- Polska prowadzi zaawansowany dialog z Niemcami w obszarze energetyki. Bardzo obiecujący jest wspólny polsko-niemiecki projekt energetyczny, który zakłada połączenie polskiego Zgorzelca i niemieckiego Goerlitz jednym systemem ciepłowniczym – podkreślił prezes Polsko-Niemieckiej Izby Handlowo-Przemysłowej (AHK) Lars Gutheil.
- Niemcy podążają inną ścieżką niż Polska w zakresie transformacji energetycznej, ale z biznesowego punktu widzenia nie widzę żadnych przeszkód we współpracy – zaznaczył prezes AHK.
- Więcej na temat współpracy gospodarczej pomiędzy Polską a Niemcami będziemy mówić podczas sesji Forum Współpracy gospodarczej: Polska-Niemcy w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Prezes Polsko-Niemieckiej Izby Handlowo-Przemysłowej Lars Gutheil Licencja: Materiały prasowe / AHKBiorąc pod uwagę obecny kryzys paliwowy związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie, jakie są możliwe rozwiązania w budowaniu odporności poprzez współpracę polsko-niemiecką zarówno na poziomie bilateralnym jak również UE?
- Najważniejszym czynnikiem zwiększającym odporność jest osiągnięcie niezależności energetycznej. Uważam, że obecny kryzys pokazuje, jak bardzo nadal jesteśmy uzależnieni od paliw kopalnych. Oczywiście w Europie trwa proces przechodzenia na energię odnawialną, jednak – moim zdaniem – obecne zawirowania uwidaczniają, jak istotne jest przyspieszenie transformacji w kierunku rozwiązań opartych w większym stopniu na własnej produkcji energii odnawialnej.
Jeśli mówimy o współpracy między państwami, to kraje sąsiednie, takie jak Polska i Niemcy, są naturalnymi partnerami w tym procesie.
Istnieją dobre przykłady tej symbiozy. Uważam ponadto, że możemy uczyć się od siebie nawzajem sposobów dywersyfikacji źródeł energii, a także surowców energetycznych wykorzystywanych do jej wytwarzania. Ważne jest, aby jak najszybciej ograniczyć wykorzystanie importowanych źródeł energii kopalnej, a w zamian konsekwentnie stawiać na rozwój własnych, przyjaznych dla klimatu rozwiązań. Moim zdaniem przyszłościowe są interkonektory, takie jak planowany Baltic WindConnector, transgraniczna integracja energii odnawialnej, a także wspólne projekty w dziedzinie wodoru.
Coraz bardziej na znaczeniu zyskuje współpraca polsko- niemiecka w obszarze energetycznym - spójrzmy na Siemens Gamesa. To właśnie ta firma w znacznym stopniu przyczynia się do rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce, dostarczając chociażby turbiny do wielu projektów w ramach rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Mamy również firmę Nordex, która realizuje obecnie projekty farm wiatrowych w Niemczech i w Polsce. W ramach umowy Tauronu z Nordex powstaje projekt Orla, w którym niemieckie firmy pomagają w budowie farm wiatrowych.
Bardzo obiecujący jest również wspólny polsko-niemiecki projekt energetyczny, który zakłada połączenie polskiego Zgorzelca i niemieckiego Goerlitz jednym systemem ciepłowniczym. W tym projekcie wykorzystuje się pompy ciepła, biomasę i energię słoneczną w celu ukierunkowanego ograniczenia emisji dwutlenku węgla w zakresie dostaw ciepła.
Jednak trzeba brać pod uwagę również pewne ograniczenia związane ze stabilnością energii odnawialnej. W Hiszpanii np. doszło do black-out’u… Z kolei Niemcy zrezygnowały całkowicie z rozwoju energii atomowej. Czy to był błąd i istnieje możliwość powrotu do atomu?
