Przez ceny energii plany ArcelorMittal Poland lądują w koszu. Gigant stawia na inne technologie

Piotr Myszor • 2026-04-17 06:39
- W ubiegłym roku zamknęliśmy Hutę Królewską i czasowo wyłączyliśmy wielki piec nr 3 w Dąbrowie, ale  w rozwój i modernizację innych zakładów zainwestowaliśmy około 500 mln zł - mówi Wojciech Koszuta, prezes ArcelorMittal Poland. Obecne ceny energii w Polsce powodują jednak, że plany budowy pieców elektrycznych wylądowały w koszu.
W koksowni w Zdzieszowicach spółka inwestuje ćwierć miliarda złotych w elektrociepłownię.
  • ArcelorMittal Poland czasowo wyłączył wielki piec nr 3 w Dąbrowie po analizie rynku w Polsce i Europie, deklarując gotowość do ponownego uruchomienia go przy lepszej koniunkturze.
  • Decyzja o Hucie Królewskiej dotyczyła małego zakładu poniżej 1 proc. produkcji, a obsługę klientów przeniesiono do większych walcowni przy utrzymaniu większości załogi.
  • Firma wskazuje na niepewność regulacyjną i geopolityczną oraz wysokie ceny energii, licząc na skuteczniejsze środki ochrony rynku i doprecyzowanie przepisów o CBAM oraz ETS.
  • Wojciech Koszuta, prezes ArcelorMittal Poland, będzie jednym z uczestników sesji "Hutnictwo" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się 22 – 24 kwietnia w Katowicach. Rejestracja na to wydarzenie trwa.

Jaki był dla firmy miniony rok?

- Ubiegły rok był dużo trudniejszym rokiem niż 2024 – w drugiej połowie 2025 r. tymczasowo wyłączyliśmy wielki piec nr 3. Podjęliśmy tę decyzję po bardzo szczegółowej analizie sytuacji nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.

Jednocześnie założyliśmy, że uruchomimy „trójkę”, jak tylko sytuacja rynkowa na to pozwoli, więc wszyscy pracownicy, którzy pracowali przy tym piecu czy instalacjach z nim związanych, zachowali swoje miejsca pracy.

Wojciech Koszuta, prezes ArcelorMittal Poland Fot. PTWP Wojciech Koszuta, prezes ArcelorMittal Poland Fot. PTWP

Decyzję dotyczącą Huty Królewskiej podjęliśmy z ciężkim sercem – to zakład o długich tradycjach, w którym na przestrzeni dwóch stuleci pracowało kilkanaście pokoleń hutników.

Niestety wiek urządzeń sprawił, że modernizacja nie wchodziła w grę – aby utrzymać produkcję, trzeba by było zbudować go od nowa, a to, w obecnej sytuacji sektora w Europie, a szczególnie w kontekście wolumenu produkcji „Królewskiej”, nie miałoby ekonomicznego uzasadnienia.

Właśnie - czy strata produkowanego tam asortymentu nie jest problemem?

- To był niewielki zakład, odpowiedzialny za mniej niż 1 proc. produkcji ArcelorMittal Poland. Znaleźliśmy sposób na kontynuowanie obsługi naszych klientów poprzez przeniesienie produkcji do większych, konkurencyjnych kosztowo walcowni.

W chwili podjęcia decyzji w Hucie Królewskiej pracowało 270 osób. Jestem bardzo zadowolony, że znacząca większość tej załogi, bo ponad 200 osób, zdecydowała się z nami pozostać. Część z nich pracuje w Świętochłowicach, część w Dąbrowie, niewielka grupka w Sosnowcu. Pozostali pracownicy albo przeszli na emeryturę albo zdecydowali o odejściu z firmy.

