Polacy popadają ze skrajności w skrajność. Czas wypełnić "białą przestrzeń" w świecie inwestycji

Hubert Bigdowski • 2026-05-04 17:00
Polaków na rynku inwestycyjnym cechują skrajności. Preferowane są albo ultrabezpieczne obligacje, albo bardzo ryzykowne kryptowaluty. Trzeba zapewnić dostęp do instrumentów pośrednich, jak np. Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI) - wskazywali paneliści podczas debaty "Ogólnokrajowy Kapitał Inwestycyjny" na XVIII Europejskim Kongresie Gospodarczym.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański na konferencji prasowej, na której przedstawił założenia OKI w sierpniu 2025 r.
  • W Polsce najczęściej inwestujemy bardzo bezpiecznie: w obligacje lub listy zastawne, a z drugiej strony coraz popularniejsze są bardzo ryzykowne kontrakty CFD czy kryptowaluty. Pomiędzy nimi jest duża przestrzeń do zagospodarowania. 
  • Aby upowszechnić inwestowanie w aktywa o odpowiednio zbilansowanym stopniu ryzyka potrzebna jest edukacja i rozwinięta paleta produktów inwestycyjnych. 
  • W kontekście samych inwestycji czynnikiem blokującym decyzje inwestycyjne w Polsce jest ograniczona przewidywalność przepisów i nadmiar regulacji.

W obliczu prężnie rozwijającej się gospodarki i bogacenia społeczeństwa niezwykle istotną kwestią jest to, jak mobilizować środki obywateli i instytucji w sposób bezpieczny, przejrzysty i długofalowy – z myślą o finansowaniu inwestycji? Czy Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI) – strategiczny projekt państwa - przekształci krajowe oszczędności w realny kapitał rozwojowy? Jak budować zaufanie społeczne do inwestycji? Jak dobrać odpowiedni instrument do skłonności do ryzyka? Między innymi o tym dyskutowali podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach uczestnicy panelu "Ogólnokrajowy Kapitał Inwestycyjny".

Jak dotrzeć do szerokiego grona? Reklama outdoorowa rozpycha się na rynku

Zanim paneliści poruszyli temat stricte inwestycyjny, odbyła się rozmowa z Iwoną Krzanowską z Digital Network, spółki specjalizującej się tzw. reklamie outdoorowej. Ten typ reklamy może przyczynić się rozpowszechniana edukacji inwestycyjnej i szerzenia tzw. bakcyla inwestowania w społeczeństwie. 

- Outdoor jest postrzegany jako medium przyszłości, a obecnie jeden z najszybciej rozwijających się mediów. Digital out of home daje możliwość bardzo elastycznego reagowania na potrzeby rynku, na komunikowanie się w przestrzeniach miejskich - stwierdziła Krzanowska. 

W jej opinii zaletą tego typu reklamy rozmieszczanej w przestrzeniach miejskich jest jej naturalność i nieinwazyjność. Dzięki temu outdoor jest skuteczny w dotarciu do szerokie grona. 

- Dzisiaj w Polsce outdoor stanowi już trzydzieści procent całej wartości branży outdoorowej. Na świecie to jest pięćdziesiąt procent. Szybko gonimy rynki rozwinięte. To przyszłość. Wystarczy popatrzeć na Stany Zjednoczone, jak tam wygląda rynek outdoorowy. Jest przepełniony reklamą digitalową, która pozwala w czasie realnym wyświetlać komunikaty. Outdoor daje możliwość bardzo szybkiego dotarcia z dużymi zasięgami do szerokiej grupy odbiorców - mówiła Krzanowska.

Iwona Krzanowska, Head of Key Clients w Screen Network Fot: PTWP Iwona Krzanowska, Head of Key Clients w Screen Network Fot: PTWP

Nadmierne przepisy i regulacje, czyli to, czego inwestorzy nie lubią

W kontekście rozmów o kapitale inwestycyjnych nie sposób ominąć tematyki samych inwestycji, nie tyle na rynku kapitałowym, ale w gospodarce ogólnie. Wojciech Sieńczyk z ING Banku Śląskiego wskazał na dwa aspekty wpływające na ten relatywnie niski poziom inwestycji, odnosząc się do doświadczeń z klientami zamożnymi. 

- Pierwszy to specyficzna sytuacja Polski, czyli ograniczona przewidywalność przepisów i regulacji, która blokowała decyzje inwestycyjne. To bardzo często wymieniane przez klientów. Drugi aspekt to historia ostatnich trzydziestu pięciu lat. Jesteśmy krajem na dorobku. Pierwsze lata rynku kapitałowego to było kreowanie kapitału na cele konsumpcyjne. Teraz wracamy do dyskusji o inwestowaniu i deregulacji rynku - mówił wiceprezes ING. 

Odniósł się również do samego rynku kapitałowego w kontekście projektu Osobistych Kont Inwestycyjnych.

- OKI zwiększy zaangażowanie klientów w giełdę, co uczyni ją atrakcyjniejszą dla podmiotów, w tym zagranicznych. Mamy za duży udział depozytów w strukturze oszczędności klientów, ale proces się zmienia. W segmentach zamożnych depozyty stanowią około pięćdziesięciu procent, a produkty inwestycyjne drugie pięćdziesiąt. Im klient mniej zamożny, tym więcej depozytów - komentował Sieńczyk.

