRK pewniejsze, ale nie pozwala w wykrycie przerwy w szynie.

- Jako zarządca infrastruktury nie bagatelizujemy jednak tego problemu. Uszkodzenia toku szynowego mogą wynikać nie tylko z działań dywersyjnych, ale także z awarii czy oddziaływania niskich temperatur i zmęczenia materiału. Dlatego we współpracy z NCBiR realizujemy projekty badawcze wykorzystujące bezzałogowe statki powietrzne, systemy analizy obrazu, wideo i lidar - zapewnia Krzysztof Drozdowski.

PKP PLK myśli też instalacji reflektometrów na światłowodach, które umożliwią wykrywanie anomalii i zdarzeń w otoczeniu infrastruktury kolejowej. Upraszczając, będą one działały jak czułe mikrofony. W grę też wchodzi wzmocnienie ochrony fizycznej.

Tę ostatnią sprawę rozważa się też w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych. Jeszcze kilka lat temu dominowało tu podejście zakładające bezosobową obsługę stacji, ale dziś pod uwagę bierze się ochronę fizyczną kluczowych obiektów. Niedawno PSE podpisały porozumienie ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego. To pierwszy dokument w obszarze ochrony infrastruktury energetycznej zawarty przez WP z cywilną instytucją publiczną.

- Wiedza i doświadczenie Wojska Polskiego w obszarze bezpieczeństwa są dla nas niezwykle cenne. Porozumienie ma charakter strategiczny i długofalowy - mówi Agnieszka Okońska, wiceprezes PSE.

Jak dodaje, nie da się dziś funkcjonować w oderwaniu od realiów geopolitycznych.

- Transformacja energetyczna opiera się na trzech filarach: fizyce, geopolityce i ekonomii. Każdy z tych czynników ma bezpośredni wpływ na odporność systemu elektroenergetycznego. W przypadku fizyki chodzi m.in. o rosnący udział odnawialnych źródeł energii w sieci. Wydarzenia z kwietnia ubiegłego roku na Półwyspie Iberyjskim pokazały, że niewłaściwe zarządzanie strukturą wytwarzania oraz brak odpowiedniego poziomu inercji w systemie mogą doprowadzić do blackoutu - wyjaśnia.

Agnieszka Okońska, wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Fot. PTWP Agnieszka Okońska, wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Fot. PTWP

PSE było jednym z pierwszych operatorów systemu przesyłowego w Europie, który po zdarzeniach w Hiszpanii i Portugalii szczegółowo przeanalizował ich przyczyny, aby uniknąć podobnych błędów. Opracowano tzw. pakiet antyblackoutowy, wskazujący obszary wymagające szczególnej uwagi, tak aby zapewnić nieprzerwane dostawy energii.

Cyberbezpieczeństwo i local content 

Inne kluczowe elementy w obszarze budowania odporności sieci to cyberbezpieczeństwo oraz tzw. local content.

- Najbardziej istotne jest określenie jasnych wymogów dotyczących certyfikacji i standardów technicznych dla urządzeń przyłączanych do systemu. Local content rozumiemy nie tylko jako preferencję dla urządzeń produkowanych w Polsce czy w Europie - bo nie we wszystkich obszarach jesteśmy w pełni konkurencyjni - ale także jako zachęcanie zagranicznych producentów do lokowania zakładów w Polsce i w UE. To zwiększa naszą kontrolę nad łańcuchem dostaw i wzmacnia bezpieczeństwo infrastruktury, a jednocześnie wspiera rozwój gospodarki - ocenia Agnieszka Okońska.

- Z mojej perspektywy niezwykle istotne jest jednak to, aby - w granicach obowiązującego prawa - świadomie lokować kluczowe inwestycje u polskich przedsiębiorców. Od lat powtarzam, że długofalowy rozwój kraju będzie trwalszy, jeśli będzie oparty na potencjał rodzimych firm. Naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Dysponujemy zasobami, kompetencjami i doświadczeniem - i mówię tu nie tylko o naszej grupie, która w ubiegłym roku obchodziła 35-lecie działalności, lecz o szerokim gronie polskich przedsiębiorców zdolnych realizować najbardziej wymagające inwestycje - mówi Bartłomiej Dobosz, współwłaściciel Grupy SKB.

