- GE Hitachi Nuclear Energy chce rozpocząć budowę małego reaktora jądrowego BWRX-300 w Polsce w 2028 r.; pierwszy prąd mógłby popłynąć na początku lat 30.
- - Polska ma realną szansę, aby mieć pierwszy reaktor SMR w Europie i być zaraz druga po Kanadzie – mówiła w studiu WNP Dagmara Peret, dyrektor wykonawcza oraz wiceprezes GE Hitachi Nuclear Energy w Polsce.
- Nasza rozmówczyni przestrzegła podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, że jednym z największych wyzwań dla polskich projektów jądrowych mogą być braki kadrowe i rywalizacja o specjalistów.
Polska może mieć pierwszy działający mały, modułowy reaktor jądrowy (SMR) w Europie już na początku lat 30. Zaraz po Kanadzie.
- Nie mówimy już o koncepcji na papierze. Budujemy konkretny projekt, a pierwszy zielony prąd z reaktora BWRX-300 może popłynąć w Kanadzie już w 2030 r. - mówiła Dagmara Peret, dyrektor wykonawcza oraz wiceprezes GE Hitachi Nuclear Energy w Polsce.
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Dagmara Peret w studiu WNP wskazała, że wyścig o technologie jądrowe właśnie przyspiesza, a Polska może znaleźć się w ścisłej europejskiej czołówce wdrożeń SMR.
GE Hitachi rozwija technologię BWRX-300 - małego modułowego reaktora jądrowego o mocy 300 MW. Jak podkreśliła przedstawicielka spółki, to dziś jedyna technologia SMR realnie wdrażana na świecie i to już na etapie budowy komercyjnej instalacji.
- Konkurencja jest jeszcze daleko za nami. W Kanadzie projekt w Darlington jest już w fazie realizacji. Inwestor otrzymał zgodę, plac budowy został przekazany wykonawcy i dziś trwa już faktyczna budowa - mówiła Dagmara Peret.
Kanadzie budowa ruszyła. Następna ma być Polska
To właśnie kanadyjski projekt ma być najważniejszym argumentem dla rynku i inwestorów. Branża przez lata słyszała o SMR-ach głównie w prezentacjach i strategiach, ale dziś technologia zaczyna materializować się w postaci konkretnych inwestycji.
To nie jest już „słynny PDF”. Teren inwestycyjny istnieje, budowa trwa i pokazujemy partnerom, że ten projekt jest realny - podkreśliła.
Polski projekt rozwijany przez Orlen Synthos Green Energy również ma przyspieszać zgodnie z harmonogramem. GE Hitachi przygotowuje obecnie dokumentację dla Państwowej Agencji Atomistyki. Jeśli proces regulacyjny przebiegnie zgodnie z planem, wniosek o zgodę na budowę ma zostać złożony w przyszłym roku.
Chcielibyśmy rozpocząć budowę w 2028 r. Nasza technologia pozwala wybudować taki reaktor nawet w trzy lata, więc pierwszy prąd w Polsce może popłynąć już na początku lat trzydziestych - zadeklarowała Peret.
SMR-y mają być odpowiedzią nie tylko na potrzeby transformacji energetycznej, ale także na kryzys konkurencyjności europejskiego przemysłu. Zdaniem GE Hitachi przewagą tej technologii jest przede wszystkim czas realizacji i możliwość seryjnej produkcji modułów.
- Klienci potrzebują procesu krótszego, szybszego i tańszego. Taka właśnie jest idea małych reaktorów modułowych - mówiła przedstawicielka GE Hitachi.
Biznes zainteresowany SMR-ami. Efekt skali obniży koszty
Według niej kluczowe znaczenie ma także efekt skali. Im więcej reaktorów będzie powstawało w jednej lokalizacji, tym niższe będą koszty kolejnych bloków.
- Wykorzystujemy te same zasoby ludzkie, możemy zamawiać większe partie materiałów, a skalowalność powoduje, że finalny koszt energii powinien być niższy - tłumaczyła.
Technologią coraz mocniej interesuje się także biznes. Oprócz Orlenu i Synthosu, które rozwijają projekt OSGE, do rozmów wokół SMR-ów dołączają kolejne firmy przemysłowe i potencjalni dostawcy.
- Zainteresowanie jest bardzo duże. W zeszłym roku zabraliśmy polskie firmy do Kanady, żeby zobaczyły projekt na własne oczy. To zrobiło ogromne wrażenie - mówiła Peret.
Kadry największym wyzwaniem atomowego boomu
Jednocześnie branża coraz wyraźniej wskazuje na największe ryzyko dla polskiego atomu: kadry. Boom inwestycyjny może doprowadzić do ostrej rywalizacji o specjalistów między projektami SMR i dużą energetyką jądrową.
Jeśli budowa ruszy w 2028 r., a duży atom będzie startował w podobnym czasie, będziemy potrzebowali ogromnej liczby techników, spawaczy czy betoniarzy. Ten problem trzeba zaopiekować już dziś - ostrzegała przedstawicielka GE Hitachi.
Spółka już współpracuje z uczelniami, technikami i szkołami zawodowymi, próbując zachęcać młodych ludzi do pracy w sektorze nuclear. Jak podkreśliła Dagmara Peret, atom może być dla młodych ludzi nie tylko nowoczesną technologią, ale także stabilną ścieżką kariery na dekady.
- Reaktor jądrowy pracuje nawet 60 lat. To może być fascynująca przyszłość zawodowa dla całego pokolenia - podsumowała.