Niestety, takie decyzje prowokują komentarze: no tak, zaczęli likwidację, wynoszą się z Polski…

- Mogę zapewnić, że ArcelorMittal Poland ma przed sobą jeszcze wiele lat pracy. W ubiegłym roku zainwestowaliśmy w rozwój i modernizację zakładów około 500 mln zł. Gdybyśmy mieli inne plany, nie inwestowalibyśmy w naszą działalność tak dużych środków.

W Zdzieszowicach kontynuujemy inwestycje w elektrociepłownię – pochłoną one 250 mln zł. W Krakowie mamy nową wyżarzalnię z piecami wodorowymi; wdrożyliśmy do produkcji nową powłokę cynkowniczą. Wartość tych projektów to prawie 100 mln zł.

Inwestycje ArcelorMittal Poland: modernizacje i energetyka

W Świętochłowicach zainwestowaliśmy ok. 40 mln zł w układ chłodzenia blachy i nowy dopalacz termiczny.

W Dąbrowie Górniczej przeprowadziliśmy szereg projektów związanych z obniżaniem naszego oddziaływania na środowisko i poprawą efektywności energetycznej. Była wśród nich m.in. instalacja odzysku ciepła z wielkiego pieca numer 3.

Inwestycje będziemy także kontynuować w tym roku. Prace mające na celu uruchomienie wielkiego pieca nr 3 pochłonęły 60 mln zł.

Czy wprowadzenie CBAM czy też zapowiadanych środków ochrony rynku poprawi sytuację w tym roku?

- CBAM zaczął funkcjonować, ale dopiero w przyszłości zobaczymy, czy przyniesie spodziewane efekty. Liczymy, że w drugiej połowie roku będziemy mogli powiedzieć, że faktycznie wprowadzono nowe, skuteczne środki ochrony rynku – chodzi o kontyngenty taryfowe w ramach środków ochronnych dotyczących przywozu niektórych wyrobów ze stali.

CBAM, środki ochrony rynku i geopolityka: co może zmienić sytuację hutnictwa?

Z drugiej strony mamy rosnącą niepewność związaną z sytuacją geopolityczną i konfliktem na Bliskim Wschodzie. To może mieć wpływ na zmianę pewnych decyzji dotyczących tego, jak przemysł w Unii Europejskiej i w Polsce ma się rozwijać przez najbliższe 10-15 lat.

Niestety nie da się w tej chwili nie przypomnieć sytuacji Krakowa, gdzie wielki piec po dużym remoncie pracował ledwo kilka lat, a nie kilkanaście, jak powinien. Nie boicie się powtórki tamtej sytuacji?

- Nasze decyzje dyktuje rynek. Wielki piec w Krakowie był przygotowany do uruchomienia, ale nadeszła pandemia COVID-19, której nikt nie był w stanie przewidzieć. Musimy się elastycznie dostosowywać do tego, co się dzieje na rynku.

Jakie są alternatywy?

- Cena energii w Polsce to ponad 100 euro za megawatogodzinę, a widziałem już ceny spotowe przekraczające 200 euro. W tym kontekście nie możemy zakładać, że inwestycja w piece elektryczne byłaby opłacalna. Oczywiście są w Polsce zakłady, które produkują w taki sposób - chociażby nasz zakład w Warszawie.

Działacie w grupie, która ma wiele zakładów w całej Europie i w części z nich buduje piece elektryczne. Czy może być tak, że grupa się w jakiś sposób podzieli: część hut przejdzie na stal elektryczną, a w innych, np. w Dąbrowie Górniczej skoncentrowana zostanie cała produkcja wielkopiecowa?

- Nie można wykluczyć takiej możliwości. Patrzymy w przyszłość i staramy się przygotować na różne scenariusze. Dlatego np. obserwujemy i analizujemy przydatność różnych technologii, które wydają się być perspektywiczne, chociaż obecnie jeszcze nie do końca są dojrzałe do zastosowania na skalę przemysłową.

