Polskie drogi już młodych nie kuszą. Branża i rząd stoją w obliczu olbrzymiego problemu

Michał Wroński • 2026-05-08 06:01
Nie pieniądze, nawet nie wydolność administracji i nie paraliżujące ostatnio postępowania przetargowe spory między potencjalnymi wykonawcami, ale brak kadr może stać się przeszkodą, która w największym stopniu skomplikuje realizację programów drogowych w Polsce. Zarówno tych związanych z budową, jak i późniejszym utrzymaniem dróg. Na problem zwracają zarówno przedstawiciele spółek budowlanych, jak też uczelni wyższych. Gotowość do pomocy zadeklarowało Ministerstwo Infrastruktury.
Budowa dróg nie kusi młodych. Branża i rząd mogą mieć problem z dokończeniem ambitnych programów.
  • Bezprecedensowa sytuacja na Politechnice Krakowskiej. W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otwarto specjalności drogowej, a jeszcze dekadę temu kształciło się na tym kierunku po kilkudziesięciu studentów.
  • - Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził podczas debaty „Inwestycje drogowe”, która odbyła się w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jego zdaniem nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc.
  • - Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – pytał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.

Budowlańcy są coraz starsi, więc będą opuszczać rynek pracy. A chętnych do podjęcia pałeczki nie widać

- W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otworzyliśmy specjalności drogowej. Na niestacjonarnych studiach mamy tylko ośmiu studentów. W poprzednich latach mieliśmy po pięć - sześć osób na studiach stacjonarnych, a jeszcze dziesięć lat temu było ich po trzydzieści – pięćdziesiąt – przekazał dr inż. Piotr Zieliński z Katedry Dróg, Kolei i Inżynierii Ruchu Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej podczas odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego debaty „Inwestycje drogowe”.

- To wpłynie w perspektywie na dostępność kadry przygotowanej i wykształconej do tego, żeby prowadzić budowy i zajmować się utrzymaniem – ostrzegł naukowiec.

- W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otworzyliśmy specjalności drogowej - przekazał dr inż. Piotr Zieliński z Katedry Dróg, Kolei i Inżynierii Ruchu Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. Fot. PTWP

Na problem z dostępnością kadr firmy budowlane zwracały uwagę już od dawna. Podczas branżowych dyskusji temat ten jednak zwykle „przegrywał” z kwestiami dotyczącymi finansów, sprawności procedur administracyjnych, czy legislacji. Tym razem wszystkie te trzy tematy także się pojawiły (m.in. Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie, zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmienić obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska), ale numerem jeden stała się malejąca dostępność wykwalifikowanych kadr dla budownictwa.

- Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jak dodał, największy problem jest ze średnim nadzorem budowlanym, wyspecjalizowanymi pracownikami budowlanymi i operatorami.

Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Fot. PTWP Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Fot. PTWP

– Z tym jest bardzo źle. W zasobach kadrowych jesteśmy coraz starsi. To często zasoby kilkudziesięcioletnie i naturalną koleją rzeczy schodzące z rynku pracy – mówił Kledzik, zwracając uwagę, że nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc, gdyż – jak to określił – „bliskie kierunki się wyczerpują”, a dalekie są w Polsce „politycznie trudne do zastosowania”.

Wiceminister pyta, menadżerowie spółek szukają odpowiedzi. Może AI pomoże?

- Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – zapytał uczestniczący w debacie Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.

- Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 miliardów zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – zapytał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury. Fot. PTWP

Na tak postawione pytanie branża nie do końca zna klarowną odpowiedź. W rozmowie najczęściej jednak pojawia się kwestia wizerunku, tego, jak zawody związane z budownictwem są postrzegane i jak sam sektor „przedstawia się” młodzieży wybierającej ścieżkę kariery zawodowej.

- Nasz zawód ma swoje minusy. Przegrywamy, jeśli chodzi o pracę online i jeśli chodzi o delegacje, bo trzeba iść za budową, a budowy są w różnych miejscach – mówił prezes Kledzik.

- Dzisiaj fala przetargów przechodzi ze wschodu na zachód. Jedziemy na „jedenastkę” i wśród personelu nie ma chęci przejścia tam z „dziewiętnastki”, czyli ze wschodu na zachód – przyznał Witold Bębenek, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Strabagu.

- Musimy się skupić w przekazie na plusach, bo minusy będą trudne do zniwelowania. Mam nadzieję, że takie inicjatywy jak porozumienia dla bezpieczeństwa w budownictwie, nowe technologie, innowacje, pokazanie, że budownictwo jest fajne, spowodują, że razem odwrócimy ten trend – ocenił Kledzik.

Podkreślił zarazem konieczność systemowego powrotu do rozwoju szkół kształcących przyszłych budowlańców. Przyznał też, że liczy, iż być może za sprawą AI pewna część pracowników odpłynie od innych zawodów i skieruje się do budownictwa.

- Od paru lat na jednym z kanałów idzie schemat budowlańca bez kasku, kamizelki, w podartych spodniach, w podartych butach, z papierosem w zębach. Tak nie zbudujemy prestiżu zawodu – ubolewał Cezary Łysenko z Budimeksu.

Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmieni obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska. Fot. PTWP Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmieni obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska. Fot. PTWP

- Może trzeba podejść systemowo. Polski Związek Pracodawców Budownictwa przykłada dużą atencję do przebudowy prestiżu zawodu. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa też, ale to ginie w tłumie. Nas jest za mało, nie mamy siły przebicia – ocenił Łysenko.

Przysłuchujący się tej wymianie pomysłów Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry.

