- Trwa dyskusja nad wprowadzeniem zasad polish content w największych inwestycjach publicznych – od CPK po energetykę jądrową – która ma premiować firmy realnie obecne w Polsce: zarządzające stąd projektami, posiadające tu zasoby i płacące podatki.
- Jak podkreśla w rozmowie z WNP Wojciech Trojanowski, członek zarządu firmy Strabag, „nie możemy dłużej być zbyt otwartym rynkiem dla firm z zewnątrz”. Jego zdaniem mechanizm local content to nie protekcjonizm, lecz inwestycja w bezpieczeństwo i długofalowy potencjał rynku.
- Dzielenie dużych kontraktów – jak w przypadku CPK – może zwiększyć udział polskich firm, o ile ma uzasadnienie funkcjonalne. Kluczowe będzie takie zaprojektowanie regulacji, by wzmacniały konkurencję i stabilność rynku, a nie prowadziły do jego nadmiernego rozdrobnienia.
- Mnie bardzo cieszy ta dyskusja na temat polish content czy local content, bo mając przed sobą tak duże plany inwestycyjne - których część już jest realizowana, jak budowa CPK, pierwszej elektrowni jądrowej czy rozbudowa kolei - powinniśmy rozmawiać o firmach i podmiotach, które mają potencjał w Polsce i płacą u nas podatki. Te inwestycje realizowane są przecież z kieszeni polskich i europejskich podatników - mówi WNP Wojciech Trojanowski, członek zarządu spółki Strabag, z którym rozmawialiśmy podczas konferencji EEC Trends.
Rynek dojrzał do zmiany. Koniec z myśleniem tylko o najniższej cenie
Pytany, czy rynek rzeczywiście dojrzał do tego, by inaczej niż dotąd myśleć o kryteriach przetargowych, nie ma wątpliwości.
- Nasz rynek budowlany jest na tyle dojrzały, a Polska jest na tyle dużym placem budowy, że nie możemy dłużej być zbyt otwartym rynkiem dla firm z zewnątrz - podkreśla.
Jak zaznacza, nie chodzi o prosty podział na firmy „polskie” i „zagraniczne”, lecz o realną obecność gospodarczą. W Polskim Związku Pracodawców Budownictwa wypracowano definicję podmiotu krajowego, która - jego zdaniem - może być punktem odniesienia dla regulatorów.
Mówimy o zarządzaniu w Polsce, o zasobach w Polsce, o płaceniu w Polsce podatków. Taka firma musi być aktywną częścią naszego rynku. To jest najważniejsze - wylicza Trojanowski.
To nie protekcjonizm, lecz inwestycja w potencjał
Krytycy koncepcji polish content ostrzegają przed protekcjonizmem. Zdaniem naszego rozmówcy to uproszczenie.
- Obecnie to polskie firmy dają referencyjne projekty na inne rynki zagraniczne. Widzę to również u nas – Strabag w Polsce, będący jednym z liderów rynku, daje naszym spółkom-córkom referencje w zakresie podobnych inwestycji, które zrealizowaliśmy u nas w kraju. A jest tego sporo – dodaje Wojciech Trojanowski.
Polska nie budowała dotąd elektrowni jądrowej ani lotniska hubowego tej skali, jaką ma mieć CPK. Ale jak zaznacza Trojanowski - kompetencje w Polsce są.
- Oczywiście nie były budowane w Polsce takie projekty jak elektrownia jądrowa czy lotnisko hubowe. Ale jeżeli rozłożyć te inwestycje na części pierwsze, to polscy inżynierowie nie mają się czego wstydzić - mówi.
W tym ujęciu premiowanie firm trwale obecnych w kraju oznacza nie tyle ochronę rynku, ile budowanie jego zdolności do realizacji coraz bardziej zaawansowanych projektów, a - w konsekwencji - także do ekspansji zagranicznej.
Przewaga dla tych, którzy są u nas „na stałe”
Dla takich firm jak Strabag - inwestujących w Polsce od lat w kadry, sprzęt i zaplecze techniczne - dobrze zaprojektowany mechanizm polish content może oznaczać wzmocnienie pozycji wobec podmiotów pojawiających się w kraju wyłącznie przy okazji pojedynczego przetargu.
Model, w którym o przewadze decyduje trwała obecność, płacenie podatków i utrzymywanie zasobów w Polsce, premiuje strategię długoterminową. Jednocześnie ogranicza ryzyko sytuacji, w której wykonawca po zakończeniu kontraktu znika z rynku, pozostawiając lokalnym podwykonawcom i inwestorowi problemy operacyjne.
Jednym z praktycznych narzędzi wzmacniania local content jest dzielenie dużych kontraktów na mniejsze części. Spółka CPK deklaruje, że w ten sposób chce umożliwić szerszy udział polskich firm w realizacji projektu.
Czy to słuszna droga?
- Ważne, żeby pamiętać, by te kontrakty i ich dzielenie miały pewne uzasadnienie funkcjonalne. Myślę, że obecnie tak się dzieje - ocenia Trojanowski.
Jak dodaje, trudno mówić o nadmiernym rozdrobnieniu, skoro sam kontrakt na budowę terminala CPK ma wartość około 2 mld euro.
- To dalej jest ogromny kontrakt. Myślę, że zamawiający – jakim jest spółka CPK – słusznie robią: nie da się wszystkiego zlecić jednemu konsorcjum. Potrzebujemy zasobów wielu wykonawców - wskazuje.
Local content a szeroko pojęte bezpieczeństwo
W ocenie Trojanowskiego w dyskusji o local content nie można pomijać jeszcze jednego aspektu: bezpieczeństwa.
Patrząc na ostatnie dwa lata – na prawodawstwo, ale i praktyki głównych zamawiających – Polska jest liderem w dbaniu o lokalne firmy, zwłaszcza gdy porównujemy sytuację z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej. W tym kontekście ważny jest także aspekt bezpieczeństwa. Infrastruktura, którą obecnie budujemy w Polsce, to infrastruktura podwójnego znaczenia: to, kto ją buduje i ma dostęp do wiedzy z nią związaną, też ma znaczenie - podkreśla.