Jak dodaje, biznes liczy, że spółki z udziałem Skarbu Państwa będą realnie wspierać krajową przedsiębiorczość. Polskie nie zawsze oznacza tańsze. Jednak trzeba patrzeć szerzej. Pieniądze wydane w Polsce w dużej części wracają do budżetu w postaci podatków. W długiej perspektywie bilans może więc być korzystniejszy niż w przypadku zakupu za granicą.

Bartłomiej Dobosz przypomina, że część środków - jak w przypadku programu SAFE - ma charakter zwrotny. Tym bardziej trzeba więc dbać o to, by pieniądze te pracowały w polskiej gospodarce. Jeśli nie dysponujemy daną technologią, powinniśmy dążyć do jej pozyskania w formule partnerstwa, np. joint venture, a nie ograniczać się do zakupu gotowego rozwiązania z zagranicy. Chodzi o to, by wraz z inwestycją pozostawało w kraju know-how i kompetencje.

Bartłomiej Dobosz, współwłaściciel Grupy SKB. Fot. PTWP Bartłomiej Dobosz, współwłaściciel Grupy SKB. Fot. PTWP

Współwłaściciel SKB ostrzega jednak, żeby przy fali inwestycji w obronność nie powtórzyć błędów z okresu boomu infrastrukturalnego - budowy autostrad czy przygotowań do Euro 2012. Wiele polskich firm liczyło wówczas na trwałe wzmocnienie swojej pozycji. Owszem, były sukcesy, ale także spektakularne problemy, m.in. z powodu niedostosowania przepisów i mechanizmów wsparcia do realiów rynkowych.

Są pieniądze infrastrukturę podwójnego zastosowania 

Państwo wygospodarowało pieniądze na infrastrukturę podwójnego zastosowania w ramach nowo utworzonego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. Chodzi o 6,3 mld zł. 

- To znacząca kwota. Pomysł przeniesienia środków z Krajowego Planu Odbudowy na cele obronne i bezpieczeństwo powstał w Warszawie w marcu ubiegłego roku. Polska była pierwszym - i jak dotąd jedynym - krajem UE, któremu udało się wynegocjować takie rozwiązanie z Komisją Europejską - przypomina Jan Szyszko, minister funduszy i polityki regionalnej. 

6,3 mld zł zaspokoi jedynie część potrzeb. Szacunki na poziomie unijnym wskazują, że inwestycje w infrastrukturę podwójnego zastosowania w całej Europie mogą sięgać nawet 500 mld euro. Polska, ze względu na swoje położenie geopolityczne i bliskość wschodniej granicy UE, jest w tu krajem o ponadprzeciętnych potrzebach.

Jan Szyszko, minister funduszy i polityki regionalnej. Fot. PTWP Jan Szyszko, minister funduszy i polityki regionalnej. Fot. PTWP

- Zmiana sytuacji geopolitycznej przełożyła się na większe zrozumienie dla polskich argumentów w Brukseli. W nowej perspektywie finansowej rozważane jest znaczące zwiększenie środków na infrastrukturę podwójnego zastosowania - nawet dziesięciokrotne w stosunku do obecnych poziomów. Dużą rolę odgrywa tu Instrument „Łącząc Europę” (CEF), w którym Polska jest jednym z najskuteczniejszych beneficjentów. Można zakładać, że z tego źródła do Polski może trafić około 10 mld zł, głównie na projekty kolejowe, choć nie wyłącznie - informuje Jan Szyszko.

