- Bezprecedensowa sytuacja na Politechnice Krakowskiej. W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otwarto specjalności drogowej, a jeszcze dekadę temu kształciło się na tym kierunku po kilkudziesięciu studentów.
- - Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził podczas debaty „Inwestycje drogowe”, która odbyła się w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jego zdaniem nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc.
- - Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – pytał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.
Budowlańcy są coraz starsi, więc będą opuszczać rynek pracy. A chętnych do podjęcia pałeczki nie widać
- W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otworzyliśmy specjalności drogowej. Na niestacjonarnych studiach mamy tylko ośmiu studentów. W poprzednich latach mieliśmy po pięć - sześć osób na studiach stacjonarnych, a jeszcze dziesięć lat temu było ich po trzydzieści – pięćdziesiąt – przekazał dr inż. Piotr Zieliński z Katedry Dróg, Kolei i Inżynierii Ruchu Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej podczas odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego debaty „Inwestycje drogowe”.
- To wpłynie w perspektywie na dostępność kadry przygotowanej i wykształconej do tego, żeby prowadzić budowy i zajmować się utrzymaniem – ostrzegł naukowiec.
- W tym roku pierwszy raz w historii na studiach stacjonarnych nie otworzyliśmy specjalności drogowej - przekazał dr inż. Piotr Zieliński z Katedry Dróg, Kolei i Inżynierii Ruchu Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. Fot. PTWP Na problem z dostępnością kadr firmy budowlane zwracały uwagę już od dawna. Podczas branżowych dyskusji temat ten jednak zwykle „przegrywał” z kwestiami dotyczącymi finansów, sprawności procedur administracyjnych, czy legislacji. Tym razem wszystkie te trzy tematy także się pojawiły (m.in. Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie, zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmienić obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska), ale numerem jeden stała się malejąca dostępność wykwalifikowanych kadr dla budownictwa.
- Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Jak dodał, największy problem jest ze średnim nadzorem budowlanym, wyspecjalizowanymi pracownikami budowlanymi i operatorami.
Zasoby nie są wystarczające i długofalowo może to być problemem budownictwa, nie tylko drogowego – stwierdził Piotr Kledzik, prezes zarządu spółki PORR. Fot. PTWP– Z tym jest bardzo źle. W zasobach kadrowych jesteśmy coraz starsi. To często zasoby kilkudziesięcioletnie i naturalną koleją rzeczy schodzące z rynku pracy – mówił Kledzik, zwracając uwagę, że nawet sięganie po pracowników zza granicy może już nie pomóc, gdyż – jak to określił – „bliskie kierunki się wyczerpują”, a dalekie są w Polsce „politycznie trudne do zastosowania”.
Wiceminister pyta, menadżerowie spółek szukają odpowiedzi. Może AI pomoże?
- Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 mld zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – zapytał uczestniczący w debacie Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.
- Jeśli mamy ogromne środki pompowane w branżę, 20 miliardów zł rocznie, jesteśmy liderem w ilości oddawanych kilometrów, to co powoduje, że młodzi ludzie nie chcą iść do tego atrakcyjnego zawodu? – zapytał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury. Fot. PTWPNa tak postawione pytanie branża nie do końca zna klarowną odpowiedź. W rozmowie najczęściej jednak pojawia się kwestia wizerunku, tego, jak zawody związane z budownictwem są postrzegane i jak sam sektor „przedstawia się” młodzieży wybierającej ścieżkę kariery zawodowej.
- Nasz zawód ma swoje minusy. Przegrywamy, jeśli chodzi o pracę online i jeśli chodzi o delegacje, bo trzeba iść za budową, a budowy są w różnych miejscach – mówił prezes Kledzik.
- Dzisiaj fala przetargów przechodzi ze wschodu na zachód. Jedziemy na „jedenastkę” i wśród personelu nie ma chęci przejścia tam z „dziewiętnastki”, czyli ze wschodu na zachód – przyznał Witold Bębenek, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Strabagu.
- Musimy się skupić w przekazie na plusach, bo minusy będą trudne do zniwelowania. Mam nadzieję, że takie inicjatywy jak porozumienia dla bezpieczeństwa w budownictwie, nowe technologie, innowacje, pokazanie, że budownictwo jest fajne, spowodują, że razem odwrócimy ten trend – ocenił Kledzik.
Podkreślił zarazem konieczność systemowego powrotu do rozwoju szkół kształcących przyszłych budowlańców. Przyznał też, że liczy, iż być może za sprawą AI pewna część pracowników odpłynie od innych zawodów i skieruje się do budownictwa.
- Od paru lat na jednym z kanałów idzie schemat budowlańca bez kasku, kamizelki, w podartych spodniach, w podartych butach, z papierosem w zębach. Tak nie zbudujemy prestiżu zawodu – ubolewał Cezary Łysenko z Budimeksu.
Cezary Łysenko, członek zarządu i zarazem dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego w Budimeksie zaproponował, że czas rozważyć, czy nie należy zmieni obecnej legislacji dotyczącej ochrony środowiska. Fot. PTWP- Może trzeba podejść systemowo. Polski Związek Pracodawców Budownictwa przykłada dużą atencję do przebudowy prestiżu zawodu. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa też, ale to ginie w tłumie. Nas jest za mało, nie mamy siły przebicia – ocenił Łysenko.
Przysłuchujący się tej wymianie pomysłów Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry.
- Myślimy nad kryteriami pozacenowymi, które będą punktować dodatkowo te podmioty – zapewnił.
