Prywatnym trudniej wejść do sektora obronnego. "Procedury odporne na postęp technologiczny"

Rafał Lesiecki • 2026-05-14 20:00
Sektor obronny jest hermetyczny z powodu różnych regulacji i wymogów. Procedury zawierania umów z wojskiem są bardzo odporne na postęp technologiczny – mówił podczas EEC w Katowicach partner w firmie doradczej CRIDO i były prezes spółek zbrojeniowych Krzysztof Kluza. Z kolei były wicepremier Jerzy Hausner ostrzegał, że za wysiłkiem obronnym musi iść wzrost produktywności we wszystkich aspektach gospodarki, bo inaczej nie utrzymamy zdolności obronnych.
– Wojna, która toczy się obok nas, uzmysławia, jak ważna jest własna innowacyjność i zdolność adaptacji – powiedział podczas EEC w Katowicach były wicepremier prof. Jerzy Hausner
  • Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach w debacie "Sektor prywatny w produkcji dla obronności" prezes Ponaru Wadowice Marek Warzecha ocenił, że problemem nie jest proporcja kapitału prywatnego i państwowego w przemyśle obronnym, lecz "nierównouprawnienie kapitału polskiego i zagranicznego".
  • Wiceprezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Piotr Zawieja zwracał uwagę, że w 2025 roku PGZ rozpoczęła proces otwierania się na prywatnych kooperantów, organizując po raz pierwszy w Warszawie Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego z udziałem około 400 firm, a w tym roku prowadzi cykl lokalnych forów w 10 miastach w Polsce. – Jesteśmy otwarci, zapraszamy – mówił, zwracając się do potencjalnych kooperantów.
  • Prezes prywatnej Grupy Niewiadów Przemysław Kowalczuk uważa, że sektor obronny potrzebuje kapitału jak wiatru do rozwinięcia skrzydeł. Zwrócił uwagę, że mimo zapowiedzi firmy z rynku cywilnego nie rozpoczęły licznie produkcji dla wojska, co wskazuje, że bariery wejścia do branży są realne.
  • Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiego Holdingu Rozwoju a w przeszłości pierwszy prezes PGZ, zwracał uwagę, że sektor obronny cyklicznie zwija się i rozwija. – To nakazuje rozwagę i umiejętne wykorzystanie środków, aby budować łańcuch kooperacyjny przy jak najmniejszych nakładach inwestycyjnych, wykorzystywać istniejące zdolności i budować współpracę regionalną – powiedział.
  • Były wicepremier Jerzy Hausner mówił, że za wysiłkiem obronnym musi iść wzrost produktywności w gospodarce we wszystkich aspektach. – Jeśli nie zobaczymy tego przeniesienia makroekonomicznego produktywności, to tej zdolności obronnej przy tych ogromnych wysiłkach nie utrzymamy – przestrzegał prof. Hausner.
  • Polski przemysł obronny korzysta z największego od dekad napływu kapitału. – To szansa, żeby zbudować coś, co rzeczywiście będziemy mogli eksportować i budować na tym siłę gospodarki jako takiej – powiedział Daniel Ładno z działającej w branży obronnej francuskiej firmy programistycznej Dassault Systemes.

Moderująca debatę "Sektor prywatny w produkcji dla obronności" redaktorka prowadząca Portalu Obronnego Karolina Modzelewska zapytała na początku, jak sektor prywatny jest traktowany przez państwową Polską Grupę Zbrojeniową, czyli największy w Polsce holding obronny – czy prywatne firmy są dla niej rywalami, konkurentami czy może szansą na dynamiczny rozwój?

– Wszystkim po trochu – odpowiedział wiceprezes PGZ Piotr Zawieja. Wyjaśnił, że z niektórymi prywatnymi spółkami obronnymi Grupa konkuruje, z niektórymi współpracuje, a z jeszcze innymi – w jednych projektach rywalizuje, a w innych współpracuje.

Państwowy PGZ otwiera się na prywatnych kooperantów

Jednocześnie – podkreślił Zawieja – w 2025 roku PGZ rozpoczęła proces otwierania się na prywatnych kooperantów, organizując po raz pierwszy w Warszawie Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego z udziałem około 400 firm. Od tego roku podobne fora są organizowane w różnych regionach kraju.