- Otwartym pytaniem pozostaje kwestia, czy słuszne było wyłączenie ostatnich elektrowni jądrowych w samym środku kryzysu energetycznego. Jedno jest jednak pewne: Niemcy nie powrócą do energii jądrowej. Nie zmienia to faktu, że istnieją niemieckie firmy, które naprawdę dobrze znają się na technologii. Nawet jeśli w Niemczech nie buduje się dużych elektrowni jądrowych, to w przyszłości może pojawić się zapotrzebowanie na SMR-y. Również synteza jądrowa - jako innowacyjne rozwiązanie w zakresie wytwarzania energii elektrycznej w przyszłości - jest przedmiotem intensywnych badań w Niemczech. Jednak jej komercyjne wykorzystanie nie nastąpi przed 2040 rokiem.
Polska i Niemcy podążają inną ścieżką w zakresie transformacji energetycznej. Nie blokuje to jednak biznesu
Niemcy podążają inną ścieżką niż Polska w zakresie transformacji energetycznej, jednak z biznesowego punktu widzenia nie widzę żadnych przeszkód we współpracy. Dostrzegamy duży potencjał także w innych obszarach, takich jak fotowoltaika, w której niemieckie firmy odgrywają istotną rolę.
R.Power jest wiodącym deweloperem farm solarnych w Polsce, a jednocześnie realizuje projekty w Niemczech. Widzimy więc, że współpraca działa w obie strony – firmy funkcjonują na obu rynkach.
Niezwykle ważne jest również rozbudowa i modernizacja sieci. Niemieckie przedsiębiorstwa dysponują wyjątkową wiedzą specjalistyczną w zakresie planowanej infrastruktury inteligentnych sieci, na przykład w dziedzinie automatyzacji sieci, inteligentnych transformatorów i systemów sterowania informatycznego.
W ostatnich latach temu tempo wzrostu gospodarczego niemieckiej gospodarki trochę spadło. Jak gospodarka niemiecka może pozostać atrakcyjnym partnerem?
- Obroty handlowe między Niemcami a Polską wynoszą 180 miliardów euro. Polska odnotowuje znaczny wzrost, wbrew niektórym trendom, i obecnie pozostaje w tyle za Francją jedynie o 4 miliardy euro. Istnieje więc duża szansa, że Polska wkrótce wyprzedzi Francję i stanie się czwartym najważniejszym partnerem handlowym Niemiec.
Popyt w Polsce na niemieckie produkty pozostaje wysoki, co wynika również ze wzrostu siły nabywczej w Polsce. Niemieckie produkty cieszą się niezmiennym popytem, a Polska rozwija się tak dynamicznie, że coraz bardziej wyróżnia się jako rynek zbytu.
Czasy, gdy niemieckie inwestycje koncentrowały się wyłącznie na taniej produkcji, dawno minęły – dziś mamy do czynienia z wysokiej jakości współpracą, w którą coraz bardziej angażują się polskie przedsiębiorstwa. Niemiecki koncern Bayer zatrudnia w swoim centrum informatycznym w Warszawie 500 wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy w ramach globalnych struktur firmy opracowują m.in. rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji, współpracując przy tym także z Indiami.
Niemiecki przemysł motoryzacyjny przechodzi kryzys. Nie obawia się jednak utraty pozycji
Oczywiście mamy przejściowe turbulencje w niektórych obszarach. Motoryzacja to sektor, w którym Niemcy są niezwykle silne. Co trzeci europejski samochód jest produkowany przez niemieckiego producenta. Każda zmiana wpływająca na motoryzację dotyka Niemiec bardziej niż jakiegokolwiek innego kraju w Europie. Obecnie branża ta przechodzi poważny kryzys, a wraz z nią sektory powiązane, takie jak przemysł chemiczny czy maszynowy. Istnieje również wiele innych obszarów, na które ma to bezpośredni wpływ.
Jestem jednak nadal przekonany, że Niemcy są silne w tej dziedzinie. Przechodzimy przez bardzo bolesny proces transformacji, w wyniku którego tracimy wiele miejsc pracy. Kluczową kwestią będzie utrzymanie przemysłu w Europie i w kraju, a także zachowanie innowacyjności.
Jednak kiedy rozmawiam z firmami motoryzacyjnymi, są one raczej optymistyczne co do pozycji Niemiec. Oczywiście konkurencja ze strony Chin staje się coraz większa. Chiny wprowadzają na rynek dotacje oraz oferują bardzo niskie ceny.
To skąd ten optymizm?