Ceny energii i dekarbonizacja: piece elektryczne, CCS i wodór

Mam na myśli np. CCS, czyli wychwytywanie i magazynowanie CO2. Wiem, że te technologie stopniowo mogą się zbliżyć do odpowiedniej dojrzałości i efektywności ekonomicznej, ale wymagają jeszcze kilku lat pracy.

A czy możliwa jest metoda małych kroków? Na przykład zwiększenie ilości złomu w procesie stalowniczym czy zastąpienie części gorącego dmuchu wtłaczaniem wodoru?

- Próbujemy różnych metod, nie mamy jeszcze ostatecznego rozwiązania. Faktycznie model z wykorzystaniem wodoru staje się coraz bardziej realny. Chodzi o to, żeby ceny tego wodoru były konkurencyjne. To nie zmieni diametralnie technologii samego układu, ale pozwoli zredukować ślad węglowy.

Czy łączenie takich mniejszych redukcji (kilka procent z wodoru plus kolejnych kilka ze złomu czy innych form zmniejszenia emisji), będzie mogło realnie wydłużyć użytkowanie wielkich pieców?

- Metoda małych kroków to jest jeden z rozważanych kierunków, który może nieco poprawić sytuację. Na razie jednak trudno mi powiedzieć, które z testowanych czy rozważanych technologii ostatecznie okażą się najlepsze do wykorzystania w naszej hucie.

Każdy model, nawet częściowej dekarbonizacji podlega ocenie - na ile się może sprawdzić i w jakich warunkach, przy jakich cenach mediów i praw do emisji będzie optymalny.

Możemy powiedzieć, jakie elementy wchodzą w grę?

- Na pewno mogę powiedzieć, że przy obecnych cenach energii wariant związany z piecami elektrycznymi nie jest atrakcyjny. Natomiast te warianty, które kilka lat temu były jeszcze całkowicie nierealne, zbliżają się do granic przemysłowego wykorzystania. Na podjęcie decyzji mamy jeszcze kilka lat, więc warunki i możliwości mogą się w tym czasie zmienić.

Dlaczego decyzja będzie za kilka lat, a nie w innym terminie?

- Dwa, trzy lata mogą przynieść zmianę warunków, choćby ze względu na efekty przepisów, które Unia wdraża obecnie.

Oczywiście są tacy, którzy uważają, że decyzje powinniśmy podejmować szybciej. Trzeba jednak pamiętać, że warunki do prowadzenia naszej działalności wciąż się zmieniają, a niewłaściwa decyzja inwestycyjna odbija się na sytuacji firmy przez lata.

Myślę, że każdy z nas potrafi wymienić organizacje, które jeszcze przed dekadą miały dominującą pozycję na rynku, a dziś już nie istnieją, ponieważ podejmowały niewłaściwe decyzje co do strategii rozwoju.

Podejmowanie tego typu decyzji w warunkach takiego rozchwiania regulacyjnego, jakie mamy ostatnio w UE, zmianach gospodarczych na innych kontynentach i przy tak niepewnej sytuacji geopolitycznej wydaje się bardzo utrudnione…

- Dlatego właśnie musimy uzbroić się w cierpliwość i te decyzje podjąć wtedy, kiedy te wszystkie elementy niepewności zostaną opanowane. Łatwiej byłoby decydować, gdybyśmy mieli w całej Unii Europejskiej bardzo podobne ceny energii elektrycznej, powiedzmy z rozrzutem 5-10 proc.

Obawiam się jednak, że w najbliższych latach nie uda się osiągnąć tego celu. Musimy jednak poczekać przynajmniej na to, żeby zobaczyć, gdzie nas zaprowadzą obecne zmiany regulacyjne w Unii Europejskiej.

Co do zmian regulacyjnych, to słychać ostatnio o wielu planowanych czy możliwych zmianach, np. w systemie ETS. Biorąc pod uwagę wpływ takich regulacji na liczone na wiele lat inwestycje czy planowanie jest w ogóle możliwe?