Wiceprezes PGZ Piotr Zawieja Fot: PTWP Wiceprezes PGZ Piotr Zawieja Fot: PTWP

– W dziesięciu miastach w Polsce będziemy spotykali się właśnie z lokalnymi przedsiębiorcami i będziemy rozmawiali, w jaki sposób możemy kooperować – powiedział Zawieja, dodając, że na prowadzonej przez PGZ platformie jest 12 tysięcy firm, z którymi Grupa współpracuje lub może współpracować.

Wiceprezes PGZ zauważył też, że prywatne spółki branży zbrojeniowej to silne podmioty, z którymi PGZ stara się kooperować w sposób partnerski. – Większość projektów realizowanych przez Polską Grupę Zbrojeniową jest w jakiejś kooperacji z sektorem prywatnym – zauważył. Wyliczał, że w produkcji bojowego wozu piechoty Borsuk uczestniczy pięciuset poddostawców, a dziełem współpracy z sektorem prywatnym jest także Piorun, przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy, który jest najlepiej sprzedającym się za granicą produktem PGZ.

– Jesteśmy otwarci. Zapraszamy, szukamy pewnego rodzaju kooperantów – podsumował wiceprezes Piotr Zawieja z PGZ.

Regulacje sprawiają, że sektor zbrojeniowy jest hermetyczny

Dr hab. Krzysztof Kluza, partner w firmie doradczej CRIDO oraz profesor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, zwrócił uwagę, że z różnych perspektyw inaczej wygląda odpowiedź na pytanie, czy łatwo czy trudno firmom załapać się do branży obronnej.

Dr hab. Krzysztof Kluza, partner w firmie doradczej CRIDO Fot: PTWP Dr hab. Krzysztof Kluza, partner w firmie doradczej CRIDO Fot: PTWP

Z jednej strony sektor – mówił Kluza – nie jest hermetyczny z perspektywy takich podmiotów jak PGZ, ponieważ "duże grupy nawet nie tyle się otwierają, co mają istotną potrzebę, żeby wpisać kooperantów w swoje łańcuchy dostaw", bo inaczej nie są w stanie ich zrealizować.

– Natomiast sektor jest de facto hermetyczny z powodu różnych regulacji i wymogów. Procedury zakupowe i zawierania umów, także realizacji umów z wojskiem są bardzo odporne na postęp technologiczny – ocenił Kluza, który w przeszłości był prezesem dwóch warszawskich spółek PGZ – PCO i PIT-Radwaru.

Dlaczego tak się dzieje? Partner z CRIDO zwracał uwagę, że firmy muszą przejść długa ścieżkę spełniania kryteriów formalnych takich jak świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego lub koncesje. – Ale największą trudnością są na sztywno wpisywane pewne parametry do produktów czy usług, które są nienegocjowalne (...). To bardzo utrudnia włączenie się przemysłu prywatnego – powiedział.

Stąd – wyjaśniał Kluza – duzi producenci zbrojeniowi mają trudność w pozyskiwaniu kooperantów. Proces dostosowywania się do wymogów jest bowiem ciężki i długotrwały. – To skutecznie tworzy tę hermetyczność w przypadku Polski – ocenił.

Akcjonariusze nie rozumieli wejścia w sektor obronny

Marek Warzecha, prezes prywatnego Ponaru Wadowice, zaczął od tego, że nie chce być odbierany jako ktoś, kto zniechęca firmy prywatne do wejścia w sektor obronny, ale przyznał, że "to jest bardzo ciężki kawałek chleba". Produkujący hydraulikę Ponar Wadowice działa w zbrojeniówce od 14 lat, ale pierwsze lata – wspominał Warzecha – były "drogą cierniową", kiedy to z firmą rozstała się nawet część akcjonariuszy z branży finansowej. – Nie mogli zrozumieć, po co inwestujemy. Zero przychodów, wydatki przez kilka lat bez efektów – powiedział prezes.