Jeśli chodzi o przyszły budżet UE, sytuacja nie jest jednoznaczna. W Komisji Europejskiej pojawiają się propozycje daleko idącej centralizacji decyzji inwestycyjnych, czyli przesunięcia kompetencji z poziomu państw członkowskich do Brukseli. W ocenie polskiego rządu nie jest to kierunek właściwy. Doświadczenia Polski pokazują, że zdecentralizowany model wdrażania funduszy przyniósł bardzo dobre efekty makroekonomiczne.

- Dlatego w negocjacjach budżetowych naszym celem powinno być zabezpieczenie dla Polski środków rzędu 80-90 mld euro w ramach polityki spójności, niezależnie od jej ostatecznej nazwy, obejmujących również inwestycje infrastrukturalne kluczowe dla rozwoju i bezpieczeństwa kraju - zaznacza wiceminister, dodając, że przez ostatnie 20 lat panowało w Polsce przekonanie, że kapitał nie ma narodowości. Dziś wiemy, że ma - i dobrze, że to zrozumienie stało się powszechne. 

Odporność infrastruktury jak polisa dla państwa 

Zdaniem Jerzego Polaczka, posła na Sejm RP, członka Komisji Infrastruktury, ministra transportu i budownictwa w latach 2005-2006, ministra transportu w latach 2006-2007, budowanie odporności, zwłaszcza w sektorze infrastruktury, ma fundamentalne znaczenie prorozwojowe. Oznacza także większą stabilność prowadzenia działalności gospodarczej w warunkach kryzysu. Brak odporności generuje ogromne koszty - szczególnie w przypadku zakłóceń w dostawach energii, gazu czy innych kluczowych zasobów.

Odporność infrastruktury zwiększa również atrakcyjność inwestycyjną Polski, zarówno w relacjach biznesowych, jak i instytucjonalnych z partnerami z Unii Europejskiej. Stabilne i bezpieczne otoczenie infrastrukturalne jest dziś jednym z kluczowych czynników oceny ryzyka inwestycyjnego.

Budowa odporności jest jak ubezpieczenie. Kosztuje - podobnie jak ubezpieczenie majątku, samochodu czy zdrowia - ale jej brak w obecnych realiach gospodarczych i geopolitycznych mógłby przynieść bardzo poważne, wręcz katastrofalne skutki. W tym sensie inwestowanie w odporność to nie wydatek, lecz racjonalna forma zabezpieczenia przyszłości - ocenia Jerzy Polaczek. 

Jerzy Polaczek, poseł na Sejm RP. Fot. PTWP Jerzy Polaczek, poseł na Sejm RP. Fot. PTWP

Jego zdaniem, w porównaniu z sytuacją sprzed 10-20 lat dysponujemy dziś lepszymi ramami prawnymi w obszarze odporności. Otwarte pozostają jednak dwa sprawy: czy system działa w sposób optymalny oraz czy jest odpowiednio skoordynowany, czy raczej nadal rozproszony. Nie chodzi o nadmiar regulacji, lecz o lepszą koordynację działań państwa w odpowiedzi na realne zagrożenia. To właśnie spójność i skuteczność systemu powinny stanowić dziś priorytet.

- Gdyby ktoś zapytał mnie dziś, jaką propozycję o charakterze ustrojowym i propaństwowym należałoby przedstawić w parlamencie, odpowiedziałbym: do końca tej kadencji powinna powstać w Sejmie Komisja Nadzwyczajna ds. legislacji dotyczącej infrastruktury krytycznej. W formule zamkniętej należałoby dokonać kompleksowej analizy obowiązujących przepisów i - w oparciu o rekomendacje kluczowych resortów, takich jak Ministerstwo Infrastruktury, MSWiA, Ministerstwo Zdrowia czy Ministerstwo Cyfryzacji - przygotować odpowiednie zmiany. Ich celem powinno być wzmocnienie odporności państwa, a tym samym zwiększenie bezpieczeństwa milionów obywateli - mówi Jerzy Polaczek.

 ***

Cytaty pochodzą z panelu „Nowa, odporna infrastruktura” na konferencji EEC Trends w Warszawie.