Polska wykorzysta SAFE nie tylko do zakupów. "Będziemy reklamować nasze produkty zbrojeniowe"

Rafał Lesiecki • 2026-02-09 19:36
Skoro będziemy mieli wspólne zamówienia obronne z innymi państwami Unii Europejskiej, to nie chcę jechać i zobaczyć, co mi Francuz czy Niemiec położy na stole, tylko ruszamy w tournée po Europie reklamować nasze produkty zbrojeniowe – mówiła podczas EEC Trends Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE, czyli unijnych pożyczek na obronność.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka jest pełnomocnikiem rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, czyli unijnego programu SAFE
  • Ministerstwo Aktywów Państwowych deklaruje, że razem z resortem rozwoju stara się tak łączyć państwowy i prywatny przemysł, aby nie było huraoptymizmu, że każdy może zarobić na przemyśle obronnym. MAP przestrzega też przed przeskalowaniem produkcji.
  • - SAFE, czyli unijny program niskooprocentowanych pożyczek na obronność, to nie tylko zastrzyk finansowy, ale także przewidywalność produkcji do 2030 roku – zwrócił uwagę na konferencji EEC Trends Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za państwową zbrojeniówkę.
  • - Unijne środki z programu SAFE to nie powód, by sprowadzać do Polski produkty z zagranicy, lecz okazja, by sprzedawać polskie wyroby za granicą – zapewniała minister w kancelarii premiera Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

W poniedziałek w Warszawie odbyła się konferencja EEC Trends, która stanowi wstęp do Europejskiego Kongresu Gospodarczego. W wydarzeniu nie mogło zabraknąć dyskusji na temat bezpieczeństwa, obronności i związanej z nimi roli przemysłu. Wzięli w niej udział m.in. przedstawiciele prywatnych i państwowych firm sektora obronnego oraz administracji rządowej.

Odpowiedzialny za państwowe spółki obronne wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota z Lewicy zapewniał, że o współpracy z kierowanym przez Andrzeja Domańskiego resortem rozwoju, który z kolei nadzoruje prywatne spółki tej branży.

Bardzo mocno integrujemy razem z ministrem Domańskim tę współpracę z przemysłem prywatnym. Staramy się łączyć to w taki sposób, żeby właśnie nie było tej fali huraoptymizmu, że każdy może zarobić na przemyśle obronnym, bo nie każdy może zarobić – powiedział Gołota.

Jak dodał, "to, że komuś się wydaje, że jak dzisiaj produkuje wanny, to jutro będzie produkował coś dla przemysłu zbrojeniowego, bo tam są pieniądze, to tak nie jest".

- Przestrzegamy też przed przeskalowaniem produkcji – dodał Gołota.

SAFE i Orka zmieniają sposób mówienia o zakupach dla wojska

Podkreślał też znaczenie dwóch związanych z obronnością programów – SAFE i Orka. SAFE to program niskooprocentowanych pożyczek na obronność zaciąganych przez Unię Europejską w łącznej wysokości 150 miliardów euro, z czego 43,7 mld euro ma przypaść Polsce.

Orka to z kolei program zakupu okrętów podwodnych, w którym w listopadzie rząd wskazał Szwecję jako dostawcę, z którym teraz negocjowane są szczegóły umowy.

- SAFE i Orka to są dwa programy, które zmieniły sposób mówienia o zamówieniach dla sił zbrojnych, dlatego że oprócz Ministerstwa Obrony Narodowej zostały w to włączone inne resorty. Stały się to programy rządowe – ocenił Gołota.

Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota (w środku) Fot: Joanna Matuszyńska / PTWP Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota (w środku) Fot: Joanna Matuszyńska / PTWP

"Planujemy wzmocnić swoje zdolności produkcyjne"

Zwrócił też uwagę na rządowe szacunki, według których prawie 90 procent środków, jakie Polska otrzyma w ramach unijnej pożyczki w programie SAFE, zostanie ulokowanych w polskim przemyśle. – Tego nam brakowało nie tylko w kontekście pieniędzy, brakowało nam tego przede wszystkim w kontekście stabilności rozwoju, przewidywalności produkcji – powiedział.

Dodał, że jeżeli doliczyć do tego środki zaplanowane na obronność w budżecie państwa, "to mamy realne pieniądze, za które nie planujemy tak jak kiedyś pojechać na jeden albo inny kontynent i nakupić sprzętu z półki, bo tak jest najłatwiej, tylko planujemy wzmocnić swoje zdolności produkcyjne".

– Będziemy tutaj projektowali, tutaj budowali nie tylko dlatego, że daje nam to wzrost gospodarczy, że daje to podatki, miejsca pracy, również dlatego, że daje nam to suwerenność gospodarczą, suwerenność przemysłową, a w przyszłości im więcej będziemy mieli sprzętu, im lepszy sprzęt, im więcej polski przemysł obronny dostarczy naszym siłom zbrojnym, tym mniej też będziemy mieli dylematów z utrzymaniem tego i serwisowaniem, bo jeżeli my to wyprodukujemy, to my wiemy, jak to serwisować i pieniądze na serwisowanie zostaną tutaj w kraju – wyliczał Gołota.

Czas rozprawić się z mitami na temat SAFE

Z kolei pełnomocniczka rządu do spraw programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zaznaczyła, że czas rozprawić się z paroma mitami dotyczącymi mechanizmu SAFE.

Podkreślała, że SAFE jest instrumentem finansowym, a wydatki obronne nadal będą finansowane także z budżetu państwa oraz z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, za pomocą którego państwo finansuje zakupy dla wojska z kredytów i pożyczek, rzadziej z obligacji.

Mechanizm SAFE w części to są dodatkowe pieniądze, w części nie. Dlaczego w części tak, a w części nie? Bo wynegocjowaliśmy z Komisją Europejską, że część kontraktów już zawartych pomiędzy majem zeszłego roku a majem tego roku możemy refinansować z mechanizmu SAFE. Część to są faktycznie projekty nowe – przypomniała Sobkowiak-Czarnecka.

Podkreślała, że przy okazji SAFE wspierani są polscy przedsiębiorcy. Tworząc bowiem listę przedsięwzięć do sfinansowania z tego źródła, polscy urzędnicy nie tylko sprawdzali, czy spełniony jest wymóg, by co najmniej 65 proc. komponentów w sprzęcie pochodziło od producentów w Unii Europejskiej i kilku innych krajach.

– Także było dla nas ważne, które z tych zamówień możemy realizować w polskim przemyśle zbrojeniowym. Tak doszliśmy do tych słynnych 89 procent zainwestowanych w polskim przemyśle zbrojeniowym – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.

Podkreślała, że unijne środki z programu SAFE to nie powód, by sprowadzać do Polski produkty z zagranicy, lecz okazja, by sprzedawać polskie wyroby za granicą.

Skoro mamy już mieć wspólne zamówienia z innymi państwami członkowskimi, to ja nie chcę, za przeproszeniem, jak to zawsze było, jechać i zobaczyć, co mi Francuz czy Niemiec położy na stole, tylko my z ministrem Gołotą ruszamy w tournee po Europie reklamować nasze produkty zbrojeniowe, bo ja bym chciała, żebyśmy w tych wspólnych zakupach mieli przede wszystkim nasze produkty, które zaczynamy oferować innym państwom członkowskim – zapowiedziała Sobkowiak-Czarnecka.