Marek Warzecha, prezes Ponaru Wadowice Fot: PTWP Marek Warzecha, prezes Ponaru Wadowice Fot: PTWP

Zdaniem Warzechy problemem nie jest proporcja kapitału prywatnego i państwowego w przemyśle obronnym, lecz "nierównouprawnienie kapitału polskiego i zagranicznego". Polski produkt – zarówno jako całość, ale też każda drobna zmiana – musi przechodzić przez długotrwały proces testów, przez co "jesteśmy od razu na starcie rok, dwa, trzy lata do tyłu w porównaniu z tymi".

Prezes Ponaru Wadowice zwracał też uwagę na przeregulowanie biznesu.

– Musimy mieć instrumenty, żeby rywalizować i współpracować. Współpraca kapitału prywatnego i Polskiej Grupy Zbrojeniowej układa się coraz lepiej, ale potrzebny jest kopernikański przewrót, bo bez tej współpracy nie mamy szansy na rywalizację z kontrahentami zagranicznymi – powiedział Marek Warzecha.

Jego zdaniem, żeby taka rywalizacja była możliwa, przepisy muszą ulec "radykalnej zmianie". – Jeżeli tej zmiany nie będzie, to niewiele będzie z local contentu – ocenił.

Branża potrzebuje kapitału jak wiatru do rozwinięcia skrzydeł

Przemysław Kowalczuk – prezes Grupy Niewiadów (wchodzącej w skład Niewiadów Polskiej Grupy Militarnej) a w przeszłości prezes i wiceprezes spółek należących do PGZ: WZE, PIT-Radwaru i Meska – przyznał, że prócz przepisów oraz ochrony informacji niejawnych w wejściu do sektora obronnego istnieją też bariery kapitałowe. – Potrzebujemy kapitału jak wiatru do rozwinięcia skrzydeł – podkreślił, przyznając, że mechanizmy zdobywania kapitału dopiero się rozwijają.

Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiadów Fot: PTWP Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiadów Fot: PTWP

Jedną z możliwości jest współpraca z funduszami inwestycyjnymi, inną – wejście na giełdę, co niedawno uczyniła Niewiadów Polska Grupa Militarna. – Dzięki temu polskie podmioty, prywatne i państwowe, mogą zmierzyć się z poważnymi kontraktami – powiedział Kowalczuk.

Zwrócił też uwagę, że mniej więcej dwa lata temu wiele firm dobrze radzących sobie na rynku cywilnym zapowiadało tworzenie odnóg zbrojeniowych.

– Nie widzimy wielkiego pospolitego ruszenia w stronę sektora defence. (...) To pokazuje, że bariery wejścia są realne, nie są wymysłem czy narzekaniem ze strony aktualnych uczestników rynku, tylko rzeczywiście są czymś, z czym biznes musi się zmierzyć – powiedział Kowalczuk.

Wojna w Ukrainie spowodowała, że otwartość banków na potrzeby zbrojeniówki stała się koniecznością

Artur Kucia, który w banku PKO BP jest dyrektorem Departamentu Klienta Strategicznego – Przemysł Ciężki i Wydobywczy, podkreślał, że bank od wielu lat jest zaangażowany w finansowanie sektora obronnego. To wyjątek, bo przez lata większość banków była wstrzemięźliwa, dopiero w ostatnich latach banki komercyjne otwierają się na współpracę ze zbrojeniówką, a teraz pozytywnie postrzegają ryzyko w tym sektorze, bo ma on duże zapotrzebowanie i dużo pieniędzy.

– Jesteśmy otwarci i chętni, żeby rozwijać współpracę z podmiotami zbrojeniowymi. Na przykładach największych podmiotów to jest widoczne – zapewniał Artur Kucia z PKO BP.

Artur Kucia z PKO BP Fot: PTWP Artur Kucia z PKO BP Fot: PTWP

W jego ocenie "nie widać, żeby spółki zbrojeniowe miały zapotrzebowanie finansowe, na które nie ma odpowiedzi rynku finansowego". Wręcz "wojna w Ukrainie spowodowała, że ta otwartość w Polsce jest koniecznością".