Wojciech Sieńczyk, wiceprezes zarządu, ING Bank Śląski SA  Fot: PTWP Wojciech Sieńczyk, wiceprezes zarządu, ING Bank Śląski SA Fot: PTWP

OKI jako uzupełnienie narzędzi emerytalnych i szansa na migracje kapitału

Zastępca przewodniczącego KNF Dariusz Adamski wskazał z kolei na dość niskie zaufanie Polaków do rynku, warunkowane przez ryzyka polityczne. 

- Polacy mają niskie zaufanie ze względu na ryzyka polityczne. Wybory i spółki Skarbu Państwa generują dodatkowe problemy. OKI jest uzupełnieniem produktów emerytalnych, które są priorytetem - wymieniał Adamski.

Wskazał przy tym na dużą rozbieżność, jeżeli chodzi o skłonność do ryzyka wśród inwestujących.

- Duża część osób, które coś odłożyły, inwestuje bardzo bezpiecznie: w obligacje Skarbu Państwa, listy zastawne lub trzyma pieniądze na depozytach. Z drugiej strony rośnie grupa inwestująca spekulacyjnie, np. w kontrakty CFD, krypto. Pomiędzy nimi jest duża przestrzeń niezagospodarowana - produktywne inwestycje z umiarkowanym ryzykiem. Potrzeba więcej klas aktywów produktywnych z wyższym ryzykiem i wyższymi zwrotami. Ta klasa jest póki co niedorozwinięta - powiedział Adamski. 

Dariusz Adamski, zastępca przewodniczącego, Komisja Nadzoru Finansowego Fot: PTWP Dariusz Adamski, zastępca przewodniczącego, Komisja Nadzoru Finansowego Fot: PTWP

Maciej Bitner, szef zespołu analiz regulacyjnych GPW, uważa, że narzędziem, które wypełni lukę między depozytami a bardzo ryzykownymi kryptowalutami jest OKI. 

- OKI ma wygenerować bodziec do inwestowania na rynku kapitałowym, między depozytami a krypto. To rozsądny pomysł na zachętę do zmiany strategii lokowania środków z depozytów, które nominalnie dają bezpieczeństwo, ale nie chronią przed inflacją i mają ograniczoną zdolność pomnażania majątku. W Polsce ponad pięćdziesiąt procent aktywów finansowych to depozyty, a w Szwecji dwanaście procent, reszta to instrumenty rynku kapitałowego - wskazał Bitner.

Maciej Bitner szef zespołu analiz regulacyjnych, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie  Fot: PTWP Maciej Bitner szef zespołu analiz regulacyjnych, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie Fot: PTWP

Pieniądze leżące na depozytach mają pracować dla gospodarki

Wiceprezes Alior Banku Jacek Iljin został zapytany o potencjalny odpływ pieniędzy z bankowych depozytów.

- Nie boimy się odpływu depozytów, bo limit stu tysięcy złotych to relatywnie niewiele, blisko depozytów. To proces budowania oszczędności. To przyszłość sektora bankowego, rozwój inwestycji jako dystrybutora produktów inwestycyjnych. Myślę, że Polacy postępują racjonalnie, biorąc pod uwagę doświadczenia życiowe i historię GPW. Zmiana przekonań milionów Polaków to długofalowy proces - mówił wiceprezes Alior Banku. 

Jacek Iljin wiceprezes zarządu, Alior Bank Fot: PTWP Jacek Iljin wiceprezes zarządu, Alior Bank Fot: PTWP

Magdalena Ramatowska, dyrektorka Pionu Bankowości Inwestycyjnej w PKO BP, wskazała, że OKI to de facto portfel produktów, który pokazuje paletę możliwości inwestycyjnych, dzięki czemu pomaga oswajać ryzyko.

- Portfelowy charakter OKI to największa nadzieja i siła tego instrumentu - mówiła ekspertka.

- Chcielibyśmy przy okazji OKI  zastosować odwrócone MiFID (europejska dyrektywa dotycząca rynku instrumentów i produktów finansowych - przyp. red.), by pokazać klientowi profil ryzyka i niedopasowanie między jego absorpcją ryzyka a tym, gdzie lokuje oszczędności. Wierzymy w OKI bardzo mocno, to dobry moment, kredyty do depozytów to około sześćdziesiąt procent, w bilansach banków dominują papiery skarbowe, a aktywa pracujące to mniej niż połowa. Musimy zmobilizować depozyty, by pracowały na rzecz gospodarki - podkreśliła Ramatowska. 

Magdalena Ramatowska, dyrektor Pionu Bankowości Inwestycyjnej, PKO Bank Polski Fot: PTWP Magdalena Ramatowska, dyrektor Pionu Bankowości Inwestycyjnej, PKO Bank Polski Fot: PTWP

Artur Trela, prezes TFI PZU, wskazał na czynnik, który blokuje napływ kapitału do funduszy akcyjnych w Polsce. 

Artur Trela, prezes zarządu, TFI PZU SA Fot: PTWP Artur Trela, prezes zarządu, TFI PZU SA Fot: PTWP

- Zeszłoroczne napływy do funduszy inwestycyjnych wyniosły około 50 mld, do akcyjnych napłynęła kropla. Konsekwencją braku ponoszenia ryzyka jest koszt utraconych możliwości - w zeszłym roku indeksy na GPW zanotowały wzrosty o kilkadziesiąt procent, a inwestorzy z tego de facto nie skorzystali - mówi Trela.

W jego opinii jedną z przeszkód jest kształt ankiety MiFID.

- MiFID jest przeszkodą w oferowaniu funduszy akcyjnych. Powoduje absurdy jak chociażby taki, że jeżeli ktoś nie inwestował do tej pory w akcje to my - jako fundusz - nie możemy mu zaproponować tego typu produktów - wskazał Trela. 

 

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.