- Jest możliwe, ale jest też bardzo trudne, ponieważ skutkuje tym, że te strategie, które mamy, muszą uwzględniać kilka alternatywnych dróg osiągnięcia celu. To utrudnienie, ale cóż, w takiej rzeczywistości żyjemy.

ETS i niepewność regulacyjna UE: kiedy zapadną decyzje inwestycyjne?

Wskazujemy, że przez zmiany regulacyjne od roku 2008 produkcja stali w UE spadła o jedną trzecią, a zatrudnienie w hutnictwie o jedną czwartą. Trudno powiedzieć, czy gorsza jest zawartość tych regulacji, czy ich zmienność. Do stabilnych warunków, nawet jeżeli są gorsze, łatwiej się przystosować niż do częstych zmian.

Oczywiście, z naszego punktu widzenia korzystniejsze są te zmiany, które mogą spowodować, że proces wielkopiecowy pozostanie opłacalny przez kolejnych kilka – kilkanaście lat, choćby ze względu na realne możliwości wykorzystania takich technologii jak CCS.

Kiedy Unia Europejska, chyba dwa lata temu dopuściła CCS jako metodę dekarbonizacji wzbudzała ona jak mi się wydaje większy entuzjazm niż obecnie. Co się zmieniło?

- Wyraźnie zmieniły się choćby metody stymulacji gospodarek w innych krajach na Dalekim Wschodzie czy na zachodzie, a przez to ich wpływ na nasz, wciąż dość szeroko otwarty rynek. Nasza konkurencyjność wciąż się pogarsza, a zastosowanie nowych technologii, choćby takich jak CCS jest bardzo kapitałochłonne.

Nowe elementy ochrony rynku czy opłata CBAM miały wyrównać szanse. Zrobią to?

- Moim zdaniem CBAM to mechanizm właściwy, ale w obecnej sytuacji, w jego obecnym kształcie - niewystarczający. Wielokrotnie mówiliśmy, że jeśli obejmie on wyłącznie producentów stali, to nie będzie skuteczny.

Interesy producentów i dystrybutorów stali czasem się różnią, ale w tym wypadku mówimy jednym głosem, że CBAM powinien objąć także wyroby wysoko przetworzone, w których wykorzystuje się stal. Wierzę, że z czasem zostanie on uszczelniony.

Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach: sesja o hutnictwie i ochronie rynku UE

Zmiany zachodzące w tym roku w mechanizmach ochrony unijnego rynku i znaczenie własnej produkcji, zwłaszcza w kontekście potrzeb przemysłu obronnego, będą jednymi z tematów tegorocznej sesji "Hutnictwo" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się 22 – 24 kwietnia w Katowicach.

Sesja "Hutnictwo" odbędzie się 24 kwietnia, o godzinie 9.30. Udział w sesji zapowiedzieli:

  • Wojciech Koszuta, prezes zarządu, dyrektor generalny, ArcelorMittal Poland;
  • Henryk Orczykowski, prezes zarządu, dyrektor generalny, Stalprofil;
  • Marek Serafin, prezes zarządu, dyrektor zarządzający, Koksownia Częstochowa Nowa Sp. z o.o.;
  • Adrian Sienicki, wiceprezes zarządu ds. Grupy Kapitałowej, Węglokoks SA, prezes zarządu, Huta Częstochowa;
  • Piotr Sikorski, prezes zarządu, Polska Unia Dystrybutorów i Przetwórców Stali;
  • Tadeusz Telejko, prorektor ds. ogólnych, Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie.

Szczegółowa agendy wydarzenia wraz z możliwością rejestracji jest dostępna na stronie wydarzenia.

Google Play
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App Store
Pobierz aplikację Europejskiego Kongresu Gospodarczego na swój telefon
App

Aplikacja mobilna EEC

Pobierz oficjalną aplikację mobilna Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Aplikacja zapewnia kompleksową obsługę uczestników kongresu oferując wygodny dostęp do wszystkich najważniejszych informacji i funkcji.