Sektor obronny działa cyklicznie – łańcuch kooperacyjny trzeba budować przy jak najmniejszych inwestycjach

Prezes Polskiego Holdingu Rozwoju Wojciech Dąbrowski ocenił, że bariery wejścia do sektora obronnego powodują, że możemy "przepalić pieniądze nieefektywnie". Żeby tego uniknąć, wielką rolę do odegrania ma Polska Grupa Zbrojeniowa. – Cieszę się, że pod obecnym zarządem PGZ wrócił do DNA, które było u jego zarania, czyli współpracy z przemysłem prywatnym, bo to dopiero daje szansę rozwoju – powiedział Dąbrowski, który w latach 2013-15 był pierwszy prezesem PGZ.

Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiego Holdingu Rozwoju Fot: PTWP Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiego Holdingu Rozwoju Fot: PTWP

Jego zdaniem sektor obronny przechodzi ogromne przeobrażenie "ze stanu pokoju na stan podwyższonej gotowości", który z kolei powoduje zmianę postrzegania na rynku, w tym przez instytucje finansowe.

Dąbrowski podkreślił też, że sektor obronny działa cyklicznie – na początku przemian ustrojowych był zwijany, teraz znów się rozwija.

– To nakazuje rozwagę i umiejętne wykorzystanie środków, aby budować łańcuch kooperacyjny przy jak najmniejszych nakładach inwestycyjnych, wykorzystywać istniejące zdolności i budować współpracę regionalną – powiedział prezes PHR Wojciech Dąbrowski.

Za wysiłkiem obronnym musi iść wzrost produktywności w gospodarce

Były wicepremier a teraz przewodniczący rady programowej Open Eyes Economy Summit prof. Jerzy Hausner zauważył, że mamy do czynienia nie tyle z podwyższoną gotowością, co z wyścigiem zbrojeń, który ma charakter ogólnoświatowy i trwały. – Wojna, która toczy się obok nas, uzmysławia, jak ważna jest własna innowacyjność i zdolność adaptacji – powiedział, dodając, że wyścig zbrojeń to wyścig innowacji.

Według Hausnera z ekonomicznego punktu widzenia w dyskusji o obronie państwa trzeba poruszyć trzy wymiary. Po pierwsze, jak spowodować, że będziemy stale innowacyjni. Chodzi tu o sprawność wykorzystywania tego, co potrafimy wytworzyć i co kupujemy.

Po drugie, zdaniem Hausnera ogromną wagę będzie miała kwestia ekonomiczności, czego symbolem stało się zwalczanie tanich dronów drogimi rakietami. – Relacja kosztów do zdolności używania sprzętu w rzeczywistych warunkach jest wielkim problemem do analizy. Stąd poszukiwanie rozwiązań, w których sztuczna inteligencja, technologie informatyczne i umiejętność zarządzania takimi strukturami mają ogromne znaczenie – powiedział Hausner.

Prof. Jerzy Hausner Fot: PTWP Prof. Jerzy Hausner Fot: PTWP

Trzecia kwestia to produktywność. Kraj, który będzie musiał uczestniczący w wyścigu zbrojeń, musi – w opinii profesora – zdawać sobie sprawę, że za wysiłkiem obronnym musi iść wzrost produktywności w gospodarce we wszystkich aspektach, w tym wydajności pracy i energochłonności.

– Jeśli to, co robimy w obronności, nie będzie przenosiło się na całą gospodarkę, jeśli nie zobaczymy tego przeniesienia makroekonomicznego produktywności, to tej zdolności obronnej przy tych ogromnych wysiłkach nie utrzymamy – przestrzegał prof. Hausner.

W końcu, były wicepremier zwrócił uwagę na eksport. – Kraj, który nie będzie w stanie eksportować, nie będzie w stanie dokonywać zakupów, które są racjonalne. My musimy być konkurencyjni również w eksporcie. Relacje między kapitałem krajowym a zagranicznym, to nie jest kwestia zakupu sprzętu, to jest kwestia, czy kupując cokolwiek, wzmacniamy nasz potencjał eksportowy. Jeśli nie, to makroekonomicznie się zawalimy – powiedział profesor Jerzy Hausner.