- Może trzeba przygotować dobrą kampanię wspólnie z uczelniami, firmami, organizacjami. Jeśli potrzeba, my jako resort wesprzemy. Mogę porozmawiać z resortem nauki i pracy o dofinansowaniu – zaoferował wiceminister Bukowiec.
Inwestycyjny boom może się wydarzyć? Nie tylko brak kadr u wykonawców komplikuje realizację inwestycji
Problemy z kadrą dotykają jednak nie tylko samych firm wykonawczych. Już przy okazji toczącej się od wielu miesięcy nad tempem wydawania decyzji środowiskowych i wydolnością odpowiedzialnych za nie organów pojawił się wątek liczebności pracowników w Regionalnych Inspektorach Ochrony Środowiska.
- Na budowach można zastąpić pracownika maszyną, w urzędzie tego nie zrobimy. Boom inwestycyjny może się nie wydarzyć, bo rozjedziemy go brakiem decyzji ZRID-owskich i środowiskowych - stwierdził dyrektor Witold Bębenek.
- Na budowach można zastąpić pracownika maszyną, w urzędzie tego nie zrobimy. Boom inwestycyjny może się nie wydarzyć, bo rozjedziemy go brakiem decyzji ZRID-owskich i środowiskowych - stwierdził Witold Bębenek, dyrektor budownictwa infrastrukturalnego w Strabagu. Fot. PTWPPrzy dużym spiętrzeniu inwestycji kłopot ma nawet sam zamawiający, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jak przyznał w trakcie debaty Tomasz Kwieciński, taka sytuacja miała miejsce pod koniec zeszłego roku, kiedy Dyrekcja ścigała się z czasem, by zdążyć z oddaniem do użytku zapowiadanych odcinków dróg szybkiego ruchu.
- Na końcu ręcznie sterowaliśmy, które ekipy pojadą na który kontrakt. Wszyscy konkurowali o te same zasoby, bo to są te same podmioty wykonujące czy to bariery, ogrodzenia, malowania, roboty wykończeniowe pozwalające oddać trasę do użytkowania – wyznał Tomasz Kwieciński.
Tomasz Kwieciński, radca Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapewnił, że jako inwestor GDDKiA próbuje podejmować inicjatywy promujące wykonawców, którzy angażują się w rozwój kadry. Fot. PTWPJeśli ktoś jednak spodziewał się, że na tym lista podmiotów borykających się z kadrowymi problemami się wyczerpała, to przebieg kongresowej debaty pokazał, że… jest w błędzie.
- Będziemy musieli w jakiś sposób pomóc samorządom niższego szczebla, bo sami nie pociągną tego tak dobrze, jak byśmy chcieli. Często nie mają zasobów ludzkich do przygotowania i nadzorowania inwestycji – stwierdził dr inż. Piotr Zieliński, odnosząc się do inwestycji drogowych realizowanych na poziomie gmin i powiatów.
Resort obiecał, że zwiększy budżet na samorządowe drogi
Jakość w tym przypadku jest zaś o tyle istotna, że w Polsce jest 420 tys. km dróg samorządowych (wielokroć więcej niż tych podległych GDDKiA), a w kontekście przyszłości projektów drogowych w Polsce coraz częściej można usłyszeć z jednej strony o modernizacji, rozbudowie i utrzymaniu już coraz bardziej starzejących się dróg krajowych, z drugiej zaś właśnie o inwestycjach realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.
- Budowa dróg musi iść w innym kierunku. Nie nastawiać się na wielkie projekty dróg szybkiego ruchu, autostrad. One w dużej mierze są. Trzeba nastawić się na to, żeby mniejsza sieć drogowa była jak najbardziej rozbudowana i powiązana z innymi elementami transportu w Polsce. Docelowo, żeby był projekt, który łączy trzy główne źródła komunikacyjne: drogi, kolej i żeglugę śródlądową – wskazał Maciej Kliś, wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.
- Trzeba nastawić się na to, żeby mniejsza sieć drogowa była jak najbardziej rozbudowana i powiązana z innymi elementami transportu w Polsce – wskazał Maciej Kliś, wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. Fot. PTWPOdnosząc się do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, podkreślił, że tylko i wyłącznie za pieniądze z tego mechanizmu powstało w Polsce ponad 10 tys. km dróg lokalnych.
- To jest fundusz, który cieszy się niekończącym się zainteresowaniem i za każdym razem środki są maksymalnie wykorzystywane. Samorządy sobie to bardzo chwalą. Większość gmin jest w stanie sięgnąć do funduszu i poziom wykluczenia nie jest znaczący – powiedział wiceprezes BGK.
- Nie jest tak, że nie mamy problemu z finansowaniem. Jest luka i ta luka jest czasami bardzo duża. Potrzeby finansowania inwestycji drogowych są cały czas większe niż dostępne środki – nie zgodziła się z tam optymistycznym postawieniem sprawy dr hab. Jana Pieriegud z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej.
- Potrzeby finansowania inwestycji drogowych są cały czas większe niż dostępne środki – uważa dr hab. Jana Pieriegud z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej. Fot. PTWP- W tym roku chcemy podnieść budżet w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. W tamtym roku fundusz i subwencja to było 3,5 mld zł. Chcemy, żeby kwota była wyższa – zapowiedział w reakcji na tę polemikę wiceminister Bukowiec. Jak dodał, w naborze na RFBD resort chce również zastosować mechanizm kilku koszyków: na budowę, przebudowę, modernizację, a także na remonty. Ma się też pojawić koszyk na remonty dróg powiatowych i gminnych.
Zobacz pełną relację wideo z debaty poświęconej inwestycjom drogowym podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego: