Polska zbrojeniówka rusza po zagraniczne kontrakty. Rząd negocjuje kolejne umowy

Aleksandra Helbin • 2026-08-28 16:03
Rekordowe zamówienia rozkręcają produkcję polskiej zbrojeniówki, ale rząd już przygotowuje ją na moment, gdy boom zamówień wyhamuje. - Najtrudniejsze będzie takie przemyślenie polityki państwa i naszej polityki eksportowej, żeby te moce produkcyjne, które rozbudujemy, miały co robić później - mówi WNP Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych. Trwają rozmowy o kolejnych kontraktach zagranicznych.
- Najtrudniejsze jest dziś takie ułożenie dalszej polityki państwa i naszej polityki eksportowej, żeby moce produkcyjne, które teraz rozbudujemy, nie zostały później niewykorzystane, a zatrudnieni ludzie mieli pracę i perspektywy rozwoju - mówi Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych.
  • Rząd zakłada, że po obecnej fali krajowych zamówień rozbudowane moce przemysłu obronnego mają pracować także na eksport.
  • Konrad Gołota mówił WNP podczas spotkania EEC Members, że kolejne wspólne zamówienia z zagranicznymi partnerami są już negocjowane.
  • Polska zbrojeniówka ma szukać rynków m.in. w Wietnamie i Indiach.
  • Wiceminister wskazał, że przychody części spółek PGZ rosną już o dziesiątki procent, a zatrudnienie zwiększa się o tysiące osób.
  • O kwestiach najważniejszych dla polskiej zbrojeniówki będziemy dyskutować podczas konferencji "Przemysł dla obronności", która 14 października 2026 r. zostanie zorganizowana w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Jeszcze niedawno jednym z głównych problemów polskiego przemysłu obronnego był brak dużych i przewidywalnych zamówień.

Dziś sytuacja się odwróciła. Kontrakty są, ale wyzwaniem staje się szybkie zwiększanie produkcji, zabezpieczenie dostaw komponentów i rozbudowa zaplecza kadrowego.

Równolegle pojawia się jednak pytanie znacznie ważniejsze z punktu widzenia gospodarki: co stanie się z nowymi liniami produkcyjnymi i tysiącami pracowników, gdy największa fala zamówień dla polskiej armii zacznie wygasać?

Konrad Gołota, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, przekonywał w rozmowie z WNP, że właśnie tutaj znajduje się dziś jedno z najważniejszych wyzwań dla państwa i branży.

Rozmowa odbyła się podczas EEC Members, spotkania społeczności skupionej wokół Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Wiceminister był jednym z gości specjalnych wydarzenia.

 

Zamówień nie brakuje. Zbrojeniówka musi zwiększyć skalę

Skala kontraktów zawieranych w ostatnich miesiącach oznacza dla krajowych producentów konieczność szybkiego zwiększenia możliwości produkcyjnych. Nie chodzi tylko o same linie technologiczne. Potrzebni są ludzie, komponenty i pewne miejsce w łańcuchach dostaw.

Wiceminister Gołota zapewniał, że te możliwości były analizowane już przed podpisaniem umów.

Żeby podpisać te kontrakty, trzeba było wykonać tytaniczną pracę, jeżeli chodzi już nie tylko o negocjowanie poszczególnych warunków, ale o określenie swoich zdolności produkcyjnych, o zablokowanie miejsca w łańcuchach dostaw komponentów, bo przecież nie wszystko produkujemy w Polsce - mówił.

Dlatego większym wyzwaniem będzie nie samo wykonanie obecnych zamówień, ale to, co wydarzy się później.

- Najtrudniejsze jest dziś takie ułożenie dalszej polityki państwa i naszej polityki eksportowej, żeby moce produkcyjne, które teraz rozbudujemy, nie zostały później niewykorzystane, a zatrudnieni ludzie mieli pracę i perspektywy rozwoju. Chodzi o to, żeby razem z nimi dalej rozwijał się cały przemysł - mówił wiceminister Gołota.

Zbrojeniówka rośnie. Musi mieć co produkować za kilka lat

Już dziś boom zamówieniowy widać w wynikach spółek. Jak wyliczał wiceminister, przychody Polskiej Grupy Zbrojeniowej wzrosły rok do roku o 33 proc., Mesko o 42 proc., Huty Stalowa Wola o 63 proc., a Dezametu aż o 307 proc.

Za wzrostem produkcji idzie też zatrudnienie. Konrad Gołota mówił o 1600 dodatkowych pracownikach. W PGZ Stoczni Wojennej zatrudnienie miało w ciągu trzech lat zwiększyć się z 300 do 1300 osób.

-  To są tysiące miejsc pracy, dziesiątki tysięcy miejsc pracy też w firmach kooperantów  - podkreślił.

Z tej perspektywy widać, jak ważne staje się zapewnienie zamówień także na czas po obecnym boomie.

Po krajowych zamówieniach ma przyjść eksport

Odpowiedzią na to wyzwanie ma być mocniejsze wyjście polskiej zbrojeniówki za granicę.

Pierwszy przykład już jest. Ostatnie zamówienie dotyczące produkowanych przez Mesko Piorunów obejmuje także dostawy eksportowe. Wiceminister Gołota potwierdził, że właśnie taki ma być kierunek. Nie chodzi jednak tylko o sprzedaż Piorunów ani o rynek europejski. Państwo chce szerzej promować polski przemysł obronny na rynkach, na których dotąd jego obecność była ograniczona.

Jesteśmy już z misją w Wietnamie, przygotowujemy wyjazd do Indii i kolejne działania na innych rynkach - mówił wiceminister.

Jeżeli ten plan się powiedzie, obecna fala krajowych zamówień ma posłużyć do zbudowania skali, która później pozwoli skuteczniej walczyć o klientów za granicą.

Eksport ma rosnąć. Trwają rozmowy z partnerami

Pomóc ma także SAFE. Wiceminister Gołota mocno podkreśla znaczenie przewidzianych w tym mechanizmie wspólnych zakupów kilku państw.

To rozwiązanie ma nie tylko przyspieszać zakupy uzbrojenia, ale także tworzyć producentom dostęp do odbiorców z innych krajów.

- W ramach wspólnych zamówień podpisano właśnie umowę ramową obejmującą sprzedaż do trzech krajów. Rozmawiamy już o kolejnych takich kontraktach - mówił.

Na tym etapie wiceminister nie chciał jeszcze ujawniać ani potencjalnych odbiorców, ani produktów, których dotyczyć mają rozmowy. Wskazał jednak, że to właśnie eksport ma być planem na czas po zakończeniu krajowego boomu zakupów. Rynki i odbiorców trzeba budować już teraz, kiedy zakłady zwiększają skalę i mają zapewniony duży portfel zamówień w Polsce.

PGZ odbudowuje eksportowe kompetencje

Do tego potrzebny jest jednak nie tylko produkt, ale również sprawna sprzedaż.

Wiceminister Gołota zwraca uwagę, że za poprzednich rządów w Polskiej Grupie Zbrojeniowej rozwiązano dział eksportu. Dziś, jak podkreśla, grupa odbudowuje te kompetencje, bo bez sprawnej sprzedaży zagranicznej trudno będzie utrzymać skalę produkcji po zakończeniu największej fali krajowych zamówień.

To ma być dziś jeden z elementów budowania trwalszego modelu dla polskiej zbrojeniówki: krajowe zamówienia dają skalę, eksport ma pomóc ją później utrzymać.

Tym bardziej że rząd chce patrzeć na przemysł obronny szerzej niż tylko przez pryzmat dostaw sprzętu dla wojska.

- Dzisiaj wiemy, że to jest jeden z ważnych sektorów naszej gospodarki i zaczynamy sobie w końcu w Polsce uświadamiać, że to jest ważne narzędzie do wspierania nauki i bardzo poważne narzędzie dyplomacji - mówił Konrad Gołota.

Szanowny Użytkowniku!

Oglądasz archiwalną wersję strony Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Co możesz zrobić:

Przejdź do strony bieżącej edycji lub Kontynuuj przeglądanie