- Niemiecki biznes nadal oferuje wysoko zaawansowane technicznie produkty. Już dawno przestało się mówić o wielokrotnie krytykowanym opóźnieniu w dziedzinie pojazdów elektrycznych – obecnie niemieckie pojazdy również w tym segmencie reprezentują najnowocześniejszy poziom technologiczny. W ubiegłym roku koncerny motoryzacyjne, takie jak BMW i Volkswagen, odnotowały w Polsce dwucyfrowy wzrost sprzedaży.
To dlaczego w Niemczech nastąpiło pewne załamanie w gospodarce?
- Niemcy borykały się ostatnio z niską konsumpcją prywatną i, co oczywiste, z poważnymi trudnościami w sektorze przemysłowym. Jest to rynek w ogromnym stopniu uzależniony od eksportu, na który szczególnie dotkliwie wpływają obecna sytuacja geopolityczna oraz konkurencja z Azji. Obecnie obserwujemy jednak ożywienie gospodarcze, a także podejmowane są działania mające na celu obniżenie kosztów energii. Niemniej jednak potrzebujemy dalszych działań w zakresie ulg podatkowych i ograniczenia biurokracji.
Ma Pan na myśli poziom krajowy czy unijny?
- Oba, ale przede wszystkim krajowy. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby na przykład wprowadzenie lepszych możliwości amortyzacji dla przedsiębiorstw, aby zwiększyć atrakcyjność inwestycji w nowe maszyny i urządzenia. Należy znacznie przyspieszyć procesy, aby obniżyć koszty, ale także szybciej realizować znaczące projekty. Żeby zaradzić niedoborowi wykwalifikowanych pracowników, potrzebne są działania ułatwiające wejście na rynek pracy oraz zwiększające aktywność zawodową np. kobiet.
Na poziomie europejskim dostrzegam potrzebę dalszego wzmocnienia rynku wewnętrznego i europejskich łańcuchów dostaw. Ustawa o przyspieszeniu przemysłowym (Industrial Accelerator Act - IAA) zmierza w tym kierunku, ale jej wprowadzenie nie może trwać zbyt długo. Jednocześnie sensowne byłoby ściślejsze współdziałanie na poziomie europejskim w takich kwestiach, jak innowacje, wspólna rozbudowa infrastruktury energetycznej, a także bezpieczeństwo i obrona. Pozwala to nie tylko obniżyć koszty, ale jest też znacznie skuteczniejsze. Również w tym przypadku obowiązuje zasada: nie coraz więcej regulacji i ograniczeń, ale mniej!
Model współpracy gospodarczej Polski i Niemiec dotychczas opierał się głównie na inwestycjach niemieckich w Polsce? Czy nadszedł czas żeby ten trend odwrócić i zwiększyć udział polskich inwestycji na rynku niemieckim?
- Oczywiście, jeśli spojrzymy wyłącznie na kwoty inwestycji, w pewnym sensie mamy do czynienia z nierównowagą: niemieckie firmy zainwestowały 50 miliardów euro w Polsce oraz stworzyły ponad 483 tys. bezpośrednich miejsc pracy i generują 3,7 procent polskiego PKB. Polskie firmy natomiast zainwestowały w Niemczech ponad dwa miliardy euro, i stworzyły około 10 tys. miejsc pracy. Jednak charakter tej współpracy uległ całkowitej zmianie. Coraz częściej mamy do czynienia z partnerstwami technologicznymi. Obie strony już dawno zaczęły traktować się na równi.
Polskie firmy zaczęły przejmować niemieckie MŚP. Pojawiają się ciekawe przykłady
Widzimy także, że polskie firmy zaczynają kupować i przejmować niemieckie małe i średnie przedsiębiorstwa. Są na to dobre przykłady np. Grupa Nowy Styl, która przejęła niemiecką firmę rodzinną Kusch+Co. Polski Wielton kupił firmę Langendorf. Z kolei producent wyrobów czekoladowych Gubor został nabyty przez polską Grupę Colian.
Polskie firmy są obecnie bardziej konkurencyjne niż kilka lat temu. Uważam, że to bardzo pozytywny trend – sytuacja zmienia się w obie strony.
***
Artykuł powstał w ramach współpracy z Polsko-Niemiecką Izbą Handlowo-Przemysłową