- Rozmowy z USA dotyczące koprodukcji uzbrojenia w Polsce weszły na poziom biznesowy i przemysłowy.
- Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zdradziła na scenie EEC Members, że w sprawie Patriotów rozstrzygnięć można spodziewać się w najbliższych tygodniach.
- Polska chce być europejskim hubem dla amerykańskich firm zbrojeniowych zainteresowanych spełnieniem wymogów produkcji w UE.
- O kwestiach kluczowych dla polskiej zbrojeniówki będziemy mówić podczas konferencji "Przemysł dla obronności", która 14 października 2026 r. zostanie zorganizowana w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.
Polska od dawna zabiega o większy udział krajowego przemysłu w produkcji kupowanego za granicą uzbrojenia. W relacjach ze Stanami Zjednoczonymi ten model ma pójść jednak krok dalej.
Nie chodzi już wyłącznie o polskich poddostawców czy serwisowanie amerykańskiego sprzętu. Rząd chce rozmawiać o koprodukcji.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, odpowiedzialna m.in. za zakupy dla armii, mówiła WNP, że rozmowy dotyczące Patriotów wyszły już poza poziom deklaracji politycznych.
Wiceminister była gościem specjalnym EEC Members - spotkania społeczności skupionej wokół Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Patrioty w Polsce. „To nie są tylko rozmowy polityczne”
Polska od dłuższego czasu zabiega o ulokowanie w kraju większej części produkcji związanej z systemami Patriot. Temat był w ostatnich tygodniach przedmiotem kolejnych rozmów polsko-amerykańskich.
Sobkowiak-Czarnecka potwierdziła, że negocjacje weszły już na kolejny poziom.
To nie są tylko rozmowy na szczeblu politycznym, ale też na szczeblu biznesowym i przemysłowym. Nie da się zrobić dobrej umowy zbrojeniowej, jeżeli nie działa się w czworokącie: rząd-rząd, przemysł-przemysł - mówiła wiceminister.
Jej zdaniem zmieniło się także podejście Stanów Zjednoczonych do współpracy przemysłowej z europejskimi sojusznikami.
Powód jest bardzo praktyczny: rosnące zapotrzebowanie na uzbrojenie coraz mocniej obciąża amerykańskie moce produkcyjne.
- Stany Zjednoczone nie wyrabiają ze swoimi zdolnościami produkcyjnymi na potrzeby już nawet nie mówię sojuszników, ale na potrzeby własne. Potrzebują partnera - podkreślała Sobkowiak-Czarnecka.
I właśnie w tej luce Polska widzi swoją szansę.
„Polska przestaje być klientem, zaczyna być partnerem”
Warszawa chce wykorzystać jednocześnie dwa procesy: ogromny wzrost krajowych inwestycji w przemysł obronny oraz europejski program SAFE.
Zdaniem Sobkowiak-Czarneckiej fakt, że Polska kieruje znaczną część nowych zamówień do własnego przemysłu, jest dla partnerów amerykańskich sygnałem, że krajowe zakłady zwiększają kompetencje i mogą stać się partnerem przy bardziej zaawansowanej produkcji.
Dzisiaj do Stanów latamy z konkretną informacją: Polska przestaje być klientem, zaczyna być partnerem - mówiła wiceminister.
Ta zasada ma dotyczyć zresztą nie tylko Amerykanów.
Przy zakupach zagranicznego sprzętu rząd chce coraz mocniej premiować firmy, które włączą do projektów polskich podwykonawców, ulokują nad Wisłą serwis, podejmą koprodukcję albo zainwestują w rozwój kompetencji.
- Nie wybieramy już tylko na podstawie jakości i ceny. Dokładamy kolejne kryteria: czy będziesz miał polskich podwykonawców, centrum serwisowe w Polsce, czy rozważasz koprodukcję, czy zainwestujesz w edukację - wyliczała Sobkowiak-Czarnecka.
Jako przykład wskazała program Orka i wybór szwedzkiej oferty. W Ministerstwie Obrony Narodowej ten sposób prowadzenia postępowania ma być traktowany jako model także dla kolejnych zakupów.
SAFE może przyciągnąć amerykańską produkcję do Polski
Co ciekawe, dodatkowym argumentem w rozmowach z amerykańskimi firmami stał się program SAFE - choć wcześniej mechanizm ten bywał przedstawiany jako rozwiązanie ograniczające dostęp producentów spoza Unii Europejskiej.
Wiceminister przekonywała, że efekt może być odwrotny. Wymogi dotyczące europejskiego pochodzenia produkcji zwiększają bowiem zainteresowanie amerykańskich koncernów ulokowaniem części działalności na terenie UE.
- Kiedy przychodziły do mnie firmy amerykańskie i pytały, czy mogą wziąć udział w SAFE, nie chodziło im o pieniądze. Pieniądze na rynku zbrojeniowym są. Chodziło o to, żeby dostać znaczek „EU Made” - mówiła Sobkowiak-Czarnecka.
Polska chce tę sytuację wykorzystać.
Chętnie będziemy hubem dla amerykańskich firm w Europie – wyjaśniała wiceminister.
Z punktu widzenia Warszawy taki model nie tylko zwiększałby krajowe zdolności produkcyjne, ale jednocześnie pomagał amerykańskim producentom wejść w europejskie mechanizmy zakupowe.
W sprawie Patriotów decyzje mają być blisko
Na razie MON nie ujawnia szczegółów negocjacji dotyczących Patriotów. Wiceminister nie przesądza też ich wyniku. Daje jednak wyraźny sygnał, że rozmowy są już daleko bardziej zaawansowane niż ogólna polityczna deklaracja o chęci współpracy.
Sprawy rozstrzygną się w najbliższych tygodniach. Oczywiście nie powiem, jak idą. Natomiast rozmowy są zaawansowane - mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Jeżeli negocjacje zakończą się powodzeniem, mogłyby otworzyć kolejny etap współpracy polsko-amerykańskiej: od zakupów gotowego sprzętu i udziału polskich firm w jego obsłudze do znacznie większego udziału krajowego przemysłu w produkcji.
Gdzie Polska jest najmniej odporna? Wiceminister wskazuje na społeczeństwo
Patrioty i przemysł obronny były tylko jednym z tematów rozmowy podczas EEC Members.
Sobkowiak-Czarnecka od lipca pełni także funkcję pełnomocniczki rządu ds. wzmacniania odporności państwa. Samą odporność rozumie znacznie szerzej niż wyposażenie wojska.
Obok armii i przemysłu obronnego wymienia obronę cywilną, system alarmowania, bezpieczeństwo lekowe, odporność na dezinformację oraz świadomość obywateli.
I właśnie na poziomie społecznym widzi dziś najwięcej do zrobienia.
- Wciąż mamy najwięcej do zrobienia w tej podstawowej warstwie, czyli warstwie społecznej - mówiła.
Jednym z problemów jest podatność na dezinformację. Drugim - znacznie trudniejszym do odbudowania - zaufanie do instytucji państwa.
Mamy kryzys zaufania obywateli do instytucji państwa - oceniała wiceminister.
Jako przykład podała reakcje na realne alarmy i incydenty bezpieczeństwa, w których brak wiedzy łączył się z dezorientacją. Dla wiceminister Sobkowiak-Czarneckiej to nie jest poboczny problem. W warunkach wojny hybrydowej odporność państwa zależy nie tylko od liczby rakiet, samolotów czy systemów antydronowych, ale także od tego, czy społeczeństwo rozpoznaje zagrożenie i ufa informacjom przekazywanym przez państwo.