Napływ kapitału szansą, żeby zbudować coś, co będziemy mogli eksportować i budować na tym siłę gospodarki

Daniel Ładno z francuskiej firmy programistycznej Dassault Systemes, należącej do lotniczej i obronnej Grupy Dassault, powiedział, że trzeba obalić mit, iż w Europie Zachodniej w branży obronnej są tylko przedsiębiorstwa prywatne. – Francuzi 20-30 lat temu renacjonalizowali większość firm, łącznie z naszą. To nie jest tak, że Skarb Państwa w Europie Zachodniej nie ma udziałów w sektorze zbrojeniowym. Naturalnie chce mieć nad tym kontrolę – przypomniał.

Ładno, który jest inżynierem, podkreślił, że nie mieści mu się w głowie to, jak wygląda w Polsce proces certyfikacji sprzętu wojskowego. – W przemyśle stoczniowym i cywilnym lotniczym procedury certyfikacji są prowadzone od lat przy wykorzystaniu cyfrowego bliźniaka. Możemy dojść do piątego poziomu gotowości technologicznej i certyfikować się cyfrowo wcześniej, żeby przyspieszyć proces. U nas woła to o pomstę do nieba – powiedział.

Daniel Ładno z Dassault Systemes Fot: PTWP Daniel Ładno z Dassault Systemes Fot: PTWP

Odwołał się też do przykładu Ukrainy, która w warunkach wojennych bardzo szybko dostosowuje produkty do wymagań użytkowników. – W tym systemie, który mamy, nie wyobrażam sobie, żeby to tak miało działać. Myślę, że to jest w interesie nas wszystkich oddziaływać na zamawiającego, żeby może spojrzał, że da się inaczej – powiedział przedstawiciel Dassault Systemes.

Zwrócił też uwagę, że takich jak obecnie przepływów finansowych w polskim przemyśle obronnym nie było od dekad. To zatem szansa na budowę produktów, co do których prawa własności intelektualnej będą należały do polskich podmiotów.

– To szansa, żeby na bazie tego kapitału zbudować coś, co rzeczywiście będziemy mogli eksportować i budować na tym siłę gospodarki jako takiej – powiedział Daniel Ładno, zwracając uwagę, że silne gospodarki opierają się na przemyśle z produktami eksportowymi.

Miejsce Polski wśród importerów i eksporterów uzbrojenia

W dalszej części dyskusji prof. Hausner podkreślił, że potrzebujemy przenikania się form własności.

– Im więcej mamy państwowych dużych firm zbrojeniowych, tym więcej w ich otoczeniu powinno być małych i średnich przedsiębiorstw prywatnych, ale innowacyjnych. Tych, które dają zaawansowanie technologiczne. Na tym polega nasza suwerenność. Nie na tym, że będziemy mieli wyłącznie własne przedsiębiorstwa państwowe, ale na tym, że one mają szansę sięgnięcia do rodzimej myśli naukowo-technicznej – powiedział były wicepremier. Za wzór dla Polski postawił w tym zakresie Finlandię.

Debatę poprowadziła redaktor Karolina Modzelewska Fot: PTWP Debatę poprowadziła redaktor Karolina Modzelewska Fot: PTWP

Z kolei dr hab. Krzysztof Kluza zwrócił uwagę, że Polska jest na 13. miejscu na świecie pod względem wielkości budżetu obronnego.

– Jesteśmy największym importerem uzbrojenia spośród krajów NATO. Na świecie jesteśmy w stabilnej pierwszej piątce, między trzecim a piątym miejscem. W tym rankingu importerów przegrywamy z Ukrainą i Indiami, ale już z Arabią Saudyjską dwa na ostatnie trzy lata "wygraliśmy". To pokazuje, jak bardzo pieniądze trafiają jednak na kontrakty zagraniczne. (...) Pozycja Polski w eksporcie w 2024 roku to 20. miejsce na świecie, w 2025 r. – 30. To nam się niestety rozwarstwia – powiedział Kluza.

Zobacz zapis całej debaty "Sektor prywatny w produkcji dla obronności" na EEC 2026:

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.