Myślimy nad kryteriami pozacenowymi, które będą punktować dodatkowo te podmioty – zapewnił.

- Może trzeba przygotować dobrą kampanię wspólnie z uczelniami, firmami, organizacjami. Jeśli potrzeba, my jako resort wesprzemy. Mogę porozmawiać z resortem nauki i pracy o dofinansowaniu – zaoferował wiceminister Bukowiec.

Inwestycyjny boom może się wydarzyć? Nie tylko brak kadr u wykonawców komplikuje realizację inwestycji

Problemy z kadrą dotykają jednak nie tylko samych firm wykonawczych. Już przy okazji toczącej się od wielu miesięcy nad tempem wydawania decyzji środowiskowych i wydolnością odpowiedzialnych za nie organów pojawił się wątek liczebności pracowników w Regionalnych Inspektorach Ochrony Środowiska.

- Na budowach można zastąpić pracownika maszyną, w urzędzie tego nie zrobimy. Boom inwestycyjny może się nie wydarzyć, bo rozjedziemy go brakiem decyzji ZRID-owskich i środowiskowych - stwierdził dyrektor Witold Bębenek.

- Na budowach można zastąpić pracownika maszyną, w urzędzie tego nie zrobimy. Boom inwestycyjny może się nie wydarzyć, bo rozjedziemy go brakiem decyzji ZRID-owskich i środowiskowych - stwierdził Witold Bębenek, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Strabagu. Fot. PTWP

Przy dużym spiętrzeniu inwestycji kłopot ma nawet sam zamawiający, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jak przyznał w trakcie debaty Tomasz Kwieciński, taka sytuacja miała miejsce pod koniec zeszłego roku, kiedy Dyrekcja ścigała się z czasem, by zdążyć z oddaniem do użytku zapowiadanych odcinków dróg szybkiego ruchu.

- Na końcu ręcznie sterowaliśmy, które ekipy pojadą na który kontrakt. Wszyscy konkurowali o te same zasoby, bo to są te same podmioty wykonujące czy to bariery, ogrodzenia, malowania, roboty wykończeniowe pozwalające oddać trasę do użytkowania – wyznał Tomasz Kwieciński.

Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry. Fot. PTWP Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry. Fot. PTWP

Jeśli ktoś jednak spodziewał się, że na tym lista podmiotów borykających się z kadrowymi problemami się wyczerpała, to przebieg kongresowej debaty pokazał, że… jest w błędzie.

- Będziemy musieli w jakiś sposób pomóc samorządom niższego szczebla, bo sami nie pociągną tego tak dobrze, jak byśmy chcieli. Często nie mają zasobów ludzkich do przygotowania i nadzorowania inwestycji – stwierdził dr inż. Piotr Zieliński, odnosząc się do inwestycji drogowych realizowanych na poziomie gmin i powiatów.

Resort obiecał, że zwiększy budżet na samorządowe drogi

Jakość w tym przypadku jest zaś o tyle istotna, że w Polsce jest 420 tys. km dróg samorządowych (wielokroć więcej niż tych podległych GDDKiA), a w kontekście przyszłości projektów drogowych w Polsce coraz częściej można usłyszeć z jednej strony o modernizacji, rozbudowie i utrzymaniu już coraz bardziej starzejących się dróg krajowych, z drugiej zaś właśnie o inwestycjach realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.

- Budowa dróg musi iść w innym kierunku. Nie nastawiać się na wielkie projekty dróg szybkiego ruchu, autostrad. One w dużej mierze są. Trzeba nastawić się na to, żeby mniejsza sieć drogowa była jak najbardziej rozbudowana i powiązana z innymi elementami transportu w Polsce. Docelowo, żeby był projekt, który łączy trzy główne źródła komunikacyjne: drogi, kolej i żeglugę śródlądową – wskazał Maciej Kliś, wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.

- Trzeba nastawić się na to, żeby mniejsza sieć drogowa była jak najbardziej rozbudowana i powiązana z innymi elementami transportu w Polsce – wskazał Maciej Kliś, wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. Fot. PTWP

Odnosząc się do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, podkreślił, że tylko i wyłącznie za pieniądze z tego mechanizmu powstało w Polsce ponad 10 tys. km dróg lokalnych.

- To jest fundusz, który cieszy się niekończącym się zainteresowaniem i za każdym razem środki są maksymalnie wykorzystywane. Samorządy sobie to bardzo chwalą. Większość gmin jest w stanie sięgnąć do funduszu i poziom wykluczenia nie jest znaczący – powiedział wiceprezes BGK.

- Nie jest tak, że nie mamy problemu z finansowaniem. Jest luka i ta luka jest czasami bardzo duża. Potrzeby finansowania inwestycji drogowych są cały czas większe niż dostępne środki – nie zgodziła się z tam optymistycznym postawieniem sprawy dr hab. Jana Pieriegud z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej.

- Potrzeby finansowania inwestycji drogowych są cały czas większe niż dostępne środki – uważa dr hab. Jana Pieriegud z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej. Fot. PTWP

- W tym roku chcemy podnieść budżet w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. W tamtym roku fundusz i subwencja to było 3,5 mld zł. Chcemy, żeby kwota była wyższa – zapowiedział w reakcji na tę polemikę wiceminister Bukowiec. Jak dodał, w naborze na RFBD resort chce również zastosować mechanizm kilku koszyków: na budowę, przebudowę, modernizację, a także na remonty. Ma się też pojawić koszyk na remonty dróg powiatowych i gminnych.

Zobacz pełną relację wideo z debaty poświęconej inwestycjom drogowym podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego:

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.